INNE - FORUM
burial
13 marca 2008czemu autor recenzji buriala wydupil jakies pejzaze? czemu nie napisal nic o dzwiekach zza klubowych drzwi? przeciez to jest muzyka miasta o 3 rano a nie jakies pejzaze. to juz recka w przekroju byla lepsza
-
A chuja tam świetna.
szczur (17 marca 2008) -
podpisuję się pod wszystkim, co wypunktował PK. świetna płyta. a buc dejnarowicz niech się nauczy odróżniać s-f od fantasy zapuszczając sobie soundtrack do "wiedźmina".
kulawy (17 marca 2008) -
Heh, fryzura. Aphex Twin i Boards of Canada w jednym rzędzie z Burialem? Ja tak o tym nie myslę. (Podstawą kompozycji panów z Warp były miażdżące melodie genialnie podbudowane rytmem + nienachalność, eksperymentalność, niee? Takie rzeczy. Sound Buriala to mało sprytne plamy dźwiękowe przymglone fajną produkcją. Jezu, to jest dekadenckie, podejemować dyskusję z Andrzejem. człowiekiem metacritica w Polsce.)
szczur (17 marca 2008) -
jak się jakiś moderator zacznie starać to ja stąd wypierdalam, kurwa
oscar matuszak bezzęby (17 marca 2008) -
Ja tak o niej nie myślę, bo mam zupełnie inną i jestem z niej zadowolony. widzę, że moderator Tomasz Waśko mało się stara, bo zamiast argumentów na forum znów pojawiają się obelgi w ogóle nie związane z tematem Buriala.
Andrzej (17 marca 2008) -
jak rozumiem, fryzura a la czeski piłkarz;)
kulka (16 marca 2008) -
Jeśli słuchasz Aphexa gdy masz ochotę na coś nowego, to znaczy, że jesteś w tych samych czasach co Twoja fryzura
anonim (16 marca 2008) -
No i fani Buriala mają przerąbane - Andrzej go broni, więc sprawa jest przegrana :).
bubel (16 marca 2008) -
ale równie dobrze mógłbyś oskarżać całą scene klubową o "brak przekazu" jak czynił to Morrissey. Akurat ja w muzyce przekaz cenię najbardziej, ale w pełni rozumiem, że nie wszyscy muszą być jak Kazik Staszewski, Konkwista 88 czy Public Enemy. Bo wolność polega też na tym, że artyści nie muszą mieć przekazu. Ja Buriala traktuję podobnie do Aphex Twina czy Boards Of Canada. Słucham, gdy mam nastrój na coś dziwnego i nowego.
Andrzej (16 marca 2008) -
>Zarzucanie mu braku "kompozycji" czy melodii mija się z celem, bo takim zarzutem można by równie dobrze zabić całą kulturę hip-hop lub innych artystów klubowych jak Tricky. Ja to wiem i rozumiem, ale dla mnie słuchanie muzyki ze słabymi kompozycjami przez dłuższy czas jest jak... Ja wiem, oglądanie tylko filmów klasy B? Parę fajnych sztuczek warszatatowych jest, nastrój (jakiś-tam) jest, ale co z tego, skoro film nic nie przekazuje? Oglądałbyś go co jakiś czas? Nie, obejrzałbyś raz i zapomniałbyś o nim. Dokładnie tak mam z Burialem.
Twój Stary (16 marca 2008) -
Burial jak najbardziej zasługuje na uznanie, bo rozpoczyna zupełnie nowy trend klubowy. Rozumiem, że w Warszawie nie ma jeszcze imprez dubstepowych, ale we Wrocławiu jak najbardziej są i dlatego przeoczenie Buriala to niezły obciach. Zarzucanie mu braku "kompozycji" czy melodii mija się z celem, bo takim zarzutem można by równie dobrze zabić całą kulturę hip-hop lub innych artystów klubowych jak Tricky. Sorry, ale nie wymagajmy od raperów heavymetalowych solówek, a od Buriala "klasycznych kompozycji", bo nowe trendy zwykle łamią zasady i za to należy je cenić. Osobiście uważam Untrue za mniej równy od debiutu Buriala i dlatego umieściłem na 20 miejscu swojego podsumowania najlepszych płyt 2007. http://andrzejbuda.blog.onet.pl/2,ID276495814,DA2007-12-25,index.html
Andrzej (16 marca 2008) -
Drogi Borysie, jak mozesz porownywac Photeka do Buriala. Przeciez to praktycznie calkowita inna para kaloszy. Photek robil beaty typowo drum'n'bassowe, Burial pokazuje nam cos czego jeszcze nie wyprodukowal nikt. Ani w dubstepie, ani w jakiejkolwiek innej odmianie elektroniki nie bylo jeszcze czegos podobnego do Buriala. Moglbym sie ewentualnie zgodzic jesli napisalbys o inspiracjach Buriala muzyka Photeka, ale nie o powielanie. I tu wlasnie tkwi sila muzyki Buriala, poprostu nie bylo jeszcze czegos takiego. Inna sprawa ze album jest strasznie monotematyczny i moze wydawac sie nudny. Tu sie zgadzam.
