INNE - FORUM
najlepszy dowcip świata
30 lipca 2006poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi hartów. buldog mówi do faceta:
- zapisz mnie proszę. na pewno wygram! zobaczysz...
- co ty buldog, nie dasz rady.
- mówię ci, że dam. proszę zapisz mnie
więc zapisał facet buldoga na wyścigi. po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
- no i co? jesteś ostatni!
- spoko spoko
drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. facet się wydziera:
- buldog, co jest?!
- spoko spoko
przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. facet krzyczy:
- buldog, co jest? dasz radę?!
- dam, spoko spoko
na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. po wyścigu podchodzi do niego pan:
- no i co? mówiłeś, że dasz radę. co jest buldog?
- kurwa nie wiem.
-
http://www.porcys.com/Playlist.aspx?id=321
i borys jak zwykle najlepszy (1 sierpnia 2006) -
I PO CO WCXHODZICIE NA TE FORUM ZEBY OBRAZAC ZESPOL KTOREGO NIE LUBICIE I OSOBY KTORY MNA NICH ZALEZY JA TEZ MOGE WEJSC NA BLOGA O TYCH SZMATACH 27 CZY TOKIO GUWNO ALE TEGO NIE ROBIEE BO MI SIE NIE CHCE CZASU TRACIC ALE TEZ DLATEGO ZE NIE WCINAM SIE DO TEGO CO KTO LUBI SLUCHAC WIEC POMYSLCIE JAK BYSCIE SIE CZULI GDYBYM WESZLA NA JAKIES FORUM CZY COS O WASZYCH ULUBOINYCH WYKONAWCACH I BYM TAKIE RZECZY PISALA, NIE FAJNIE NIE? –SYLWIA, 31/7/2006 23:36
kazik (31 lipca 2006) -
Idzie polak, rusek i niemiec przez pustynie.Ida tak kilka dni, strasznie sie chce im pić. Nagle widzą klasztor a na nim napis "Damy ci pić ale w zamian obetniemy fiutka". Panowie oczywiście odpuszczają. Po kilku kolejnych dniach Niemiec nie wytrzymuje i wchodzi do klasztoru. Po chwili słychac długi, donośny krzyk. Mijają kolejne dni i nie wytrzymuje Rusek. Wchodzi i po chwili krótki, urywany krzyk. Po następnych paru dniach bez wody do drzwi klasztoru puka polak:-Siostro, dam sobie odciąć fiutka pod warunkiem, że dowiem się, dlaczego raz słyszałem długi a raz krótki krzyk.- To proste: fiutki obdinamy według wykonywanych zawodów - Niemiec był tokarzem więc było to bolesne i długotrwałe. Rusek był rzeźnikiem więc tasakiem poszło raz dwa...Polak zaczyna się smiać do nieprzytomności w końcu siostra nie wytrzymuje:-Z czego się pan śmieje, przecież za chwilę obetniemy panu fiutka!-Bo ja całe życie pracowałem w fabryce lizaków...
kara (31 lipca 2006) -
ten z 21:17 wymiata
ryba2801 (31 lipca 2006) -
Polak, Niemiec i Rusek byli na bezludnej wyspie gdzie nie było nic do jedzenia.Postanowili więc że codziennie każdy z nich po kolei da do zjedzenia część swojego ciała.Pierwszego dnia Rusek dał swoją rękę.Drugiego dnia Niemiec dał swoją nogę.Trzeciego dnia przyszła kolej na Polaka.Polak ściąga więc gacie.Niemiec na to : o będzie na kolacje polska kiełasa.Na co Polak : nie nie panowie dzisiaj tylko jogurcik a zaraz potem spać
mailman (31 lipca 2006) -
Jedzie dwóch mężczyzn pociągiem jeden nazywa się Bułko a drugi Piwko. W pewnym momencie Bułko zwraca się do Piwka:-Piwko, ułożyłem o tobie wierszyk, chcesz usłyszeć?- tak dawaj.- ale nie obrazisz się?- nie no stary co ty, opowiadaj.- Piwko Piwko ty dziwko- ...po chwili Piwko zwraca się do Bułka:-Bułko, ułożyłem o tobie wierszyk, chcesz usłyszeć?- tak dawaj.- ale nie obrazisz się?- nie no stary co ty, opowiadaj.- Bułko Bułko ty chuju.
