INNE - FORUM

Madchester Vs Grunge

2 marca 2008

zjawiska czasowo bliskie a jednak stone roses czy charlatans to gwiazdy lokalne, zasięg ograniczony do wysp. grunge - ogóloświatowy hajp wykreowany przez mtv. po jednym i drugim zostało sporo syfu,ale jak to z modami bywa - początek dało im kilka zajebistych pozycji

tak więc stone roses, happy mondays, inspiral carpets i charlatans czy może nirvana , pearl jam, AIC, Soundgarden i mudhoney?

ja
  • tak od 10 lat nagrywaja takie same smutki:)
    wjukeju (4 marca 2008)
  • nie mam jakiejś awersji do PJ, miewali niezłe momenty (given to fly?), ale jak się zaczyna classicrockowanie to już dziękuję. no i od 10 lat chyba nie nagrali niczego ważnego, dobrze mówię?
    ?? (4 marca 2008)
  • albo No Code
    wjukeju (4 marca 2008)
  • posłuchaj ?? drugiej płyty PJ Versus, tam nie znajdziesz teksańskiego solówkowania
    wjukeju (3 marca 2008)
  • nie no, to co te gitarki robią w drugiej części "alive", no są jakieś granice banalnego, teksańskiego solówkowania. długie pióra, kapelusze, jack daniels i 5 minutowe trad rockowe solówki, może być gorzej?
    ?? (3 marca 2008)
  • tak naprawdę to stone gossard jest wielkim gitarzystą, macready jest zbyt przewidywalny. posłuchajcie płyt kapeli brad i przekonajcie się na czym polega geniusz gossarda squire też jest super, ale z brytyjskim gitarmanów preferuję raczej koxona
    wjukeju (3 marca 2008)
  • akurat bzdura bo mcready rozpoznawalny z daleka
    ja (3 marca 2008)
  • nie no, Squire wiadomo - genialny gitarzysta. te wszystkie woodstockowe, bluesowe patenty odświeżył w na tyle porywający sposób, że cały frazes gdzieś się ulotnił. jak ktoś porównuje z nim tych chłopaczków rzemieślników z Pearl Jam, to chyba cały czas ma flanelę na uszach. goście jadą tak podręcznikowymi skalami, że momentami głowa boli. sprawni, no ale..
    ?? (3 marca 2008)
  • every good boy deserves fudge > bleach
    Low (3 marca 2008)
  • aby oszczędzić strat po obu stronach wojsk, każda z armii wystawia najlepszego rycerza. bleach vs the stone roses w głównym pojedynku i wątek można zamknąć. upływ czasu wytrzymały obie, więc zwycięstwo tylko na punkty.
    lukki (3 marca 2008)
  • Andrzej, ty się szwendasz po jakiś pobocznych wątkach, a zagadka duhha nie rozwiązana. No jak tak można?!
    bubel (3 marca 2008)
  • TSR absoultnie dziejowy s/t + potem 2 mocarne single (one love, fools gold). wydane dziś byłyby spokojnie w czubie naj wydawnictw roku. też zgadzam się, że to co nagrał squire na second coming to jakieś gitarowe himalaje. to a propos wpisu z góry
    tato,jestem pomnik (3 marca 2008)
  • nie dla mnie, bo ja akurat bardzo lubię THE STONE ROSES, a w tamtych czasach mało kto z Amerykanów kojarzył kapelę Iana Browna i kolegów. Dlatego bardzo podobał mi się gest RUN DMC. Więcej płyt TSR zaczęli sprzedawać dopiero gdy podpisali kontrakt z Geffen i wprowadzili Second Coming na 47 miejsce listy albumów. Tyle, że w 1994 roku scena manchesterska praktycznie już nie istniała, a TSR wkrótce też się rozpadł. Na pocieszenie Brown nagrał parę fajnych płyt solo.
    Andrzej (3 marca 2008)
  • ej, bardzo lubię Run DMC, ale zdanie, że TSR NAWET zostali docenieni przez Run DMC brzmi jakoś idiotycznie.
    mja (3 marca 2008)
  • >pewnie dlatego, że juz same te stylistyki były pewnymi syntezami dawniejszych stylistyk, chyba kompletnymi dokładnie, sceny te (zwłaszcza manchesterska) zostały nadmiernie rozdmuchane przez białych krytyków, podczas gdy największym realnie zjawiskiem końca lat 80-tych był hip-hop. Oczywiście w Manchesterze był wielki zespół - THE STONE ROSES i nawet został doceniony przez RUN DMC, którzy samplowali Fools Gold. Do tej pory słucham ich z przyjemnością, także solowe płyty Iana Browna.
    Andrzej (3 marca 2008)
  • niby campag i regular fries tak, ale tam tego madchesteru aż tak dużo nie ma, tylko co parę numerów wchodzi charakterystyczny rave'owy beat.
    ?? (3 marca 2008)
  • jeżeli chodzi o nawiązanie/rozwinięcie poppsychodelii z manchesteru to dwie godne nazwy przychodzą do głowy: regular fries i campag velocet (na pierwszej płycie momentami)... moze jeszcze studio, tough alliance (że niby happy mondays gdzieś tam słychać)
    tato,jestem pomnik (3 marca 2008)
  • umówmy się, że żadna z tych scen nie miała godnych następców. szczególnie grunge, bo niby jakie zespoły dają radę? a chester, że niby Kasabian?? pewnie dlatego, że już same te stylistyki były pewnymi syntezami dawniejszych stylistyk, chyba kompletnymi. i nie za bardzo da się coś jeszcze ciekawego w tych tematach powiedzieć. tylko coma powiedziała, ale do tego trzeba mieć okulary 3D.
    ?? (2 marca 2008)
  • step on, i tyle
    zyk (2 marca 2008)
  • oasis to nie madchester, dauny.
    a (2 marca 2008)
  • dwa pierwsze Oasisy bardzo dobre! katowałem za młodu.
    g (2 marca 2008)
  • Oasis
    xx (2 marca 2008)
  • mnie ciekawi jaki to syf został po madchesterze, he?
    tato, ja palę (2 marca 2008)
  • pop vs rock indie pop vs twee pop shoegaze vs new wave niezal vs alt
    hojrak (2 marca 2008)
  • mama wie bo mama mi układa teksty
    świnia (2 marca 2008)
  • >ale ok , możemy się umówić że ...wygrałem hehe, ok ok. jak dla mnie to możesz nawet się mamie pochwalić.
    Low (2 marca 2008)
  • w książce HISTORIA ROCKA, POPU I HIP-HOPU WEDLUG KRYTYKóW 1974-2006, HA HA!
    Andrzej (2 marca 2008)
  • a miejsca na listach przebojów i według krytyków, andrzej??? Gdzie sa dane???
    a (2 marca 2008)
  • esencją grunge jednak jest Mudhoney, bo np. taki Alice In Chains był znany na długo przed Nirvaną i zaliczany do metalu. Dopiero przy drugiej płycie zmienili marketing. do grunge zaliczam też obie płyty Green River - podobały mi się ich covery Bowiego, wczesne, szybkie kawałki Soundgarden, i oczywiście Tad i Nirvanę.
    Andrzej (2 marca 2008)
  • no jak chcesz, ja pod pojęciem grunge zawsze rozumiałem głównie przestery, a co do afghan whigs to przez wielu byli klasyfikowani przecież, właściwie do 1965 gdzie soul przeważył ale ok , możemy się umówić że ... wygrałem strzałka
    świnia (2 marca 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)