W kolejnym odcinku oglądamy pod mikroskopem rewelacyjny album Daniela Lopatina.
Klawiszowa, porcyscore'owa dezynwoltura w twórczości Enchanted Hunters to najlepsze, co wydarzyło się w polskiej muzyce od czasu "Bogurodzicy". Srebrzysty, mechaniczno-analogowy dryf promówki płyty, co ją wykupilymy wszyscy, wycina fraktale w moich zapośredniczonych wspomnieniach tkanki dźwiękowej lat 80. To pisałem ja, die-hard fan.