
Przegląd najciekawszych muzycznych premier ostatnich sześciu miesięcy 2023 roku.
16-latka o brwiach Cary Delevigne wykręca intrygujący numer o morderstwie na modłe zmutowanej Lany Del Rey. Zaczyna się dość niemrawo i pospolicie, ale gdzieś w połowie utworu czeka was niespodzianka, która sprawi, że pokochacie Billie całym sercem, o ile macie rigcz.
Piszą państwo w listach, żeby włączyć do głosowania efekt współpracy dwóch być może najwybitniejszych żyjących obecnie muzyków. Dziś zatem wychodzę Waszym oczekiwaniom naprzeciw. Poptymizmu w tym niewiele, ale przeszywających dźwięków aż nadto.
Popkulturowo to już trochę przeterminowana, pcmusicowa kompozycja, mówiąc szczerze, to chciałbym, żeby było to dla mnie odpychające, ale nic z tych rzeczy, bo utwór Easyfuna jest niesamowicie chwytliwy, to ironiczna piosenka z chorusem, który będziesz nucił wszędzie, pod prysznicem, w metrze, podczas lunchu. Nic nie szkodzi, że ten refren do najmądrzejszych nie należy, bo na Carpigiani liczą się głównie proste przyjemności.
Ja podobnie jak Taconafide nie zajmuję stanowiska w sprawie wolnych sądów, ale z chęcią napomknę o nowym kawałku inkarnacji Kurta Heasleya z Kostaryki. Jorge Elbrecht tym razem wyciąga ze swojej legendarnej songwriterskiej sokowirówki miękkiego, psych-popowego letniaczka, który w niczym nie przypomina twórczości Ryszarda Rynkowskiego.
Nie byłam pewna jaki utwór wybrać jako ostatni. Rozważałam kilka opcji ale chciałam by każdy z trzech utworów różnił się od siebie znacząco. Padło na "Livid" do którego możecie się zakochać na jedną noc i zapomnieć na ten moment o reszcie świata. Być może znacie ją jako Elizę Doolittle która kiedyś śpiewała popowe piosenki a nawet zdarzyło jej się raz zagościć na albumie Disclosure śpiewając "You And Me" (prawdopodobnie lepiej znane w remiksie Flume). Teraz (już tylko jako) Eliza przeszła niemałą metamorfozę i wyszło jej to w 100% na dobre.
Młoda, tajemnicza producentka z Miasta Aniołów wykłada na electro-popowy stół błyszczący, post-edmowy patchwork z efektownym, densflorowym chorusem. Jeśli już kochać, to bez półśrodków, co dotyczy także tego ukazującego interesującą stronę mainstreamu refrenu.
Latynoska Kate Bush naszych czasów zapowiada swój nowy album szerokim, klawiszowym gestem. Nadpobudliwy, delikatnie soulowy indie-pop szukający miłości w objęciach lśniących, ciętych synthów. I Wy zakochajcie się bez pamięci.
Ostatnie wszędzie słyszę Kate Bush, tym razem również. Lorely Rodriguez śni swój mały sen o byciu słynną songwriterką z Kentu. Efektem czego jest bonusowy utwór z Hounds Of Love. Nie budźcie jej.
Jedna z moich ulubionych latynoskich songwriterek bardzo ładnie zapowiada swoje nowe wydawnictwo. Ejtisowy, ciekawie poprowadzony (tutaj highlightem jest funkująca gitarka w tle) synth-pop Lorely Rodriguez zawsze skutecznie wydostaje się z ruchomych piasków popowej generyczności. Blood Orange nie może wyjść z zachwytu, Grimes niestety milczy, bo akurat przeprowadza inspekcje w zakładach produkcyjnych Elona Muska.
Klawiszowa, porcyscore'owa dezynwoltura w twórczości Enchanted Hunters to najlepsze, co wydarzyło się w polskiej muzyce od czasu "Bogurodzicy". Srebrzysty, mechaniczno-analogowy dryf promówki płyty, co ją wykupilymy wszyscy, wycina fraktale w moich zapośredniczonych wspomnieniach tkanki dźwiękowej lat 80. To pisałem ja, die-hard fan.
Przegląd najciekawszych muzycznych premier ostatnich sześciu miesięcy 2023 roku.
Oddajemy hołd tej nieuchwytnej, nadal nie do końca rozpoznanej dziedzinie kultury i rozrywki.