INNE - FORUM
Madonna - Hard Candy
10 marca 2008Pierwszy singiel ("4 Minutes") już do posłuchania:
http://www.wrzuta.pl/audio/Av9sRWG1v8/
Album produkuje Timbaland, udzielać się mają Justin Timberlake i Pharell.
Co sądzicie?
-
4 coś, ale raczej mniej niż więcej nie jest tak źle, ale wtóóóórnie fajne są 4 minutes, incredible, she's not me, heartbeat, ale też dużo pomyłek
bumbum (6 maja 2008) -
"a propos, niedawno minęło 10-lecie Ray Of Light. Faktycznie szkoda, że nie nagrała po tej płycie nic tak genialnego." No co? W latach 90. modny był ambient i trip hop, to Madana popełniła całkiem niezłe "Ray of Light". Teraz modne są nieświeże Timbalandowo - Timberlejkowe kupy, to nagrała kupę pod tytułem "Hard Candy".
to jeszcze ja (30 kwietnia 2008) -
"Devil wouldn`t recognize you" Jedyny dający się słuchać utwór na tej płycie, ale też nic specjalnego - momentami bardzo przypomina mi "What comes around" (czy jak sie to zwało) Timberfake'a.
indjan (30 kwietnia 2008) -
całość przesłucham i tak.
camel (30 kwietnia 2008) -
przesłuchując w empiku na chujowych słuchawkach itp...tiaaa wiem coś o tym, już kilka płyt olałem w ten sposób a potem okazywały się dobre
Ja (30 kwietnia 2008) -
przesłuchiwałem w empiku i jest gorzej niż myślałem. jedyny dobry utwór to devil wouldn`t recognise you. płyta taka jak okładka - plastik do bólu.i timbaland jadący na tym samych bitach,jakiś utwór to wręcz czysta zrzynka z promiscous jest.. to pierwsza płyta madonny, której nie mam zamiaru kupić.
camel (30 kwietnia 2008) -
a ja sie przyznaje, ze dopoki nie zobaczylem tego wczoraj w empiku do konca bylem autentycznie przekonany,ze ta okladka to zart zlosliwych internautow.
ttt (30 kwietnia 2008) -
Czytając recenzje nowej płyty Madonny, trudno oprzeć się wrażeniu, że jedni przepisują od drugich (co jest w sumie zjawiskiem powszednim). Chyba rzeczywiście KTOŚ postawił tezę, a wszyscy ją teraz powtarzają, przepisują, itp. Ciężko w takiej sytuacji mówić o wiarygodności tych ocen. Ja po odsłuchu na myspace stwierdziłam, że nie jest wcale tak tragicznie. Fakt, że nazwiska współpracowników Mad mnie odrzucają, mimo to jednak kupiłam płytę. Nie jest źle. Bywało gorzej - na American Life i Music. Nie jestem też przekonana, że jest gorzej niż na Confessions... (a to bardzo dobra płyta, od czasu przełomu jakim było Ray of Light - najlepsza moim zdaniem). Ale widzę, że w dobrym tonie jest jechać po Hard Candy. Być może płyta ta powtórzy przypadek albumu Madonny "Erotica" - wg mnie całkiem dobrego (mimo nierówności materiału), a jednak odgórnie uznanego za zły. To prawda, że Madonna w tym czasie wyjątkowo "nagrabiła" sobie, niebezpecznie balansując na granicy porno i złego smaku (album Sex, clip Erotica, trasa Girlie Show). Miało to duży wpływ na to, jak ją postrzegano i oceniano jej wówczas najnowszy album. Okładka Hard Candy uruchamia ten kontekst, wydaje się analogiczna, podobieństwo dostrzegam też w potraktowaniu openera jako meta-utworu, zapowiedzi treści albumu. To tyle na razie.
olaola (30 kwietnia 2008) -
przyznam, że płyta Madonny z każdym przesłuchaniem zyskuje - może nie warto jej tak kategorycznie jebać już na samym początku - tak przyglądam się kolejnym reckom w prasie codziennej i odnoszę wrażenie, że już przed przesłuchaniem recenzenci postawili tezę (wiadomo jaką - przewija się na forum również) i ni chuja - nie chcą nawet spróbować od niej odstąpić również nie byłem przekonany do tego co może wyjść z połączenia Madonny - wyskakującego wszędzie Timbalanda, mającego najlepsze za sobą Pharrela itd. - uważałem pomysł na tę płytę za idiotyczny - a w sumie nie jest tak źle jak się zapowiadało:) serio
Ja (28 kwietnia 2008) -
american life to były raczej dwa kroki w tył
camel (28 kwietnia 2008) -
w metro jest tak zła recenzja, że aż rzuciłem gazetą o okno tramwaju. koleś tam stwierdza, że confessions i amercian life były *pół kroku do przodu*, a holiday, borderline i like a virgin to głupiutkie, nie niosące ze sobą wartości artystycznych pioseneczki. no przecież kurwa.
