INNE - FORUM
Nowe CKOD - Afterparty
12 marca 2008http://cgm.pl/aktualnosci/wyswietl.php?O_NEWS=30820397
-
camel pałko. miałeś podobno dobrą recenzje napisać :P
bolec (28 kwietnia 2008) -
na forum ckod są.
kaligula (28 kwietnia 2008) -
nagrał ktoś ten koncert?
kuba (28 kwietnia 2008) -
"najjaśniejszy punkt to Klaus na perkusji" O czymś nie wiem? Czyżby zmienili pałkera ? Ostatnio chyba był Jacek Frąś
niezorientowany (27 kwietnia 2008) -
jakims przyadkiem, ale bylem. w studio brzmialo to naprawde zle. bas za chuj nie mial dolow, a czasami za chuj w ogole go nie bylo. z perkusji dobrze bylo slychac werbel, zle stope, i prawie w ogole reszty. gitary zlewaly sie w kompletny budyn. i calosc bylo jakos dziwacznie zpanowana, w sensie stereo. pewni e jestem nieformowalnym tracdycjonalista ale doly jednak winny byc dolami. kiedys (lata 90-te) mialem glosniczki komputerowe z kompletnie bezuzyteczna funkcja "surround", jarzycie? tak to mniej wiecej brzmialo. z plusow: perkusista naprawde daje, czemu oni nie ekspnuja go na plytach? w paru kawalkach naprawde balem sie o zestaw. najmniejszego zachwiania rytmu nie wychwycilem. pare piosenek naprawde zgrabnych. ilekroc pan wandachowicz rezygnowal z rytmicznego puslowania na rzecz melodyjnych zagrywek robilo sie ciekawiej. wiecej tego poprosze. duzo ladnych lasek na sali. moglem przezywac swego kaca, a bylem na koncercie. z minusow, poza naglosnieniem: wiele piosenek urok swoj zawdziecza jednak tzw. smaczkom studjnym, i przy ujednoliconym brzmieniu po prost traca strasznie. gitarzysci nawet nie sprawiali wrazenia jakby chieli uchodzic za zgranych. To akurat moglo miec swoj urok, ale nie przy tym naglosnieniu. jaguar byl przepuszczony przez tak straszna ilosc efektow ze w ogole nie brzmial jak jaguar. o brzmieniu basu juz wspomnialem, nie bylo brzmienia basu. moze w radio bylo inaczej.
em c (27 kwietnia 2008) -
gitary były koszmarne. wiadomo, że Cinass niewiele bardzo potrafi, nie wspominając o drugim panu, ale tym razem nawet ledwo było je słychać. a Ostrowski jakby dostał nie ten mikrofon albo ktoś przy konsolecie przysnął.
?? (27 kwietnia 2008) -
Płyta mi się podoba, ale koncert na miarę klipu. Jeden wielki koszmar. Zespół brzmiał jakby błagał o dobicie. Ostrowski kwiczący jak prosiak z dusznością, mylący słowa, gitary momentami jakby w zupełnie innych tonacjach grały i mnóstwo fałszów. Nawet na słynnym finale Hardkor Tour grali lepiej. Chyba tylko sekcja rytmiczna trzymała jako taki poziom i uchroniła to od totalnej klęski, ale to jest i tak ogromna wtopa medialna. Można powiedzieć "Hej, ta muzyka ma być brudna i jazgotliwa", ale nie. Może "2006" nie było wybitnym materiałem, ale naprawdę dawali wtedy świetne koncerty, a teraz brzmią jakby chwycili za gitary po raz pierwszy od 3 lat. Chyba coś jest w tym, że mentalnie debiutują po raz drugi, bo grają jak jakiś amatorski zespolik ze świetlicy.
to było słaaaabe (26 kwietnia 2008) -
w radio brzmialo slabo, jakas lupanka na jedno kopyto,
radiosluchacz (26 kwietnia 2008) -
refren 'bezstronnego obserwatora' highlightem.
?? (26 kwietnia 2008) -
albo się całkiem zestarzałem, albo ten koncert był zwyczajnie mierny. najjaśniejszy punkt to Klaus na perkusji (wreszcie trochę rasowości, przynamniej w obszarze bębnów). Wanda nienajgorzej na tym basie, ale jego bass nie ma dołów, brakuje tego. gitarzyści to największy problem CKOD, harcerka 86%, ile można kurwa razy te same pokraczne tricki stosować? zamiast tych dwóch rzemieślników powinien być jeden miotacz gitarowych płomieni, historia zna setki zespołów, w których jeden koleś potrafił sam zagrać koncert, na tej swojej gitarze. i głośniki wybuchały, bo tu nie było nawet gitar za bardzo słychać, brzmiały słabo. krzysiek jakby zza ściany śpiewał, połowy nie zrozumiałem.
