INNE - FORUM
Koke/Coke adds life!
21 lutego 2009Czy rzeczywiście można spoglądać na dzieje muzyki popularnej z perspektywy materialnych/komercyjnych symboli kultury popularnej, czy to już jest fetyszyzm? Czy potrafilibyście wskazać, jakieś inne produkty, które można by podstawić za Colę? Czy jest w tekscie coś, co Was zainteresowało czy może raczej są tam założenia, z którym się nie zgadzacie?
Trochę nad tym posiedziałem i fajnie byłoby poznać Wasze zdanie. "Mogą być bluzgi." Pozdrawiam serdecznie i zapraszam kolegów i koleżanki z obu stron barykady.
-
kształt butelki coli nie nawiązuje celowo do kobiecej sylwetki. wzorowany był zdaje się na kształcie orzechów koli (lub innego składnika coca-coli)
krótszy post (26 lutego 2009) -
piszczie kurwa krutsze posty bo sie czytac nie chce
nzlg nzlg (26 lutego 2009) -
–r, 24/2/2009 22:47 Nie zgodzę się. To znaczy nawet ciężko mi się nie zgodzić, bo po prostu są różne poglądy na ten temat, różne szkoły. Wśród niektórych panuje przekonanie o "niemądrym" tłumie odbierającym przekazy spreparowane w ten sposób, aby równać do dołu i każdy zrozumiał. Z drugiej strony niektórzy podkreślają rolę w szerzeniu kultury, w docieraniu do jednostek, które bez tego umasowienia żyłyby wciąż poza kulturą. (wiesz, coś jak Brave Festival przeciwko Wypędzeniom z Kultury ;)). Dalej można też mówić, że "masowa" bo zapośredniczona przez masowe media. Czy jest to jednoznaczne z "głupia"? Czy możemy powiedzieć, że TVP1 jest gorsza niż blog Lowa? Albo, że Zetka jest gorsza od Radia Sitka? Co to w ogóle oznacza? I czy te miejsca nie pełnią po prostu innych roli w społeczeństwie? I jeszcze a propos społeczeństwa, czy to nie jest tak, że demokracja w jakiś sposób determinuje kulturę masową? Skoro masy posiadają kapitał to kultura stara się im służyć? Z tego powodu np w przeszłości promowało się klasykę a nie folk. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że użyto zamiennie "popularna", aby odciąć się od tych zarzutów, które podałeś, że to bardziej zabieg marketingowy niż rzeczywita metamorfoza. Czy tylko dlatego, że ten tekst "podważa" myślenie o kulturze masowej, jako źle koniecznym, powinienem był zamienić "masowa" na "popularna"? Nie sądzę. Powyższe nie jest prawdą objawioną i dopuszczam możliwość Twojego poglądu. Nawet jeśli byłaby to żelazna definicja to jednak dałbym pierwszeństwo przykładom. –czesio, 26/2/2009 09:41 wiem, że jest parę interpretacji: Wietnam, Kokaina itd. Tekst jednak wydaje się być prześmiewczą wizją kapitalizmu, bananowej młodzieży itd. Ktoś na jakims forum tłumaczyl Deborda z intra i tam jest: "The spectacle in general, as the concrete inversion of life, is the autonomous movement of the non-living." I tu mi się wkrada to cocacolowe znudzenie, brak ideałów, płycizna itd. No i w ogóle marksizm znów.
janek b nzlg (26 lutego 2009) -
A propos zespołu Tough Alliance - Koka Kola veins... oznacza zupełnie coś innego niż opisałeś i ma mało wspólnego z Coca Colą (choć prześmiewczy stosunek Szwedów do zjawiska zapewne obrazuje). Pozdrawiam.
