W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Wciąż trudno mi uwierzyć w to, co się dziś wydarzyło. Mam zupełną pustkę w głowie, więc nawet nie wiem, co mam napisać o tym latynoskim majstersztyku, oprócz tego, że jest to bardzo zmysłowe, wręcz erotyczne połączenie bossanovy z trip-hopem. Tak że wybaczcie mi i po prostu sypnijcie lajkami.