INNE - FORUM
playlist Muchy
3 sierpnia 2006zdjęcie do playlistu to klasyczny internetowy dżołk "impreza informatyków" --> *doznałem*
-
ttt, zgadles, zespol muchy zostal wytypowany przez tajne grono (glownie skladajace sie z masonow, zydow oraz cyklistow) sposrod setek innych zespolow. cala operacja zaczela sie jakies dziesiec lat temu. odbywaly sie liczne castingi w mrocznych, piwnicznych, niedostepnych dla zwyklych smiertelnikow pomieszczeniach. oprocz zademonstrowania umiejetnosci muzycznych uczestnicy castingow musieli wykazac sie rowniez sila fizyczna, bowiem odbywaly sie tam walki tak krwawe, ze sceny z "fight club" to przy tym rozgrywki juniorow. muzycy much wykazali najwiecej wytrwalosci i krzepy, wiec tajne grono wstepnie wytypowalo ich jako kandydatow na "zespol pokolenia". przez kolejne pare lat muzycy much przechodzili mordercze treningi w dalekiej wietnamskiej dzungli czasem bez dostepu do jedzenia i napojow przez dluzej niz tydzien. dzielni muzycy nie zlamali sie, wrecz przeciwnie - ta trudna droga zahartowala ich i sprawila, ze trojka wczesniej obcych sobie osob zostala polaczona wspolnota interesow. jakies dwa lata temu tajne grono po wielogodzinnej naradzie zgodzilo sie, ze muzycy sa juz gotowi do spelnienia misji, jaka im wyznaczono. teraz pozostalo wyslac do centrum operacji (redakcje nme) zapytanie, czy sam wielki mistrz tajnego grona akceptuje, by polska odpowiedzia na new rock revolution stalo sie trio z poznania. odpowiedz byla twierdzaca. reszta dzieje sie na Twoich, ttt, oczach i na oczach wielu innych nieswiadomych oszustwa naiwniakow. poprowadz ich, drogi ttt, w strone swiatla i zdemaskuj to wielkie oszustwo. w Tobie nadzieja.
tomek wasko (22 listopada 2007) -
Może dlatego, że to jest serwis porcys a nie wszystkich użytkowników i to sprawa porcys, kto pisze recenzje? Póki nie pobierają opłaty za przeglądania zawartości strony jest to chyba uczciwe, czy nie? W ogóle to żal mi Much, że zamiast o płycie, dyskusja przeszła tu na rejony zupełnie z ich muzyką (i z muzyką w ogóle) niezwiązane.
tomek s (22 listopada 2007) -
Ale czemu kurwa tej recki nie mogl np. zagroba napisac, tylko najbardziej oczywisty przyjaciel much wasko, tej logiki ogarnac nie moge, z punktu widzenia standardow dziennikarskich samoboj.
ej (22 listopada 2007) -
przejrzalem watek o muchach na forum screenagers,i znalazlem w jednym z postow kluczowe zdanie: >już zaczynam mitologizować ten album mimo że genialny nie >jest, ale to w tym przypadku takie ważne nie jest). dokladnie."obiektywny poziom"((c)borys d)tej plyty nie ma tak naprawde zadnego znaczenia.moze mialby,gdyby byla to rzeczywiscie jakas straszna kupa(nie sadze).a ze plyta jednak jest sluchalna,mozna zaczac mitologizowanie.moglbym wypisac tu jeszcze kilka znaczacych cytatow,poczynajac od shorta do recki na porcysie("zespol TYPOWANY do miana najlepszego itd."-dokladnie tak,typowany przez przewielebne grono wzajemnej adoracji-ktorys musial zostac wytypowany,padlo na muchy,bo i na co innego mialo pasc?)do recenzji radkowskiego na scrngrs("wy tez mozecie cos zrobic.mozecie kupic ta plyte"-tak wyraznej i wypowiedzianej wprost agitacji za jedynie slusznym kierunkiem nie napotkalem na tym portalu nigdy wczesniej).jak to rozumiec?ano-spojrzysz w innym kierunku-wylatujesz.skrytykujesz,odetniesz sie,sceptycyzujesz-jestes out.nie dostrzegasz pokoleniowego wymiaru tworczosci much-nie nalezysz do pokolenia.nie jestes indie-ligentem.
