INNE - FORUM

czy jestes hipsterem?

19 lutego 2009

tak czy nie?

oto jest pytanie
  • https://www.facebook.com/plebsnieogarnia
    kto ogarnia? (18 listopada 2011)
  • właśnie, hipster może w ogóle się przejmować, solidaryzować, wkurwiać i oburzać pozostając hipsterem? słabo chyba.
    mja (24 października 2011)
  • <jaki ja jestem cyniczny i zdystansowany>
    bbbbbbb (24 października 2011)
  • –cool story bro!, 23/10/2011 22:34 Ach, te krzesła z sklepu Ikea...
    HS (23 października 2011)
  • http://4.asset.soup.io/asset/2089/3972_0757.gif
    cool story bro! (23 października 2011)
  • jeśli chodzi o polskich 'oburzonych' to ja jakoś nie widzę w tym szczerego wkurwienia. ot. "zróbmy dobry uczynek, postrajkujmy bo to takie przyzwoite". tak ja to widzę chociaz mogę się mylic i ich nie doceniać. natomiast zupełnie nie rozumiem dlaczego krytukuje sie ludzi za to, że wychodza na ulicę, podnosza jakieś postulaty, a sami przeciez żyją we względnym dostatku. naprawde niektórzy nie kumaja, ze mozna się z kims solidaryzowac? tak jakby krytykowac mnie, ze skoro nie jestem kobietą to nie moge popierać prawa do aborcji. jeśli chodzi o sam ruch w kontekscie globalnym(moim zdaniem ciekawszym) to na pewno nie jest z dupy. niezła beke mialem wczoraj sluchajac pewnego znanego polskiego ekonomisty/analityka ktory mowil, ze skoro amerykanie pozaciagali te łatwe kredyty i to oni wpedzili defacto kraj w kryzys to niech teraz sie zamkną i zaakceptuja wszelkie ciecia. a przeciez ci wszyscy ekonomisci naganiacze przed kryzysem siedzieli cichutko. administracja usa oczywiscie tez z nimi. bo kto jak nie ekonomisci mają zauwazac i pietnowac jakies wynaturzenia systemowe PRZED faktem jak nie oni. przeciez nie kazdy obywatel musi miec pojecie o makroekonomii. karuzela sie kreciła i wszyscy byli szczesliwi chociaz tylko oni mieli potencjalnie wiedze jak to sie moze skonczyc. to jest wlasnie hipokryzja tych ludzi. odnosze sie glownie do usa bo to co sie tam dzieje ma jednak najwiekszy wplyw na nas wszystkich w long term. podsumowujac: -tak, ludzie zostali rozpieszczenie i musza oduczyc sie zycia na kredyt, -ekonomisci, bankierzy i politycy to jednak co by nie mowic chciwe, głupie chujki, -zmiany w systemie sa niezbedne(niektorzy mowia o korekcie, drudzy o zastapieniu obecnego czysm innym i dont know)
    bbbbbbb (23 października 2011)
  • byłem w domu u kogoś, kto trzyma kubek Starbucksa na komodzie
    pierwszy raz (23 października 2011)
  • no, i sami będą bankierami.
    j (23 października 2011)
  • no
    tenkrolzpoznania (23 października 2011)
  • pomyślałem, że tu może jest dobre miejsce na tą dyskusję. otóż. co sądzicie o 'oburzonych' tak w kontekście światowym (mniej ciekawe) jak i polskim (bardzo ciekawe)? niewątpliwie 'system światowy' dzisiaj jest dość bezczelny i arogancki, ale lekiem jaki postulują ci ludzie jest jak zwykle więcej urzędów, więcej kontroli i więcej instytucji. w polsce jest już całkiem groteskowo, bo okazuje się, że nasz kraj to jednak nie jest takie wspaniałe miejsce, które się buduje, dostaje dopłaty i wykorzystuje szanse. tydzień po wyborach można się już oburzyć, bo dwa dni przed wyborami oburzanie się było pisowskie i nieodpowiedzialne. teraz warszawskie hipstery idę do boju walczyć z bankierami z wall street zaraz po gremialnym zagłosowaniu na partię będącą emanacją wszystkich możliwych mainstreamów, no kurwa.
    mja (23 października 2011)
  • http://englishrussia.com/2011/09/05/hipsters-from-omsk/
    hyh (6 września 2011)
  • To ja tylko dodam, że January blefuje a Dusia - niestety - nie żyje. A słownik języka polskiego jest dostępny online nie od wczoraj.
    anlgmt (26 lipca 2011)
  • co to kurwasz znaczy "sprawdzać blef"? –adamtochuj, 23/1/2011 00:23 nie kliknalem, ale to generalnie okreslenia z pokera, gdzie 'sprawdzenie blefu' to chyba cos w rodzaju wyrownania stawki ktora ktos polozyl na stol ("sprawdzam" sie mowi?) tak zeby wszyscy pokazali swoje karty - jesli ktos blefuje to znaczy ze licytowal mimo kiepskich kart w nadziei, ze inni sie przestrasza i spasuja. czy cos w tym stylu, milion lat nie gralem w pokera. w jezyku potocznym to tyle co zmuszenie kogos do przyznania sie, ze rzeczy maja sie do siebie troche inaczej, niz ten ktos mowi.
    em c (26 lipca 2011)
  • a ja chciałbym być hipsterem, na prawdę. Ale nie umiem.
    Michał (23 lipca 2011)
  • Międzynarodówka Hipsterska
    lolwut (23 lipca 2011)
