INNE - FORUM
Nowa płyta Prodigy
6 marca 2009Mam mieszane uczucia, jak wydali Music For the Jilted byłem wniebowzięty, Fat of Land była dla mnie skokiem na kasę. Always Outnumbered, Never Outgunned była miłym zaskoczeniem gdyż nie słyszałem wokali Flintai była taka "retro". ostatnia płyta ma kilka niezłych wstawek jednakże za bardzo śmierdzi chujowym rave początku lat 90 czyli "charly" i te sprawy.
-
ale tak w istocie było, bo "Everybody In The Place" PRODIGY brzmi nawet gorzej niż "Get ready For This" 2 UNLIMITED (a pochodzą z tego samego roku). No i który inny zespół z lat 90-tych kierunkami swojej ewolucji przeszedł przez tak wiele gatunków jak właśnie PRODIGY?
Andrzej (7 marca 2009) -
oraz "że ich pierwsze rave'y Everybody In The Place (UK#2) niczym nie różniły się od wczesnych nagrań 2 UNLIMITED" (w sensie "get ready for this" czy "twilight zone"??). mimo to i tamto pokaźnie się skonsternowałem, bo to chyba najlepsza recka Andrzeja, jaką czytałem (nie to, że liczę je w setkach...)
yeahnot (7 marca 2009) -
Jeszcze jedno: Andrzeju, Leeroy od prawie 10 lat nie jest w Prodigy...
r (7 marca 2009) -
hahaha, recenzja Pana Andrzeja miazdzy. A Stand Up to Screamadelica.
r (7 marca 2009) -
może z Aggresivą 88 ?? http://www.youtube.com/watch?v=IRf5MyptY_c
banned for truth (7 marca 2009) -
"Przekonaliśmy się o tym i my, Polacy w grudniu 1996, kiedy na ich wspólny z AGGRESIVĄ 66 (...)" oh, you're so great
turas (7 marca 2009) -
dwa ostatnie utwory z e.p. lost beats, dodanej do boxu, kojarzą mi się z pierwszą płytą daft punk plus potężniejsze zgrzyty. natomiast ostatni utwór na płycie kojarzy mi się nieodzownie z chemical brothers w swojej szczytowej formir - jak miksowali beatlesów w studio bbc. oczywiście ChB byli lepsi, prodigy tutaj trąci gównem.
bass terror (7 marca 2009) -
"Gdybym miał wybrać zespół NAJTRAFNIEJ POKAZUJĄCY (WTF ?!) muzykę lat 90-tych, THE PRODIGY spokojnie pasowałby do tej dekady" noż kurwa człowieku, może jestem pijany, ale gorszego zdania to dawno nie widziałem. ja wiem panie andrzeju, że na pana trzeba brać poprawkę, ale to jest poziom wczesnego gimnazjum. nie wspomnę już o tandecie z reszty recenzji. omijałem szerokim łukiem pastwienie się nad twoją osobą, ale powiedz mi: ty piszesz książki ? dzięki, przywracasz mi wiarę, że każdy może. (sorry za offtop)
-=+ (6 marca 2009) -
"Również nalepka na okładce "180 gramowe audiofilskie winyle" wprowadza w błąd, bo mój audiofilski sprzęt nie wychwycił żadnych szczególnych brzmień. Zwłaszcza w punkowym Run With The Wolves z gościnnym udziałem Dave'a Grohla (NIRVANA, FOO FIGHTERS). Cóż, widać, że panowie Howlett, Flint, Maxim i Leeroy starzeją się i nie biorą pod uwagę magii dźwięków o częstościach powyżej 16 kHz. Bo brak basów można wytłumaczyć dość groteskową koncepcją płyty. doznałem
pudelek (6 marca 2009) -
jednak rozczarowanie, brakuje choć jednej subtelnej kompozycji na miarę MFTJG. Zabawa raczej krótka. http://andrzejbuda.blog.onet.pl/2,ID367432753,index.html
Andrzej (6 marca 2009) -
E>MftJG>tFotL>AONO imho, nowej nie słyszałem, poza singlem, który raczej nie zachęcił mnie do przesłuchania całości, za bardzo trąci chujowym Pendulum
J.F. (6 marca 2009) -
tFotL>MftJG>E>IMD>AONO
FTR (6 marca 2009) -
na początku lat 90 pierwsza płyta też mi się podobała, ale to było ponad 16 lat temu. obecnie powtórzenie tych samych motywów jest kiepskie.
tomek (6 marca 2009) -
no sorry ziomuś ale najlepsze Prodigy to była właśnie jedynka
J. F. (6 marca 2009)