ttt (22 listopada 2007) -
dokladnie zgadzam sie z d
Dave Weckl (22 listopada 2007) -
Tapicer..dawno się tak nie uśmiałem...Twoja analiza powala ;)
Krist (22 listopada 2007) -
W dupie mam czy recenzja jest obiektywna czy nie, kogo zna jej autor a kogo nie. Nie udało mi się przeczytać do końca, uważam, że ocena o jakieś 2 punkty za wysoka ale nie dlatego kupiłem płytę bo dostała 8.2. A sama płyta na pewno nie jest rewelacyjna. To w większości bardzo dobre kompozycje. Teksty ok, tylko momentami pretensjonalne co już jest jakimś tam osiągnięciem. Co mnie najbardziej wkurwia w tej płycie to produkcja. Poza tym, że perkusista to na pewno najsłabsze ogniwo zespołu same bębny, jak na moje ucho, brzmią tragicznie. Sztucznie, płytko, irytująco przez całą płytę. Szczególnie psują wrażenie takie sytuacje jak refren Fototapety (swoją drogą fajny ten główny riff, jeden z highlightów płyty). Poza tym kilka innych zgrzytów produkcyjnych, jakieś dziwne efekty, odgłosy. Nie znam się, może tak miał być ale dla mnie momentami jest to wszystko sztuczne strasznie i tandetne przez co fajne piosenki zostały trochę odarte z emocji, których pełna była "quasi-publikacja przygotowana w piwnicznych warunkach". Mam nadzieję, że ten cały trudny do wytłumaczenia zachwyt (offensywy to ja słuchać nie mogę) nie udzieli się zepsołowi i rzeczywiście zachwycą następną płytą.
d (22 listopada 2007) -
to ostatnie oczywiscie w przypadku much(niestety,wzajemna fascynacja osobista z kylie prawdopodobnie pozostanie na zawsze w sferze fantazji redaktorow)
ttt (22 listopada 2007) -
>Jest młody (pewnie wiek około licealny), niech się nie >łamie , na pewno mu się uda! Co usłyszymy na kolejnych >płytach mam nadzieję :-) autor nie jest mlody,po prostu pisze dla dwoch grup odbiorcow: 1)gimnazjalistek/licealistow - w mniejszym stopniu,jest to cel raczej abstrakcyjny,pojmowany w ten sposob zreszta przez wiekszosc artystow sceny indie-im sie a)WYDAJE ze wlasnie do takich ludzi kieruja swoja muzyke,b)CHCIELIBY do takich ludzi kierowac swoja muzyke,w imie neomlodopolskiej fascynacji "wiesniactwem",polaczonej z poczuciem wlasnej wyzszosci; 2)do fanow sceny indie z kregu screenagers,oraz "muzykologow" z kregu porcysa,ktorych mentalnosc jest identyczna(fascynacja "wiesniactwem"+poczycie wlasnej wyzszosci).geneza hypu na muchy na porcysie jest taka sama,jak dziesiatki dla asereje,czy peanow pochwalnych dla kylie.oczywiscie w polaczeniu z wzajemna fascynacja osobista artystow i redaktorow(bez skojarzen).
ttt (22 listopada 2007) -
Ładne to sie kiedyś robiło. Siedze sobie w biurze z kolegami, słuchamy Much i zastanawiamy się czy wokalista (czy kto tam pisał teksty) jest prawiczkiem ;-) Z jednej strony zakochiwanie się w pięc sekund w każdej lasce, pozniej rozczarowanie - jedzenie brudnego sniegu, przemawia, za tym, że jest, a z drugiej niby "ja u ciebie, ty u mnie" - coś tam niby wojuje. Jednak jego rozsterki typowe dla frustrata i to jak ściemnia go laska, znudzonej nieudolnym związkiem: "nie pasujemy do siebie", potęgowane przez despercaje obajwiającą się monotematyzmem, świadczą o tym, że jeszcze nic nie zawalczył tak na prawdę. Jest młody (pewnie wiek około licealny), niech się nie łamie , na pewno mu się uda! Co usłyszymy na kolejnych płytach mam nadzieję :-) serdecznie pozdrawiam
Tapicer (22 listopada 2007) -
pawel> ale nie chodzi o obiektywizm w sensie oceny plyty (wiadomo ze nie ma czegos takiego). mnie i jedrzejowi i mz chyba tez chodzilo o to ze po prostu sytuacja w ktorej kolega pisze recenzje pozytywna koledze wyglada dosyc glupio bez wzgledu na najlepsze intencje i to zdaje sie chcielismy powiedziec. nie zgodzisz sie z tym? co nie zmienia faktu ze ci ktorzy w tym watku obrazaja sie na reszte zycia na porcys i muchy tez powinni wziac pod uwage te intencje.
