INNE - FORUM
najlepszy dowcip świata
30 lipca 2006poszedł facet z buldogiem do parku, a tam odbywały się wyścigi hartów. buldog mówi do faceta:
- zapisz mnie proszę. na pewno wygram! zobaczysz...
- co ty buldog, nie dasz rady.
- mówię ci, że dam. proszę zapisz mnie
więc zapisał facet buldoga na wyścigi. po chwili wszystkie psy stanęły na starcie, a wśród nich buldog. sędzia dał znać, otworzyły się boksy i psy wystartowały. pierwsze okrążenie i buldog przebiega linię mety ostatni. właściciel zaniepokojony wydziera się z trybun:
- no i co? jesteś ostatni!
- spoko spoko
drugie okrążenie i pies znów przebiega przez metę na samym końcu. facet się wydziera:
- buldog, co jest?!
- spoko spoko
przed ostatnim okrążeniem pies znów ostatni przebiegł linię mety. facet krzyczy:
- buldog, co jest? dasz radę?!
- dam, spoko spoko
na ostatniej prostej pies znów był najgorszy i przybiegł na metę ostatni. po wyścigu podchodzi do niego pan:
- no i co? mówiłeś, że dasz radę. co jest buldog?
- kurwa nie wiem.
-
Leci samolot, okazuje się, że jest awaria: przeciążenie. Ludzie wyrzucają wszystkie bagaże, jnednak to okazuje się za mało, ktoś musi się poświęcić. Amerykanin myśli;"Jak superman mógł to ja tez moge" Wypił wszystką whisky, przeleciał wszystkie Amerykanki i z okrzykiem "United States Forever" wyskoczył. Jednak to wciąż było mało...Francuz myśli:"Jak Amerykanin mógł to ja tez moge!". Wypiwszy wszystko czerwone wino i przeleciawszy wszystkie Francuski z okrzykiem: "Vivla France" wyskoczył również... W końcu nadszedł czas na Polaka, myśli:"Jak Amerykanin i Francuz mogli, to ja też kurwa moge". Wypił wszystko co było na pokładzie, wyruchał wszystko, co się ruszało i z okrzykiem "Niech żyje Mozambik" wyrzucił murzyna.end
klaudia (14 stycznia 2007) -
wlasnie.Jedzie kobieta windą. Nagle do windy wsiada mężczyzna w kominiarce na głowie, przykłada jej nóż do gardła i krzyczy:- Zrób mi loda!Kobieta przerażona, posłusznie kuca, robi loda...Jak skończyła, mężczyzna zdejmuje kominiarke z głowy.To jej mąż.Mąż mówi:- I co kurwa dało się?
spryt (14 stycznia 2007) -
nn > nigdy nie byliśmy ;)
camel (14 stycznia 2007) -
chyba o ten:Jedzie Otylia z bratem samochodem i mowi: "No to ja jestem sprite, a ty jestes pragnienie" –Doktur_Szatan, 22/12/2006 11:46 kurwa, normalni to wy nie jesteście:/
nn (14 stycznia 2007) -
podchodzi jasio do taty-tato, tato, czemu obwijasz mojego chomika taśmą klejącą?Tata na to ze spokojem w glosie:- żeby nie pękł, jak będę go ruchał.--- w kiosku:klient (widać, że sie spieszy)- poproszę bilet.kobiecina na to - Normalny?- NIE, POPIERDOLONY!!
d-2 (14 stycznia 2007) -
Przychodzi baba do lekarza, a lekarz w Irlandii.
undo (13 stycznia 2007) -
Dowcip, który bije rekordy popularności w Anglii i Irlandii:Czym się różni Polak od E.T?E.T mówi po angielsku, ma swoj rower i chce do domu.
kluska śląska (13 stycznia 2007) -
Do sklepu wbiega facet i pyta sprzedawcy:- Jest cukier w kostkach?- Nie ma! - Odpowiada sprzedawca- A jakaś inna, tania bombonierka dla teściowej?
spryt (12 stycznia 2007) -
ej....co stoje na ulicy to mnie facet jakis zaczepia...jak to jest na paczka w koncu?
mała sliczna dziewczynka (12 stycznia 2007) -
idą dwie sklejki przez pustynię, jedna mówi do drugiej:- ej posuń się- nie da rady stara, mam w zanadrzu!!
faks (12 stycznia 2007) -
gdzieś w Bukareszcie...- Kurwa, w tej Polsce to bajka, Ci mówię.Rano dupcing, w południe dupcing, wieczorkiem nienaganne rżnięcie.- Byłeś?- Ja nie...siostra była.
