SPECJALNE - Rubryka

Porcys Składak: Lush

7 września 2019

Co powstanie, gdy do Cocteau Twins dodamy The Smiths? To akurat wie każde dziecko – oczywiście The Sundays. A co powstanie, gdy do The Sundays dodamy My Bloody Valentine? Powstanie zespół Lush, który w 2016 roku reaktywował się po 20 latach od rozwiązania (dokładnie w 1996, a było to spowodowane samobójczą śmiercią perkusisty bandu, Chrisa Aclanda). Podczas trasy odwiedzili nawet nasz kraj (zagrali w Dolinie Trzech Stawów podczas OFF Festivalu), ale poniższa plejka powstała z innej okazji. Otóż w czerwcu tego roku minęło dokładnie 25 lat od wydania mojego ulubionego (nie tylko zresztą mojego) albumu angielskiego kwartetu – Split. A tak się składa, że Lush to moja osobista czołówka, jeśli chodzi o shoegaze'owo/dream-popowe składy – stawiam zespół wspaniałych songwriterek i wokalistek Miki Berenyi i Emmy Anderson (gdy dwa lata temu usłyszałem Enchanted Hunters grające na żywo fragmenty Dwunastego Domu, to pierwszą myślą o "wokalnych dialogach" Gosi i Magdy był właśnie ten angielski duet pań) wyżej od tak zasłużonych dla rozmarzonego GAPIENIA SIĘ NA BUTY kapelek jak Curve, Serena-Maneesh, Pluramon, Mazzy Star, Swirlies, Swervedriver, Catherine Wheel, A.R. Kane, Pale Saints, Ride czy nawet Slowdive.

Można się nie zgadzać (całkowicie to rozumiem!), ale nic nie poradzę na to, że Lush ma tak wiele piosenek, do których regularnie wracam (ich b-side'y czy "luźne single" zupełnie nie odstają od kawałków umieszczanych na regularnych płytach: posłuchajcie chociażby ślicznego "Astronaut" czy songwritererskiej perełki "White Wood", o openerze EP-ki Mad Love nie wspominając...), a i po prostu ich styl to kwintesencja tego, co kocham w muzyce (mogliby nazywać się My Sweet Valentine). Oczywiście Lush nie są ideałem, bo choć bardzo lubię cocteautwinsowy debiut Spooky i uwielbiam najeżony błyskotliwymi hookami Split, to za ostatnim LP w ich dyskografii już nie przepadam. A to dlatego, że zupełnie zrezygnowano w firmowego soundu (w zamian otrzymujemy wygładzony britpop dla mas), no i uproszczono kompozycje, co w konsekwencji spowodowało utratę unikalności i zaowocowało po prostu znacznie mniej porywającymi piosenkami. Jest jeszcze wydana 3 lata temu EP-ka Blind Spot, którą można raczej traktować jako ciekawostkę (choć "Burnham Beeches" to bardzo miła piosenka), ale może lepiej skupić się już na tym, co dobre, a na playliście trochę się tego uzbierało. Skoro upłynęło 25 lat od wypuszczenia Split, to wybrałem 25 ulubionych utworów z całego katalogu Lush, czyli ponad dwie godziny muzyki Lush przed Wami. Enjoy!

PS. Miało być 25 utworów, a Spotify pokazuje 30, dlaczego? No cóż, nie udało mi się zmieścić wszystkiego, co chciałem, ale powiedzmy, że to Składak w wersji De-Luxe.

Tomasz Skowyra    
BIEŻĄCE
Friendly FiresInflorescent
DrakeCare Package