z (22 listopada 2007) -
a kanapotapczany chociaż ładne robisz?
janek pospieszalski, warto rozmawiać. (22 listopada 2007) -
Czołowe oszołomy rozpisały już się na temat najbardziej overrated płyty w historii polskiego niezalu. Wypierdy Much na poziomie zdołowanego licealisty myslę, że powinny się dobrze sprzedać wśród polskiej młodzieży. O czym świadczy chociażby wysoka ocena na Screenagers, serwisie nastolatków. Osobiście nie mogę słuchać tej płyty. Dla mnie jest zbyt nastoletnia. Teksty są śmieszne, a muzyka niczym nie zachwyca. W utworze "Miasto doznań" moment z telefonem do kobiety to normalnie, kurwa, brak słów na opisanie żałości, kiczu, polskiej fuszerki. Normalnie Tokio Hotel już prezentują bardziej dojrzały poziom. Jebać to. Jebać miernotę dziecinnych Much. Ciesze się, że wydałem na płyte tak niewiele. Teraz musze pomyśleć jak ją opchnąć. Tak to jest jak się czlowiek sugeruje recenzjami nastolatków
Tapicer (22 listopada 2007) -
wie ktoś coś na temat czy chlopaky szykują jakiś teledysk?
ol (22 listopada 2007) -
a mnie trochę nudzi to całe pierdolenie o standardach i obiektywności, szczególnie wobec Porcys. jak szukacie obiektywności w recenzji to niech wam andrzejko powróży z t-studenta, bo akurat zbliża się ku temu stosowna okazja. ja w życiu nie napisałem "obiektywnej" recenzji i jak bozia da nigdy próbować takiej napisać nie będę, a że niektórym się wydaje, że wiedzą lepiej co tomek NAPRAWDĘ myśli o tej płycie to tylko powinszować. emo-styl 4eva
tygrysia maska (22 listopada 2007) -
ej nic nie mowie, ale pisanie recki przez waske podwaza obiektywizm tego serwisu. thank you, pozdrowionka and buziaczki.
a (22 listopada 2007) -
http://www.alternativepop.pl/jp/articles.php?id=1571
karaluch o muchach (22 listopada 2007) -
naprawdę zajebiście daje radę ta płyta. jakbym się zaczął zastanawiać który element w którym momencie jest podobny do którego to bym ochujał. nie da się tak słuchać muzyki, przynajmniej u mnie w głowie.
mja (21 listopada 2007) -
w empiku na wroclawskim rynku plytow jak ziemniakow. muchy = polskie the killers?
mis (21 listopada 2007) -
ale faktycznie cos w tym jest, topornie troche i nawet mniej niz rzemieslniczo. taki urok
ed wood (21 listopada 2007) -
lepiej ten bez reki z def leppard. collins boss.
tomek wasko (21 listopada 2007) -
wydaje mi sie po prostu ze muchy zaslugiwałyby na jakiegos perkusiste z prawdziwego zdarzenia. –Dave Weckl, zeby nie było, ze sie czepiam, a sam nie umiem grać, 21/11/2007 22:33 najlepiej phil collins.
m669 (21 listopada 2007) -
zgadzam się z Zosią, że wyszedł przypał trochę i z mz, że ma miejsce pewne łamanie standardów. jedynie w tej kwestii, że nie powinno się pisać recenzji o płytach znajomych. sądzę też, że recenzja mogłaby wyglądać tak samo bez jakichkolwiek znajomości, natomiast to dla reguły 'nie pisze sie recenzji znajomych' nie ma znaczenia. co do samej plyty - chciałem iść i kupić ja wreszcie ale musialem zostac 'po godzinach' w robocie czyli znowu wszystko przeciw mnie...moze jutro zamiast na obiad pojde do empiku heh
Jedrzejnzlg (21 listopada 2007) -
hej kochani, to czy płyta jest zajebista czy nie zostawiam Wam do osądu, chciałym jedynuie zwrocic uwage na gre perkusisty. Moim zdaniem jest to najsłabszy element ich muzyki. To co napisał tomek waśko o "górnym tarasie", ze to niby popis perkusisty, uwazam za jakąś niedorzecznosć i jest dla mnie śmieszne. Gra perkusji na całej tej płycie jest kwadratowa, toporna, , pozbawiona lekkosci, finezji i pozbawiona jakos kontekstu czy tez połączenia z resztą do tego stopnia e sluchajac jej wyobrazam sobie ze perkusista straszie sie meczy siedzac za tymi garami. Wokal bardzo mi sie podoba tak samo pomysły na melodie plus teksty bardzo są fajne, ale choelra no po porstu nie moge sluchac tej płyty przez tą perkusję. Czy ktoś tak jeszce ma oprocz mnie ? Perkusja zniszczyła dla nie ten album, przypomina mi wciaz i wciaz ze muchy to tylko amatorski zespół ze swietnym wokalistą i swietnymi melodiami. i tekstami jakby nie było . wydaje mi sie po prostu ze muchy zaslugiwałyby na jakiegos perkusiste z prawdziwego zdarzenia.
