INNE - FORUM
Orange w sezonie 2007/2008
5 sierpnia 2007kontynuacja wątku założonego przez tomka.
wczoraj byłem w lubinie na grillu u przyjaciół. częścią wieczoru (przynajmniej męskiej części) było wyjście na mecz zagłebia z wisłą kraków. ponieważ wszyscy mięli karnety, na stadionie pojawiłem się ponad godzinę przed meczem. następne 60 minut stałem w kolejce za biletem, ponieważ mistrz polski ma otwarte tylko 4 kasy! wszedłem na stadion gdy odbywała się prezentacja zespołów. inni mięli mniej szczęścia i wchodzili jeszcze do 30 minuty spotkania. na 90minut.pl napisali, że na meczu było 8000 ludzi. gdyby na mecz z wisłą postanowiło wybrać się powiedzmy 15 tysięcy kibiców, pewnie 1/3 nie weszłaby na stadion w ogóle. przypominam, że mówimy o najlepszej drużynie ligowej w naszym kraju. drużynie, która chce grać w lidze mistrzów...
co do meczu, to była to kopia spotkania ze steaułą. bezradny lubin nie umiał stworzyć choćby pół akcji, na tle przeciętnej wisły. powrót kosowskiego do ligi to nieporozumienie. ten facet potyka się o własne nogi, jest wolny, nieporadny i nie usprawiedliwia go że grał na prawej stronie pomocy.
-
trudno, stało się
rzekł Dariusz W. (29 marca 2008) -
patrzcie i podziwiajcie: http://youtube.com/watch?v=fy_xxZv69rE
tomek wasko (29 marca 2008) -
listkiewicza argumenty na korzyść wdowczyka: "zawsze dobrze ubrany, dobrze się wysławiający". a wąsikiewicza nie lubi - nic dziwnego, w końcu okrzyk "dawać kurwa do chuja" słabo pasuje do drogich cygar i całej reszty plus http://legia.com.pl/pl/index.php?view=2&nID=19346 ha ha ha!
c-u (28 marca 2008) -
ha!właśnie miałem pisać,że wdowczyk zatrzymany.słyszeliście jak ci idioci się tłumaczą(listek,koźmiński)szczególnie wywody listkiewicza jawią się być paradne. to trochę tak jakby szef mafii był zdziwiony,że jego podwładni handlują prochami i wymuszają haracze,bo on o niczym nie wie.to ilu ludzi aresztowano w ostatnich dwóch latach?ja już straciłem rachubę.ale oczywiście to wszystko nieważne,bo mamy euro 2012 i awansowaliśmy do ME w Austrii i Szwajcarii.Boże,ty widzisz i nie grzmisz.
paj (28 marca 2008) -
gdzie tam znowu. swieci to sa na obrazkach. mimo wszystko mialem zawsze sporo szacunku do wdowczyka i uwazalem, ze to jedna z bardziej pozytywnych postaci w naszej pilce.
vkasz (28 marca 2008) -
vkasz, 28/3/2008 13:16 a wdowczyk to mial miec jakas beatyfikacje?
grossvan (28 marca 2008) -
ideal siegnal bruku. skoro wdowczyk ma brudne raczki, to chyba nie ma w polskiej pilce czystego czlowieka...
vkasz (28 marca 2008) -
heh.. a już myślałem że nic mnie nie zaskoczy
lukki (28 marca 2008) -
wdowczyk ponoc zatrzymany.
tomek wasko (28 marca 2008) -
http://www.sport.pl/sport/1,74696,5051018.html maja oczy ci z c+
gientki_roman (24 marca 2008) -
wracajac na wlasne śmieci to hajto strzelil gola z 60 metro; http://youtube.com/watch?v=Vs_qMByJxUM no i wydawało mi sie ze tomek wasko kibicuje kolejorzowi, nie polonii.... –mrowkaweed, 24/3/2008 16:29
przeklejam (24 marca 2008) -
bramka piękna, ale docenić jeszcze trzeba świetną ocenę sytuacji przed hajtę. "poprosiłem jurka brzeczka, aby zagrał mi w drugiej połowie piłkę na strzał. pesković non stop wychodził na 16 metr, pomyślałem więc - najwyżej nie wyjdzie". widział ktoś mecz widzew - legia? ja tak i powiem wam, że wróciła stara nudna legia, co tylko potwierdza jakieś tam moje wnioski na temat oddania meczu przez lubin na łazienkowskiej. w pierwszej połowie legia nie umiała oddać strzału w światło bramki (jeden nie celny!), zmontować akcji, czy nawet wymienić dwóch czy trzech celnych podań.
