Ekstraktowa selekcja muzycznych absencji w najbardziej popularnych serwisach streamingowych.
Grochu:
D A V I C I I: Pojawił się poważny zawodnik w post Lil Peepowej grze. Kolejny benger od Ariesa to bardzo zgrabne połączenie tego co modern nastolatkowie kochają. Romantyczna gitarka, repetycja wokalna i brudny beat – i choć śpiewa, że nara, to myślę, że nieraz jeszcze pojawi się na ripicie z hitem zainspirowanym 2000s.
Adōnis: W poniższej propozycji Ross z Przyjaciół rysuje okoliczności na chwilę po kwantowym skoku do świata szczątek i poszlak, w którym światło jawi się jako ciemne świecidło.
Łukasz Łachecki: Na wydanych w ubiegłych miesiącach płytach rapowców (MIKE, Cities Aviv, Standing on the Corner), którzy brzmią, jakby uważali The Ooz za płytę 2017 roku, wyznawali kult enigmatycznych, postdoomowych zamulaczy (Ka, Roc Marciano) i którzy do odkurzonego samplingu dodają swoje offbitowe idiomy, znajdziemy więcej żałobnego jazzymizmu niż poptymizmu DJ-a Carpigiani, co nie znaczy, że kawałki takie jak pochodzący z krulewskiego Raising For A Better View "Weight" – kojarzący się z rozluźnionym Earlem Sweatshirtem na bicie spiętego Pandy Beara – nie brzmią jak lo-fi synth bangery na miarę naszych wakacyjnych potrzeb.
Burzliwe rozstanie Maca z Arianą mimo wszystko chyba trochę mu się przysłużyło, przynajmniej pod względem artystycznym, bo dawno żaden jego numer tak bardzo mi się nie podobał. Jego dzisiejszy singiel to dwuaktowy, post-breakupowy rap o sile przyciągania wczesnych produkcji Kendricka Lamara. Miller, trzymaj się!



Nigdy za wiele rzetelnych imitacji wiecznie żywej w pamięci fanów r'n'b Aaliyah. Ten tętniący brytyjskością, garażowy hołd dla wyżej wymienionej rozpoławia moje nostalgiczne serce. Wy jednak słuchajcie do woli, jakby co, znam dobrego kardiologa.
Liczyłem, że zamknięcie westowskiego pięcioksięgu będzie bardziej nieszablonowe, że będzie to coś więcej niż schludnie skrojone, tradycyjne r'n'b (wyjąwszy closera). Jednak i w tym bezpiecznym soulowym środowisku znalazłem coś dla siebie, a mianowicie indeks szósty, w którym główną rolę gra chwytliwy, łebsko wycięty sampel z lat siedemdziesiątych. Bardzo kojące granie o zapachu ciętych róż.