INNE - FORUM
Polacy i tanie markety. Czyli co zrobisz dla promocji.
24 kwietnia 2009Ogólnie wkurwia mnie ta tendencja biedronkowa, że ludzie zapieprzają po tych małych marketach. to że one wyrastają jeden na drugim to już stara sprawa. to że konsumpcjonizm to też już było.
ale czy nie wkurwia was że w tych najbardziej marnych sprzedawane jest dosłownie gówno w ładnym opakowaniu. mnie wkurwia że ludzie dla niskiej ceny są w stanie wpierdolić nawet radioaktywnego batonika i założyć rakotwórcze klapki na stopy. Taki świat wg kiepskich na żywo. nie wiem jak jest u was, ale u mnie na Śląsku to powstaje chyba taka biedronkowa subkultura "nawet jak nie musze to ide do biedronki, bo kurwa musze i tyle"
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6535835,Klienci_potykali_sie_w_sklepie_o_cialo_w_worku.html
-
–em c, 9/5/2010 14:22 Bo to trzeba z gorącym mlekiem, a nie wrzątek.
Qfwfq (3 marca 2011) -
uszka ravioli z tesco + barszcz czerwony z torebki - ósemkowe rejony, dobre na śniadanie obiad i koalcję
k (3 marca 2011) -
Ale miejsce na "skasowany" towar jest skandalicznie małe. Do tego świadomość, że kasjerom czasami płacą za wydajność - nieprzyjemnie się wtedy chowa zakupy do plecaka wstrzymując kolejkę. Ale co ja poradzę, nie ja to projektowałem.
Szop (30 września 2010) -
u mnie w Biedronce są 3 rodzaje
Fagerström (29 września 2010) -
ja nie moge zrozumiec jednej rzeczy. nie potwierdze bo nie zrobilem zdjęcia nigdy (ale kurwa zrobie!), ale w kauflandzie w bydgoszczy (na solskiego) jak stoją wózki przed sklepem, to na wysokosci najbardziej oddalonej kolumny stoi filar. wielki kutach nie do przejścia. a mimo to wózki stoją załadowane az pod sam ten filar kurwa. wyniesc górą odczepionego woza tez sie nie da, bo nie ma miejsca po prostu. a mimo to czasami nie jest tam załadowane az po filar, czy ktoś mi to wytłumaczy?
turas (29 września 2010) -
w biedronce są tera mniejsze ale też na kułkach
siur (29 września 2010) -
Wolę ten temat. To że w Lidlu i Biedronce są tylko ogromne koszyki na kółkach ma zachęcić klientów do robienia większych zakupów, tak? Brak mniejszych do noszenia w ręce mej wkurwia mnie relatywnie straszliwie.
em c (29 września 2010) -
Też was boli, że w biedach jest mdły Seagramm's zamiast Lubuskiego (kiedyś był w promocji z tonikiem za 26.99zł bodajże!)?
ralph (10 maja 2010) -
> "z biedronki sa dobre sosy. takie w sloikach. najlepszy jest slodko-kwasny." najlepszy jest "do spaghetti". trójwarstwowy deser "wyśmienity" z czekoladą (!!!) (nie czytajcie składu).
krzesło (10 maja 2010) -
za to takie sniadaniowe, nie wiem, kaszki mleczne(?, do kubka i zalać wrzatkiem) dla dzieci za okolo 1 zet z biedronki sa kompletnie beznadziejne, ochyda. –em c, 9/5/2010 14:22 Są totalnie zajebiste. Poza tym ktoś tam do nich dopłaca żeby małe dzieci z niezabogatych domów mogły mieć dobrą szamę za psie pieniądze. Ogólnie poza nieporozumieniami typu niektóre pizze biedronka dostarcza wiele dobrego, taniego żarcia...
hetman komorowski (9 maja 2010) -
sie tak nie madruj :) 'ochyda. '–em c, 9/5/2010 14:22 odruchowo przepisalam. z biedronki sa dobre sosy. takie w sloikach. najlepszy jest slodko-kwasny.