lukki (23 marca 2008) -
bramka identyczna z tą becksa z wimbledonem swego czasu.
pan miyagi (23 marca 2008) -
http://pl.youtube.com/watch?v=Vs_qMByJxUM - z tego wszystkiego nie zamieściłem linka.
tomek s (23 marca 2008) -
1. Hajto. 2. Waś(s)ko
tomek s (23 marca 2008) -
pewnie niektórzy z was od czasu do czasu bawią się w zakładach bukmacherskich w obstawianie wyników. ja robię to dość sporadycznie, ale akurat w ten weekend obstawiłem sobie całkiem pokaźny kupon. wprawdzie pieniędzy nie wygrałem, bo kupon nie wszedł, jednak o jednym meczu, za którego wynik dałbym uciąć sobie rękę, chciałbym napisać szerzej. chodzi mi o spotkanie legii warszawa z zagłębiem lubin. parę miesięcy temu na pewnej imprezie, w czasie rozmowy przy piwie, jeden znajomy piłkarz 4-ligowego zespołu, opowiadał nam, jak to inny piłkarz, były zawodnik aktualnego mistrza polski, rozmawiał z napastnikiem, który dziś występuje w drużynie z lubina. (już mocno naciągane, co?) rozmowa tych piłkarzy dotyczyła meczu ostatniej kolejki zeszłego sezonu legia - zagłębie (1-2), w którym to napastnik z lubina grał jeszcze w barwach legii. usłyszeliśmy o tym, jak to ten mecz nie był do końca czysty, bo się legia niby podłożyła, co dawało wtedy zagłębiu lubin tytuł mistrza polski. BZDURA, co nie? ale plotki! i to pewnie zmyślone. w piątek obstawiałem kupon i bez wahania postawiłem dwójkę przy meczu legia - zagłębie. no bo przecież w pierwszych trzech meczach lubin zdobył 7 punktów grając dobry futbol. w dodatku nie stracił w tych trzech meczach gola. legia natomiast skompromitowała się w każdym z trzech rozegranych spotkań i nawet ten wygrany mecz z łks'em to był pokaz bezsilności zespołu z warszawy. potem jednak przypomniała mi się ta rozmowa z przed kilku miesięcy. hmm... o może to prawda? nie, na pewno nie. ale zaryzykuję. tak dla zabawy oczywiście. legia wygra wysoko, po beznadziejnej grze zagłębia, który odda im punkty za mecz z ostatniej kolejki. no i postawiłem czytą jedynkę. teraz spójrzmy na statystyki niedzielnego meczu legii z zagłębiem: strzały ogólnie: legia 25 - zagłębie 5 strzały celne: legia 16 - zagłębie 2 sytuacje: legia 10 - zagłębie 1 legia stworzyła więcej sytuacji niż w trzech poprzednich meczach. kurde, zrobiła to w meczu z zespołem, którego obrona nie dopuściła w tym roku do utraty gola! niemocy dostali nie tylko obrońcy (gdybyście zobaczyli te gole dla legii), ale też i pomocnicy i napastnicy. w drugiej połowie lubin oddał jeden, w dodatku niecelny, strzał na bramkę! cholera, to jak to jest w końcu z tą ligą w polsce??
lukki (17 marca 2008) -
genialny?! huja pokazali gdyby nie grali z amica tylko z jakims przecietnym europejskim zespolem to tak gladziutko ze 3:0 do tylu by bylo..
arturo (17 marca 2008) -
ale wczoraj cudownie rozwaliła całkowicie bezbarwnego lecha. genialny mecz wisły.
kk (16 marca 2008) -
... i jeszcze to: Jeszcze słów kilka o tych, którzy się cieszą. Pamiętam takich na koszykówce. Jacy byli zadowoleni z kolejnych sponsorów. Nie przeszkadzały im kolejne zmiany nazwy, herbów, barw i czego tam jeszcze. Nie przeszkadzały ciągłe rotacje w składzie, hordy najemników, którzy teraz nie potrafią odnaleźć Wrocławia na mapie Polski. Teraz zespół, który jeszcze nie tak dawno seryjnie zdobywał mistrzostwa kraju, choć gra w górnej części tabeli koszykarskiej ekstraklasy, to jest jakiś taki zapomniany. Bo ci, którzy się cieszyli, sami olali ów dziwotwór (Asco się chyba teraz nazywa), na meczach nic się nie dzieje, nikt o tym nie pamięta. Jeszcze jakaś garstka mało spontanicznej publiki czasem odwiedza Orbitę, ale generalnie wieje stamtąd nudą. Gdzie się podziali ówcześni entuzjaści? Aha, jeszcze jeden przykład. Byli także entuzjaści złodziejstwa futbolowego w Bydgoszczy. Hydruś zbankrutował, entuzjaści siedzą w domach.
