INNE - FORUM

najlepszy AKADEMIK w Polsce

25 lipca 2007

co kryją Wasze mury...

typy, opisy, historie... :)

ja tam tylko sprzątam
  • http://andzinsan.wrzuta.pl/audio/uIaj2TRv2C/de_mono_-_wszystko_na_sprzedaz
    to nie platon, to krzywy był (5 lipca 2008)
  • skoro w magicznym pudełku trąbią bez przerwy-wykształcenie,studia,to ludzie kupują te bajki o kształtowaniu swojej kariery generalnie to ludzie kupujom bo widzom reklamy a jak mówił platon wszystko jest na sprzedaż
    db (4 lipca 2008)
  • nie jestem pewien czy rzeczywiście sytuacja na rynku edukacji zmieni się za 10 lat.ludzie są ludzmi i owczy pęd do studiowania związany jest z ogólną modą promowaną w tivi.skoro w magicznym pudełku trąbią bez przerwy-wykształcenie,studia,to ludzie kupują te bajki o kształtowaniu swojej kariery i o tym jak to będzie im się fajnie pracowało z tytułem mgr przed nazwiskiem.to dopiero jest mit.a przecież dzisiaj liczy się przede wszystkim to co umiesz robić.aktualnie studiuję wzory na tapecie w moim pokoju ale zamierzam poszerzyć horyzonty i rozpocząć studia nad prawidłowym pomalowaniem balkonów mojego mieszkania.a potem to już sky is the limit.impossible is nothing i takie tam.
    paj (4 lipca 2008)
  • Studenckie życie to mit, ono nie istnieje. Może istniało kiedyś, kiedy niczego nie było i trzeba się było jakoś organizować. Teraz każdy sam sobie realizuje swoje zainteresowania (które, jak wszyscy wiedzą, nie zawsze ma związek ze studiami) i coś takiego jak wspólnota studencka zniknęło i już się nie pojawi. Zabawy studentów w akademikach niczym się dla mnie nie różnią od zabaw licealistów z wolną chatą, dla mnie cała dyskusja na temat ich zachowania jest bezcelowa. Samo pojęcie student przestało oznaczać kogoś lepszego i mądrzejszego i to chyba dobrze - w latach dwudziestych maturę co roku zdawało 30000 ludzi, na studia szło pewnie jeszcze mniej. Tylko co z tego? Reszta kraju była niewykształcona i biedna. Problem w tym, że dzisiaj popadliśmy w druga skrajność - studia są naturalną kontynuacją liceum, mało kto odważyłby się nie pójść na studia, nawet jeśli mają to być studia nikomu do niczego niepotrzebne. Z drugiej strony mamy pracodawców, którzy mając do wyboru dwóch ludzi, z czego jeden byłby po studiach, a drugi nie zawsze wybierają tego po studiach, nawet jeśli dla niego będzie to porażka zawodowa, bo nie wykorzysta swojej wiedzy. Mamy też chujowe, nikomu niepotrzebne szkoły prywatne, które żerują na tej sytuacji - chyba tylko oni na tym zyskują, kasę oczywiście, bo w niesienie kaganka oświaty i temu podobne bzdury już chyba nikt w takich szkołach nie wierzy. Za jakieś dziesięć lat ludzie się wreszcie zorientują, że naprawdę nie każdy musi iść na studia. Znikną gorsze prywatne szkoły, zmniejszy się limity kandydatów na studia na uniwerkach i politechnikach, więc będzie mniej studentów. Profesorowie nie będą musieli ściemniać, że są w stanie sprawdzić 500 prac w ciągu tygodnia, więc naprawdę zaczną mieć wpływ na wiedzę i wykształcenie studentów. Tytuł magistra znowu nabierze właściwego znaczenia (człowiek wykształcony w konkretnym kierunku, który, jeśli to możliwe, powinien pracować w konkretnym zawodzie), a skoro ludzi po studiach będzie mniej, więcej znajdzie właściwą pracę i przestaniemy marnować kasę na studentów, którzy potem będą robić coś niezwiązanego ze swoimi studiami (za które w końcu wszyscy płacimy). Ale jeszcze przez dłuższy czas będzie tak, jak jest.
    Twój Stary (4 lipca 2008)
  • http://www.lastfm.pl/group/Nienawidzę+studentów! - chyba co poniektórzy z współforumowiczów to współgrupowicze
    juhu (4 lipca 2008)
  • zbulwersowany, paj - piona! –waldemar, 3/7/2008 23:03 ditto. dewaluacja pojecia "student" mnie, sivi, nie dziwi, ona mnie rozpieprza. dostalam kiedys pod hotelem Forum cos, co nazywalo sie "Gazetka Studencka" i reklamowalo Riviere Remont opowiesciami z miksow w kiblu i rzygania na trawniku. ok, Riviera to polibuda, ale kiedys w Rivierze Remont grala kurwa Brygada Kryzys, a teraz?
    bh (4 lipca 2008)
  • ależ ja wiem, szatanie, wiem, i zgadzam się z Tobą i resztą normalnych ludzi że tzw. studenctwo to zło, chodzi mi tylko o Mudżahedinów.
    rojalista (4 lipca 2008)
  • rojalisto drogi, sprawa nie rozchodzi się o Mudżahedinów, tylko o tych kretynów, którzy nie wiedzieli w ogóle skąd ta cala wyprawa się wzięła i w czym uczestniczą. Zapijaczone mordy po prostu jechały na kolejną imprezę, żeby porzygać sobię w Paryżu przy akompaniamencie muzyki z juwenaliów.
    szatan (4 lipca 2008)
  • co do tego linku z balanga z Mudżahedinami - lepiej z nimi niż z zachodnią burżuazją
    rojalista (4 lipca 2008)
  • http://zoliborz.wrzuta.pl/audio/1hR9Z1lIwZ/dinal_-_studenci
    lmao (3 lipca 2008)
  • paj, właśnie mój siostrzeniec złoży papiery na wymienione przez Ciebie kierunki :)ale trafiłeś! a dziwicie się "zdewaluowaniu słowa student"? skoro teraz każdy może studiować, każdy może zdawać maturę...teraz do pracy w mcdonaldzie, to bez trzech literek na przodzie nie przyjmują.
    sivi (3 lipca 2008)
  • zbulwersowany, paj - piona!
    waldemar (3 lipca 2008)
  • –paj, 3/7/2008 22:30 co studiujesz?
    bulwa (3 lipca 2008)
  • najlepsze jest to,że mamy od groma studentów jakiś śmiesznych i nikomu niepotrzebnych kierunków.absolwenci socjologii i psychologii,politologii i kulturoznawstwa będą nam budować drogi,fabryki i stadiony.studiowanie to takie przedłużenie dzieciństwa i generalnie mocno się zdewaluowało samo słowo student.
    paj (3 lipca 2008)
  • plejeru oraz zbulwersowany to ludzie w pelni swiadomi obrzydliwosci studenctwa tego kraju
    na szczescie juz nie student (3 lipca 2008)
  • zbulwersowany, to jakie masz ciśnienie? martwię się o Ciebie.
    szatan (3 lipca 2008)
  • >>>>pani magister a może jednak by się udało przełożyć to kolokwium jakoś na czwartek. oto kwiatki i pięćset złotych", "i co? o co pytali? z tych notatek z 1984 czy z najnowszych wykładów dr Korwińskiej-Kruk Pentelewicz z czwartku z konferencji w Pakistanie", " –kokooooo, 3/7/2008 21:34 O_0?! u nas wystarczyło wysłać mnie, by załatwić cokolwiek :P >>>>Nienawidzę też ludzi, którzy przyjaźnią się z profesorami (...) lol,ktoś mnie nienawidzi. w każdym razie to kwestia ustawienia się. wiadomo im bardziej kojarzy cię X profesor, tym większe szanse, że jeżeli powinie ci się noga na egzaminie, to i tak zdasz :) poza tym ułatwia to załatwianie przesuwania kolokwiów itp. no i niektórzy z nich są całkiem sympatyczni.
    sivi (3 lipca 2008)
  • Ja też nienawidzę studentów dlatego dałem radę zrobić tylko licencjata. Więcej wspólnych tematów mam z moim sąsiadem rolnikiem niż z tą bandą oszołomów z roku. Najbradziej nienawidzę ludzi którzy aktywnie uczestniczą w jakichś kółkach zainteresowań, noszą drewnianą biżuterię (dziewczęta) lub torby kolejarskie i cieńkie krawaty (dziewczęta i chłopcy). Nienawidzę też ludzi, którzy przyjaźnią się z profesorami i nienawidzę pracowników uczelni którzy są w moim wieku. Nienawidzę też zapachu na uczelni i nienawidzę tych wszystkich zasad dotyczących wypożyczania książek, wpisów do indeksu. Czesnego i stołówek też nie lubię. Nienawidzę ludzi siedzących na parapetach w efektownych pozach i udających, że czytają jakieś mądre książki. Studia przygotowują ludzi do pracy biurowej bo uczą kserować, wypeniać blankiety i przyosić herbatę z automatu pani profesor. Nienawidzę akademików bo ludzie stamąd śmierdzą niewysuszoną w pełni odzieżą. Nie rozumiem jak ludzie mogą wytrzymac razem zamknięci w pomieszczeniu 2x2 metry.
    zbulwersowany (3 lipca 2008)
  • " pani magister a może jednak by się udało przełożyć to kolokwium jakoś na czwartek. oto kwiatki i pięćset złotych", "i co? o co pytali? z tych notatek z 1984 czy z najnowszych wykładów dr Korwińskiej-Kruk Pentelewicz z czwartku z konferencji w Pakistanie", "
    kokooooo (3 lipca 2008)
  • m669 to nie musza byc studenci ale tursci chociaz kto by tam poznan zwiedzal http://www.mmtrojmiasto.pl/2401/2008/6/25/akademiki-ug-nie-dla-studentow?districtChanged=true
    gloria (3 lipca 2008)
  • mnie na przykład wkurwia to, że masa studentów to głąby, a uważam, że student powinien mieć nieco więcej wiedzy od byle fiuta z ulicy, a praktyka pokazuje że nie ma. co najgorsze, często wydaje mu się, że coś tam wie i sprzedaje tą wiedzę na zajęciach czy w kulurach i śmiech na sali, "generalnie to ludzie kupujom bo widzom reklamy, a jak produkt reklamy ma nie, to jest kupowany rzadziej lub wogule nie a te proszki do prania w kostkach to jest podpucha i kobiety dajom sie nabierać, bo, jak mawiał platon, wszystko jest na sprzedaż"
    ryba (3 lipca 2008)
  • i mają, kurwa, samochody.
    m669 (3 lipca 2008)
  • No studenci to rodzaj subkultury. Nie myją się, jedzą byle gówna, ciągle chleją, słuchają Pidżamy, Happysadu i Lao Che, noszą długie włosy i czytają Paulo Coelho. Dochodzi jeszcze tzw. "kultura studencka". Generalnie "większość młodych ludzi teraz studiuje" a wszyscy wiemy, że większość ludzi to cwele, także jedno w naturalny sposób wynika z drugiego, przy czym studenci sami uważają się za bardzo cool luzaków i zarazem za rodzaj elity, mimo że większość to totalne prymitywy, które zgrywają intelektualistów.
    pietja (3 lipca 2008)
  • Rzuciłem w maju, a sam fakt studiowania nie zakłada, że muszę uwielbiać współstudentów, nie? –plejeru, 3/7/2008 19:10 no ale jest różnica między nienawidzeniem studentów w ogóle(no właśnie, co te nieboraki, których nie znasz Ci uczyniły? ;P) a nienawidzeniem "współstudentów",których znałeś i z którymi studiowałeś, tak mi się wydaje? nie wiem, co gorsze, pisać "chasło" czy rzucać słowami typu "nienawiść" na lewo i prawo? ;p tak, odgryzam się ;P
    sivi (3 lipca 2008)
  • przecież tu nie chodzi o studiowanie, tu chodzi np. o takie coś: http://wyborcza.pl/1,76842,5401605,Paryska_balanga_polskich_studentow_z_mudzahedinami.html imprezka i heja, jebać wszystko wokół.
    szatan (3 lipca 2008)
  • zapewne "studiowanie".
    jebać studentów! (3 lipca 2008)
  • w ogóle nie rozumiem tego generalizowania że studenci ssą itd. Przecież forumowiczów, redaktorów studiuje bądź skończyła studia więc o co chodzi ;> większość młodych ludzi teraz studiuje, na lepszych uczelniach albo gorszych. wszystkich ich nienawidzisz? powiedz plejeru co takiego złego jest w studiowaniu?
    semen (3 lipca 2008)
  • –semen, 3/7/2008 18:08 Rzuciłem w maju, a sam fakt studiowania nie zakłada, że muszę uwielbiać współstudentów, nie?
    plejeru (3 lipca 2008)
  • Ja mam ogólnie problemy z dzieleniem toalety ze znajomymi osobami. Jakieś to zawsze krępujące mi się to wydaje. Od dwóch lat chodzę "na kupe" do centrum handlowego obok akademika
    pierdzący wstydniś (3 lipca 2008)
  • student z akademika przynajmniej raz podczas swojego zatopionego w piwie żywota w DSie musi zaznać obecności kupy pod prysznicami –kacperski, 26/7/2007 20:03 kolega mial w akademiku koprofila, ktory regularnie *smarowal* prysznice gownem - nie, nie chcialabym mieszkac w polskim akademiku.
    bh (3 lipca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)