w trakcie wymyślania nicku (9 maja 2010) -
Lubię czekoladę cytrynową z Biedronki, chyba ok. 3zl
Twój Stary (9 maja 2010) -
hyh, sa tak ohydne, ze piszemy je z bledem :> propozycja brzmi sensownie, ale niejako zaklada posiadanie tabliczki czekolady bez zjedzenia jej od razu. jakos tego nie widze.
em c (9 maja 2010) -
kaszka jest ok, malinowa szczególnie :)
t_b (9 maja 2010) -
za to takie sniadaniowe, nie wiem, kaszki mleczne(?, do kubka i zalać wrzatkiem) dla dzieci za okolo 1 zet z biedronki sa kompletnie beznadziejne, ochyda. –em c, 9/5/2010 14:22 nie sa ochydne, po prostu dodaj kilka kostek czekolady do przygotowanej wczesniej kaszki, zamieszaj i gotowe :)
w trakcie wymyślania nicku (9 maja 2010) -
a moje wtyki w środowisku poinformowaly mnie,ze mleko z biedronki (to firmowane biedronka) jest na tym samym mlekiem, co mleko łaciate. ha. a wiecie co mialo oznaczac logo lidla, te krzywe "i"?. goscia pchajacego wuzek (czyli "L"). coś im nie wyszlo. –camel, 28/4/2009 11:21 w takim razie, co on ma na tyłku? (DL)
st. (9 maja 2010) -
za to takie sniadaniowe, nie wiem, kaszki mleczne(?, do kubka i zalać wrzatkiem) dla dzieci za okolo 1 zet z biedronki sa kompletnie beznadziejne, ochyda.
em c (9 maja 2010) -
Lisner produkuje pastellę, dobre, markowe jadło. w biedronce jest podobny produkt innej nazwy (marka własna) i też robiony przez Lisnera. dowiedziałem się od ludzi tam pracujących, że to jest DOKŁADNIE ten sam produkt, idzie z tej samej maszyny, tylko że jest o połowę tańszy jakoś. poza tym słonecznik prażony za niecałe 3 zeta duża paczka - dla mnie, smakosza, pierwsza liga wśród słoneczników zaraz obok pipasa z piotra i pawła (dwa razy drożej).
habemus papam (9 maja 2010) -
kupilem sobie marmolade z tesco marki tesco, ogromny 'sloik' (papierowo-plastikowy) za 2-3 zeta chyba, najlepsze na swiecie to nie jest, ale jadalne zdecydowanie.
em c (9 maja 2010) -
power be!
szczur (28 kwietnia 2009) -
ale pierdolenie.wiadomo ze najlepsze czipsy sa w biedronce a napoj energetyczny za 2,59? 1? kopie jak trzeba . biedronka rzadzi.
pajonk (28 kwietnia 2009) -
*wózek
c. (28 kwietnia 2009) -
a wiecie co mialo oznaczac logo lidla, te krzywe "i"?. goscia pchajacego wuzek (czyli "L"). coś im nie wyszlo.
camel (28 kwietnia 2009) -
em c, wiesz ze lidl ma newsletter? jeśli tylko się dopiszesz, będziesz dostawał co tydzień info o aktualnych promocjach w Twoim lidlu! Serio. czasem rzucają końskie rzeczy za psie pieniądze, wiecie jakieś owijki, kantary, szczotki... i to całkiem niezłej jakości. Pewnie jak im u szwabów nie schodzi przywożą tutaj. hehe.
dzieciak (28 kwietnia 2009) -
inny temat mnie zainspirowal: ile w lidlu kosztuje kilo bananow, bo zapomnialem sprawdzic?
em c (28 kwietnia 2009) -
parowy rzadza, dwie gotowane parowki z musztarda i chlebem staropolskim to jednno z najlepszych mozliwych sniadan. ale kupuje zawsze takie cienkie za ok 12 zet za kilo, mozna je smazyc na luzie. co tez czynie, np z duza iloscia cebula a potem jakies ziola i razem z makaronem albo ryzem jest to git obiad za mala kase. na sklad tych parow nie patrzylem, ale kurde, co strasznego jest w zmielonym dziobie? pewnie ma duzo wapnia i innych pozytecznych rzeczy. po za tym jest to proszek, tak jak witaminy, wiec pewnie ma ich duzo, i moze mineralow, bo to troche kosc? do momentu w ktorym oficjalnie nie beda tam srali dam rade.