czesio (26 lutego 2009) -
nie mam na nic czasu. więc tylko czepiając się tego co mi tu mrugnęło. bo "masowa" ma swoje określone konotacje i nie oznacza wcale "dostępna, otwarta, na większą skalę". "masowa" odnosi się- chyba nie będzie to jakieś zaskoczenie- do pojęcia "masy" i myślenia o użytkownikach (sic!) kultury jako o jednorodnym, niemądrym, biernym tłumie a'la ortega. a tekst chyba sam podważa takie myślenie o kulturze... popularnej, ładniej brzmi i w teorii jest na czasie. wszystkie zdania, które przeczytałem bardzo mi się podobały, ale nie czytałem ich w kolejności i cały czas szukałem tych rozdziałów... jeszcze przeczytam i się odezwę
r (24 lutego 2009) -
Janku, tekst ciekawy i bogaty, choć mocno "wymieniankowy" - ale dzisiaj tak się już wikipediowo pisze, trudno. Szkoda jedynie, że tak bardzo studencko-zaliczeniowo wygląda. Warto byłoby chociaż trochę wysiłku włożyć w kosmetykę, bo "W ostatnim rozdziale chciałbym poruszyć" na maksa zdradza, że pierwotnym odbiorcą był jakiś doktor, nie my. Ale good job, zasłużyłeś na puszkę coli.
Stepan (23 lutego 2009) -
przegapiłeś na przykład również coś takiego: "IBM tha Coca Cola, muther fucker, Lak lamth" http://www.mp3lyrics.org/c/cornershop/were-in-yr-corner/
?? (22 lutego 2009) -
em c Przebudowałem początek. Bardziej przystępnie/logicznie? jest analiza, ale brak syntezy. ziz Rozumiem, że masz na myśli wnioski? Nie wydaje mi się, aby ten tekst miał nieść odpowiedź na jakieś konkretne pytanie. Nie pisałem go wychodząc od punktu A, aby dojść do punktu B. Inspiracją nie była żadna naukowa teoria tylko fragment "Dressed like a dream dreamt by Lola magazine", gdzie w tak ślicznej zwrotce Bejar wrzuca nic nie znaczący dla mnie magazyn. Dlaczego? Nie wiem do dziś, nie wiem nawet czy takowy istnieje. Jeśli potrzebujesz wniosków, to mogę powiedzieć, że ten artykuł może być kolejnym poświadczeniem na to, jak bardzo zmieniają się trendy i jak wszystko jest relatywne. I nie mówię tu o truizmach w sensie: Cola u Birdsonga i Clashów. Ale np sposób w jaki ten napój wykorzystał Jarvis. Przecież dwadzieście kilka lata temu nikt nie szukałby tam ironii. Kontekst jest więc ważny. Dalej, możesz doszukać się tu potwierdzenia tezy z pierwszych akapitów: wprowadzania nowych artefaktów, wrażliwych na czas symbolii itd. Możesz całość potraktować też jako zbiór ciekawostek i anegdot i dalej powinno być ok. "natomiast sprowadzenie "kultury masowej" do jej znaczenia wartościującego (masowa = niska)" jest to dość długi tekst, więc mogłem czegoś nie wyłapać, ale nie uważam, że powyższe równanie jest prawdziwe. Chociażby dlatego, że sam podział jest sztuczny i żeby znaleźć jego uzasadnienie trzeba by sięgnąć do neo-marksistów może. Tak bym to widział, ale nie jestem ekspertem. Raczej "masowa" = "dostępna", "otwarta", "na większą skalę". –ryba, 22/2/2009 00:08 pudło i pudło. Głównie jako wynik dość luźnych pogadanek z prof. Pułką (o reklamach głównie, ale nie powstało w celu uzyskania zaliczenia).
janek b (22 lutego 2009) -
ilość tropów rzuconych w artykule robi spore wrażenie - momentami natłok przykładów, jakkolwiek świadczący o kompetencji autora, staje się wręcz monotonny stylistycznie - ale w tym przypadku to bardziej komplement niż przyjebka ;) co mnie bardziej frapuje to brak umiejscowienia tej wnikliwej obserwacji w jakimś kontekście; jest analiza, ale brak syntezy. tzn. nasuwa się pytanie "po co?" tekst został napisany, "co z tego?" że taki namechecking się w kulturze pojawia, "jakie to ma znaczenie?" etc. i ciekawi mnie też co rozumiesz janek przez "kulturę masową"? potencjalnych znaczeń jest tak dużo, że przez brak jednego sprecyzowanego w tekście, część tez pozostaje zawieszonych w próżni. np. utożsamienie "kultury masowej" z "kulturą szerokiego dostępu do jej wytworów" fajnie koresponduje z poglądem dotyczącym indywidualności. natomiast sprowadzenie "kultury masowej" do jej znaczenia wartościującego (masowa = niska) jakby staje do tej tezy w opozycji (na zasadzie: kultura wyrobów pozbawionych cech indywidualnych --> nie pozwala na obudzenie w odbiorcy poczucia odrębności). ja akurat mam spore opory przed przypisywaniem jakiejkolwiek kulturze znaczenia wartościującego i intuicyjnie przychylam się do poglądu o indywidualności, ale dla kogoś innego, to już może nie być takie oczywiste.