?? (26 kwietnia 2008) -
TERAZ zaczynają. a z dystrybucją mają problem, bo u mnie na dzielnicy nie ma...
camel (26 kwietnia 2008) -
po 18ej w Trojce koncert
cekałode (26 kwietnia 2008) -
>pan miyagi singiel bardzo niereprezentatywny dla całej płyty jak dla mnie. i to jednak jeden ze słabszych kawałków na Afteparty. Czyli chyba jednak warto się zaopatrzyć w tę płytę..
camel (24 kwietnia 2008) -
>> gorąco zachęcam wszystkich aby też się zaopatrzyli w ten album. a ja gorąco zachęcam do brania odpowiedzialności za słowa
ryba (24 kwietnia 2008) -
ej, ale ten singiel promujący generalnie znacznie odbiega od poziomu całej płyty? bo dla mnie to straszna kicha jest i nie wiem czy w związku z tym jest sens w ogóle zapoznawać się z całością. jeśli to ma być highlight, to sorewka, ale chyba podziękuję.
pan miyagi (24 kwietnia 2008) -
Ale coś w tym jest że CKOD najlepiej słuchać po kryjomu. Mało który zespół wzbudza aż takie kontrowersje i wkurwia tak dużo środowisk. Lepiej sobie oszczędzić nerwów itd. i doznawać po cichu nikomu się do tego nie przyznając.
digdipaf (24 kwietnia 2008) -
>"Ruin gruz" może być porównywany z dokonaniami zespołu NOT. to nie jest aż taki słaby kawałek, bez przesady.
Low (24 kwietnia 2008) -
nie podskakuj Tomek bo będziesz resztę życia z porcelaną zamiast jedynek chodził, hehe :)
łh nzlg (24 kwietnia 2008) -
dla mnie tez nadal za wysoka troche ta ocena, ale juz nie mialem serca przekonywac do tego lukasza, ktory i tak poszedl mi na ustepstwo przeciez.
tomek wasko (24 kwietnia 2008) -
o jeden punkt za wysoko jak dla mnie
17 (24 kwietnia 2008) -
Afterparty zespołu Cool Kids of Death to bardzo dobra płyta, która, mówiąc językiem młodzieżowym, "daje radę". "Bal sobowtórów" przywołuje skojarzenia z debiutanckim krążkiem kapeli, natomiast świetny "Ruin gruz" może być porównywany z dokonaniami zespołu NOT. Ogólnie nie żałuję że kupiłem tę płytę i gorąco zachęcam wszystkich aby też się zaopatrzyli w ten album. Tych którzy jeszcze się nie skusili, na pewno przekona bogato ilustrowana książeczka o zespole!
sick (24 kwietnia 2008) -
Afterparty jest dobrą płytą. Recenzja trafna, bardzo dobra. Pierwsze cztery kawałki są bardzo dobre. Następie Ciągle jestem sam i Tv Panika dają radę. Ostrowski jak dla mnie popełnił lepsze teksty niż Wandachowicz. Jest bardzo ok
Fanny Aleksander (24 kwietnia 2008) -
bardzo dobra recenzja afterparty na porcysie. a plyta dosc przytlacza za pierwszym przesluchaniem ale ogolne wrazenie pozytywne.
camel (24 kwietnia 2008) -
ten cytat wyzej to nagorszy post ever
banan borowy (24 kwietnia 2008) -
http://say.expressivo.com/koKwLynC
banan borowy (24 kwietnia 2008) -
"Nagle zapomnieć wszystko" czy jak się nazywa 1 singiel z tej płyty NAPRAWDĘ DAJE RADĘ tzn. nie tego dokładnie się po nich spodziewałem, a to już jakiś plus. nie rozumiem tylko co śpiewa Ostrowski. i po kilku przesłuchaniach podejrzewam że mi się znudzi. ale na razie zaskoczenie pozytywne
PK (24 kwietnia 2008) -
"Najprawdopodobniej (...) bez wątpienia"
złośliwy (23 kwietnia 2008) -
Ale kurcze przecież z tym asfaltem nie chodzi o telewizję jako taką tylko o żałoby narodowe. Że ciągle media wynajdują nowe "tragedie", żeby odciągnąć ludzi od jakichś bardziej przyziemnych problemów - czarny asfalt żujemy by nie zastygł nam w ustach. Zresztą wydaje mi się, że w tych piosenkach nie ma jakichś jednoznacznych, krytycznych ocen. Raczej opisuje pewne sytuacje, zdarzenia, a interpretacje pozostawia słuchaczowi. Sound pretty gay, ale płytka dobra i teksty też. Nie genialna, ale solidna.
altrawoks (23 kwietnia 2008) -
no i uroda cmentarna pani od pogody genialna.
nn (23 kwietnia 2008) -
Czarny asfalt, czarna dziura - ładne określenia dla telewizji imo.
TV Panika (23 kwietnia 2008)