bułko (31 lipca 2006) -
siedzą dwie krowy na sośnie i jedzą jabłka. W pewnym momencie pod drzewo podchodzi dziesięć hebli, jeden z nich pyta:- którędy do Katowic?pierwsza krowa wskazuje na lewo i heble ruszają dalej. Po chwili podchodzi kolejne dziesięć hebli, zatrzymują się pod drzewem i jeden z nich pyta:- któędy do Katowic?pierwsza krowa wskazuje na lewo i heble ruszają dalej.Po kolejnych minutach pod drzewo podchodzi następne dziesięć hebli, jeden z nich pyta:- którędy do katowic?pierwsza krowa wskazuje na prawo i heble ruszają za wskazaniem.Gdy heble odchodzią, druga krowa konczy gryźć jabłko i pyta:- dlaczego im źle pokazałaś?- a po co w katowicach tyle chebli?
gw (31 lipca 2006) -
śmiga od czasu pewnego lecz i zacne to raczej;Do niewielkiego sklepiku muzycznego przy lubelskim deptaku wchodzi znany poznański kolekcjoner ludowych instrumentów muzycznych z całego świata.- Czy dostanę u was - pyta wyniośle - wygarbowaną skórę kozy do polskich tradycyjnych dudów ?- Niestety nie mamy - odpowiada sprzedawca- No pewnie, skąd w takim grajdole byłaby wygarbowana kozia skóra - komentuje wybitny specjalista - A może jest bejcowana skorupa żółwia do kongijskiego conca ?- Nie- Cóż za pipidówa - mruczy pod nosem klient - To może chociaż znajdzie pan czesane włosy z końskiego ogona do irlandzkiej harfy celtyckiej ?- Przykro mi - odpowiada poirytowany sprzedawca - Ale mogę panu zaproponować świeżutkie krowie pizdy do niemieckich harmonijek ustnych.
rafal_radom (31 lipca 2006) -
przyjeżdza Św. Mikołaj do Etiopii:- a dlaczego dzieci takie wychudzone?- bo nic nie jedzą...- jak nie jedzą, to prezentów nie dostaną!
kisiel (31 lipca 2006) -
Przychodzi facet do domu a tam jego żona myje naczynia. Chwyta nóż i tnie patelnią. -Czemu rżniesz po tefalu? -Sam jesteś potefal.I mój ulubiony:Leży facet na łożu śmierci. Lekarz powiedział, że nie dotrwa do rana. Nagle poczuł z kuchni zapach jego ulubionych ciasteczek czekoladowych zrobionych przez żonę. Ostatkiem sił wydobył się z lóżka i czołga się do kuchni. Zapach tych ciasteczek przypominał mu dziecinstwo, on wiedział, że zasmakuje ich po raz ostatni. Wczołgał się do kuchni i widzi jak jego żona przygotowuje te ciasteczka, o których teraz marzył. Ostatnimi siłami siegnął po jedno i w tym momencie żona zdzielila go ścierką mówiąc: - Zostaw kurwa, to na stypę !
zbulwersowany (31 lipca 2006) -
był sobie Polak, Rusek i Niemiec, lecieli samolotem i djabeł powiedział, że wypuści z więzienia tego, kto powie najśmieszniejszy kawał świata.Rusek: "Przychodzi baba do lekarza, a lekarz na to: Co pani dolega..."Djabeł przerywa: DOŚĆ! i strąca Ruska w przepaść. Niemiec: "Był sobie Polak, Rusek i Niemiec..." Djabeł przerywa: DOŚĆ! i strąca Niemca w przepaść.Sorki, kawał Polaka zapomniałem, ale wygrał i go djabeł wypuścił z więzienia.
palczak90 (31 lipca 2006) -
i coś okrutnego:-Mamo daj mi ciasteczko! -Podaj rączke to ci dam. -Mamo ja nie mam rączek!-Nie ma rączek , nie ma ciasteczek
zbulwersowany (31 lipca 2006) -
Dziewczynka je zupę. Nagle pyta mamy: -Mamo, co to jest takie zielone w tej zupie? -To jest Małgosiu koperek. I w tej chwili do krawędzi talerza podpływa zielone coś i mówi: -Cześć! Jestem koperek.
zbulwersowany (31 lipca 2006) -
znam tyle żartów i psot! ale w tejże chwili nie pamiętam żadnego, przykro mi.
palczak90 (31 lipca 2006) -
hmm ?
