PLAYLIST
Women For Hire feat. Sofii

Women For Hire feat. Sofii
"Careless"

7.0

Są takie hasełka w reckach, po których odechciewa się czytać całość. Jednym z nich jest bez wątpienia "ONI NAPRAWDĘ SĄ Z POLSKI?". Dobrze wiecie, o co chodzi. Ale podejrzewam, że jak podsuniecie komuś kawałek "Careless" i dopiero potem odkryjecie przed słuchającym, że duet Women For Hire jest z Wrocławia, to może nie dostaniecie w odpowiedzi "w chuja mnie robisz?", ale o małe zaskoczenie będzie już łatwo. Ja na przykład od razu postawiłbym na UK czy coś w tym stylu, bo jakoś trudno mi skojarzyć tego typu rzeczy z naszym krajem. Gdybym dostał jakąś ułomną "skandynawską" kalkę czy "mroczny synth-pop z emocjami", to od razu wiedziałbym, z jakiego państwa owa rzecz pochodzi. Ale skoro ustaliliśmy, że "gramy u nas", to dajmy sobie spokój z tymi narzekaniami i lećmy dalej.

Duo tworzą odpowiedzialny za wokal i gitarę Mateusz "Mat Brucke" oraz zasiadający za perką Krzysztof "DJK" (nazwisk nie znalazłem; pewnie obaj piszą też piosenki i obsługują elektroniczne urządzenia) i, z tego co się zorientowałem, goście chcą skraść niewinne serca nieśmiałych licealistek, gdyż tworzą delikatne, "urocze", "milutkie", ŁADNE nucanki. W tej romantycznej misji pomaga im tajemnicza Sofii – dziewczę wprowadza jeszcze więcej czaru do i tak już cukierkowej momentami atmosfery (ale umówmy się, że to nie zarzut). Personel mamy, teraz posłuchajmy, co zdziałała ta trójca.

Najnowszy "Careless" (wcześniejszym szerzej komentowanym kawałkiem był "Time To Waste", nagrany również z pomocą Sofii) po pierwszym czy drugim odsłuchu skojarzył mi się z M83 circa Saturdays=Youth, a to za sprawą rozmarzonego tła i podobnego operowania głosami. Jednak taka paralela mnie nie satysfakcjonowała, a to przez lekko "sypialniany" sznyt produkcji, więc szukałem innego, bardziej trafnego odniesienia. Doszedłem do wniosku, że tak mógłby brzmieć trochę zapomniany dziś Ernest Greene, gdyby na longplayach (chyba zwłaszcza na Paracosm) pokusił się o przyprawienie swoich post-chillwave'owych mgiełek odrobiną indie-popu. Jest to więc całkiem przyjemne, pozbawione wszelkiego ciężaru, relaksujące granie. Zobaczymy jeszcze, co będzie z zapowiedzianą EP-ką, ale jak na początek zupełnie wystarczy.

Tomasz Skowyra    
20 marca 2015
BIEŻĄCE
ObjektCocoon Crush
1975A Brief Inquiry Into Online Relationships