Ekstraktowa selekcja muzycznych absencji w najbardziej popularnych serwisach streamingowych.
Skandynawski pop o tanecznym rodowodzie bezceremonialnie obnaża przed nami swoje największe atuty. Elmo poleca jak najgoręcej.
Ważny głos w dyskusji na temat liberalizacji prawa do posiadania broni. Najlepszy niemiecki raper w Polsce stawia sprawę jasno i na dodatek magazynek ma pełen hitów, z rzeczonym "Pistoletem" na czele.
To teraz pora na trochę wysłużonych, indie-rockowych gitar w celu przełamania syntezatorowej hegemonii. Może i nad liderem grupy zebrały się ostatnio czarne chmury, ale trzeba uczciwie przyznać, że w naśladowaniu kaskadowej melancholii Built To Spill Pinegrove nie mają sobie równych.
Lorenzo kolejny raz w brawurowy sposób reinterpretuje muzykę trance. Czysty bliss, kochanie.
Ten udrake’owiony, podszyty cosmic-caribbean vibe’em i zduszonymi, dobiegającymi z oddali wokalami mięciutki grime to muzyka, o której nie wiedziałeś, że marzyłeś. Rozkołysany futuryzm w służbie dobrego baunsu, ale spoko luz, entuzjaści nienormatywności brzmieniowej w pinglach też znajdą tu coś dla siebie. Przyszłość dzieje się tu i teraz.
Jeden z absolutnych highlightów ze studyjnego debiutu Amerykanki o etiopskich korzeniach. Wymuskane crunk’n’b z moich snów. Ja słucham Mizanekristos, a ty Bijons.
Utytułowany Max Martin z Przybocznym fundują nam niemiłosiernie chwytliwą orgię lśniących, ostrych jak aseptyczny skalpel syntezatorów. Twoja ulubiona gwiazda popu ma lepszy singiel? Bardzo nie sądzę. O popisie Migosów też nie wolno zapominać. Katy życzy smacznego.
Schizofreniczny, przekwaszony psych-pop zadłużony w twórczości SFA, dziwolągów z Brainiac czy Pizzicato Five. Lepiej słuchajcie z umiarem, bo istnieje duże ryzyko postradania zmysłów.
Piękna, utrapiona ballada o bezbrzeżnej sile miłości. Pierwszy prawdziwy przebój Solány, oby nie ostatni.
Opiewająca uroki BDSM Karin Dreijer wraca do chlubnych korzeni, czyli brzmi jak wczesne The Knife. Szkoda, że robi to tak rzadko.