INNE - FORUM
Nowe CKOD - Afterparty
12 marca 2008http://cgm.pl/aktualnosci/wyswietl.php?O_NEWS=30820397
-
CKOD zjebali swój własny mit, rozmienili go na drobne. Spłaszczyli nie tylko brzmienie, ale również przekaz. Byli zajebistym zespołem, prawdziwie punkowo-buntowniczym, a teraz są płascy i plastikowi. Po chuj zrzucać ten cały bagaż świetnych dokonań dla takiej taniej stylistyki? Jestem zawiedziony. Nie ma w tym prawdy.
Kurt (31 marca 2008) -
spierdalaj i niechaj to będzie twoje zaklęcie
spierdalać (31 marca 2008) -
zapomniałeś wspomnieć o klaxons, palancie.
kaligula (31 marca 2008) -
Kurewa, dopierdo dzisaj odsluchalem ten synglowy numer na majspejsie. awno sie tak nie usmialem - skrzyzowanie Out Of Tune z Britney.
Dick Chaney (31 marca 2008) -
platona –radek, 30/3/2008 11:55 dobre wino.
em c (31 marca 2008) -
CKOD wiedzą
s (30 marca 2008) -
ciężar gatunkowy tego numeru oscyluje gdzieś między "I Like To Move It" Reel 2 Real a "Rhythm Of The Night" Corony. tyle, że nasz jest mniej chwytliwy. hehe
dh (30 marca 2008) -
te, kosmopolita, ale ortografii nie musisz dodatkowo zubażać
Cieć (30 marca 2008) -
niby jest inaczej a jest tak jak bylo zawsze, biedny jest ten kraj i biedny jest ten zespół. A cała ta dyskusja jest stratą czasu, że też chce wam się kłucić o coś takiego
not that cool (30 marca 2008) -
platona
radek (30 marca 2008) -
JAKIEJ idei?
krakul (30 marca 2008) -
Bo są to jedyni reprezentanci "podobnej" muzyki, których przeciętny słuchacz "indie" w Polsce zna. Jak tylko pojawią się gdzieś jednocześnie gitary plus syntezatory to od razu wywołuje to takie najprostsze skojarzenie, mimo że CKOD są bliżej idei nowej fali niż oba te zespoły razem wzięte.
katz (30 marca 2008) -
kapitalne wpisy na myspace. Co chwila nowy Sherlock Holmes usłusznie informuje, że zespół postawił na elektronikę, czerpiąc inspirację z Klaxons i The Rapture. CKOD zapewne zaskoczeni. Osobiście rzuciłbym granie i zaczął wydawać książki Andrzeja.
mateusz (30 marca 2008) -
–Józef K., 29/3/2008 18:25 smacznego.
Iglak (29 marca 2008) -
no nie wiem, jeśli to ma być "taneczny" numer... ja bym trzy razy zdążył zejść z parkietu i trzy razy się do tego zrzygał...
Józef K. (29 marca 2008) -
redaktor Stelmaszyk gra dziś to po raz drugi i moje zdanie się nie zmienia. ciężar gatunkowy tego numeru oscyluje gdzieś między "I Like To Move It" Reel 2 Real a "Rhythm Of The Night" Corony. tyle, że nasz jest mniej chwytliwy.
?? (29 marca 2008) -
sorry za zbytnie zwulgaryzowanie mojej wypowiedzi. powinienem napisać 'odczep sie od mnie plis" tak czy inaczej psycholog sie znalazł, idz na spacer lepiej
radek (29 marca 2008) -
odpierdol sie ode mnie plis
radek (29 marca 2008) -
uu, radek, duże miasta ci nie służą widzę.
Low (29 marca 2008) -
odpierdolcie sie od nich i sami coś sprobujcie nagrać
radek (29 marca 2008) -
"leżeć" to nudne jest, już wolę "nagle zapomnieć wszystko". a i tak najfajniejsze jest Afterparty.
Iglak (29 marca 2008) -
>ale ten kawałek jeszcze jeden ("leżeć") były miksowane pod radio i brzmią troche przystępniej jakby dla masowej publiki, generalnie reszta płyty będzie dużo bardziej radykalna. dobry boże nie pomoże jak reszta płyty jest na takim poziomie kompozycyjnym. a "leżec" to chyba najfajniejszy ich kawałek od dobrych kilku lat, jak takich jest więcej, to ok.
Low (29 marca 2008) -
la critique - racja.
?? (29 marca 2008) -
spoko, tylko jakby trochę nie rzecz w produkcji czy tam w jakiejś 'popowości' no bo w sumie 'golden skans' to jest dla mnie numer na 6.5, bardzo spoko. nie czekam na coś radykalniejszego tylko zwyczajnie na jakimś songwritingowym poziomie chociaż powyżej 6.0, bo problemem tego singla jest on sam.
mja (29 marca 2008) -
ale ten kawałek jeszcze jeden ("leżeć") były miksowane pod radio i brzmią troche przystępniej jakby dla masowej publiki, generalnie reszta płyty będzie dużo bardziej radykalna. Bardziej w stronę "swastika eyes" niż "golden skans".
kuba (29 marca 2008) -
pff, mi się podoba, lepsze niż większość 2006
kaligula (29 marca 2008) -
pierwsze 10 sek do something to mi sie z supermassive black hole kojarzy. i wychodzi, że bellamy chuj tam d-punku doznawał przed nagraniem tej płytki, tylko katował the best ofa britney.
zespół (29 marca 2008) -
Dla mnie ten kawałek jest słabiutki z kliku powodów: 1. [Tekst] Ostrowski śpiewa, za przeproszeniem, o dupie Maryni 2. [Muzyka, primo po pierwsze]] Ostrowski śpiewa jakby , za przeproszeniem, ktoś go w annusa zapinał, zła dykcja, głosik mierny... 3. [Muzyka, primo po drugie] brzmienie fatalne, stopa brzmi jak dance polo, bas płaski skurwysyńsko, klawisze też brzmieniem przypominają mi rodzime produkacaje disko...straszne 4. [Artistic impression] nuda nuda nuda
la critique (29 marca 2008) -
jeee, nie jestem pojebany, ktoś też to słyszy!
mja (29 marca 2008) -
>linia wokalu kojarzy mi się z 'do something' britney spears, pamięta ktoś? ja! i faktycznie. i nawet bym powiedział, że "do something" > "nagle zapomnieć wszystko".
Low (29 marca 2008)