Ekstraktowa selekcja muzycznych absencji w najbardziej popularnych serwisach streamingowych.
"Stay With Me"? Łzawa balladka, nie czaję takiej emocjonalności. Esencjonalne, beztreściowe zło, którego nie chcę w radiu i liść na odmułkę dla tego wyjca. Nie ma tego w moim świecie. O, czekajcie, FKA twigs zagrała wersję dla BBC... Wysublimowane piękno. -K. Michalak
Krótka piłka, to i krótki kawałek, za to z zadatkami na banger. Laska nie dość, że odrobiła lekcje z M.I.A. i Azealii Banks, to jeszcze ma głos jak miód. A ten rozpoczynający track motyw kojarzy mi się z dźwiękami ze starego Atari, które pojawiały się zwłaszcza wtedy, gdy nie udawało mi się przejść kolejnego levelu w jakiejś gierce. Aoyamie na etapie "Tokeyo" idzie na razie bardzo dobrze i myślę, że spokojnie powinna roztrzaskać kolejne rundki. -T.Skowyra
"Patty idzie na wojnę z show-biznesem", donosi TVN. Uuu, kłopoty, kłopoty show-biznesu, które prędko się po tym nie podniesie. Co to kurwa jest w ogóle? Trzy dźwięki, aranż ciosany chujem w drewnie i "ironia" rodem z zakładu specjalnego? Przykład tej postaci, całej otoczki wokół niej, to dowód na to, że polski pop nie wyklucza i nawet ludzie niespecjalnie sprawni intelektualnie mogą nabijać "miliony na Youtubie". No tak: śmiejemy się ze 100 razy sprawniejszej muzycznie Urbańskiej, że umywalka, haha, hihi, ale wciąż trzymamy się "gitarzystki", która gdyby mogła, to najchętniej pozorowałaby grę dupą. Czemu w ogóle piszę o tym szlamie? Widzicie, sprawa jest złożona, ale gdy widzę tę gównianą grę, którą uprawiają polskie media, to po prostu chce mi się rzygać. Shame on you, TVN. A samej pani Patty i całemu temu wesołemu zwierzyńcowi życzę rychłej współpracy z Wardęgą, który podobno myśli o "poważniejszych projektach". Razem wysadzicie tę branżę, mocno w to wierzę. -K.Bartosiak
Kimkolwiek jest ten zniewieściały wyrostek, niech się lepiej z dala trzyma od naszej Kitty, bo będzie miał ze mną do czynienia. -K.Michalak
Wydaje się, że przed Fabianą Palladino kariera stoi otworem. Zdobyła delikatny rozgłos, śpiewając w "Survive It" Ghostpoeta, wypuściła kilka szeroko docenionych demówek, propsy zbiera między innymi od Jessie Ware, a jej stary gra na basie w The Who. "For You" to dla niej oficjalny singlowy debiut i w moim odczuciu naprawdę niezły start. Sampha wymodził w podkładzie elegancką mieszankę zwiewności "Cloudbusting" (wybaczcie za oczywiste tropy, ale panna nawet kiedyś to scoverowała) i organiczności londyńskigo bitmejkingu, na której Fabiana płynie z neo-soulowym prądem spod znaku, powiedzmy, Alicji Keys. Kredyt zaufania jest jak najbardziej zasłużony. -W.Chełmecki
Wokół Syro wyrósł olbrzymi hajp (wystarczy wspomnieć tylko o przedpremierowych odsłuchach płyty, mających miejsce w wielu miastach świata), a całkiem możliwe, że wykopany sprzed lat longplej Caustic Window może przebić premierowy materiał mistrza. Ten teaser (a przy okazji opener płyty) nie zapowiada oczywiście kompletnego wyłożenia się Richarda D. Jamesa, ale zmieniającą się non stop siatka elektronicznych neuronów, która owszem robi wrażenie, wydaje się być tylko sugestywnym ćwiczeniem sprzętu. Mimo wszystko liczę na to, że najnowszy krążek nie będzie miał tylko zajebistego opakowania, ale i muzycznie da radę. W końcu pozostało jeszcze jedenaście indeksów, a to znaczy, że trzeba czekać dalej. -T.Skowyra
K. Dot zwinął wszystkie bity na Captaina Murphy’ego wykorzystując je, mając w pamięci ”Cosplay” na składankę Adult Swim, prawdopodobnie o niebo lepiej niż prawowity właściciel. Vibe na podśpiewywanym hooku rodem z intra ”The Art of Peer Pressure”, pianino przywołuje na myśl ”Keisha's Song”, a i Kendrick jakiś taki bardziej ”sectionowy” w tej nawijce. Dodatkowo cieszy fakt, że instrumentalna końcówka oddaje klimat bliższy cosmogrammowym odlotom, niż harmonijnej następczyni. Ode mnie plus na zachętę, bo ponoć to tylko preludium. -W.Tyczka
Dzieje się: brytolskie mleko pod nosem wymyka się spod dreamrockowego klosza i odkrywa rap. Czy teen-rock-rap. Wygląda to i brzmi jak gdyby King Krule chciał wygryźć Nathana Williamsa z pozycji lidera Wavves – stężenie absurdu bliżej nieznane. Warto jednak obserwować, co jeszcze z tego wyniknie, skoro już dziś 22-letni Niall Galvin (dubbing w Harrym Potterze w CV) nagrywa longplej w Atlancie, zarabia remiksy u Harry'ego Frauda, a w międzyczasie kusi singlem tak głupkowatym, kompletnym i zaraźliwym jak ten. -K.Miszczak
Lubię smutny edm, co zrobić. Jestem bezbronny wobec tego dziwacznego miksu głupawej zabawy i przeszywającej melancholii. Potencjału "Vermillion" nie wykorzystuje do końca rzemieślnicza produkcja, ale dzięki Sofi i temu, co i jak śpiewa w refrenie, moje odczucia wobec tego numeru wyrażam w serduszkach, nawet jeśli pękniętych. Btw. deep house'owy remix Andre Crom & Chi Thanh jest lepiej zrobiony, ale z kolei ginie gdzieś w nim ten moment od 0:45, który powoduje, że autentycznie mam ciarki. -K.Babacz
Mrocznych historii Boryny na bitach Auera ciąg dalszy, tym razem z gościnnym udziałem Pezeta (co on tu robi ze swoim flow, gość chyba może już rapować jak tylko zechce, ciągle utrzymując mistrzowski poziom) i PLN Beatza. Kciuk w górę bez słuchania jakby, ale mimo wszystko polecam wcisnąć play. Aha, tak, Borixon dał jedną zwrotkę z błędem gramatycznym i refren, a Pezet zrymował flotą-gablotą. I co z tego? -K. Michalak