SPECJALNE - Rubryka
Porcify: Wykwintne progresje akordów

Porcify: Wykwintne progresje akordów

5 listopada 2014

Cześć, jesteśmy skromnym fanpagem na Facebooku, który wrzuca wysublimowane, wykwintne i wyrafinowane piosenki z komentarzem. Nieoczywiste rozwiązania w krótkich popowych formach są tym, co trzyma nas przy życiu. Szukamy ich gdzie się da, nierzadko wkraczając na istne pola minowe, ale zawsze są to wartościowe doświadczenia. Najczęściej jednak i tak lądujemy ostatecznie w okolicach ballad R&B. Na tym definiującym nas po trosze schemacie (dobre sobie) opieramy zatem tę przygotowaną na specjalne życzenie playlistę. Uwaga – chwilami bywa erotycznie. Tak jak na stronie, skupiamy się – rzecz jasna – na stareńkich rupieciach. Dzięki za udostępnienie nowej przestrzeni do zaprezentowania naszych działań, to naprawdę ekscytujące!

Vox "Pogrążona W Sobie"

Chcieliśmy zacząć naszą playlistę jak SMiLE – mistrzowską harmonią bez słów. No to jest – i to z Polski. Kochane wariaty z Voxu w środku swojego debiutanckiego albumu na bok odkładają banany, ale feeling zostaje. W 1979 roku, gdy bracia Zielińscy dawno zapomnieli już o The Beach Boys, oddając swe dusze dużym progrockowym formom (czyli jedynej prawdziwej sztuce, jak do dziś uważa lwia część ich fanów), lubelski boysband na chwilę opuścił dyskotekę by przejąć tę pałeczkę. Oto ich (i Alexa Maliszewskiego) wyobrażeniowa próba rekonstrukcji zaginionych (zupełnie wówczas nieznanych) fragmentów arcydzieła Briana.

Bee Gees "Love Me"

Za polską odpowiedź na zespół innych braci był jednak brany Vox. Sami zresztą tego chcieli. Tymczasem Gibbowie też mieli wiele twarzy. W samym środku głośnego i absolutnie triumfalnego dyskotekowego okresu ciągle potrafili uraczyć publiczność subtelną balladą, do pisania których mieli przecież nieziemskie predyspozycje. Wszystkie te niuanse – migające nony i septymy wielkie, nietypowe basowe podstawy (łatwo poznać, że numer pisany na klawiszu) – wraz z kreskówkowym leadem Robina (w sumie rzadkość!) rozkosznie odnajdują się w jak zawsze misternym aranżu mistrza Barry’ego.

Toto "Georgy Porgy"

Gdy piszemy te słowa zbliża się czas odwiedzania grobów. Na fanpage’u przyjęliśmy taką tradycję polegającą na prezentowaniu w tym okresie dokonań jakichś – nomen omen – Dziadów. Zazwyczaj są to Steely Dan, ale przecież równie dobrze w tej roli sprawdziłoby się to. To to Toto – klasycy równie hard rockowi, co yacht popowi. "Georgy Porgy" z debiutu reprezentuje – całe szczęście – ten drugi nurt w ich dyskografii. I całkiem wykwintną strukturę przy okazji.

Little River Band "Reminiscing"

Dziady trwają w najlepsze, także w Australii. Sytuacja bardzo podobna do powyższej. Zmęczony tłuczeniem bluesa koleś, który układał "Reminiscing" (Graeham Goble), musiał po prostu czerpać nie lada radość ze skupionego, pochylonego procesu songwritingu. Całonocne dłubanie nietypowych akordów się opłaciło – powstała cudnie wydumana progresja, jak najbardziej adekwatna do położenia na niej historyjki o zabujaniu się w takt big bandu Glenna Millera.

Al Jarreau "We’re In This Love Together"

Pewnego razu znaleźliśmy się w dziwnym położeniu, w którego centrum stał gramofon i randomowa kolekcja winyli z zadziwiająco bogatą reprezentacją dyskografii Ala Jarreau. Co było robić? Wino, słone paluszki, wyciszony "Sport Telegram" i soundtrack pod postacią triady All Fly Home/This Time/Breakin’ Away – wyobrażacie sobie lepszy scenariusz na wieczór w gronie znajomych? Tak myśleliśmy. Niby nie ma w świecie nic gorszego, niż wokalistyka jazzowa, ale gdy wszystko to skręca w stronę synthpopowego R&B z instrumentalnym udziałem George’a Duke’a, Steve’a Lukathera czy Jeffa Porcaro, wszystko układa się w jedną czytelną myśl. "Jest cudnie".