qq (16 marca 2008) -
burial - nudne jak flaki z olejem, wole sluchac swojego odkurzacza. dubstep skonczy sie jak 2step i te inne brytyjskie baki wypuszczane co pare lat.
a1 (16 marca 2008) -
panie Dejnarowicz.. jeżeli Burial to NIE JEST muzyka w sensie artystycznym, to w jakim? ginekologicznym czy może astrologicznym? Nie zamierzam porównywać buriala do luomo, bo to to trochę inna para kaloszy jak dla mnie, nie zamierzam dobudowywać do muzyki buriala żadnej ideologi ale... basinski... bo nikt właściwie jeszcze nie odbił piłeczki; do basinskiego akurat odwołuję się w kontekście dłuuuugich i nuuuudnych powtarzających się wciąż sampli, kórych cel jest jeden - wprowadzić pewien nastrój, wywołać emocje (takie zadanie), więc dziwię się panie Dejnarowicz, że: burial - nudny, nudny, nudny basinski - wspaniały, wspaniały, wspaniały
kulka (14 marca 2008) -
>No ale może faktycznie ten serwis skupić się może powinien >tylko na artystach typu "The ...s" zaszło chyba pewne nieporozumienie...
PK (14 marca 2008) -
>... bez profanacji legend poproszę. w trójce najlepszych argumentów ever tuż po "dlaczego krytykujesz skoro sam nie potrafisz"
PK (14 marca 2008) -
A dla mnie to także niezrozumienie Buriala. No i kurwa, tu nie chodzi o zwykły hajp! To po prostu pierwsza dubstepowa gwiazda! Nie kumacie? I to w dodatku narodzona z woli ludu co się nią zajarał, a nie wytwórni co to go wypromowała. Jak powstaje nowy gatunek i jakiś artysta, który go uprawia staje się bardzo znany jako pierwszy z tego gatunku w ogóle, no to chyba warto się nad tym pochylić. Zwłaszcza, że rzeczywiście gość ma jakiśtam przekaz, nawet jeżeli przekazem tym jest samplowane "watching you". I w ogóle nie można tego stawiać obok Delaya, bo to całkiem inna para kaloszy. No ale może faktycznie ten serwis skupić się może powinien tylko na artystach typu "The ...s". Wtedy nikomu tez nie opadnie szczęka, kiedy pominiecie chyba jedyny koncert Autechre w Polsce since ever.
Eazy (14 marca 2008) -
bo płynie w nim szlachecka krew, co wiąże się miedzy innymi z tym, że jako jedyny tutaj rozcieńcza denaturat, zanim go wypije
ryba (14 marca 2008) -
dlaczego wszyscy zwolennicy Buriala w tym temacie oprócz Piotra K. prezentują poziom rynsztoka?
anglista (14 marca 2008) -
hm, jak dla mnie również porównywanie buriala z luomo = niezrozumienie muzyki luomo
pp (14 marca 2008) -
won psie!
gremium porcys (14 marca 2008) -
płyta 9/10. prawdziwa. a wy sie spuszczajcie dalej przy tych indie pierdołach gdzie każdy kolejny zespół jest kopią pierwszego, gdzie wygląd jest ważniejszy niż sama muza.
cześć snobie (14 marca 2008) -
ciekawe ile razy jeszcze padną te wszystkie intelektualne frazesy zanim ludzie zreflektują się że Burial to NIE JEST muzyka w sensie artystycznym, tylko najwyżej jakieś nagrania plenerowe plus bity które Photek robił dekadę temu. porównanie z Luomo wygląda skandalicznie. Luomo jest KOMPOZYTOREM, a jego utwory sprawdziłyby się w każdej oprawie - jazzowej, rockowej czy unplugged. Burial... nawet nie wiemy czy naprawdę istnieje (ha ha ha ha ha). zapuszczę se Vocalcity przed snem - ciekawe czy zobaczę duchy, podwodne miasta i katastrofę technologiczną*. kamuflowanie tysiącem mądrych słów NUDNOŚCI płyt Buriala staje się powoli groteską. najpierw niech kawałki będą dobre same w sobie, a potem dorabiajmy ideologię/interpretację (co sam bardzo lubię, jeśli materiał na to zasługuje). miłej lektury powieści fantasy! dobranoc. *btw zadziwia mnie że osoba tak osłuchana i kulturowo świadoma jak Piotrek K. na serio uważa (czy też uznaje czyjąś opinię za słuszną), iż artysta Burial w latach 2006-2007 ANTYCYPUJE ŚWIATOWY KRYZYS. rozumiem że to był żart - można już parsknąć?