lukki (5 marca 2008) -
co myślicie o przenosinach groclinu do wrocławia? wiem, że zdania kibiców we wrocławiu są podzielone. jedni się cieszą, inni piszą o śmierci śląska, zaprzedaniu się itd. artykuł ze strony ewidentnych fanatyków (fanslask.pl) Śląsk sprzedała Pyra Pyrze O tym, że prezydentem Wrocławia jest poznaniak informowaliśmy już na łamach Fana niejednokrotnie. Poznaniacy, nawet ci spod Poznania, (czyli wieśniactwo podpoznańskie) znani są z pewnej cechy. Złośliwi twierdzą, że są to Szkoci wygnani ze Szkocji za zbytnie skąpstwo. Dla zysku zrobią wszystko. To, że Dutkiewicz chce na Śląsku ukręcić własne lody, to było jasne. Choć nie wiedzieliśmy o co mu naprawdę chodzi. Teraz powolutku tajemnica się odkrywa. Otóż jedna podpoznańska Pyra (Dutkiewicz) ma zamiar opędzlować nasz święty klub innej podopoznańskiej Pyrze – Drzymale. Kto jest właścicielem Śląska ... guzik nas, kibiców obchodzi. Były już takie wynalazki, że głowa mała. Było wojsko, był były esbek robiący interesy na papierosach, był poligraf, szef kasyn, samochodziarz, brat straganiarza wielkopowierzchniowego… Mógłby być i fabrykant fotelików. I tak za jakiś czas go nie będzie, bo przyjdzie następny magik. Problem polega na tym, że fabrykantowi się marzy nie tyle wejście w Śląsk, co zwykłe zagarnięcie Śląska. Ze sportowego punktu widzenia Drzymale Śląsk potrzebny nie jest do niczego. Ma swój wiejski Groclin (który i tak zapierdolił, bo w rzeczywistości to nie jest Groclin, lecz Dyskobolia), wydaje na niego olbrzymią kasę (w ostatnim skarbie kibica pismaki stwierdzają, że budżet tego wiejskiego klubiku to 22 miliony złotych). Zawodników ma całkiem niczego sobie, co udowadniają choćby ostatnimi wynikami: 1-0 z Legią, choć wynik powinien brzmieć 4-0 dla Drzymałów, teraz 4-0 w Bełchatowie. Zagrania knypka, Adriana Sikory robią wrażenie na wszystkich znających się na futbolu. Po co zatem Drzymale Śląsk? Ano po to, żeby mieć publikę. Bo o tym, żeby robić futbol bez publiki, to już Drzymale jest wiadome, że się nie da. Taki niby cwany z niego fabrykant, ale dopiero po 15 latach wpadł na to, co wie każdy kibic. Nawet ten, co podstawówki nie skończył: nie ma ludzi na trybunach, to futbol, nawet w Lidze Mistrzów, będzie wiejski. To, co niedouczony kibol wie miesiąc po tym, jak po raz pierwszy pojawi się na stadionie, producent siedzeń samochodowych dowiedział się po 15 latach wydawania olbrzymiej kasy. Zatem Drzymała postanowił przenieść się z Grodziska Wielkopolskiego (jakieś 10 tysięcy mieszkańców) do siedemdziesiąt razy większej aglomeracji. Tyle że nie na uczciwych zasadach, rozwiązując swój wiejski klubik i przychodząc z inwentarzem żywym (skórokopami) do wielkiego klubu, jakim jest Śląsk. Przychodząc ze swoimi pieniędzmi, które dają pewne możliwości. Tymczasem Drzymała chce być Śląskiem na papierach Groclinu. Innymi słowy: będzie to śmierdzący, przyzakładowy klubik ze swoją króciutką historią, krótszą niż życie najmłodszych fanów WKS-u. Tyle, że ze skradzioną nazwą „Śląsk”. Nazwą klubu, który bez Drzymały zdobył tytuł mistrza Polski, gdy Drzymałą był jeszcze siusiumajtkiem. Klubem, który grał z Liverpoolem, na którego mecze przychodziło po 60 tysięcy widzów (słynny pojedynek z Pogonią Szczecin jesienią 1974 roku). Który na stałe wpisał się w historię rodzimego futbolu oraz który jest jednym z bardziej poważanych klubów w Polsce z uwagi na swoich