Dave Weckl, zeby nie było, ze sie czepiam, a sam nie umiem grać (21 listopada 2007) -
Słowo "bzdury" dotyczyło jedynie tłumaczenia, że związki koleżeńskie, kumpelskie, przyjacielskie nie mają znaczenia. Nie można udowodnic, że nie mają, więc nie można uprawiając poważne dziennikarstwo pisac tekstów na temat znajomych rodziny itp. Szczególnie tekstów tak pochlebnych, bo zawsze będzie smrodek, nawet jeśli red. Waśko miał najczystsze intencje (w co wierzę) i nawet jeśli ta płyta rzeczywiście jest dla niego nr1 w tym roku (w co też jestem w stanie uwierzyc, bo album ma niewątpliwie swoeje plusy), to po prostu nie powinno się takich rzeczy robic. To, że nie wypada, to abecadło etyki dziennikarskiej lekceważone cały czas w środowisku literackim (tam to wręcz nagminne), a i w muzycznym widac też. Czego ta recezanja jest najlepszym przykładem. Co do samej płyty, to - jak dla mnie - nie jest to żadna dziejowa rzecz, ale fajny pop na poziomie. Z powiedzmy tej półki lepsze w tym roku albumy w Polsce nagrali: Kobiety i Lachowicz. Gorszych jest cała masa. Muchom życzę sukcesu, mają szansę go osiągnąc.
Piotrekkk (21 listopada 2007) -
wyścigi "podręczniki do sztuczek o życiuUUUUUUUUUUUUUUUUUU" też nie bardzo.
guide (21 listopada 2007) -
jeszcze nie ma takiego zespołu na świecie który byłby kochany przez wszystkich, więc po co się sprzeczać. mam 2 propozycje podoba się/słuchasz i nie czepiasz się innych którym się nie podoba nie podoba się/omijasz szerokim łukiem i nie czepiasz się innych którzy słuchają
000 (21 listopada 2007) -
tomek w. się chyba za bardzo wkręcił w "akcentowanie za pomocą powtórzeń". stary, ale co to za argument w tej dyskusji, że recenzja wyglądałaby tak samo. na jakiej podstawie my mamy ci wierzyć, skoro właściwie sam nie możesz tego wiedzieć. fuszera i tyle. i żeby to stwierdzić, wcale nie trzeba 100 przesłuchań "terroromansu". a płytę mam i w sumie żadna rewelacja, a już o epokowym znaczeniu, rewolucjach, itd. nie ma dla mnie mowy. coś jest nie tak z brzmieniem wokalu, momentami nasuwają się skojarzenia z zespołem hurt niestety. poza tym refren "fototapety" mnie strasznie wkurwia, jest taki ten, ludyczny. "111" myslovitz vs. kult, ale to już wiemy. reszta dla mnie od 4.0 do 7.0. i to w obrębie jednej kompozycji. dziwne. a, i jeszcze "pięć po wpół" jest niezłe, ten mittfochowy refren.
guide (21 listopada 2007) -
nie zgodze sie: moim zdaniem moge. jak zaczynalem puszczac demo zespolu muchy w radiu afera dwa lata temu, to w ogole nie znalem osobiscie nikogo z zespolu, a juz wtedy chwalilem ich piosenki. takze naprawde nic sie przez te dwa lata nie zmienilo w moim odczuciu. chwalilem wtedy nie znajac muzykow, chwale teraz. zadna roznica.
tomek wasko (21 listopada 2007) -
–tomek wasko, 21/11/2007 20:42 nie możesz wiedzieć czy byłaby identyczna, może podświadomie piszesz o nich że są świetni bo ich znasz, bo co innego można napisać o kolegach
........ (21 listopada 2007)