W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Wes jest surowy jak tatar, ale właśnie dzięki temu zyskał szacunek na dzielni. "Gmail" to próbka przeklętego brutalistycznego trapu z wgniatającą w ziemię nawijką (osiągającą swój zenit na wysokości 1:35). Więc lepiej sprawdźcie pocztę i nawet nie próbujcie szukać w folderze ze spamem.