fanatycznych, aczkolwiek lekko zwariowanych kibiców. Tę lekcję, lub podobne, przerabiano już w kilku miastach w Polsce. W Bydgoszczy dwa razy. W Szczecinie, Gdańsku, Koninie, Tychach się nie udało. Udało się natomiast w… Poznaniu, gdzie półgłówki chodzą na mecze Amiki i śpiewają „Lech”. Teraz już wiemy skąd pomysł. Na Wielkopolsce zawsze coś wykombinują. Teraz nich się Szkoci uczą od Pyrusów wałków, przekrętów, kombinacji. Złodziejstwa w białych kołnierzykach. Jedna Pyra (Dutkiewicz) patrząc na inne Pyry (te z Wronek i Poznania) gotuje się do podrzucenia kolejnej Pyrze (Drzymale) świętego dolnośląskiego klubu, jakim jest Śląsk. Nie wiem, czy podobny pogląd wyrażają wszyscy kibice Śląska. Mam nadzieję, że tak. Bo to na naszej fladze widnieje hasło „Ludzie zasad”. A zasad się nie zmienia. Nawet za najwyższą cenę. Roman Zieliński PS Winny całemu zamieszaniu jest oczywiście Polski Związek Piłki Nożnej. Gdyby nie pozwolił uciec z długami kilku klubom, które po przekształceniach nagle stawały się „innymi podmiotami prawnymi” (tak w Poznaniu na Lechu zrobiono już trzy razy, z Widzewem – raz), gdyby nie pozwolono przenieść Piotrcovii Piotrków Trybunalski do Szczecina, Aluminium Konin i Kujawiaka Włocławek do Bydgoszczy, Olimpii Poznań do Gdańska (tu akurat nie pozwolono, bo ktoś nie zapłacił łapówki), Sokoła Pniewy to Tychów, Amiki do Poznania, wówczas Drzymała albo by przyszedł do Śląska na zdrowych zasadach, albo brnął w swój wiejski układzik. Obecna sytuacja śmierdzi kantem na odległość.
lukki (5 marca 2008) -
druga kolejka za nami i dziś może warto poruszyć wątek trybun, bo niestety na boiskach nie działo się za wiele. pomimo, iż orange ekstraklasa nie jest produktem zbyt atrakcyjnym, przyciąga na stadiony coraz więcej kibiców. w tej kolejce mógł zostać pobity rekord ponad stu tysięcy widzów na stadionach w jednej kolejce, niestety wydaje mi się, że do tego nie dojdzie (przed nami jeszcze derby śląska). zaczęło się dosyć dobrze, bo 6 tysięcy ludzi pojawiło się na stadionie polonii bytom. jednak w poznaniu już ktoś nie pomyślał, bo została zamknięta trybuna za jedną z bramek. lech grał z zagłębiem, a więc mecz przyjaźni. myślę, że i ta trybuna bez trudu zapełniłaby się kibicami. stadion lecha jak wiadomo jest w ciągłym remoncie, jednak prace mają zacząć się w tej części obiektu dopiero w tygodniu. w krakowie było nie lepiej. prawie tysiąc kibiców widzewa cały mecz z wisłą stało pod bramą stadionu, bo nikt nie chciał ich wpuścić. krakowscy fani całą pierwszą połowę śpiewali "wpuścić widzewa", jednak do tego nie doszło. efekt? w drugiej połowie stadion opustoszał, a ci którzy pozostali, w ramach protestu odwrócili się plecami do murawy, nie mówiąc o tym, że nastała kompletna cisza. trochę nie rozumiem takiego postępowania. wszyscy narzekamy na poziom ligowej piłki, zresztą całkiem słusznie, jednak nikt nie robi nic, aby to poprawić. jeśli takie sytuacje będą się powtarzać, zniechęci to wielu ludzi do przychodzenia na stadiony. a może chodzi o to, żeby było tak: http://pl.youtube.com/watch?v=BqPh8BMLJ6Q a nie tak? http://pl.youtube.com/watch?v=_GBkrB69sDc
lukki (2 marca 2008) -
http://www.sport.pl/sport/1,74696,4959413.html jest o klacie. zapraszam do obejrzenia wideo
lukki (25 lutego 2008) -
oczywiście, że klatt. nie wiem jakim cudem tam się znalazł kikut.
lukki (24 lutego 2008) -
lukki, chyba nie kikut tylko klatt?