  • Haha, oni ponoć czytają Krytyką Polityczną, bo to niby elitarna gazeta? Z czego to widzę, to często bywają w serwisach informacyjnych i takich tam. Sierakowski jest zabawny nawet - w jakimś liście do czegoś tam napisał - "lewicowa polityka gospodarcza w jednym kraju jest praktycznie niemożliwa". Wow, zajebista reklama lewicowości. A to lepsze - ". Bronią się jeszcze wyspy, w których nie umarł Bóg i tradycja." Good stuff, chłopcze - ale dlaczego nie broni tej wyspy. I do tego jeszcze uprawiają seks i biorą narkotyki w McDonaldzie. No sorry, że napotknąłem, ale absurd goni absurd, przepraszam stokroć. Aha, mam 4,230 odsłuchanych artystów na last.fm, mam szansę poderwać hipsterkę? Bo często są fajne. Mam nawet sposób, aby odróżnić hipstera od hipsterki.
    Wetshiz (23 lipca 2011)
  • *aż nie zostanę
    oczekujący (23 lipca 2011)
  • wszystko co megaironicznie punktują publicyści, na temat hipsterstwa, można łatwo wybronić i dojść do wniosku, że nie znamy ani jednego true hipstera. sam kupuje na szmatach ubrania, z prostych powodów: jest co najmniej kilkanaście razy taniej i można znaleźć towary niedostępne w sklepach i z lepszego materiału. ponadto recykling odzieżowy jest ok. słuchanie muzyki nikomu nieznanej? co poradzić na zapotrzebowania gustu audiofilskich pojebów jak, solidaryzując się z resztą społeczności porcysa użyję tego słowa, MY? poszukiwanie nowości zawsze lepsze od radykalnej, nieznoszącej sprzeciwu, konserwy. z tymi rowerami to trochę przegięcie, ale z drugiej strony tuning samochodów obecnie każdy ma w dupie. na modnych knajpach się nie znam. jedyne co mnie porusza i zadziwia, to wydawanie kupy szmalu na okulary, zwłaszcza gdy pensja ledwo starcza na czynsz, albo dostaje się hajs od rodziców. i poza tym całym truizmem powyżej. hipsterzy nie wliczają się w moim uniwersum do elity. sądzę, i będę tak twierdził aż zostanę nagle oświecony, że dziś młoda elita, spędza wieczory w bliskim towarzystwie na paleniu i rozprawianiu na temat wszystkiego i niczego.
    oczekujący (23 lipca 2011)
  • http://youtu.be/Xzocvh60xBU
    qwerty (23 lipca 2011)
  • "W skali oryginalności od jeden do dziesięciu jest... siedemnastką!"
    nomen omen (23 lipca 2011)
  • http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/kim-sa-hipsterzy/4939608
    LOL (23 lipca 2011)
  • co to kurwasz znaczy "sprawdzać blef"?
    adamtochuj (23 stycznia 2011)
  • http://wo.blox.pl/2011/01/Hipster-bullshit.html#ListaKomentarzy
    pirat (22 stycznia 2011)
  • no to jestem pół-hipsterem bo mam stary rower i stary aparat - chociaż kiedyś pewna dziołcha powiedziała mi ,że wyglądam jakbym słuchał Comy - sam już nie wiem.
    wujek_lemisz (22 stycznia 2011)
  • sa jeszcze podwojne rowery, widzialem jeden pod planem b: http://img.wendmag.com/uploads/tall-bikes-indo_1-490x326.jpg
    em c (22 stycznia 2011)
  • jesli hipster ma rower, to tylko na ostrym kole, roznica miedzy takim rowerem, a normalnym, jest taka, ze w tylnej piascie nie ma wolnobiegu, w efekcie czego jezeli kola sie ruszaja, to pedaly tez, zawsze. w ramach walki z systemem mozna tez zdjac hamulce i zatrzymywac sie za pomoca tarcia stopa o opone lub pedalowania do tylu. ogolnie fantastyczna sprawa, prawie tak fajna jak glany na plazy.
    em c (22 stycznia 2011)
  • ale wytłumacz, proszzzz, bo ja się na rowerach nie znam
    eeee (22 stycznia 2011)
  • ostatnio ktos mnie spytal, dlaczego nie zamontuje sobie ostrego kola.
    em c (21 stycznia 2011)
  • >klamra: "Przejdź się po stolicy, udając, że to Londyn, Nowy Jork albo choćby Berlin." - "Słodkich snów o własnej wyjątkowości." wskazuje na negatywny stosunek autorki do zjawiska A nawet podmiotu lirycznego ;)
    Twój Stary (21 stycznia 2011)
  • Ten artykuł, jeśli się nie jest kimś takim (tzn. nie ma się takich zainteresowań), czyta się trochę jak reportaż z dżungli. Chciałem to jakoś skomentować, bo artykuł interesujący, ale nie wiedziałem jak. Ogólnie klamra: "Przejdź się po stolicy, udając, że to Londyn, Nowy Jork albo choćby Berlin." - "Słodkich snów o własnej wyjątkowości." wskazuje na negatywny stosunek autorki do zjawiska, ale ja nie wiem, czy można to tak łatwo opisać. Walą mnie zupełnie wszelkiej maści modne kawiarnie, kluby, indie-moda i w zasadzie indie-wszystko, ale czy ludzie, których to interesuje nie różnią się niczym od <wstaw środowisko, którego nie lubisz> Ciekawe, jak hipsterzy by ocenili muzykę, (d)ocenianą przez redaktorów Porcys :) Bo ja właściwie nie wiem, jak się mówi o Porcys na (dużym) mieście, w indie-środowiskach. Ktoś wie?
    Twój Stary (21 stycznia 2011)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)