Low (28 kwietnia 2008) -
zobacz jeszcze ostatnią jej reckę dot. Mariah - pudło rezonansowe - Carey - w sumie chujowa płyta ale stosunek piszącej do nowszych rytmów czy brzmień syntetycznych dyskwalifikuje do zabierania głosu na temat wszystkiego co zostało wydane od lat 30stych kiedy powstał pierwszy podłączony do prądu Theremin
Ja (28 kwietnia 2008) -
mi sie ta recenzja podoba.
ratan (28 kwietnia 2008) -
hmm, czytywalem juz gorsze recenzje.
camel (28 kwietnia 2008) -
http://www.rp.pl/artykul/126487.html recka z rzeczypospolitej już pomijam jaka jest ta płyta - bo nie jest najlepsza - ale argumenty tej pożal się Boże pisary - są...zresztą przeczytajcie sami kurwa zakazać pisania recenzji!!!
Ja (28 kwietnia 2008) -
ray of light = patetyczne nudy; confessions - o, to był niezły album
shitty bicker (26 kwietnia 2008) -
a propos, niedawno minęło 10-lecie Ray Of Light. Faktycznie szkoda, że nie nagrała po tej płycie nic tak genialnego..
camel (26 kwietnia 2008) -
powiem wam w tajemnicy, że następną płytę madonny ja wyprodukuję.
burial (26 kwietnia 2008) -
'give it 2 me' brzmi jak do nieba do piekla .
noczyk (26 kwietnia 2008) -
ludzie!spokojnie!po chuj pisac o tej piździe?czy wy jej słuchacie na serio?nie wierzę!myślałem,że to zlewka ale widzę,że to poważka.Przecież po Ray... nie nagrała nic co mogłoby uwagę przyciągnąc.Nie ma własnego zdania(jak borys...)a to wyklucza z brania pod uwagę.
nambug (26 kwietnia 2008) -
ja mam plyte od tygodnia i dla mnie jest swietna
bugman (25 kwietnia 2008) -
myślisz,że ktoś będzie chciał?a po co?madonna degeneruje się mniej więcej od beautiful stranger i nic nie wskazuje na to żeby miało być kiedykolwiek lepiej.
paj (25 kwietnia 2008) -
http://www.myspace.com/madonna do odłuchu cała płyta, jakby ktoś chciał
flicky flacky (25 kwietnia 2008) -
ej ale to oni wszystkie swoje kawalki napisali 1 dnia i przez cale zycie jak tytan piescia penisem niebom grożą? tez tak chce (nie, nie wiecznego wzwodu. nic nie robic chce)
Doktur_Szatan (25 kwietnia 2008) -
Te same bity dostanie od Timbalanda i Pharella kolejna gwiazdka, więc na jedno wychodzi.
plejeru (25 kwietnia 2008) -
nie pop, tylko Madonna
omnibus (25 kwietnia 2008) -
A co mnie obchodzi, że musi tak wyglądać? Pop w 2008 musi być kiczowaty do bólu i odpychający? Ok, to ja w tym roku nie słucham. Żaden problem na dla mnie.
plejeru (25 kwietnia 2008) -
Flicky-flicky. Zgwałcił mnie ten krążek w ucho. Flicky-flicky. Jakieś 0.2 w porcysowej skali. Flicky-flicky. Get stupid, get stupid... Chyba będę musiał, żeby to ogarnąc. Flicky-flicky. Jutro już premiera u nas. Flicky. –plejeru, 23/4/2008 04:18 a tutaj mamy typowy przyklad czlowieka, ktory z jakiegos powodu nie wiedzial, ze ta plyta jest zakontraktowana na ten rok i musi wlasnie dokladnie tak wygladac
omnibus (25 kwietnia 2008) -
Incredible i Dance 2night 7/10, reszta piosenek raczej do przemilczenia, no może poza Give it 2Me
efem (24 kwietnia 2008) -
Madonna Sradonna, 50letni workaholik.
dawid (23 kwietnia 2008)