INNE - FORUM

co po szkole muzycznej?

9 lutego 2009

Mam dwóch młodszych (podstawówka) braci w szkole muzycznej, jeden na perkusji (bardzo dobrze radzi sobie tez na fortepianie), drugi na skrzypcach (nie wiem czy wiecie jak przerażające są początki, kurna straszne rzępolenie - czy tak musi być?). Jestem ciekawy jakie mają szanse w przyszłości zarabiać na muzyce pod warunkiem, że wytrzymają do końca?

Macie już może jakieś doświadczenia związane z tym?

dzieciak
  • skończyłem 1 stopień, wszystkie dzieci traktowały szkołę muzyczną jak obóz koncentracyjny, lekcje i codzienne ćwiczenia podczas gdy rówieśnicy kopali w piłkę. sześć lat młodości. nienawidziłem tego, uważałem to za stratę dzieciństwa. minęło trochę lat i serio jestem wdzięczny starym że mnie tam posłali. zawodowo oczywiście nic mi to nie dało, ale sporo się tam nauczyłem, albo w ogóle jaka frajda wrócić do saksofonu. jak będę miał syna to tez go poślę.
    taki koleś (9 lutego 2009)
  • ja mam młodszą w szkole baletowej, widać, że ma talent i to uwielbia (na razie, czyli trzeci rok kształcenia). Duma z rodzeństwa jednak bezcenna.
    f. (9 lutego 2009)
  • no chciałbym wierzyć, ze jednak wielki talent, w końcu młodsi bracia... a do końca? no, że przynajmniej dobrną z dobrą kondycją i optymizmem do końca II stopnia. bo czasami (teraz w sumie nie mieszkam już z nimi) to dzwonią do mnie i mówią, że mają już kompletnie dosyć... i tak się wtedy zastanawiam czy jest sens, że wychodzą o siódmej, rano wracają po szesnastej. toż ja na studiach mniej siedzę na uczelni. a taki dzieciak traci bieganie na podwórku za piłką i inne takie. ale z drugiej strony jak się cieszy jak dostaje oklaski po popisie... no nie wiem, zależy co jest dla kogo ważne, no nie? >ja skończyłem drugi stopień -mja, 9/2/2009 13:24 no i jak wspominasz dzieciństwo? ten okres co się biega za piłką albo gra w podchody (ja to robiłem, takie czasy były;)
    dzieciak (9 lutego 2009)
  • Radioheadica
    karierowicz (9 lutego 2009)
  • hmmm... do końca to znaczy? ja skończyłem drugi stopień i gdybym naprawdę poszedł w klasykę i w granie na instrumencie czysto wykonawczo to pewnie bym sobie zmarnował młodość, bo jednak tu trzeba specyficznego talentu i to ogromnego. mogę uczyć muzyki w szkolę. hura. mogę też robić dla pieniędzy coś innego, a z tej wiedzy korzystać na polu własnych muzycznych zajawek i to jest super. ale w polsce nie ma się co napinać, bo tylko rozczarowania. chyba, że akademia muzyczna. ale potem to orkiestra albo chałtury. albo wyjątkowy talent i kariera. nigdy nie wiesz do końca.
    mja (9 lutego 2009)
  • radiohead
    ... (9 lutego 2009)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)