ziz (22 lutego 2009) -
"artykol" (siebie sie czepiam). zgadzam sie, nawet sam to chcialem przekazac, z tymze chyba bezbolesnie mozna by je przeredagowac zeby bylo bardziej logiczne i po polsku. warto o tyle, ze jest to pierwsze zdanie, wiec bardzo rzuca sie w oczy i sila rzeczy nie jest umieszczone w kontekscie, ktore by je tlumaczyl/pomagal w zrozumieniu. co do nacisku na manifestacje to zdaje sie sluszna uwaga, ale konkretnie odpowiem jutro bo juz troche niedomagam. po za tym, musze sledzic watek sary maj, rozumiesz.
em c (22 lutego 2009) -
"zainteresowalo mnie, czy ten tekst powstal tylko na potrzeby porcysa, czy tez jest praca zaliczeniowa na studiach?" trochę z nudy, trochę z ciekawości, trochę może na studia, powstał zanim dołączyłem do porcysowej braci. "dlaczego nie bycie pod wplywem kultury masowej ograniczna mozliwosc manifestacji naszej indywidualnosci" Tu sprawa jest rzeczywiście śliska, bo obie strony mają częściowo rację. Wyszedłem jednak z założenia, że wraz z kulturą masową pojawiło się więcej możliwości takiej manifestacji. Raz: manifestacja/manifestowanie wydaje mi się byc czymś trochę sprzężonym z kulturą masową. Na zasadzie: manifestować coś (sobą coś) - komuś (szerszej grupie odbiorców tego przekazu). Dwa: kultura masowa/ media masowe dostarczają nam masę schematów/zmiennych, które możemy wykorzystywać w najróżniejszy sposób. Czerpiąc z różnych źródeł, odnosząć się do najróżniejszych sfer - możesz stworzyć siebie. Trzy: jeśli powyższe jest naciągane, bo wciąż to nie jest "twoje własne" to przecież otwarty dostęp do kultury wpływa na kształtowanie się osobowości. Bez tego dostępu też istniałyby czynniki indywidualizujące/kształtujące osobowość: pogoda, stan finansowy, wychowanie itd. Na pewno, ale wydają mi się one nie tak "intymne" (patrz audiosfera np). Dlaczego? Chyba głównie dlatego, że wpływa bezpośrednio na emocje (zarówno piosenka jak i billboard), ale pewnie można znaleźć kilka dalszych przyczyn. Cztery: "manifestacja indywidualności" jako indywidualność stworzona po to, aby manifestować: naszywki, bandamki, koszulki, ogólnie moda i to, co na zewnątrz. Być może to jest kluczowe w tym akapicie. Nie indywidualność, jako podejmowanie zawsze niezależnych decyzji, ale indywidualnosc, o której piszesz na blogu. Pięć: "POCZUCIE odrębności" - nie "odrębność". "pierwsze zdanie jest w moim pojeciu koszmarne" Zgodzę się, że rzeczywiście stylistycznie kuleje. Mam nadzieję, że zgodzisz sie, że przy dobrej woli i przeczytaniu paru następnych zdań trochę się wyjaśnia. Sabbathów przegapiłem. Pewnie nie tylko ich. Dzięki.
