INNE - FORUM

Kiedy wyrasta się z Porcysa? (i nie tylko...)

24 kwietnia 2008

Zastanawiam się czy istnieje jakaś granica wiekowa czy moment przełomowy w życiu człowieka w którym zrzuca on glany lub swoje conversy, sprzedaje kolekcje swoich płyt na allegro i pali swoje archiwalne wydania gazety Brum. Czy za tym wszystkim stoją kobiety i dzieci? czy chodzi może o zmęczenie i znudzenie muzyką? Co sprawia, że porzucamy naszą kolekcję płyt Neila Younga i The Flaming Lips i przerzucamy się na 14 część Smooth Jazz Caffe?

Z racji swego zawodu sporo czasu spędzam na allegro i zauważyłem, wiele osób sprzedaje swoje życiowe kolekcje płyt i autografów. Nie wyobrażam sobie co mogłoby zmusić mnie do pozbycia się mojego zestawu CD zbieranego latami.


Pytanie drugie brzmi: Czy istnieje jakaś granica wiekowa dla czytelników Porcysa? Nie widze tutaj forumowiczów po 40. Czemu ludzie po 40 już tak się nie angażują w muzykę?

Pozdrawiam z Warszawy

Zygmunt Stary
  • Wyrasta się z Porcysa, kiedy po raz pierwszy spotka sie Borysa
    ... (24 kwietnia 2008)
  • Tak, zostanę longplayem:-)
    Olo (24 kwietnia 2008)
  • Może jak sprzedasz to już nie będziesz singlem?
    Sopot kamienny Potok (24 kwietnia 2008)
  • Jestem sporo po 30-tce, jestem tzw singlem i może dlatego żadna kobieta nie kazała sprzedać moich CD, analogów, kaset (tak, tak!)oraz sprzątnąć piwnicy z różnej makulatury datującej się na początek lat osiemdziesiątych, he he
    Olo (24 kwietnia 2008)
  • jeszcze kilka kryteriów i można szukać męża przez ogłoszenie w 'tylko rocku'. (taka refleksja ytlko)
    a psik! (24 kwietnia 2008)
  • no ja jestem z tych młodszych, ale po przykładzie swojego ojca widzę że można się ze swoją muzyką nie rozstawać przez długo długo:) i ja na tym korzystam - wyciągam jakieś starocie od niego i, powiedzmy sobie szczerze, wielu kapelom z jego czasów, nasze guru może pucować gryfy;] a co do dziecka co ma albo mieć pieluchę albo za kilkanaście lat dowiedzieć się od taty, że było coś takiego jak portishead... powiem tak - tetrowe też dadzą radę a tatuś przyczai kaskę na 'third' i wszyscy będą zadowoleni a. no to mam nowe kryterium w szukaniu męża - ma akceptować moją kolekcję płyt i zawartość mojego dysku [pozdro Zaiks];]
    insect (24 kwietnia 2008)
  • > –z, 24/4/2008 19:19 trochę racja, ale jednak nie do końca. myślę, że jeśli muzyka naprawdę jest twoją pasją (jakkolwiek banalnie to brzmi), to wiek i tryb życia nie gra roli. znam sporo osób zdrowo po 30 którzy dalej słuchają dużo muzyki (również nowej, a nie tylko tworzonej przez swoich równolatków) i nie ma to nic wspólnego z życiem, jakie prowadzą. osobiście uważam, że z wiekiem rozszerzyły mi się horyzonty muzyczne, co jak sądzę jest pozytywnym aspektem mojego własnego starzenia się;) ale rzeczywiście wracam do płyt z gówniarskich lat i muszę powiedzieć, że to niesamowite przeżycie (wcale nie przykre), bo słyszę je teraz inaczej.
    ślecha (24 kwietnia 2008)
  • ale co, znacie jakies przypadki kiedy ktos sie interesowal, interesowal, mial z tysiac plyt a potem nagle je sprzedal bo potrzebna kasa na costam? to az takie kokosy sa? to chyba jakies skrajne przypadki ze sie wyprzedaje rzeczy z domu mi sie wydaje ze to dlatego glownie mlodzi ludzie 'sie interesuja' ze jest zasysanie a w dodatku potem ludzie pracuja i nie maja czasu na zglebianie tematu. no a poza tym sluchanie muzyki nie istnieje sobie w prozni i w oderwaniu od zycia sluchajacego ktory przewaznie jest w podobnym przedziale wiekowym co grajacy. i potem coniektore elementy przestaja pasowac, sluchawki nie wchodza do uszu, piosenki sie wkrecaja w glosniki. mozna sobie co prawda zrobic mimo wszystko dyskoteke doroslego czlowieka ale ile mozna tak siedziec i wspominac, w koncu robi sie przykro. no ale moze niektorych rzeczy bedzie mozna dalej sobie sluchac bezkarnie, ja w kazdym razie sprobuje jak to wyjdzie;>