Steve Arrington "Beddie-Biey"

Pisaliśmy kiedyś, że zeszłoroczna kolaboracja Arringtona z Damonem Riddickiem to całkiem oczywista kolej rzeczy. Gdyby do tego nie doszło, i tak należałoby to wymyślić. Okazuje się, że twórczość tej trzeciorzędnej (wyłącznie pod względem rozpoznawalności) legendy stanowi po prostu najnaturalniejszy punkt odniesienia do dokonań autora gargantuicznego Toeachizown. W takim "Beddie-Biey" sprzed trzydziestu lat nawet produkcja jakoś się zgadza. A zapętla się tam bardzo sprytny motywik.

Piasek "Dalej!… Obok Nas"

Możecie wierzyć lub nie – to prawdziwa transkrypcja tytułu (dzięki, Kuba). Jak wiadomo, na tej płycie są lepsze numery (słynny dylemat: "Jeszcze Bliżej" vs "Mocniej"), ale to w tej dupowatej balladzie R&B-polo zastosowany został zabieg szczególnie przykuwający naszą uwagę. Kto spodziewałby się takiego nietuzinkowego przełamanie obiegu po znanym m.in. z Kolaborantów kompozytorze Wojtku Wójcickim? Cieszą nas takie rozwiązania odkrywane w niekoniecznie zapowiadających je miejscach.

Minnie Riperton "Close Your Eyes And Remember"

Oczywiście ubóstwiamy Burta Bacharacha, ale uznaliśmy, że jego obecność na tej plejce będzie wyłącznie zapośredniczona i – by tak rzec – duchowa. Minnie Riperton wraz z mężem, Richardem Rudolphem, na swojej pierwszej płycie starała się wypracować sound zbliżony do klasycznych (już w 1970 roku) Bacharachowskich produkcji. Udało się, z całym kompozytorskim dobrodziejstwem inwentarza. Jak miało się jednak okazać już wkrótce, tego, co miało stać się sygnaturowym brzmieniem obdarzonej wybitnym głosem wokalistki, należało szukać nieco obok.

The Isley Brothers "The Highways Of My Life"

Boże, co to był za zespół. Jak oni mieli rozłożone te akordy w tych swoich balladach. Precyzyjne strzeżenie akcentów w takim seksownym "Let Me Down Easy" czy właśnie w "Highways…" – doprawdy ujmujące. Ten drugi ma w dodatku najlepsze farara w dziejach. Była też REPRYZA na EP-ce znanego ze środowiska The Foreign Exchange pana Zo!.

Andrzej Dąbrowski "Ballada O Czasie Nieutraconym"

Zbliżamy się do końca, więc wróćmy skąd przyszliśmy. Mamy nadzieję, że był to dla was czas nieutracony. Śledzący naszą stronę mogą pamiętać małą inicjatywę pod nazwą ZBIG WEEK, czyli Tydzień z Wodeckim. Nie on jeden jednak w PRLu kumał bacharachowskie klimaty, czego najlepszym świadectwem dostępne na Spotify dwa albumy utalentowanego jazzowego perkusisty i kierowcy rajdowego, Andrzeja Dąbrowskiego. Tu akurat prezentujemy bliską tradycji chansons polonaise ramotkową balladę, poprowadzoną jednak nadzwyczaj starannie. Ale hej, te kawałki pisali Karolak, Ptaszyn i Milian, także tego.

ABBA "Thank You For The Music"

To tyle. Do zobaczenia na WPA. Dzięki za muzykę, dzięki za refreny. Serio, jak bardzo złożone są te refreny ABBY...


Porcify: Wykwintne progresje akordów

WPA    
BIEŻĄCE
DrakeCare Package
FKA twigs / FKA twigs feat. Future"Cellophane" / "Holy Terrain"