RECENZJE

SBTRKT
Wonder Where We Land

2014, Young Turks 5.9

Krótkie intro "Day 1" oraz lecący zaraz potem utwór tytułowy natychmiastowo budują w mojej głowie chyba niezbyt odkrywczą i raczej oczywistą myśl: sofomor SBTRKTa to konsekwentna kontynuacja obranej na debiutanckim longu drogi. I gdybyśmy w takiej sytuacji mierzyli się z kolejnym krążkiem Lone'a, Rangers czy jakiegoś Dâm-Funka, to nie byłoby wielu powodów do narzekań. Wiadomo, pojawiłyby się jakieś drobne zastrzeżenia czy lekki niedosyt, bo w końcu u graczy tego pokroju moment stagnacji, nawet jeśli przyjemnej, jest jednak lekkim rozczarowaniem. Do tej elity nie możemy na razie zaliczyć Aarona Jerome'a, a to z prostego względu. Pozostając przy metaforze drogi: Wonder Where We Land nie sprawia, że podróż jest interesująca dlatego, że mniej więcej kojarzymy dany teren, do którego jesteśmy już przyzwyczajeni. Wręcz przeciwnie — taka wycieczka z każdym kolejnym krokiem jest coraz nudniejsza, a my co chwila zadajemy sobie w myślach pytanie: "właściwie po cholerę mi to było"?

A przecież gdy sięgało się po SBTRKT, znużenie nie było odczuwalne. Już od obszukującego kieszenie Aphex Twina "Heatwave" jasne było, że to będzie udana płyta, a przecież na trackliście znalazły się jeszcze takie numery, jak, czego by nie mówić, charakterystyczny "Wildfire", obezwładniający dancefloorowym potencjałem, pastelowy "Pharaohs" i kończący tę eklektyczną mieszankę podbity 2-stepem "Living Like I Do". Mam wrażenie, że Jerome chciał powtórzyć na drugim albumie wszystko to, co już zaprezentował na jedynce, dlatego nie ryzykował z dźwiękową materią oraz znowu postawił na całą galerię gości (choć i tu Sampha wiedzie prym, jeśli chodzi o udział), a w dodatku zamiast postawić na sztosy, zdecydował się na zdecydowanie bardziej smęcącą aurę. I dlatego właśnie nie dał rady stworzyć równie mocnej pozycji co debiut.

Wypadałoby się teraz podeprzeć argumentami, więc oto i one: słuchając "Lantern", miałem wrażenie, że za chwilę spadnie na mnie jakiś kataklizm w rodzaju tych, w których specjalizuje się Tiësto czy inni prawilniacy z tej samej dzielni. Jak się okazuje, trochę szkoda, że to się jednak nie stało, bo fragment jest mimo wszystko dość nudnawy i mało zaskakujący. Znowu w nazbyt bezpiecznym "Higher" gościnna nawijka Raury'ego, ziomka STAWIAJĄCEGO PIERWSZE KROKI w tego typu muzycznych akcjach (choć już zaliczył reckę na Pitchforku — not bad), brzmi jak przyspieszony Tricky z wczesnego okresu albo z płyt Massive Attack. "Look Away" z wokalistką Chairlift miał być w zamierzeniu wykwintną impresją, a w rzeczywistości to zupełnie nieporywający, trochę pozbawiony treści smutek, a "New Dorp. New York" to kolejny (obok chociażby "Osea" z Korelessem) niewnoszący niczego statyczny wypełniacz, do tego z gościem z Vampire Weekend na majku, który manierą przypomina mi tę bonanzę. Teoretycznie "Voices In My Head" powinien być jednym z najmocniejszych momentów longpleja (na featuringu A$AP Ferg i Warpaint), ale choć to całkiem solidny joint, to jednak oczekiwałem czegoś bardziej rozpierdalającego. Ale kilka trafień też udało się SBTRKTowi zanotować. Oparty na pryzmatyczno-diamentowych klawiszach "Temporary View", dolewający łyk zmysłowego r&b "Problem (Solved)" z wokalizami Jessie Ware czy wykorzystujący ciekawy efekt pełzania, przyjemnie bujający prawie-instrumental "Everybody Knows" to fragmenty, które na pewno jakoś tam zapamiętam i do których prawdopodobnie będę wracał.

Ale optymistyczny akcent w końcówce poprzedniego akapitu nie zmieni ogólnego wrażenia o Wonder Where We Land. Szkoda, że typ zdecydował się na tak zachowawczy krok i pewnego rodzaju fortel z kopią debiutu, bo wyraźnie widać, że potrafi kleić wartościowe i zaraźliwe wałki. Dlatego wszystko skrapla się w jednak dość niską, jak na możliwości Aarona Jerome'a, notę. Dla wielu ten werdykt jest pewnie niesprawiedliwy, ale chyba jesteście już przyzwyczajeni, że Porcys zaniża oceny hajpowanych albumów, bo przecież nie wypada płynąć z prądem, c'nie?

Tomasz Skowyra    
6 października 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja