INNE - FORUM
co autor miał na myśli?
1 sierpnia 2007o co chodzi rojkowi w wersie: "ten kraj jest jak psychodeliczny lot, czujesz ze nie zmienisz nic"
jakieś koncepcje?
-
ale się wiraszko wkurwia teraz, gdy przegląda porcysa a tu jego ukryty przekaz został rozszyfrowany.
e-smith (25 lutego 2010) -
to jest dobre! ten wers >Pamiętaj, co, pamiętaj, co obiecałaś mi, kochanie bym widział tak, że >pamiętaj, co, pamiętaj, co obiecałaś mi - kochanie (że seks) po sesji, po zaliczonych poprawkach mieli sie pukać, ale, tak, nie mógł się uczyć, więc ją zabił, żeby jednak zdać, bo to ważne dla niego było, a i tak ją wyrucha, jebany nekrofil. i te ostatnie wersy śpiewa już do trupa. nawet kiedy nie żyjesz spełni się twoja obietnica. ale mogę się mylić.
jajko (25 lutego 2010) -
"Znowu obcy gość zostawił kręgi w wykładzinie" może też być o wymiocinach - czasem układają się w takie koliste kształty. A przed chwilą zauważyłem jeszcze, że może chodzić o kręgi z kręgosłupa. A i jeszcze kręgi na wykładzinach zostawiają rzeczy (np. meble) które stoją w jakimś miejscu i tek krąg się odbija na nim.
nieogar (25 lutego 2010) -
Odkopuję temat, jako że nikt nie wie czym są te przeklęte zardzewiałe dłonie, a ja chcę wiedzieć. –Mam nowy nick., 25/2/2010 00:34 wg mnie wszystkie piosenki much sa o morderstwach i innych takich, ta konkretna mozna rozpatrywac jako polaczenie http://www.youtube.com/watch?v=Xn0PVZtvpgE oraz http://www.youtube.com/watch?v=chF244LWWqg >Stoję na balkonie, mam zardzewiałe dłonie, kochanie zaschnieta krew na skorze faktycznie wyglada jak rdza po jakims czasie. nasz bohater zabil swoja ukochana w sposob dosc inwazyjny i malo subtelny, np. nożem i teraz mam jej krew na rekach, na balkon wyszedl zeby ochlonac ale boi sie wrocic do mieszkania, bo bedzie musial stanac twarza twarz z trupem. wiec stoi sobie wyobrazajac sobie ze wszystko bedzie dobrze tak dlugo jak bedzie stal na balkonie, no wiec stoi dalej. moze stoi tam po dzis dzien? >Podarowałaś mi cenne wrześniowe dni >Te, gdy nie chce się być, te, gdy nie chce się być dobrze sie z nial bawil, ale mial mnostwo egzaminow poprawkowych >Mów ciszej, a najlepiej nie mów nic dziewczyna nawiajala bez przerwy, jak to dziewczyny, przez co bohater nie mogl sie uczyc >Pamiętaj, co, pamiętaj, co obiecałaś mi, kochanie najwieksza tajemnica tekstu. co takiego mu obiecala? za pomoze mu sie uczyc? ze w koncu sie sciszy i tym samy umozliwi mu nauke? ze wezmie bo buzi? ze zupa nie bedzie za slona? >Słaby ten koniec, masz brudne, zimne dłonie, kochanie ano slaby, kto lubi miec martwa dziewczyne w mieszkaniu. dlonie sa zimne jak to u trupa, a brudne bo tez we krwi, czyli sie bronila. >21 dni, zły fason i wstyd czyli romans byl krotki i burzliwy. 'zly fason i wstyd', no bez gowna sherlocku, nasz bohater zadzgal dziewczyne a teraz z takim tekstem wyjezdza? zero charakteru jednak, nie radzi sobie ze zbrodnia i zachowuje sie jakby wymyslil go dostojewski a nie wiraszko, bezpowrotnie tracac szanse na wspolczucie ze strony sluchacza bo emociotowatosci mowimy stanowcze 'nie'. >Głośno zamknięte drzwi, mocno zamknięte drzwi tak gosciu, im mocniej pierdolniesz drzwiamy tym mniejsza szansa ze ktos zajrzy sprawdzic co sie dzieje i zauwazy jej cialo. baran. >Nic nie mów, najlepiej nie mów nic >Pamiętaj, co, pamiętaj, co obiecałaś mi, kochanie ona juz nic nie powie, bo nie zyje, cwoku. za to my juz wiemy jak bylo: koles poznal dziewczyne w koncowce sierpnia, zakochal sie, i spedzal caly czas z nia zamiast zakuwac do egzaminow, zawalil wszysko, ubzdural sobie ze to jej wina i zadzgal luba swa w ataku szalu. wlasciwie zaden problem, predzej czy pozniej zdarza sie kazdemu.
em c (25 lutego 2010) -
rozkminialem to na sposób: podmiot liryczny tarzał się na dywanie z gościem jakimś, i teraz ślady zostały. a z petami w dywanie - mam tak w domu, ale nie wpadłbym na to.
e-smith (25 lutego 2010) -
a to Wiraszko się nie bawi w frazeologiczne skojarzenia zazwyczaj? w sensie zawsze miałem: > wejdź do szafy to poczujesz jako mrugnięcie do "trupa w szafie". w sensie "zanurz palce w ciepłej wodzie", to będzie boleć, i poczuj się jak chodzący trup, i tego typu co-piątkowe-poranne odczucia, to zrozumiesz konieczność weekendowego melanżu. natomiast: "Znowu obcy gość zostawił kręgi w wykładzinie" mam za (poza rozbiciem "kręgów w zbożu") oczywiste nawiązanie do wypalonych w podłodze czarnych dziur po petach. zwykle w okolicach okien i balkonów. na imprezy dla niepalących chodzisz czy co?
12341234 (25 lutego 2010) -
>>A miejski fitness? –Tego nie ogarniam., 25/2/2010 09:42 jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o seks. acz w tym przypadku (podomki, po siąsiedzku i w soboty) to raczej idzie o libacje studenciaków,tańce przy mgmt i następnie dopiero seks - ostateczny melanż jednym słowem. jak czepiamy się much to nie ogarniam tego: Znowu obcy gość zostawił kręgi w wykładzinie Może uda się w stereo, postarajmy się jeszcze tydzień znaczy druga część to wiadomo - on chce jeszcze. ale w pierwszej? wyjebał się na dywan?
e-smith (25 lutego 2010) -
">>>jem brudny śnieg? jem brudny śnieg? o co w tym chodzi? " już mówię. podmiot liryczny jest nieszczęśliwy, jest mu żle, i żeby to okazać porównuje dyskomfort życia w nieszczęściu do właśnie jedzenia brudnego śniegu - czyli jest mu zimno i ma mdłości
Szopy Potoki (25 lutego 2010) -
A miejski fitness?
Tego nie ogarniam. (25 lutego 2010) -
Naobiecywała mu, a on czeka i wypatruje na balkonie oparty o barierkę. A że wrzesień -> jesień -> deszcz -> rdza...
no przecież (25 lutego 2010) -
albo może jest hydraulikiem i nie używa odzieży ochronnej, bo nie ma na nią pieniędzy. to by plasowało rzecz w kontekście "nie mogę dać wiele ci" i w opozycji do "naprawdę na dużo mnie stać". tylko trochę to nie na czasie, biorąc pod uwagę ile dzisiaj hydraulik kasuje za proste przetkanie rury. z którego roku jest ten tekst?
to jest mój stary nick (25 lutego 2010) -
może ją tak wypatrywał na balkonie, że aż mu ręce 'zardzewiały'?
camel (25 lutego 2010) -
Odkopuję temat, jako że nikt nie wie czym są te przeklęte zardzewiałe dłonie, a ja chcę wiedzieć.
Mam nowy nick. (25 lutego 2010) -
mam zardzewiałe dłonie, kochanie? ?!
luk (28 listopada 2008) -
uwaga, będzie bolało. "W plastikowym kasku oglądamy film Taksówkami w miasto albo byle czym" jakieś interpretacje?
turas (28 listopada 2008) -
mi tekst o brudnym śniegu kojarzy się z solidnym pijaństwem podmiotu lirycznego
PK (28 listopada 2008) -
co do brudnego śniegu, to może trochę patetyczne- ale nic nie trwa wiecznie i generalnie milosc raz jest a raz jej nie ma, ale ze serce nie sluga, zakochuje sie co chwila, na miescie w tramwaju, w dziewczynach, w rzeczach, tydzien chodze przez sen, jem brudny snieg- no jasne tez tak mam- melancholia, jak we snie generalnie nie wiem czy inni tak maja, jak ja, podskornie to rozumiem, ale opisac slowami- oto jest sztuka.
kasia (28 listopada 2008) -
temat podjęty, kto mi wyjaśni o co w tym chodzi: Wolno odliczaj, powoli zbliżaj się, Wolno oddychaj i nie popychaj i nie dotykaj mnie. Wolno odliczam, powoli zbliżam się, Wolno oddycham i nie dotykam i nie popycham Cię. >>> nie popycham Cię? nie wiedziałem, że te teksty są aż tak erotyczne. czy ten tekst jest o związku homoseksualnym? Aaaaaa... Tracimy czas! I znowu pytam czy tylko chwila i tak jak dzisiaj Znowu unikasz i zaraz znika Ty, ja, ulica I nie, nie, nie przyzwyczajam się. Aaaaaa... Tracimy czas! Zakochuję się w tramwajach, zakochuję się na mieście. Potem tydzień chodzę przez sen, jem brudny śnieg. Zakochuję się w tramwajach, zakochuję się na mieście. Potem tydzień chodzę przez sen, jem brudny śnieg. >>>jem brudny śnieg? jem brudny śnieg? o co w tym chodzi? albo w tym: Zanurz palce w ciepłej wodzie Wejdź do szafy to poczujesz i usłyszysz i zrozumiesz Czemu po sąsiedzku co sobota trwa w podomkach miejski fitness Miejski fitness >>>w podomkach miejski fitness? faceci się wyginają w szlafrokach? wejdź do szafy? szafa jako metafora czego? zanurz palce? Zatańczymy jak owady Przy zakurzonej żarówce Najlepiej na obcasach i po dużej wódce Wyjedziemy gdzieś za miasto Odwrócimy się plecami Będziemy się poznawać ustami i palcami >>>to jest nawet całkiem całkiem Tylko nie za daleko Bo jest zimny wtorek wieczór Trochę wieje, śnieg topnieje w rękawiczkach dzieciom >>>niezły rym: daleko-wieczór-dzieciom Nauczymy się od nowa chodzić spać, wypowiadać słowa na M Proste słowa na M Nowe słowa na M Wszystkie słowa na M Wszystkie słowa na M Nowe słowa na M Słowa na M Słowa na M Nowe słowa na M Słowa na M >>>nie mniej naiwne, niż teksty Myslovitz.
pająk (28 listopada 2008) -
uwazam Myslovitz za jeden z najlepszych zespolow polskich byle takich więcej "Popełniaj błędy i naprawiaj je Gdy dotkniesz dna odbijaj się Wykorzystaj czas, drugiego już nie będziesz miał "
gośka (28 listopada 2008) -
To Big Cyc
GM (1 sierpnia 2007) -
ja kojarzę jeszcze coś takiego, chociaż nie wiem czyje to, ale kiedyś na kolonijnych dyskotekach leciało: 'zbyszek - kieliszek, koleżanka - szklanka'
anula (1 sierpnia 2007) -
"Ja od A do Z normalnie jestem B a ty jesteś XXL" OMG! no, trzeba przyznać, że "herbata" Comy jest mocna. a co powiecie na: "Zbyszek, Zbyszek, kolega z wojska, Zbyszek, Zbyszek skoczył z wieżowca" ?
the vicious one (1 sierpnia 2007) -
No to ja rzucę chyba najlepszym tekstem: "Ja od A do Z normalnie jestem B a ty jesteś XXL" Zespół Queens.
Twój Stary (1 sierpnia 2007) -
"Ty czy ja? Ta noc jak żal Kto winien jest? Daj spokój co to da? Kto chciał tej walki? Nieważne kto jej chciał"
szymon wydra (1 sierpnia 2007) -
Jedna taka szansa na sto - Strachy Na Lachy "Pod swetrem serce mi mocniej zaczęło bić"
GM (1 sierpnia 2007) -
albo kolejny "polski evergreen" "dzien dobry, kocham cie, juz posmarowalem toba chleb"
bronzefrapp (1 sierpnia 2007) -
w sumie ciekawy pomysl z takim rozkladaniem na czynniki pierwsze niezrozumialych fraz utworow muzycznych. kto mi wyjasni, o co chodzi w utworze zespolu coma: "herbata wzniosla krzyk... u sasiada..."
silverfrapp (1 sierpnia 2007) -
"i wejść na drzewo i patrzeć w niebo" I tak Mysłowic wymiata kurde
Eazy (1 sierpnia 2007) -
apropo dorastania, ziomek w podstawowce zamowil w radiu dla pierwszej dziewczyny "dla Ciebie", teraz mam z tego niezly brecht:)
apropo (1 sierpnia 2007) -
W pewnym wieku powinno się dorosnąc, spojrzeć wstecz i zrozumieć, że pewne rzeczy ,które kiedyś były git teraz wcale nie są takie git!
Człowiek w pełni dorosły ( mieszkam z rodzicami ale dokładam do czynszu) (1 sierpnia 2007)