RECENZJE

Jessie Ware
Tough Love

2014, PMR / Island / Interscope 5.4

Nie wiem, jak Wy, ale ja zacząłem ostatnio cenić postawę Claire Boucher aka Grimes. Pomijam fakt, że Visions jest mega przehajpem, bo to tylko poprawny krążek, którym nie ma co zawracać sobie głowy, a pierwsze miejsce "Oblivion" w podsumowaniu pół-dekady na Pitchforku traktuję jako żart z kategorii tych zupełnie nieśmiesznych. Spodobało mi się w niej natomiast to, że gdy zdała sobie sprawę z tego, że materiał na nowy krążek jest kiepski (niemały udział w podjęciu tej decyzji miała recepcja nowego kawałka — fani Grimes zwyczajnie zhejtowali zapowiadający album singiel "Go", co dało dziewczynie sporo do myślenia), po prostu pozbyła się go i zaczęła tworzyć nowego longpleja od początku. Dalej — podczas jednej z imprez na Ibizie, gdzie gościła ekipa Boiler Roomu, Grimes zapodała w swoim secie takich wykonawców jak Mariah Carey, Ramones czy Taylor Swift, za co zebrała cięgi oraz została zbanowana przez szefostwo Boiler Roomu, bo ci zdecydowali się nie wrzucać do sieci jej setu. I wreszcie Ola Graczyk udowodniła, że Claire zna odpowiedź na pytanie Tedeusza: jak żyć? Dlaczego piszę o tym wszystkim we wstępie do recki Tough Love? Dlatego, że gdyby Jessie Ware wzięła przykład z młodszej koleżanki, dziś słuchalibyśmy jej sofomora i prawdopodobnie bylibyśmy w pełni UKONTENTOWANI.

Bo słuchając wyczekiwanego follow-upa Devotion, trochę o to trudno. Jasne, może usuwanie całego materiału byłoby zbyt radykalnym krokiem, choć po usłyszeniu "Say You Love Me" — napisanej wspólnie z Edem Sheeranem, ckliwej ballady, tak świetnie trafiającej w gusta słuchaczy wychowanych na obecnych formatach krajowych radiostacji — raczej obstawałbym za opcją wykasowania całości. Prawda jest taka, że Jessie zatopiła cały album w melancholii i mgle nudy. Naprawdę trochę żal tego słuchać, zwłaszcza pamiętając, jak fajne momenty miał debiut. Na Tough Love nie ma chyba fragmentu, który ze spokojem serca wskazałbym jako wybijający się ponad całość. Gdybym musiał na coś postawić, to pewnie byłyby to dwie piosenki, w których swój udział ma Miguel. Zwłaszcza "Kind Of... Sometimes... Maybe" brzmi jak ocieplony utwór FKA Twigs, wyjęty z LP1 (spora w tym zasługa produkcji duetu BenZel, który, jak słusznie zauważa Wojtek, trochę ratuje całego longa), bo "You & I (Forever)" jest tylko i aż okej. Na tle całości nieźle wypada podbity miłym basem "Want Your Feeling", co chyba ostatecznie obnaża słabość albumu, bo ciężko nie zgodzić się z opinią Wojtka Chełmeckiego.

Niech będzie, że "Sweetest Song" zasługuje na jakieś punkty, bo ten motywik brzmi jak zwolniona sekwencja klawiszy z "Take Care" Drake'a, choć nie trzeba specjalnych obliczeń, aby wywnioskować, że słabszych momentów jest niestety więcej. Na przykład najbardziej zawiódł mnie Julio Bashmore i kawałek "Keep On Lying". Zamiast ożywienia dostajemy jakiś śmieszny, mizerny smęt, który określiłbym mianem "lament na Hawajach". Ballada "Pieces" to, podobnie jak "Say You Love Me", kolejna bariera nie do przejścia. Resztę trudno zapamiętać, bo nie dość, że ulatuje szybko, to jeszcze nie ma w sobie niczego frapującego, a przecież jeśli stawia się na płytę, na której rolę dominującą pełnią melancholia, ballady i smutki, to piosenki muszą chwytać za serce i za gardło. Tu nic takiego się nie dzieje i to jest największy ból i minus Tough Love.

Wpływu na dyspozycję i "pogodę ducha" Jessie można doszukiwać się w decyzji o zamążpójściu (podczas uroczystości, odbywającej się na greckiej wyspie Skopelos, artystka powiedziała sakramentalne "tak" Samowi Burrowsowi), które kompletnie nią zawładnęło. Choć z drugiej strony — czemu akurat miałaby postawić na tak smutną oprawę drugiej płyty? Miłość można przecież wyrażać na miliony sposobów. W każdym razie drugi długograj Angielki mocno zawodzi i ciężko stwierdzić, co będzie dalej. Może jednak warto skorzystać z rad Grimes? Pomyśl o tym, Jessie. Naprawdę pomyśl.

PS: Szkoda, że na płytę nie wszedł podszyty mgiełką r&b bonus "All On You", brzmiący (jeśli chodzi o zmiany akordów) jak uproszczona wersja "Black Cow" Steely Dan.

Tomasz Skowyra    
13 października 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja