INNE - FORUM

najgorszy dzennikarz w branży

5 maja 2009

hej dziewczyny, dosyć porcysowej polityki miłości i wazeliny. powiedzcie proszę, którego polskiego dziennikarza uważacie za najgorszego w branży. leszczyński, pęczak a może weisswiesław?

ja ze sklepu koła fortuny wybieram roberta sankowskiego. za przenikliwy umysł, bystre socjomuzyczne obserwacje, dzięki którym wiem, że teraz to jest moda na ejtisy, nienaganny styl oparty jedynie na najbardziej sprawdzonych kalkach językowych i ryj.

a wy?

myślimy negatywnie
  • wygląda jak varg vikernes trochę
    taki tam kamil (1 stycznia 2012)
  • no koleś masakra, ale przynajmniej głos ma zajebisty
    krol cygan (31 grudnia 2011)
  • najgorszy jest Max Cegielski z Radio Roxy. Koleś jest tak pretensjonalny, wyniosły że rzygać się chce. Dodatkowo całym sobą jest społecznie zaangażowany w akcje typu kolorowa alternatywa, wszystkie marsze jakie sie odbywają, debaty z kazią szczuką. Każda muzyka wg niego jest chujowa - nawet ta którą sam puszcza (!). Świat to jedna wielka korporacja, a on jest jedynym oświeconym (de facto pracuje w korporacji) zresztą co wam bede mówił, mając takie korzenie nie można być byle kim: http://www.facebook.com/pages/Max-Cegielski/191061107602995?sk=info
    Agent Tnega (31 grudnia 2011)
  • Przecież Andrzej jest cool zając. Widzieliście jego listę 50 najlepszych albumów 2011 roku? Powiedziałbym, że w pytkę.
    e tam (29 grudnia 2011)
  • andrzej buda jakoś przestał mi się wydawać śmieszny.
    mja (29 grudnia 2011)
  • "The Smashing Pumpkins zakończyli de facto swoim wydawnictwem erę grunge'u. Mam wrażenie, że M83 powtarza ten manewr, jeśli chodzi o elektroniczny pop. I czyni to równie spektakularnie."
    ja pierdole (29 grudnia 2011)
  • "Do niedawna ci nowojorczycy uchodzili za pupilów przemądrzałych krytyków. Ich piąty album podtrzymał tę tradycję. Nic dziwnego, bo to dzieło szalenie wciągając" !!!
    mja (29 grudnia 2011)
  • ej zróbcie sobie popcorn i zapraszam do lektury. to jest nie do uwierzenia, to co się tutaj dzieje: http://wyborcza.pl/1,75248,10884830,2011_w_muzyce___podsumowanie__Gazety_.html#ixzz1hve3ikEL "W rytmach i brzmieniach jest za to surowość, a nawet drapieżność charakterystyczna dla talentów zrodzonych w garażu, a nie w laboratoriach NASA." "Pomysłowa niediwa, którą pamiętamy z debiutanckiej płyty "Youth Novels", wyhodowała sobie solidne pazury." "...że tak mogłoby grać Radiohead, gdyby Jonny Greenwood zaprzestał prób cerowania skarpet Krzysztofa Pendereckiego" "Do niedawna ci nowojorczycy uchodzili za pupilów przemądrzałych krytyków. Ich piąty album podtrzymał tę tradycję. Nic dziwnego, bo to dzieło szalenie wciągając"
    em c (29 grudnia 2011)
  • jezeli faktycznie tak powiedział o TGE, to raczej nieironiczny zupełnie szacun
    lololol (17 września 2009)
  • A ten jego słynny tekst, pojawiający się z frekwencją minimum 5 na stronę: "Świadectwem dojrzałości artystycznej był..."? I określenie "The Great Escape" jako najlepszego albumu Blur?
    Sajmon (17 września 2009)
  • Mam na myśli głównie tą nowszą wersję, gdzie różnica pomiędzy ukazaniem się kolejnych tomów wynosiła kilka lat. Nic dziwnego, jak poświęca się hasło nawet kobiecemu zespołowi z Grecji grającemu symphonic black metal, z jedną wtórną płytą na koncie. powaga, dostali tyle miejsca co Blue Nile albo Belle & Sebastian.
    Sajmon (17 września 2009)
  • dokładnie, encyklopedia weissa to było kiedyś jedyne rzetelne źródło informacji o zespołach (takich jak iron maiden czy queensryche :))
    król rybak (17 września 2009)
  • Encyklopedia Weissa, o ile się nie mylę, wyszła jakoś w okolicach 92 roku. Nie ma więc co się jej czepiać tak bardzo, może faktycznie nie jest to dzieło najwyższych lotów, ale wtedy było to jednak dość interesujące źródło.
    kb (17 września 2009)
  • Czytaliście chociaż encyklopedię Weissa? Tam to dopiero hook goni hook
    Sajmon (17 września 2009)
  • Perełki. Jedna za drugą. A The Smiths? Legenda…. no właśnie czego? Indie/jangle popu. Nazwanie Radiohead, Oasis, Placebo, MUSE etc. zespołem undergroundowym Placebo? Oasis? Undergound? A nikt tu jeszcze nie podał gwiazd polskiej krytyki muzycznej: Wiesław Weiss, Piotr Kaczkowski?
    Sajmon (17 września 2009)
  • nie zrozumieliśmy przesłania, więc językiem dla plebsu pisać począł.
    kb (17 września 2009)
  • "Niejednej osobie pewien ideologiczny problem doskwierać począł. Zdolność nasza do refleksji konieczną jest lecz nie każdy z problemami mierzyć się lubi. A problem dla własnej tożsamości trywialny nie jest, tym bardziej jeżeli pojawia się w wieku za buntowniczy uznawanym." tak sobie przeglądam te jego wypociny i wychodzi na to, że abo dał se z tym siana albo te 2 pierwsze teksty to były jakieś jaja.
    krzesło (17 września 2009)
  • komentarze pod animal collective recką przeczytałem: czytelnik: to stylizacja językowa czy nieznajomość zasad polskiej składni i interpunkcji?? autor: znajomość polskiej składni oraz interpunkcji w szerszej (starszej) perspektywie a więc wszystko jasne, szersza perspektywa po prostu.
    kb (17 września 2009)
  • mistrz yoda moze pisal to?
    pies lampo (16 września 2009)
  • “jakiego rodzaju muzyką się pasjonujesz”!
    Low (16 września 2009)
  • przeczytałem. To dramatyczne pytanie na koniec. I składnia zdania naturalna ponownie zaburzona, ten dramatyzm potęgująca. "może niezależność ta od czasu jakiegoś już martwa jest?"
    kb (16 września 2009)
  • ten felieton, indie a konformizm. Pierwsze zdanie zabija "Indie znaczy, czego jednakże nie każdy fan świadom jest, independent, czyli niezależny" zarówno treść jak i forma (ta inwersja, nie każdy fan świadom jest) na 10.0 boję się tego co będzie dalej.
    kb (16 września 2009)
  • no bez jaj że chaciński jest nagorszym dziennikarzem muzycznym w kraju. za wielu chyba nie znasz a tak rozszerzając temat na dziennikarzy pozamuzycznych, to och kurwa, jak ja nienawidzę gigantycznej części tych ludzi. wolę polityków
    17 (16 września 2009)
  • najgorszy jest chaciński. mało otwarty, myślący szablonowo i często stereotypowo...
    igła (16 września 2009)
  • hahah, robert leszczynski moze sie od nich uczyc. dziennikarze w naszym kraju powinni pominac termin indie, bo kto go probuje wyjasnic tylko sie osmiesza.
    pies lampo (16 września 2009)
  • w sumie to smutne jest, dzisiaj znalazłem przypadkiem, ale jednak śmiech przez łzy: http://trendz.pl/neon-indian-czy-okaza-sie-amerykanska-la-roux "Obecnie prawdziwym hitem są zespoły Indie, które łączą muzykę elektroniczną z ciekawym wokalem" "Jednak już teraz możemy posłuchać lekko leniwych kawałków, które łączą w sobie ciekawy wokal i remixy" "Prekursorem tego nurtu był oczywiście Jean-Michel André Jarre,[...] Jest to geniusz, który za pomocą różnych dźwięków tworzy mistrzowskie kompozycje". chyba, że to żarty, wtedy naprawdę, szacun.
    Low (16 września 2009)
  • ja cie krece...! przegladam archiwum i koles jest niesamowity. w ogole jest specjalista od skladni. oto sample: - Polskie teksty. Dziwić to na polskim rynku nie może. Krytykom jednak przeszkadza taki stan rzeczy, gdyż ich zdaniem prowadzi do tego, iż twórczość stoi na niższym poziomie aniżeli zagraniczna. - Brak angielskich tekstów nie oznacza jednak, iż grupa nie czerpie inspiracji z innych państw niż Polska. - Na uwagę zasługuje również pierwszy singiel “Evacuate”, który na długo przed digitalnym wydaniem “Union” się ukazał - Przygoda moja z kolektywnymi zwierzątkami rozpoczęła się tuż po wydaniu albumu “Feels” w 2005 roku, dzięki nim z innymi postaciami reprezentującymi “freak folk” począłem się zapoznawać. - Połączenie folku oraz elektroniki wyszło panom świetnie, bridge, który słuchaczy nazbyt wrażliwych odstraszyć może swym transowym charakterem, immanentną częścią twórczości panów z Baltimore jest. - Eklektyzm, który dla niektórych może być zarzutem, nie męczy. Komplementarność (wzajemne uzupełnianie się) prawie absolutna powoduje, iż mamy do czynienia z dziełem…. przystępnym. - Austriaczka wydała (bardzo) dobry album i to pomimo młodego wieku (rocznik 1990). a na koniec polecam felieton "indie a konformizm" http://www.uwolnijmuzyke.pl/indie-a-konformizm
    e.agent (16 września 2009)
  • ten koles to samograj "Niewątpliwie, jednakże od używania tak wielkich słów bym się powstrzymał, jedynie z powodu nadziei, iż muzyków stać na kolejne pozytywne niespodzianki." zresztą to jeden wielki lol: http://www.uwolnijmuzyke.pl/animal-collective-merriweather-post-pavilion
    c (16 września 2009)
  • http://www.uwolnijmuzyke.pl/muse-the-resistance niewazne, ze tekst jest o muse. koles zawarl w tej krotkiej recenzji tyle hookow, ze az glowa boli: - Kilka miesięcy temu ujawnione zostały szczegóły związane z premierą “The Resistance” (posłuchaj). Ważniejsze implikacje to: oświadczenie, iż za produkcję płyty odpowiadają sami muzycy (...) - Tym razem machina komercyjna jest zdecydowanie bardziej potężna. Doskonałą egzemplifikację stanowią pluszowe miśki za 15 funtów - Mnogość używanych efektów nie zdumiewa znających wcześniejsze dokonania MUSE. Klaskanie, mocny, ale chwytliwy basowy bit, momentami powrót do stylistyki z lat 80-tych, a także bardzo przystępna solówka potwierdzają, iż trio w wersji studyjnej to przede wszystkim dobrze wyprodukowany i zapakowany towar. - Motyw miłości również odgrywa ważną rolę na najnowszym albumie zespołu. Spragnieni XXI-wiecznego romantyzmu nie zawiodą się, zawartość “The Resistance” wręcz nim ocieka. Pełno tutaj werterowskich bolączek. - Kolejne upływające minuty przywołują reminiscencje związane z dorobkiem Queen. - Początek z nieznanych mi powodów (przede wszystkim pod względem instrumentalnym) wywołuje u mnie asocjacje z grupą Maroon 5. - Ponadto panowie postanowili wpleść własną interpretację fragmentu arii z francuskiej opery Samson i Dalia. Samson i Dalia (!!!) - Choć pod względem muzycznym powstaje wiele symfonii na podobnym poziomie, to nie każdy jest w stanie stworzyć orkiestralne partie kompatybilne z rockowymi. Zdaniem fanów: geniusz, zdaniem krytyków: dzieło godne podziwu (zdaniem malkontentów: nuda). - Płyta to jak na MUSE stosunkowo długa, słuchacz się jednak nie wynudzi. Brakuje “tego niewyrażalnego”, co uczyniłoby album genialnym. Do odtwarzacza wkładamy jednak coś bardzo dobrze wyprodukowanego, za tę formę, poetycką estetykę zwykło się chwalić trio. - Bardziej przystępne brzmienie, ale także i odważne sięganie do klasycznych inspiracji, oto dialektyka w ich wykonaniu. - W ich wykonaniu jest to ekwiwalentne ze stwierdzeniem, iż mamy do czynienia z jedną z lepszych płyt tego roku.
    e.agent (16 września 2009)
  • http://esensja.pl/muzyka/recenzje/tekst.html?id=7459
    rogowiecki i brzozowicz (7 maja 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)