17 (31 lipca 2006) -
wydanie specjalne dla pana zbulwersowanego:-a jakie są ulubione dyscypliny sportowe żydów?...?-judo i zyd oszczepem;)*dowcipy nabierają szczególnego rozmachu będąc opowiadane przez żydowską przyjaciółkę;)
bogini (31 lipca 2006) -
-po co wymyślono białą czekoladę? ...? -żeby czarne dzieci też się mogły umorusać;) *dowcip nabiera szczególnego rozmachu kiedy opowiada go ciemnoskóry przyjaciel;)
bogini (31 lipca 2006) -
dowcip o buldogu wiele zyskuje przy zmienionej pointcie:- no kurwa nie wiem
J (31 lipca 2006) -
Przychodzi niedzwiadek do króliczka i mowi chodź idziemy na dyskoteke, jednak króliczek zapiera się że nie idzie bo tradycyjnie mialby obity ryj przez niedzwiadka, ponieważ króliczek zawsze sie najebal tracił film i odpierdalal numery.Po dłuższym czasie króliczek dał sie namowic i wyskoczyli wieczorkiem na disko. Trwa balanga króliczek stracił film i zaczął wywijać. Następnego ranka budzi sie króliczek cały zajuszony bez zębów z obitym ryjem i idzie do niedzwiadka i mowi chuj ci w dupe ty niedzwiedzi zjebie, już nigdy nie pójde z tobą na żadną dyskoteke a wkurwiony niedziwedź łapie królika za chaby i mowi tak.... Słuchaj ty kłapouszy popierdoleńcu:to ze całą dyskotekę prowadzałeś się z moją laską pusćilem ci płazemto ze wyjebałeś mi 4 razy z liścia puściłem ci płazemale to że wrócilismy do domu nasrałeś na środku łóżka wetknałeś 3 kredki i powiedziałes że jeżyk spi dzisiaj z nami to ci tego nie darowałem
btw (31 lipca 2006) -
janek pietrzak, dzięki genialneeeeeeeee
17 (31 lipca 2006) -
Przychodzi prostytutka do lekarza a lekarz: Co jest, kurwa?Idzie Szopen i Bach!Przychodzi stonoga do szewca a szewc: Nawet mnie nie wkurwiaj.
Waj (31 lipca 2006) -
przychodzi baba do lekarza z żabą na głowie. lekarz pyta:- co pani dolega?a żaba na to:-coś mi się do dupy przykleiło
hizia (31 lipca 2006) -
wpada zaba z ponczocha na glowie do lekarza. lekarz -co pani dolega?, -raczki, to jest kurwa napad!
od kolegi (31 lipca 2006) -
Przychodzi kobieta do placówki zdrowia publicznego, wchodzi do gabinetu lekarza. Lekarz się pyta: co pani dolega? A ona: zajmuję sie krawiectwem damskim lekkim.
Tadeusz Drozda (31 lipca 2006) -
to pewnie też znacie :Dsiedzi sobie małpa nad rzeczką i łowi ryby. płynie krokodyl, patrzy na małpę i myśli:-podpłynę do niej i spytam czy biorą. jeśli odpowie, że nie to powiem: takiej małpie to nigdy nie biorą, a jeśli odpowie, że biorą to powiem: takiej małpie to zawsze biorą.jak pomyślał tak zrobił. podpływa do małpy a ona:-płyń... zielona kupo
ania87 (31 lipca 2006) -
>ryba2801spalony dowcip! to nie był drwal tylko rolnik...
zbulwersowany (31 lipca 2006) -
to o wyszukaniu do do postu wczesniejszego,zeby nie bylo
ryba2801 (31 lipca 2006) -
lal,ale wyszukane, opowiedasz to swoim kolezankom? kontynuujac genre zapodany przez autora watku, czyli dowcipy jakos tam bezsensowne:Byl sobie drwal. Drwal, jak to drwal, pracowal w lesie. pracowal dlugo i ciezko. totez potrzebowal sie w miedzyczasie posilic. wiec zabieral drugie sniadanie. drugie sniadanie jednakze notorycznie znikalo, nie wiadomo dlaczego. po kilku dniach irytujacych znikniec, drwal postanowil dociec, coz dzieje sie z rzeczonymi,w tym wypadku, kanapkami. zaczail sie tedy w krzakach, zostawiwszy uprzednio kanapki w widocznym z jego pozycji miejscu. czeka. nadlatuje kondor. drwal jeszcze nie zdazyl sobie odpowiedziec na pytanie,skad w polskim kurwa lesie kondor, a ten juz trzyma kanapki w dziobie. odlatuje na pobliskie drzewo,drwal sledzi go wzrokiem. tam kondor rozklada kanapke, bierze w swoje skrzydlo-lapska oba kawalki chleba i zaczyna sobie nimi nacierac klate. zdumiony drwal patrzy, a kondor ryczy: " kurwa, jaki ja jestem pojebany!"dziekuje, dobranoc.