borys d (14 marca 2008) -
a ja się doczepię do przedostatniego: burial srurial nie dorasta do pięt wymienionym obok... bez profanacji legend (no ok, luomo do miana legendy podbił na debiucie, nigdzie indziej) poproszę.
dabljudablju (13 marca 2008) -
do ostatniego podpunktu mojego oświadczenia też się ktoś przyczepi, bo wiadomo, że płyta roku 2006 w piśmie "Wire" itd. itp., ale jednak dopiero dyskusja wokół drugiej to jest "next level"
PK (13 marca 2008) -
pierwszy Burial prawie tak dobry jak "Poniżej krytyki" hehe drugi - cały czas nie mogę się zdecydować, dla mnie pewnie nie gorsze niż "Disco Romance". ruszyło mnie i to bardzo. Utwór "In McDonald's" kojarzy mi się z akcją w... Burger Kingu w dzielnicy Holloway, gdzie spotkałem wrzeszczącego na wszystkich świra i mocno się wystraszyłem. w ogóle Londyn = miasto świrów "Etched Headplate" i "Ghost Hardware" - najlepszość, po prostu najlepszość tych kawałków, Mam poza tym następujące skojarzenia z Burialem, może one są lekko zapożyczone bo biorą ze zbyt dużej ilości lektury na temat tego artysty, ale co zrobić: - klimat filmu "Nic doustnie" - proza JG Ballarda - konkretnie "Zatopiony świat"/"Wyspa"/"Wieżowiec" - ale to już jest banał, zaraz mi to ktoś wytknie :) - nostalgia za epoką rave'u, ostatnie ogniwo "'artcore continuum", dekadencja się pojawiła - jedna z płyt antycypujących światowy kryzys, wielki technologiczny fuck-up - praktycznie bez słów, mocno i sugestywnie. dubstep jako młodzieńcy zaczytani sci-fi oraz miłujący się w tego typu klimatach katastroficznych - Tim Finney napisał, że pierwsza płyta Buriala jest wielka dlatego, że jest jakąś diagnozą tego, co dzieje się z kulturą w ogóle. niestety nie udało mi się dotrzeć do tego posta (chyba na ILMie gdzieś) i nie wiem dokładnie co ma na myśli, ale brzmi intrygująco. - podobna historia co z "Unknown Pleasures" - produkcja s/t jako efekt muzycznego "psychogeographics" powstałe z obcowania z przestrzenią miasta i jego dźwiękami - umiejetne zachwianie rytmu, wykorzystanie szumow radiowych, przetworzenie soulowych wokali na amorficzne plamy dzwieku czyli wpisanie sie w nurt "hauntology" - wykorzystanie estetyki widma i skojarzen z duchami - mowione teksty z "Ghost Doga" - poruszajace bardzo - Pole, Luomo, Basic CHannel, Rhytm&SOund, Burial - grają w jednej drużynie - tak, Burial jest przehajpowany, chyba wolałbym, żeby pozostał zajawką blogosfery - tak jak było jeszcze rok temu. oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania, ale... :)
PK (13 marca 2008) -
dobry przykład z Basińskim przez 1.5 h ten sam motyw, a zresztą ambient (tak tak Burial to dubstep)ma to do siebie że nie ma w nim specjalnych zwrotów akcji
T.P. (13 marca 2008) -
jak burial jest nudny i dostaje czwóreczkę, to co dopiero basinski... panieee tam to dopiero nic się nie dzieje, tylko dłużyzny i dłużyzny.... sorry chłopaki, idę posłuchac papa dance - może doznam...
kulka (13 marca 2008) -
produkcyjnie i klimatycznie swietnie, ale co z tego, skoro jak na zlosc jest na tej plycie nudno okropnie. z okazji recki przesluchalem jeszcze raz wczoraj i tylko sie utwierdzilem w tym przekonaniu. muzyka miasta o 3 rano, hehe, poetyckie.
mt (13 marca 2008) -
>przeciez to jest muzyka miasta o 3 rano Haha, no i dokładnie na to zwróciłem uwagę, gdy przesłuchiwałem "Untrue". Może i jest w tym jakaś idea, muzyka miasta, klimat i w ogóle, ale pod względem kompozycyjnym to ta płyta jest wręcz denna. Jedyny utwór, który według mnie naprawdę został *skomponowany* to "In McDonald's" a przy całej reszcie miałem wrażenie, że autor najpierw zrobił bit, potem dorzucił parę klimatycznych dźwięków a dopiero na końcu zastanowił się nad melodią (czyli często kilkudźwiękową, nieciekawą linią basu). Ogólnie rzadko zdarza mi się naprawdę zgodzić się z recenzją w Porcys, ale w tym przypadku przyznaję rację recenzentowi. Co nie zmienia faktu, że płytki słucha się przyjemnie, jeśli gra sobie w tle, choćby w czasie spaceru czy robienia zakupów.
Twój Stary (13 marca 2008)