tomek wasko (24 lutego 2008) -
tez ogladalem legie i zgadzam sie z lukkim. przelaczalem tylko miedzy eursportem, zeby patrzec na radwanska i sharapova. dla postronnego widza mecz w grodzisku musial byc masakra, skoro ja ziewalem.
vkasz (24 lutego 2008) -
wy wszyscy za ten groclin dostaniecie kiedys wpierdall
artur (24 lutego 2008) -
to groclin - legia. w skali 1-5 totalne zero chyba zwariowałeś??? średni mecz był ale na pewno nie na zero no masa sytuacji groclinu poprzeka 2 słupki i legła poległa hehe jak dla mnie mecz na 3+
mrdk (24 lutego 2008) -
liga ruszyła, hello? poziom poniżej przeciętnej. wszyscy ci, którzy wybrali sie na mecz łks - jagiellonia powinni dostać zwrot biletów. to był książkowy antyfutbol. ciekawie (tak na 3+) było w kielcach. remis padł, bo wisła zagrała poniżej oczekiwań. najgorsi na boisku łobodziński i matusiak. inny mecz, który mógłby służyć jako świetny środek nasenny, to groclin - legia. w skali 1-5 totalne zero. w takim razie jaką notę moglibysmy wystawić bohaterom wspomnianego już spotkania łódzkiego klubu sportowego z jagielonią? w niedzielę miałem nadzieję, że zrekompensuje mi to wszystko górnik lub lech. nic z tego 56 minuta, dwa celne strzały a ja przełączam na "familly guy'a". na koniec o moim ulubionym piłkarzy orange ekstraklasy czyli o marcinie kikucie z łks'u. gość w rundzie jesiennej pudłował w niesamowity sposób w niesamowitych sytuacjach. jakiś trener zrobił mu kiedyś krzywdę ustawiając go w ataku. marcin dostarczył nam jesienią ogromne ilości materiału do kolejnej części "futbolowych jaj". oczywiście ja osobiście współczuję mu. kolejny trenerzy robią mu dalej krzywdę, wystawiając go w kolejnych meczach. serwują mu sesje u psychologa sportowego, twierdząc, że kiedyś się musi przełamać. nadeszła piłkarska wiosna, a na marcina... można dalej liczyć. wczoraj, w ostatnich minutach, mógł zostać bohaterem łodzi, ale nie trafił w piłkę z 2 metrów do prawie pustej bramki. to znaczy on by tą bramkę zdobył, tylko piłka mu przeszkodziła. tak. gdyby nie piłka kikut w końcu by się przełamał. jestem pewny że jutro będzie ten wyczyn do obejrzenia u chłopaków zczuba. zapraszam do oglądania.
lukki (24 lutego 2008) -
rozmawiałem kiedyś z kilkoma piłkarzami grającymi w naszej lidze na temat tego, kto w ekstraklasie najbardziej wymiata. musicie wiedzieć, że w środowisku piłkarskim zawodnicy nie lubią się wzajemnie wychwalać. zbywają zazwyczaj takie pytania żartem. był jednak jeden piłkarz, który miał szacunek chyba u wszystkich w orange. to był żurawski. "gość jest niesamowity. to co on wyprawia na boisku, to szok. jest tak szybki, że nie masz z nim szans" - takie mniej więcej można było o żurawiu usłyszeć opinie, gdy grał w wiśle. jak żurawski dziś kończy, każdy wie. nasz najlepszy piłkarz z pola od czasów bońka, miał 3/4 dobrego sezonu w średniej lidze europejskiej, później siedział na trybunach, a dziś jedzie do USA na emeryturę. oczywiście uważam, że to nie jest tak, że polacy nie umieją grać. fakt, braki w wyszkoleniu są widoczne. w większości lig za granicą gra się przynajmniej dwa razy szybciej. ale moim zdaniem problem tkwi w mentalności. żuraw nie zrobił kariery, bo to była pizdeczka nie zawodnik. to samo dotyczy matusiaka. kolesie nie mają po prostu jaj. gdyby żuraw był choć w połowie tak pewny siebie jak choćby hajto, szedłby po trzeci tytuł króla strzelców w szkocji. pamiętam jak hajto przechodził do niemiec, to myślałem, że to żarty. gość jest raczej typem kopacza, niż wirtuoza. a jednak pograł w bundeslidze kilka sezonów i to na dobrym poziomie. matusiak już zostanie w polsce do końca kariery, bo po prostu jest na wyjazd za granicę za słaby.
lukki (31 stycznia 2008) -
http://www.sport.pl/pilka/1,65050,4887741.html hehe
tomek wasko (31 stycznia 2008)