rafal_radom (12 stycznia 2007) -
Dom wariatów. Lekarz siedzi na dyżurce. Szaleńcy wchodzą sobie na głowę,wydzierają się, biją, skaczą po łóżkach, rzucają się poduszkami. Nagle podchodzitaki najbrudniejszy. Koszula wytarta, paznokcie brudne, tłuste włosy, na nogachpodarte buty, nieogolony, sińce pod oczami. Lekarz patrzy na niego i mówi:- A co to takie piękne do mnie przyszło? Małpka?Facet nie odpowiada, jedynie przewraca oczami.- A może Napoleon, albo jaki książę?Facet wciąż nic nie mówi.- A może to piękny przybysz z obcej planety nas odwiedził?Facet na to:- Panie! Ogarnij pan ten pierdolnik, bo mi tu kazali neostradę podłączyć!
spryt (12 stycznia 2007) -
Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf. Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch przypadkowych Polaków...Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf będzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość. Pierwsi próbują Francuzi, światło się zapala - nie udało się. Drudzy Amerykanie, światło się zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć. Trzeci Niemcy, światło się zapala - nic...Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło - nic, próbują po raz kolejny - nic...Z mroku słychać tylko cichy szept... - Kurwa Stefan mamy tyle hajsu, na chuj ci jeszcze ta żarówka
złoty (28 grudnia 2006) -
Samolot pasazerski:Stewardessa podchodzi do lekko przypoconego araba.-Moze zyczy pan sobie zimnego drinka?-Nie, dziekuje. Zaraz bede prowadzil.
em/ze (25 grudnia 2006) -
Poseł Stanisław Łyżwiński zorganizował casting na kierowniczke swojego biura poselskiego. Przed jego drzwiami ustawiła pokaźna kolejka bezrobotnych niewiast. Wchodzą do biura pojedynczo i zdają tam egzamin kwalifikacyjny. Kiedy z pokoju wychodzi kolejna aplikująca białogłowa czekające jeszcze w kolejce kobiety zapytały ją: - I co, zdałaś? - Jasne, z palcem w dupie! (jest jeszcze alternatywna wrejsa tego dżołku w którym kobieta odpowiada - Niestety nie, oblałam na ustnym)
rozen (22 grudnia 2006) -
no do tego kawalu mozna dodac info, ze to byla wycieczka ze szkoly specjalnej.Trwa konferencja medyczna. Naukowcy z poszczególnych krajów prezentują swoje osiągnięcia. Mówią Niemcy:- U nas chłopu ucięło nogę, daliśmy mu drewnianą i chodził.Na to Rosjanie:- U nas chłop, Wania, stracił oczy. Daliśmy mu drewniane i mógł widzieć.Na to Polacy:- U nas chłopu urwało jaja, daliśmy mu drewniane i miał dzieci.- Co?! – oburzają się Rosjanie – Niemożliwe! Kto to widział?- Ten wasz Wania z drewnianymi oczami.
spryt (22 grudnia 2006) -
zepsuł sie autobus ze szkolną wycieczką. kierowca zaczyna grzebać w silniku i próbuje naprawić. podchodzi chłopczyk, uczestnik wycieczki i sepleniąc jeszcze mówi: a ja wiem co sie zepsuło. kierowca nie zwrócił uwagi. za 2 minuty gówniarz znowu: a ja wiem co sie zepsuło. unorany w smarach kierowca powoli traci cierpliwość, ale dalej ignoruje. no to mały znów, tym razem głośniej: a ja wiem co sie zepsuło. kierowca juz wyraźnie wkurwiony daje małemu do zrozumienia, żeby spierdalał do środka. nie mineły 2 minuty, a ten znou: a ja wiem co sie zepsuło. na to kierowca: no to mów, co sie zepsuło do cholery!! a gówniarz zadowolony odpowiada: autobus się zepsuł
ryba (22 grudnia 2006) -
chyba o ten:Jedzie Otylia z bratem samochodem i mowi: "No to ja jestem sprite, a ty jestes pragnienie"
Doktur_Szatan (22 grudnia 2006) -
przychodzi Otylia do lekarza:Co pani dolega?Mam taką odmoczoną skórę?o ten chodzi?
palczak90 (22 grudnia 2006) -
tak, wiec wychodzi ze to ty jestes pragnienie
Doktur_Szatan (22 grudnia 2006) -
a znacie ten z Otylią?
gogogogo (22 grudnia 2006) -
Egzamin w szkole agentow CIA. Do sali wchodzi student.Instruktor mowi:- W pokoju obok znajduje sie twoja dziewczyna. Tu masz pistolet. Masz ja zabic w 30 sekund!Po 30 sekundach student wraca i mowi:- Sorry, nie moge tego zrobic..Kolejny student.- W pokoju obok znajduje sie twoja narzeczona. Masz tu pistolet. Rozkaz: zastrzel ja. Czas: 30 sekund - dyktuje instruktor.Mija pol minuty, student wraca, prowadzac za reke narzeczona.- Sorry, nie moglem tego zrobic...Nastepny student.- W pokoju obok czeka twoja zona. Tu masz pistolet.Masz ja zabic w ciagu 30 sekund! - mowi instruktor.Student wchodzi do pokoju obok. Slychac kilka strzalow, apotem niesamowity rumor. Po 20 sekundach, lekko zziajany student wraca, poprawia ciemne okulary i mowi:- Jakis kretyn wpakowal mi slepaki do pistoletu. Musialembabkę taboretem za****c!
toya (22 grudnia 2006) -
Pewien facet postanowił zafundować sobie odmładzającą operację plastyczną. Po opuszczeniu kliniki zachwycony podbiegł do kiosku i zapytał sprzedawcę, na ile wygląda lat.- Może 35... - Ha! Doskonale! Mam 47 lat!Potem poszedł do McDonaldsa i zapytał o to samo kasjerkę.- Ma pan 32 lata?- Nie! 47! - zakrzyknął uradowany.Do domu wracał przez park. Na jednej z ławek siedziała staruszka.- Babciu, jak myślisz, ile mam lat? - zapytał.- Ja niedowidzę, synku. Ale mam taka metodę, że jak włożę ci rękę w rozporek, to poznam wiek.- Dobrze - zgodził się mężczyzna.Starowinka wsadziła mu rękę w rozporek, gmerała, gmerała, gmerała, aż po dziesięciu minutach wyciągnęła i powiedziała:- 47.- Skąd wiesz?! - zakrzyknął zdumiony mężczyzna.- A... hihihi.... stałam za tobą w McDonaldsie.
toya (22 grudnia 2006) -
W królestwie pojawił się smok. Pustoszył, gwałcił i wogóle, więc król obiecał królestwo i pół księżniczki jeśli ktoś go pokona. Przybył Złoty Rycerz. Zakuł się w złotą zbroję i ruszył w kierunku smoczej jamy. Po drodze zniszczył mrowisko jednak nawet nie spojrzał w tym kierunku. Kopią potrącił ptaszka i złamał mu skrzydełko, lecz nie raczył nawet spunąć w tamtą stronę. Pojechał dalej, nie zauważył przepaści spadł i się zabił. Król wysłał Srebrnego Rycerza. Ten zakuł się w srebrną zbroje i ruszył. Stratował mrowisko, które mrówki zdążyły już troche podreperować, jednak tylko rzucił na nie pogardliwe spojrzenie i popędził dalej. Leżącemu przy drodze ptaszkowi złamał drugie skrzydełko, jednak nie odwrócił się słysząc żałosne kwilenie. Pojechał dalej, nie zauważył przepaści, spadł i się zabił. W despercaji król wysłał Żelaznego Rycerza. Ten zobaczył mrowisko, zsiadł z konia i pomógł mrówkom wszystko naprawić. Gdy skończył, Główna Mrówka rzekła:- Żelazny Rycerzu, okazałeś nam serce i nigdy o tym nie zapomnimy. Gdy będziesz w kłopotach zawołaj "Hej hopsa" a przybędziemy ci z pomocą.Rycerz skłonił się i ruszył dalej. Ujrzał połamanego ptaszka. Zsiadł z konia i założył mu temblaki na obydwa skrzydełka troskliwie się z nim obchodząc. Gdy skończył ptaszek rzekł:- Żelazny Rycerzu, okazałeś mi serce i nigdy o tym nie zapomnę. Gdy będziesz w potrzebie zagiwzdaj, a przybędę ci z pomocą. Rycerz skłonił się i wsiadł na konia. Pojechał dalej, nie zauważył przepaści, spadł i się zabił.
toya (22 grudnia 2006) -
Do niewielkiego sklepiku muzycznego przy lubelskim deptaku wchodzi znany poznański kolekcjoner ludowych instrumentów muzycznych z całego świata.- Czy dostanę u was – pyta wyniośle – wygarbowaną skórę kozy do polskich tradycyjnych dudów ?- Niestety nie mamy – odpowiada sprzedawca- No pewnie skąd w takim grajdole byłaby wygarbowana kozia skóra – komentuje wybitny specjalista – A może jest bejcowana skorupa żółwia do kongijskiego conca ?- Nie - Cóż za pipidówa – mruczy pod nosem klient – To może chociaż znajdzie pan czesane włosy z końskiego ogona do irlandzkiej harfy celtyckiej ?- Przykro mi - odpowiada poirytowany sprzedawca – Ale mogę panu zaproponować świeżutkie krowie p*zdy do niemieckich harmonijek ustnych.
toya (22 grudnia 2006) -
O Wujku Ciętej Riposty:Mały Jasio poszedł raz do cyrku. Usiadł w pierwszym rzędzie żeby wszystko widzieć. Doznawał do momentu aż na scenie nie pojawił się Zabawny Klaun. Ów jegomość spojrzał na Małego Jasia i rzucił:-Jasiuuu, ale ty to jesteś brzydki...Mały Jasio po tym traumatycznym przeżyciu cierpiał katusze, chowając się przed ludźmi przez parę dni w szafie. Przemógł się jednak i poszedł ponownie do cyrku w nadziei na odszukanie sensu istnienia czy coś w tym stylu. Tym razem usiadł w piątym rzędzie kryjąc się za plecami starszaków. Jako że los okrutnym jest, Zabawny Klaun wypatrzył Małego Jasia i używając swego żelaznego grepsu stłamsił bezczelnie resztki jego rozpadającej się tożsamości. Tego było za wiele nawet dla tak dzielnego chłopca i jego historia życia przybrałaby niehybnie tragiczny obrót gdyby na jego ścieżce ku zatraceniu nie pojawił się Wujek Ciętej Riposty. Ów ceniony autorytet wziął za ramię naszego bohatera, wrócił z nim do cyrku i usiedli razem tuż przy arenie. Zabawny Klaun od razu wypalił:-Jasiuuu, ale ty to jesteś brzydki...Na to Wujek Ciętej Riposty wstał i odparł:-Spierdalaj
dobko (21 grudnia 2006) -
Wraca facet zmęczony po pracy do domu, otwiera drzwi, wchodzi do kuchni, patrzy a tam siedzi mały pingwin i płacze.-Co się stało, pingwinku?, pyta-Piiii, Piiii...-Przepraszam, ale nie rozumiem co do mnie mówisz, jesteś może głodny?-pyta facet-Piiii, piiii...Facet wyciąga z lodówki 3 cytryny, bitą śmietanę i sos waniliowy i robi pingwinowi deser. Podaje go pingwinowi. Pingwin wyciąga łyżeczkę z szafki, nalewa sobie likieru, który stoi w barku i zjada cały deser.Facet patrzy jak pingwin je a potem pyta:-I co pingwinku smakowało ci?-Piii, Piii...-To może teraz w coś się pobawimy?-pyta facet-Piii, piiii...Facet wyciąga swoją kolejkę elektryczną, rozkłada szyny, domki, ludziki, drzewka...wszystko ręcznie malowane, zagranicznej produkcji. Odwraca się żeby zawołać pingwinka ale zwierzęcia już nie ma. Zauważa natomiast kartkę pozostawioną przez niego na stole. Podnosi ją i czyta:"CHYBA CIĘ POPIERDOLIŁO SKORO MYŚLAŁEŚ, ŻE BĘDĘ SIĘ Z TOBĄ BAWIŁ JAKĄŚ ZASRANĄ KOLEJKĄ. MAM LEPSZE RZECZY DO ROBOTY. I CO TO WOGÓLE BYŁ ZA DESER, KURWA? WCALE MI NIE SMAKOWAŁ"
autor nieznany (ale to ja jestem jakby co) (21 grudnia 2006) -
"Wraca szczesliwy Jasio do domu i mowi mamie:-Mamusiu,mamusiu dostalem piatke-I co sie cieszysz i tak masz raka."LOL!
komarzondzi (21 grudnia 2006) -
Winszuje tego dowcipu o Dariuszu. Jest prima sort! hehe
zbulwersowany (21 grudnia 2006) -
i jeszcze taki:Facet posuwa kota od tyłu. Jak skończył kot odwraca się i pyta:-Czy masz jeszcze jakieś życzenie, Dariuszu?
palczak90 (21 grudnia 2006)