Ekstraktowa selekcja muzycznych absencji w najbardziej popularnych serwisach streamingowych.
Następca DJ Rashada zdaje emocjonującą relację z burzliwego romansu footworku z purple soundu. Hologram Keleli pod ostrzałem synthów sponsorowanych przez Rustiego.
Diplo wraz z nową EP-ką zszedł z hedonistycznego, edmowskiego panteonu na ziemię i się zasmucił razem z młodymi, obiecującymi raperami. W moim ulubionym “Wish” czołowy reprezentant emo-rapu reinterpretuje przebój pana Weeknda i też nie czuje własnej twarzy.
Zakochany na zabój Ariel Pink wpada na kolorowy, lemoniadowy kinderbal swojego lo-fi synth-popowego bastarda. Typy z Her's mają numer twojej pretensjonalnej flamy w nieodebranych.
Wyrazisty, pełen życia psych-soul z szerokim wokalnym gestem godnym Kate Bush. Protip: jeśli produkujesz reboota "Shafta" z kobiecą obsadą, to bierz tę triumfalną kompozycję Kadhji na czołówkę.
Trójmiejska scena rapowa zaskakuje swoją różnorodnościa. Young Igi, Belmondo, Leh i wspomniane tu Undadasea, do wyboru, do koloru. A wracając do "Rannych Ptaszków", to gdyński kolektyw praktykuje tu truskulowy wyjebalizm dla wczorajszych. Zaspany Ariel Ortega pomyka w koszulce Arki.
Ceniona artystka country wykazuje tym razem nieco bardziej elastyczne podejście do swojej muzyki. Kacey wsiada więc na wysokiego konia uładzonego disco i pędzi galopem w stronę twórczości Natalii Imbruglii.
Tyler trochę chyba już się znudził swoim postępującym wysublimowaniem i posadził swój niczym nieskrępowany strumień świadomości na twardej, wyszywanej trzeszczącym basem kozetce. Mały goblin siedzi w każdym z nas.
Celebrity Deathmatch: Ciara vs. Ariana Grande
Każdy ma swoje priorytety, niestety. Mój w tej chwili jest taki, żeby się nie narobić i dojeść resztki babki. Oddaję zatem głos redaktorowi Wyciśle z niedawnego pleja na Porc: "niby to tylko cover "Burn The Witch" (smyczki!) wykrzyczany przez Edytę Bartosiewicz, Alanis Morissette i Liz Phair – najnormalniejszy w świecie quirky-indie-folk-emo-pop-rock".
Skandynawski, niebezpiecznie uzależniający electro-pop na bogato. Albo inaczej, disco-house’owa hybryda na łasce zaborczej linii basowej.