Ekstraktowa selekcja muzycznych absencji w najbardziej popularnych serwisach streamingowych.
Okupujący pierwsze miejsce Billboardu singiel to nawet niezły kawałek, choć sztos z niego żaden. Bo zamiast rosnąć, z każdym odsłuchem mam go coraz bardziej dosyć. Niestety, ale ta niezbyt udana próbka nie zrobi z Meghan drugiej Diany Ross, a co najwyżej drugą Adele. W kwestii tekstu – leży daleko od ironicznych i sarkastycznych ataków Lily Allen, więc nie ma się co przejmować. Ale nawet będąc świadomym wszystkich tych wad, nie mogę powiedzieć, że "All About That Bass" to porażka na całej linii – jako muzyka tła nawet daje radę. -T.Skowyra
Można szczerzyć zęby w uśmiechu, bo biało-czerwonymi barwami malowane jest pępkowe odnogi PMR Records – sub-labelu PMR Beat Club. A wszystko to za sprawą solidnej parkietówy poznańskiego producenta, która stanowić ma muzyczną deklarację, wyznaczać obrany przez wydawców kierunek rozwoju filii. Ma być młodo, świeżo i oryginalnie, odkrywczo. Co do tego, czy w istocie trzeci z warunków został spełniony mam mieszane uczucia, bo "People" zestawione z EP–ką What I Like schematów "na przebój” raczej nie kreuje, a powiela, niemniej sytuacja towarzysząca premierze utworu jest na tyle doniosła, a i odtwórczości nie można rozpatrywać w kategoriach minusów, że plusem rzucam bez mrugnięcia okiem. Klavesowi życzymy wszystkiego najlepszego, bo przecież wśród swoich dzieci PMR ma Disclosure, Jessie Ware i Julio Bashmore’a , co wróży dobrze. -W.Tyczka
153 sekundy nowej muzyki od gościa, który maczał już palce przy Yeezusie i jest współodpowiedzialny za sukces drugiej EP-ki FKA Twigs. To jest bardziej teaser niż pełnoprawny kawałek, ale musicie wiedzieć o jednym: z lotu ptaka to spotkanie szklanych, futurystycznych bitów rodem z Severant Kuedo i rozmytej (wręcz new age'owej) wrażliwości, wygląda nad wyraz obiecująco. Dobrze wiedzieć, że Wenezuela dzisiaj to nie tylko operacje plastyczne i handel białym proszkiem. -J.Marczuk
Ostatni singiel nowej zawodniczki na scenie niezal r&b, Australijki TIAAN, brzmi trochę jak hybryda dokonań Jessie Ware i Tinashe, choć wyraźnie bardziej zasuwa w stronę tej drugiej. To chyba jej najlepszy jak dotąd numer, choć warto obadać także inne tegoroczne. Ja w każdym razie otwieram wino i czekam na kolejny ruch. -W.Chełmecki
Nie od dziś wiadomo, że australijski duet jak mało który potrafi kleić nowe disco, zarówno te do tańca jak i te serwowane 'na smutno'. "Two Bodies" zdecydowanie wpisuje się w poczet drugiej grupy, udanie nawiązując swoim nastrojem do "Clair De Lune". Pomimo, że całość jakoś zdecydowanie nie kopie, to te nieco ponad 7 minut zamulania popartego całkiem przyzwoitymi motywami stanowi dla mnie wystarczający argument za tym, aby już teraz zacząć odliczać dni do premiery debiutanckiego longplaya. -M.Lewandowski
Autorka jednego z najbardziej zaraźliwych refrenów tego roku powraca z nagraniem, które poniekąd rozwija patenty zaprezentowane na The Duchess EP, kładąc jednak większy nacisk na stronę producencką, aniżeli celując w chwytliwy songwriting. Jest to jednak na tyle intrygujące, iż bez trudu mogę pokusić się o stwierdzenie, że na przestrzeni tych 3 minut z okładem jest więcej konkretu niż na ostatniej płycie Fatimy Al Quadiri. -M.Lewandowski
Zanim jeszcze zasilił szeregi Mad Decent i wraz z nim wyruszył na misję rewolucjonizowania pojęcia nowoczesnego popu, nasz ulubiony Barcelończyk wydał pod różnymi szyldami kilka zdecydowanie wartych uwagi EP-ek. I tak jak na ponad rocznym bicie "Marijuany" Chrome Sparksa, świetnie popłynęła w tym roku Kitty, tak tytułowy z alizzzowskiego Collapse (EP) dostał się Dreamonowi, który z kolei przez pryzmat swoich wcześniejszych dokonań zdaje się być średnio interesującą postacią. Ta lekka bezbarwność typa nie zmienia jednak faktu, że jego lukrowe, "podpedalone" r&b wyciska ósme poty z ultranośnego charakteru bitu i efekt końcowy tej "współpracy" to czysta rozkosz dla uszu. No i cieszy, że "Collapse" zalicza drugie życie, może więcej osób dotrze w ten sposób do Alizzza. -W.Chełmecki
pom pom rokręci się w odtwarzaczach już w listopadzie. Pierwsze solo Ariela Pinka, czego wcale nie słychać, bo szybki numerek "Put Your Number In My Phone" zapowiada raczej kontynuację Mature Themes. Nowym singlem Ariel delikatnie przywołuje pajęcze babie lato, pierwsze randki w parku, wrześniowe poranki meandrujące gdzieś między wspomnieniem słońca i chłodem bosych stóp na podłodze. Warto zapisać ten numer, jeśli jakimś cudem jeszcze go nie macie, najlepiej szminką na notatniku. [á propos: prawdziwy przedsmak albumu to chyba video do podrasowanej wersji "Shower Me With Lipstick", która jako "Lipstick" pewnie się na nim znajdzie] -W.Kowalski
Takie akcje powinny być nagradzane gromkimi oklaskami. Po pierwsze za to, że "Right Now" to klasowy banger z angielskim sznytem (pewnie już niedługo zadomowi się w każdej radiostacji puszczającej dens), a po drugie za to, że bonifikata w postaci braci Lawrence z Disclosure (których J. Blige spotkała już przy współpracy nad remiksem "F For You") pokazuje, że artystka ma oczy i uszy otwarte na to, co dzieje się we współczesnym dance-popie. I choć wolę hajlajty z Settle, to i tak zapowiedź The London Sessions zbiera ode mnie zasłużone propsy. -T.Skowyra