INNE - FORUM
FOLDER, wasze opinie...
16 marca 2008co sądzicie o nowym trójmiejskim zespole...
http://www.myspace.com/foldertheband
pozdrawiam....
-
gorzej jak herbata u sasiada wznosi krzyk...
pies lampo (10 marca 2009) -
a co jest zlego w spiewaniu o herbacie? Rozumiem, ze "I drink another cup of tea" jest madrzejsze od "piję kolejny kubek herbaty"? dziwna teoria. to chyba naprawde jakis kompleks polskosci, bo jest mnostwo kapele, ktore maja dobre polskie teksty. przynajmniej poszczegolne kawalki albo ich fragmenty. starsze kapele i te mlodsze tyż.
Maria Kiri-Skłodowska (10 marca 2009) -
nie jestem jednostką opiniotwórczą.
greatbelow (10 marca 2009) -
odświeżasz, tak po prostu i nie masz nic do powiedzenia na temat Red Lof?
jaki świat jest dziwny (18 lutego 2009) -
odświeżam
greatbelow (18 lutego 2009) -
zgadza się Panie Pompon...zapędziłem się...przepraszam :)
pan kuku (26 marca 2008) -
chyba herbatach, he?
pompon (26 marca 2008) -
Chciałbym się zapytać Szanownych Panów obrońców polskiej mowy w utworach słowno-śpiewanych, które to polskie zespoły(nazwijmy je indie-rockowymi) młodego pokolenia poza tym, że śpiewają w języku ojczystym wnoszą coś więcej niż sam fakt takowego śpiewania??? Moim zdaniem większość (90%) i tak śpiewa o przysłowiowej "Dupie Maryni"..i założę się , że wielu z nich nie dlatego, że czuje silną więź z tym wspaniałym krajem "mlekiem i miodem płynącym" a dlatego, iż nie uważali na lekcjach języka angielskiego i wszystko co potrafią wyrazić w tymże języku ogranicza się do słów "YES" i "No"..osobiście uważam że język angielski jest bardziej uniwersalną formą i jeżeli to komuś dobrze wychodzi dlaczego ma tego nie czynić. Pamiętajmy, że wokalistka Foldera ma 18 lat i jak na swój wiek dosyć swobodnie włada angielskim w mowie i piśmie..a teksty-pomimo tak młodego wieku- są nader dojrzałe..jak ktoś kiedyś powiedział.."jeden lubi zapach skarpetek a drugi smród pomarańczy " i niech tak zostanie...chcą śpiewać po angielsku- niech to robią..wszystkim innym życzę udanego odsłuchu utworów o cherbatach...delikatesach...i takich tam...pozdrawiam
pan kuku (26 marca 2008) -
czemu pisanie po angielsku to oszukiwanie siebie? nie słucham zespołów śpiewajacych po polsku nie licząc ckod, ścianki czy psychocukra, więc nie jestem w ogóle z tym językiem w kwestii melodyzowania go osłuchany. za to słucham masy rzeczy po angielku, oglądam filmy i czytam literature angielska w oryginale - łatwiej mi więc pisać w tym języku i sto razy bardziej go czuję pod względem muzycznym. więc co? jestem polakiem więc muszę napierdalać wódkę, pić tanie piwo i śpiewać polske teksty, bo dziedzictwo kulturowe? nie sądzę. forsowanie naszego drewnianego języka jest z góry skazane na niepowodzenie. doobra, m&msy mi wyszły, koniec weny.
Low (26 marca 2008) -
zespół - nie przejmujcie się pojebusami z porcysa, tu są sami muzyczni erudyci, dandysi i w ogóle ludzie, którzy zjedli wszystkie rozumy i robią nam łaskę (nie mylić z laską), że udzielają swoich wielce oświeconych opinii. pierdolić to pierdolenie. mnie się wasza muzyka podoba. i nie róbcie na siłę numerów po polsku, te angielskie są ok. parę zespołów próbowało tego myku i niezbyt to wyszło (vide: sorry boys czy sen zu). 3mam za was!
bobo (26 marca 2008) -
Róbcie swoje i miejcie wyjebane na internetowych malkontentów, z których większość zawsze chciała grać w kapeli ale albo nie rozróżnia dur od moll albo z innych powodów się do tego nie nadaje. Wtedy głównym zadaniem takich osób jest jebanie wszystkiego naokoło, bez zdawania sobie sprawy jak ciężko jest nagrać coś w warunkach domowych co będzie dobrze brzmiało. Gdy wejdziecie do studia to nawet te spokojne kawałki zabrzmią z wykopem. Ja tam wierzę, że Wam się uda, 3mam kciuki.
życzliwy z 3city (26 marca 2008) -
Witam serdecznie - z tej strony winowajca, zespół FOLDER. Właściwie to nie chcieliśmy zabierać głosu ale...no chociaż kilka zdań: - dziękujemy za tyle uwag bo są one szczere a rzadko od "znajomego" usłyszysz że coś jest nie tak...forum to jednak miejsce gdzie każdy pisze to co myśli i w efekcie otrzymujesz rzeczywista opinię - z większością się niestety muszę zgodzić a głównie z tym ze materiał jest mało energetyczny i trza mocnej kawy żeby nie usnąć przy utworach...na żywca jest to z przytupem, od jakiegoś czasu trochę podkręciliśmy tempo i staramy się wkładać w to więcej "energii"...to co zostało nagrane na tej EPce (a raczej demo) to nagrywalismy podczas próby na dwa mikrofony+komputrr i potem dogrywało sie jakiś klawisz, cos tam coś tam, zapomniało sie o gitarach, gdzies się przesłodziło...no i wyszło jak wyszło - warunki domowej partyzantki, a chcieliśmy mieć jakąś wizytówkę tego co robimy dla ewentualnych koncertów no i potem to pościliśmy z ciekawości po zachodnich net-labelach i odziwo dostalismy bardzo dużo różnorakich propozycji, ale o tym to juz nie bede przynudzał (w każdym bądź razie dało to nam kopa niesamowitego i pootwierało duża ilość furtek) - co do języka to akurat...wyszło jak wyszło, coś tam próbujemy po polsku, ale po angielsku wygodniej...prawda jest taka że dopiero zaczynamy i jakoś to sie wszystko klaruje - nie jesteśmy grupa T.Love która na 12 czy 15 płycie nagle zaczyna śpiewać po angielsku...a z drugiej strony do The Hives nikt nie ma pretensji że nie śpiewają po szwedzku (to taka dygresja dla uwagi że o "duchu narodu") Ten nasz zespół i to co robimy i jak to jest dopiero faza docierania sie i zgrywania więc zobaczymy jak będzie dalej. Ale nie zgadzamy sie że śpiewanie po angielsku przez polskie kapele jest jednoznacznie feee...każdy robi to co lubi, co czuje i stara sie byc w tym autentyczny - jezeli spiewa po angielsku, indonezyjsku czy w dialekcie narzecza sua-hili i z tym sie dobrze czuje to niech to robi...jest taki wachlarz polskich wykonawców śpiewających po polsku więc jest na pewno z czego powybierać jak się nie podobają polskie grupy śpiewające po angielsku - a co do "nie mamy nic wspólnego z polską sceną" - to drobna przeginka...skąd w ogóle takie skojarzenia? Jest i było kilka kapel spiewających po angielsku w naszym kraju t.j. Something Like Elvis, czy teraz The Poise Rite które moim zdaniem tworzą polska scenę i dzięki którym ta scena jest rozpoznawalna poza naszymi granicami a moim zdaniem to jest klucz do tego abyśmy nie byli zaściankiem muzycznym europy i aby nasza "polska scena" była rozpoznawalna nie tylko w Polsce. - o "naprawianie" polskiej sceny muzycznej to trzeba by było upominać tych którzy w niej przodują i nia kierują - że nie specjalnie otwierają drogę innym młodym bandom aby np. mogły zagrać na lepszej imprezie z lepszym bandem czy tez pomóc w wydaniu młodej grupie materiału (singiel, EP, czy te.żeby wydać jakiś materiał i aby nie tylko liczył sie zysk wydawcy)...jakoś nagraliśmy te nasze wypociny z tym naszym "nieszczęsnym angielskim" i nie było żadnego problemu z wydaniem tego poza granicami kraju a raczej wydawcy byli otwarci aby to w jakieś formie wydać czy to hiszpańska Transtienda, amerykański Propablyworese, niemiecki Tonmagnet (w tych net-labelach nasz materiał został wydany)...czy tez kilka innych net-labeli w europie, stanach, mexyku, etc. W każdym bądź razie bardzo dziękujemy za wszystkie opinie - głównie za te bardzo krytyczne bo na tych nam najbardziej zależy - jeżeli są osoby które uważają że coś jest nie tak to warto nad tym pomyśleć...i tak uczynimy
folder (26 marca 2008) -
(wersja ocenzurowana) Oczywiście najważniejsza jest szczerość, emocje i żeby wszystko wypływało od was tak jak to czujecie, więc jeśli śpiewanie po angielsku jest w zgodzie z waszymi przekonaniami i lepiej was wyraża to macie do tego pełne prawo ... ... jednak ja osobiście uważam że do takich ludzi powinno się strzelać ;) (parafraza z LCMP, bez urazy)
katz (19 marca 2008) -
Po prostu polski rock to coś od czego chciałoby się czym prędzej odciąc –zespół, 19/3/2008 17:08 To jest przecież oszukiwanie samego siebie. Robiąc wszystko "na odwrót" niż te wszystkie typowo polandowe bandy tak naprawdę stajecie się niewolnikami stereotypów i wszystkie wasze kompleksy wychodzą na wierzch. Nie lepiej pogodzić się ze swoim dziedzictwem kulturowy i w jakiś twórczy sposób zrobić z tego atut? Oczywiście łatwiej jest wszystko olać, patrzeć się tylko na zachód, śpiewać po angielsku i grać zgodnie z najnowszymi trendami mówiąc "nie mamy nic wspólnego z polską sceną" (do czego pewien zespół się otwarcie przyznaje) niż faktycznie robić coś, żeby tą polską scenę naprawić.
katz (19 marca 2008) -
>Taki sam zarzut mam do większości młodych "polskich" zespołów. Niech mi ktoś to wyjaśni. Czy te zespoły liczą na jakąś oszałamiającą karierę na zachodzie? Czy może po prostu polski rock i koncerty to takie sesje RPG na których to wykonawcy się wczuwają i wyobrażają sobie że są wielkimi, zachodnimi gwiazdami, natomiast publiczność chce się poczuć jak na koncercie jakichś zagranicznych sław? Bo tak to wygląda. Po prostu polski rock to coś od czego chciałoby się czym prędzej odciąc
zespół (19 marca 2008) -
hej tam przedmówcy, ale wsłuchajcie się w teksty tego zespołu. Nie są takie najgorsze, mimo że po angielsku. Oczywiście tekst o anyżkowym złu (aniseed) brzmiałby po polsku dziwacznie (chyba żeby to na jakąś poezję przełożyć), ale akurat Folder czuje angielski i radzi sobie ok.
nieśmiało wychynąwszy (19 marca 2008) -
Zgadzam sie z kacem. Spiewaja po angielsku, bo nie pisza dobrych tekstow po polsku. Koniec kropka. Spojrz na wiekszosc zespolow, ktore przesiadly sie z angielskiego na polski...porazka. Tez wole sobie posluchac zagranicznego zespolu alternatywnego, niz jego polskiej kopii z debilnymi tekstami. Teksty zespolow indie sa zenujaco slabe. Polecam przeglad offensywy.
polonista (19 marca 2008) -
Tylko co to za głupia moda że wszystkie polskie zespoły teraz piszą piosenki po angielsku? Bo ten język jest z założenia bardziej melodyjny, uniwersalny i dodatkowo wszystkie bzdury brzmią w nim dobrze, a to samo po polsku było by rażącą grafomanią ? Ja tego nie czaję zupełnie. To że ktoś względnie biegle posługuje się angielskim nie znaczy, że ten język "rozumie", bo język to nie tylko znaczenie poszczególnych słów ale zawiera się (nie chcę żeby to patetycznie zabrzmiało) w nim cały "duch" narodu, mnóstwo ukrytych znaczeń i niuansów, których ktoś kto nie urodził się w kraju anglojęzycznym, kto nie myśli całe życie tym językiem, kto nie czytał nigdy w oryginale Blake'a, Szekspira i Miltona po prostu nie zrozumie. Co za tym idzie: posługiwanie się językiem którego się nie rozumie w sytuacji kiedy powinno się używać języka polskiego to jest ewidentna dezercja oraz maskowanie własnej nieudolności tym, że słuchacze też rozumieją to wszystko tak naprawdę trochę jak "przez mgłe". To tak jak dwóch polaków rozmawiających ze sobą nieudolnie na myspace po angielsku. No i dlatego Folder mnie nudzi. Jakbym chciał słuchać takiej muzyki po angielsku to bym sobie włączył Sonic Youth po prostu. Owszem, gdyby wokale były po polsku to nawet miało by sens, bo jakby nie patrzeć Sonic Youth po polsku nie śpiewają, więc czemu by nie posłuchać sobie rodzimej wariacji na ich temat? Taki sam zarzut mam do większości młodych "polskich" zespołów. Niech mi ktoś to wyjaśni. Czy te zespoły liczą na jakąś oszałamiającą karierę na zachodzie? Czy może po prostu polski rock i koncerty to takie sesje RPG na których to wykonawcy się wczuwają i wyobrażają sobie że są wielkimi, zachodnimi gwiazdami, natomiast publiczność chce się poczuć jak na koncercie jakichś zagranicznych sław? Bo tak to wygląda. Jakby polska muzyka to były jakieś marne, amatorskie INSCENIZACJE zdarzeń z zachodu. Dlatego bardzo lubię CKOD, Muchy, czy nawet od biedy ten NOT z koszmarnym Tutą, bo grupy te trzymają względny poziom i nie ulegają temu całemu szaleństwu.
katz (19 marca 2008) -
dla mnie to co mają na myspace jest odrobinę za senne i trochę bez wyrazu - ale z tego co wiem to nagrania z garażu więc zobaczymy co będzie dalej... przypadkiem byłam w Gdyni na ich koncercie i muszę powiedzieć że naprawdę dają radę ... jakby nie ta kapela z myspace ... przycisnęli od początku naporawde z j...mi i było naprawdę z "przytupem"...energii nie brakło ...czekam na kolejne odsłony tego zespołu - bo jak bedzie tak jak na koncercie to bomba!
Aga (18 marca 2008) -
mają, mają, na koncertach zapodają...
greatbelow (18 marca 2008) -
Moim zdaniem grają nieźle. Jednak inspiracje są aż nadto widoczne. Żeński wokal zmienił klimat muzyki ale moim zdaniem na lepsze. Widać, że technicznie chłopaki dają radę. W sumie jest potencjał, potrzebują jednak jakieś choćby jednego bardziej energetycznego kawałka (może taki mają, nie słyszałem całej epki).
ja zabiorę głos (17 marca 2008) -
ktoś jeszcze może zabierze głos?
greatbelow (17 marca 2008) -
zmieńcie stylistykę i pijcie duzo energizerów (lub spozywajcie subst o analogicznym działaniu) przed pisaniem utworów. onirycznosc i melancholia to nie jest to co wam wychodzi przekonująco, a brak ikry obrzydliwie uprzeciętnia te kawałki. a nie brzmicie jak kiepski zespół. if u know what i mean.
zespół (16 marca 2008)