janek b nzlg (22 lutego 2009) -
>>zainteresowalo mnie, czy ten tekst powstal tylko na potrzeby porcysa, czy tez jest praca zaliczeniowa na studiach? no właśnie janku, teoria kultury czy kulturowe oddziaływanie mediów? [;), jakby co]
ryba (22 lutego 2009) -
"Czy rzeczywiście można spoglądać na dzieje muzyki popularnej z perspektywy materialnych/komercyjnych symboli kultury popularnej, czy to już jest fetyszyzm? " pewnie mozna, ale bez sensu bo wiele rzeczy wtedy umknie. czy to bedzie fetyszyzm? bedzie, i to hardy. "Czy potrafilibyście wskazać, jakieś inne produkty, które można by podstawić za Colę? " ee... nie. choc podejrzewam ze o hotdogu/hamburgerze tez mozna by rozwazac, ale to nie konkretna marka. "Czy jest w tekscie coś, co Was zainteresowało czy może raczej są tam założenia, z którym się nie zgadzacie?" zainteresowalo mnie, czy ten tekst powstal tylko na potrzeby porcysa, czy tez jest praca zaliczeniowa na studiach? bo ktos moze przyczepic sie do tego fragmentu: "Zanim kultura umasowiła się, duża część społeczeństwa znajdowała się poza jej wpływem, zmniejszając tym samym możliwość manifestacji swojej indywidualności. Można by więc uznać, że paradoksalnie, zwiększanie poczucia własnej odrębności u jednostki jest wprost proporcjonalne do umasawiania się kultury". nalezaloby poswiecic chyba troche czasu na wyjasnienie, dlaczego nie bycie pod wplywem kultury masowej ograniczna mozliwosc manifestacji naszej indywidualnosci. bo jasne, ze ogranicza, bo jak o czyms nie wiemy, to nie mozemy zajac wobec tego stanowiska, ale na tej zasadzie ogranicza nas nie znajomosc wszystkiego, czego nie znamy. przydalby sie fragment wyluszczajacy szczegolne znaczenie kultury masowej w aspekcie mozliwosci manifestacji naszej indywidualnosci. wrecz mozna (i ja bym tak zrobil) stawiac odwrotna teze (vide kapuscinski i zapewne inni): wymuszanie zajecia stanowiska wobec aspektow kultury masowej ogranicza nasza indywidualnosc, bo kultura masowa swa nachalnoscia wymusza afirmacje/odrzucenie, ale w obu wypadkach narzuca nam swoje schematy, wlacznie z samym pomyslem na wyrazanie indywidualnosci poprzez fryzure/sluchana muzyke/kolor sznurowek. co jest wieksza manifestacja indywidualnosci: noszenie dredow czy zdziwienie na sam pomysl jakoby wlosy mialy wyrazac poglady/osobowosc/swiatopoglad? bardzo mocne tezy stawia ten akapit, ale wyglada to tak, jakby nie do konca swiadomie. jak ktos napisze ze nie akapit stawia tezy, tylko autor, to... no. o tym nie chcialem pisac, ale skoro (jak widac na zaoczonym obrazku) mi sie nudzi: pierwsze zdanie jest w moim pojeciu koszmarne (ale nie wiem, to moglo byc zamierzone): "Poprzez częste występowanie w przestrzeni publicznej i mediach odbiorcy przekazów przypisują niektórym produktom dużo większą rolę. W tworzeniu takich mitów mogą pomagać uwarunkowania kulturowe, historyczne a nawet polityczne." najpierw amfibolia: co czesto wystepuje w przestrzeni publicznej: produkty, czy odbiorcy przekazow? wiadomo, ze produkty, ale zdanie powinno byc czytelne na poziomie logicznym (no chyba, ze celowo nie mialoby byc). potem "duzo wieksza" - znow nie wiem, to moze byc celowe nawiazanie do jezyka reklam, ale w jezyku polskim nalezy powiedziec od czego "wiekszym". chwilke dalej "takich mitow". jakich mitow i dlaczego od razu mitow? otoz takich, jak przedstawionych ponizej, ale czytajacy to zdanie o tym sie nie wie, przynajmniej ja nie wiedzialem i spytalem monitor "skad te mity wyskoczyly". sam artykol bardzo rzetelny, kawal porzadnej roboty. ale chyba bardziej dla tropicieli odniesien kultorowych niz dla mnie, ja w polowie myslalem "no taa, spiewaja o coli. beda eksplozje albo roboty?". ale to zaden zarzut wobec artykulu. ah, i naprawde wypadaloby wspomniec o black sabbatah i ich 'great COKE and cola company' z vol.4 - az sie prosi we fragmencie o kontrowersjach (i kokainie). materialu na bluzgi nie widze.
em c (22 lutego 2009)