    z (24 kwietnia 2008)
  • spróbuj sobie wyobrazic słuchanie muzyki po dwudziestoletniej przerwie, to mniej więcej tak jak moi rodzice pytają się o muzykę której się teraz słucha, taką z kręgu powiedzmy to alternatywnego (cokolwiek to znaczy), i widzę ich minę przy na ten przykład modest mouse, czy nawet radiohead idac jednak bardziej mało ekscentrycznie cięzko wrócic do dawnych fascynacji w obecnej postaci, gdy słuchało się np. elo czy nawet pink floydów, bo mimo wsyztsko muzyka się zmienia, co jest zreszta banałem, więc zapomnijcie że to napisałam
    spokojna do czasu (24 kwietnia 2008)
  • żony są do dupy
    wiedza i życie (24 kwietnia 2008)
  • Najgorzej mieli ludzie którzy urodzili się w latach 70, słuchali muzyki lat 80, musieli przerwać w końcówce 80 i zarzucić słuchanie aż do 2008 aż mały będzie pełnoletni. I czego oni mają teraz słuchać?
    Zygmunt Stary (24 kwietnia 2008)
  • ale z drugiej strony jest jeszcze moment, kiedy np. dzieci są dorosłe, nie trzeba już na nie łożyć i wtedy można wrócić do dawnych fascynacji, a nawet na pewno jest to zjawisko pozytywne. oczywiście dywaguję, bo ani żony, ani dzieci nie posiadam i nadal mogę sobie kupować płyty i śledzić recki tygrysiej ;)
    pv (24 kwietnia 2008)
  • "bo co wybrać pieluchy czy najnowszy krązek portishead?" Najnowszy krazek Portishead, niech mały robi pod siebie.
    Wujek dobra rada (24 kwietnia 2008)
  • a ja winię męza!
    żona (24 kwietnia 2008)
  • w sumie cos w tym jest, ale to chyba nie do końca wina li tylko zony czy dzieci, choć to taka pienięzna studnia bez dna w czym wiąze się zmiana priorytetów, bo co wybrać pieluchy czy najnowszy krązek portishead? to też kwestia czasu ja mysle, który ma się do dyspozycji, i ogólnego rozleniwiania się ludzi im dalej posuniętych w latach, bo tak do roboty od rana do wieczora, no i po godzinach często też, jedyne co się chce to odrobina odmóżdzacza, coby nie musiec już mysleć przez chwilę i nie oszukujmy sie, nie za bardzo pasuje tu muzyka wymagająca choć trochę nie wiem zastanowienia skupienia, refleksji jakieś, tego czegoś po co słuchamy, a z drugiej strony mamy do dyspozycji nawet telewizję fundującą nam taką porcję bodźców na wszytskie zmysły, że wydaje nam się że nic więcej nam już jednak nie potrzeba, by móc spokojnie i błogo zasnąć
    spokojna do czasu (24 kwietnia 2008)
  • to nie kwestia wieku, tylko takiej specyficznej prozy życia w jaką niektórzy wpadają. żona mówi przestań się zajmowac głupotami, wydawać kasę, mąż se myśli, ma baba racje, trzeba pracować, a nie śledzić recki tygrysiej maski, kasy zawsze potrzeba no to sru, sprzeda się płyty, będzie żal, ale żona powie, że trzeba, to trzeba. generalnie to wina żon, jak wywiodłem powyżej.
    mja (24 kwietnia 2008)
  • a na jakiej podstawie wnioskujesz, zę nie ma tu 40 i więcej latków? po sensowności wypowiedzi?
    spokojna do czasu (24 kwietnia 2008)
  • z takich glupot trzeba wyrosnąc jak najszybciej inaczej do konca zycia zostaniesz snobem heh
    janek (24 kwietnia 2008)
  • Podobno zbulwersowany jest po 50 jest kobietą i ma 4 dzieci.
    karol (24 kwietnia 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)