Ekstraktowa selekcja muzycznych absencji w najbardziej popularnych serwisach streamingowych.
To nie może nie być hit, bez względu na jakość kompozycji. Wiadomo, że daleko temu singlowi do największych osiągnięć w karierze Calvina, jednak wciąż jest to zgrabny radiowy letniczek. "One Kiss" trochę mało, ale zawsze przyjemnie.
Zaraźliwy, nadpobudliwy digi-funk z przyszłości, w której zdolnych songwriterów zastąpiły skomplikowane algorytmy. Książęce Dirty Mind w układach scalonych sztucznej inteligencji.
Drizzy wzorem swojego mentora rzuca koledż i głosi dobrą, równościową nowinę na chwytliwym samplu z Lauryn Hill. Wyborny wiosenny joint, żałuję jedynie, że ten rewelacyjny breakdown na dwa baty, w którym drumy nakręcają się jak oszalałe nie ciągnie się przez cały utwór.
Jeśli faktycznie trap chyli się ku upadkowi, to trzeba przyznać, że AsapMoby wskazuje interesującą drogę dla przyszłości rapu. Ten niemalże post-vaporwave'owy edit wielkiego przeboju z lat 90 zaskakuje nieoczekiwaną świeżością. Możecie sobie złorzeczyć na łysolca w pinglach i długie, nieociosane sample, ale tak prawdopodobnie będzie wyglądać rzeczywistość w posttrapie.
Ogarnąłem dla Was jeszcze ciepły album Kylie, żebyście i Wy nie musieli się sparzyć. Zdecydowanie odradzam, ale jeśli już koniecznie musicie się zaznajamiać z tym gorącym kartoflem, to skupcie się na indeksie jedenastym, pod którym kryje się zdatne do kilkukrotnego ripitu, gorączkowe disco-country.
Moje marzenie o popowym abordażu Kevina Parkera w końcu się spełniło (creditsy u Gagi może przemilczmy). Taki szlachetny, operujący szczegółem psych-r'n'b-pop to najlepsze, co mogło się wydarzyć w przeddzień weekendu. Życzę wszystkim udanej soboty, słońca ponoć nie zabraknie.
Friendly Fires vs. Twój ulubiony zespół popowy

Modern-funkowe, zakceleryzowane Destiny’s Child na wysokiej jakości sterydach. Hudson Mohawke odbija dziewczynę Timbalandowi.
Ziomuś z Hoopsów wykręca bardzo przyzwoity, odprężający numer na solowym odcinku. Trochę Clientele, trochę Real Estate, trochę Yo La Tengo, trochę Beach Fossils, a trochę pogięło mnie z tym namecheckingiem.
Wasz ulubiony filozof znowu piszę swój ekstrawagancki, hipnagogiczny traktat. Barytonowy wokal w połączeniu ze sprężystym basem i krystalicznymi pasażami fortepianu sprawiają, że nawet dzieła Heideggera nabierają sensu.