INNE - FORUM
M83 Saturdays = Youth
22 kwietnia 2008Ślizga się przyjemnie po nowej fali, brak wkurwiającego patosu z "Dead Cities...", egzaltacja wynikła ze stylistyki, czyli jak najbardziej strawna. Jak na razie, najlepsza płyta anno domino 2008. Słuchali?
-
Anno domino wygląda bardziej na literówkę, ale ofc miałeś taki zamysł, wiadomo. Aha, o co chodzi w tym zdaniu : "A tak w ogole, to uważam Twilight zajebistą, stąd gniew na obrzydliwą estetykę"? Albo brakuje tam paru wyrazów, albo masz jakiś dziwny sposób przekazywania wiadomości. Taaak, 'twarz pianisty w ekstazie' to przecież argument jak chuj. Po co ja to w ogole piszę, 'natchnione jak kiepska polonistka', no znowu argument nie do pobicia, rodem z kiepskiego Wojewódzkiego. Nie podałeś żadnego konkretnego argumentu, poza tym, że Ci się nie podoba, co zasadniczo mnie jebie, bo nie jest to wątek o TS, Dullim, tylko o nowej płycie m83. I wypałuj się tą 'egzalatacją patosu', może lepiej sie poczujesz, hrhr.
kacpr (24 kwietnia 2008) -
Jeszcze do kacpr i koniec. Anno domino- tekst ze spytek bodaj 31, parabolka poprowadzona między m83 a ts wytłumaczona w kolejnych komentach, historyjka metaforyczna. Jeden kawałek? Verti mare, teenage wristband i twilight w trzech kolejnych zdaniach. A tak w ogóle, to uważam Twilight zajebistą, stąd gniew na obrzydliwą estetykę. Co zresztą tłumaczyłem w konkretnych argumentach, którymi nie były "płyta słaba i chuj" i na pewno nie "no kurwa, nie ogarniam, co ty pierdolisz- najlepsza, nie znasz się, słuchałeś tylko jedną i piszesz: słaba płyta i chuj" ortodoksyjna małpko. I wielki szacunek dla psich dusz na nocnym niebie, wracając do tematu.
szczur (24 kwietnia 2008) -
strasznie lubię teledyski m83. sztampa maksymalna ze aż milo sie ogląda. ten pies puszczający oczko na koniec - co za moc! w ogóle ta wstawka czytana w środku graveyard girl. ha!
bb (23 kwietnia 2008) -
Rotfl. Napisałeś o płycie m83 (tu dokładny cytat) : "No ba, przecie to zajebista płyta. W przeciwienstwie do twilight as played by the twilight singers". Jak się kurwa ma twilight singers do m83? Gdzie tu jest coś o egzaltacji? Równie dobrze mogłeś dojebać "Nie no, płyta zajebista, w przeciwieństwie do śledzia, którego wczoraj jadłem". Wiem co to egzaltacja drogi kolego, śmieję się z Twojego nadęcia i używania trudnych słów, bo na koncu napisałeś 'anno domino'. Literat, cóż, ewidentnie. Powodzenia w odsłuchiwaniu biografii basisty, szczurku. Jak mam polemizować z argumentem "Słaba płyta. I chuj". Weź się zastanów co piszesz w ogole. Piszesz jakąś niby-w-chuj-smieszną opowiastkę, która nikogo nie bawi i nic nie mówi o płycie. Wygląda wręcz na to, że przesłuchałeś tylko jeden kawałek, bo na nim się skupiasz. Popracuj nad argumentacją i składnią, anno domino, hehe.
kacpr (23 kwietnia 2008) -
Sprawdź w slowniku: sarkazm, satyra, argument, egzaltacja. I jasne, żeby mieć pogląd na album Twilight powinienem przesłuchać całą dyskografię, b-side'y i biografię basisty. Bo tak, to iii, ciężko polemizować. A odnoszę się, gdyż u m83 w przeciwieństwie do twilight singers egzaltacja wynika ze świadomie przyjętej formy, nie ze "szczerości" Dulliego. Zaraz, zaraz, mam dejavu, czy ja już tego nie pisałem, parę komentów wyżej? Nie, najwidoczniej nie, kacpr by nie pytał, co?
szczur (23 kwietnia 2008) -
A jak nazwać tę natchnioną opowiastkę o 'twarzy pianisty w ekstazie' inaczej jak pospolitym pierdoleniem? I jeszcze koronny argument "Chuja tam najlepsza, jedyna jaką słyszałem". Aha, faktycznie, ciężko polemizować z człowiekiem który słuchał jedną płytę ts i z tego co pisze to chyba odsłuch dokonał się w tej jamie, bo inaczej by tak nie pierdolił. Nie wiem, ta historia ma być smieszna? W ogole niech mi ktoś wyjaśni po kiego chuja uż. Szczur w wątku o najnowszej płycie m83 odnosi się do płyty twilight singers? Poza tym faktycznie, najlepsza płyta anno domino. i anno mario też. Ale egzatlacja, wiecie.