em c (28 kwietnia 2009) -
Czytałem jakiś czas temu, że w związku z tym, że gównianie i tanio się odżywiamy, będziemy żyć o jakieś 10 lat krócej niż nasi rodzice. Że niby konserwanty, rakotwórcze składniki, nieszczęsne kurczacze dzioby... Niespecjalnie się przejąłem, ale brak wiary we współczesną medycynę u autora tego artykułu naprawdę mnie zasmucił...
dzieciak (27 kwietnia 2009) -
ja nie wiem jak bardzo trzeba byc jebnietym snobem zeby oszczedzac na jedzeniu zeby nabyc jakas modna plyte. jesli ktos oszczedza na modna odziez to pewnie by tu byl zlinczowany, a to jest dokladnie to samo –fluffy, 27/4/2009 16:54 nie wiem, czemu uczepiłeś się tak "modnych" rzeczy. na szczęście przypadek, o którym pisałem, niewiele ma wspólnego z modą (droższych nie znaczyło tu modnych). mam nadzieję, że bierzesz pod uwagę kupowanie niekoniecznie modnych płyt, niezapraszanie do domu wycieczek w celu ich oglądania. zresztą modne czy nie modne (zawsze możesz sprowadzić sprawę do kupowania dla samego siebie płyt -> w celu lepszego samopoczucia związanego ze słuchaniem jakiejś muzyki -> czyli: snobowania się) - to, tak jak pisała bh, zwyczajnie sprawa priorytetów. gość nie za bardzo lubił sobie podjeść, nie wylądował w szpitalu z powodu osłabienia organizmu, kupił parę płyt więcej i się nimi cieszył - ja nie widzę problemu. co do lidla: jestem umiarkowanym fanem tamtejszych cienkich parówek (już jestem kontrowersyjny?). za 6 zł kilo (a teraz?). serio, mam do parówek sentyment z dzieciństwa i raz na jakiś czas nachodzi mnie ochota. z jakąś taką nieśmiałością sięgnąłem po te z lidla i generalnie dają radę. są na świecie parówki wykonane z rozlatującego się w wodzie pseudo-mięsa, te zaś trzymają formę i klasę. porównałem skład (pozdro, db) do analogicznych parówek z biedronki i okazało się, że lidlowe mają więcej mięsa w mięsie. plus absolutny bonus nokautujący biedronkowe - lidlowe zawierają spory procent mięsa indyczego (a nie tylko kurczaczego). w obu sporo witamin E - wiadomo. pozostaje kwestia mięsa z mielonych dziobów. cóż, pracuję nad autosugestią, że dzioby to najlepsza część ptactwa w sensie jego jedzenia, prawdziwy frykas, smakołyk, degustacyjna ekstaza. aha, nie smażcie ich, tylko gotujcie (no albo surowe). jak wziąłem na patelnię, to myślałem, że jest awaria kuchenki albo gaz się ulatnia. to pewnie te witaminy, które w wyczuwalny sposób tracą swoje wartości w trakcie smażenia...
yeahnot (27 kwietnia 2009) -
podruba Twixa. podruba. aaarrgghhhh
japierdolę (27 kwietnia 2009) -
lidlowe twixy sa lepsze, zelki miski tez przednie. najwyzej umre na raka, ale chociaz obzarty slodyczami. –pies lampo, 26/4/2009 20:54 wlasnie sie obzeram TOFIXem - podruba Twixa, ktora zakupilam w osiedlowym sklepiku. nawet nawet :) btw w Irlandii produkty Tesco smakuja lepiej niz ich markowe odpowiedniki, co ciekawe, sa bardzo ladnie opakowane.
sivi (27 kwietnia 2009)