ryba2801 (31 lipca 2006) -
Pewnie wszyscy znają, ale warto sobie przypomnieć:Wieczorem pan Obły ogląda w telewizji atrakcyjny mecz piłkarski. Obydwie drużyny traktują mecz bardzo poważnie i nieustannie kontratakują. W pewnym momencie na stadionie rozlegają się dzwony. Piłkarze przerywają grę i przyjaźnie się obejmują. Niektórzy wręczają sobie skromne podarki. Pan Obły patrzy na to poirytowany.- Słabo grają? - pyta go żona.Pan Obły nie odpowiada, ponieważ nie słyszy żony. Słyszy tylko dzwony.Szef pana Obłego od samego rana sprawia wrażenie przygnębionego. Obły namawia kolegów, aby zostali po godzinach i popracowali do oporu. Może to rozproszy smutki szefa. Szef jest szczerze wzruszony poświęceniem swoich pracowników. Podchodzi do pana Obłego i kładzie mu rękę na ramieniu.- Dziękuję - mówi cicho. W oczach perlą mu się łzy. Wszyscy są to sytuacją głęboko poruszeni.Na lekcji matematyki syn Obły poznaje nowy wzór do skomplikowanych obliczeń. Nauczyciel chce przedstawić jego działanie w praktyce, dlatego każe uczniom policzyć krzesła i ławki, które znajdują się w sali. i ustawić je do góry nogami.- Zaraz zrozumiecie - mówi i opuszcza klasę.Uczniowie widzą, jak idzie przez szkolne podwórze, wychodzi na ulice i niknie w oddali. Wszyscy patrzą na wzór, który widnieje na tablicy. On naprawdę działa.Pan Obły kupuje od ulicznego sprzedawcy kilka rozłożystych gałęzi bez liści. Wstawione do pokoju wyglądają bardzo oryginalnie. Pani Obła ciągle opowiada o gałęziach koleżankom z pracy, a pan Obły codziennie robi gałęziom zdjęcia. Jedynie syn Obły od nich stroni.- Popatrz tylko na nie - przekonują go rodzice. Syn Obły patrzy. Powoli rodzi się w nim coś, nad czym nie panuje. Podchodzi do gałęzi i czule ją obejmuje.Oprócz kanapki syn Obły zabiera do szkoły jedno kiwi. Nie zjada go jednak, tylko na dużej przerwie podrzuca do góry i łapie na różne sposoby. Dyrektor, który przechodzi korytarzem, odbiera chłopakowi owoc.- To nie miejsce na takie zabawy - chce powiedzieć, ale nic nie mówi. Zamiast tego patrzy na kiwi, które coś mu przypomina. Tylko co? Może niespełnioną miłość, a może coś wręcz przeciwnego.Syn Obły maluje jajka na Wielkanoc. W pewnej chwili przerywa malowanie i wpatruje się w jedno z jajek z dużym zainteresowaniem. Wprost nie może oderwać od niego wzroku.- Co to za jajko? - pyta go pan Obły i patrzy na jajko olśniony.Pani Obła zagląda mu przez ramię. Na widok jajka zastyga zachwycona. To nie jest zwykłe jajko. To jajko o którym rodzina Obłych od dawna marzyła.
zbulwersowany (31 lipca 2006) -
Na dyskotece chlopak caluje sie z dziewczyna, tylko ona co jakis czas spluwa (jakby sie piachu najadla, albo palila sporty bez filtra). Chlopak w koncu nie wytrzymal i pyta:-Co ty tak plujesz co chwile?!Dziewczyna, lekko zawstydzona:-Aaaaa, bo przed chwila robilam laske Grzeskowi....., a on walil wczesniej w dupe Bozene....., a ona jadla makowca.....
uhm (30 lipca 2006)