kacpr (23 kwietnia 2008) -
–kacpr, 23/4/2008 15:07 nie trzeba wspominac, ze "nie ogarniasz", bo to strasznie widoczne po uzycie slowa "pierdoli": Dulli "boss" i kropka
psycholingwista (23 kwietnia 2008) -
Haahahahahaha!
szczur (23 kwietnia 2008) -
? Że co kurwa? NIeeee ogaarniam, Andrzej na nowym nicku czy coś?
kacpr (23 kwietnia 2008) -
Nie no, w końcu 1965 i Gentleman to znakomite albumy. A jeśli jesteś uduchowioną nastolatką łaknącej muzyki sfer to Twilight jest dla ciebie stworzone.
szczur (23 kwietnia 2008) -
ej ale Dulli naprawde jest w tym kraju nadmiernie adorowany
polaryzator (23 kwietnia 2008) -
współczujemy
borys d (23 kwietnia 2008) -
@kacpr- Chuja tam najlepsza, jedyna jaką słyszałem. I tak spieprzonych świetnych kawałków, że o madonna, verti mare, esto gato es mi padre! (w sensie- CZEMU uuU-uuU-uuU-uuU? Albo, "goodbye motherfucker", oczywiście z pogłosem, bo KONTRAST, łuuu, Greg, jaka wartość emocjonalna! I klawisze, TAAAAK, parę plumknięć, twarz pianisty w ekstazie! I ta rozdzierająca serce końcówka "everything's gonna be alright"- słuchajcie chłopaki, rzekł Dulli, walniemy to paręnaście razy, chórkiem, żeby wiecie, słuchacze wiedzieli na pewno, że alright. A potem szybko wracali to zdrowia po tej grypie, co ją złapali słuchając naszej plyty przy szeroko otwartym oknie.) @Rysiu- poziom patosu, przy którym tenże przybiera cechy wkurwialności to kwestia wrażliwości czy też gustu, jak zwał. Ja mam uraz, jak byłem mały, zamykano mnie w jamie węży wytapetowanej dziełami wszystkiemi Matejki.
szczur (23 kwietnia 2008) -
Płytka zajebista, ścisły top, ale co uż. Szczur pierdoli o najlepszej płycie TS to ogromny żal aż mnie ogarnął.
kacpr (22 kwietnia 2008) -
no jak dla mnie lepsza od ,,before the dawn heals us'', acz troszeczkę gorsza od ,,dead cities...", co nie zmienia faktu, że nie wymiata po całości
nie_pamietam (22 kwietnia 2008) -
jeśli patos był gdzieś u m83 wkurwiający to raczej w wydaniu z drugiej płyty a nie z "dead cities". z tegorocznej na razie znam tylko "graveyard girl" i myślę że jest naprawdę ok.
rysiek z klanu (22 kwietnia 2008) -
jak na razie plyta nr 2 tego roku, bo have a nice life nic nie ma szans przebic. –qq, 22/4/2008 19:41 zgadzam się ;) wg mnie najlepsze wydawnictwo M83. takie 7/10 bedzie. nie wiem co dalej napisac. po prostu polecam, bo to dobra płyta jest!
turas (22 kwietnia 2008) -
jak na razie plyta nr 2 tego roku, bo have a nice life nic nie ma szans przebic. aczkolwiek zgadzam sie, plyta bardzo zacna. idealna na lato, tryskajaca ciekawymi pomyslami i swietnymi melodiami.
qq (22 kwietnia 2008) -
No ba, przecie to zajebista płyta. W przeciwienstwie do "Twilight as played by Twilight Singers".
szczur (22 kwietnia 2008) -
no co kto lubi. dla mnie wylaniajace sie klawisze przy przejsciu z birds do unrecorded to jeden z najbardziej elektryzujacych fragmentow plyty.
grossvan (22 kwietnia 2008) -
Jaaaak nie było? A te natchnione aranżacje smyczne na chociażby Unrecorded i całej reszcie albumu? Natchnione jak kiepska polonistka.
szczur (22 kwietnia 2008) -
Słuchali. Bez rewelacji po pierwszym przesłuchaniu, ale może zaskoczy przy kolejnych. Zeszłoroczne Digital Shades bardziej mi podeszło. A co do tego patosu, to ja rozumiem, że w cholerę go było na Before the Dawn Heals Us, ale na Dead Cities? Eee.
glootech (22 kwietnia 2008)