INNE - FORUM

Shellac we wrocku!

26 lutego 2008

niezłe jaja! 4 maja, klub WZ

http://www.lastfm.se/event/525953

antyżyrafa
  • OPT działa nadal. Koncert Shellaca zajebisty, tych kilku małoletnich cymbałow pod sceną zupełnie niepotrzebnych.Ludzi wyjątkowo mało.
    nick taki (9 maja 2008)
  • Opt nie padł. Dziala i funckjonuje. Moze troszkie mniej niz kiedys, ale wciaz jest.
    zoltan chivay (9 maja 2008)
  • my black ass zajebiste, danke. fotki mi nie dzialaja.
    em c (8 maja 2008)
  • Na forum hc też ktoś pisał o rozpychających się, więc może faktycznie z tyłu było komfortowo. Wrzucam co tam znalazłem ( na forum, nie z tyłu...) http://pl.youtube.com/watch?v=TPT01oDxmbo http://pl.youtube.com/watch?v=G9w3Yqx1azU no i fotki: http://fotogalerie.pl/galeria/pawgro49330 Ale zdania o miejscu nie zmienię. A propos - istniał kiedyś OPT - padł po drodze? Sicbay tam grał np. pozdrawiam
    kazawa (8 maja 2008)
  • niech ktos wymieni zlego gnoma z nazwiska.
    em c (8 maja 2008)
  • no zły gnom z firla i jego autorskie kontrowersje są faktem niezaprzeczalnym. frasobliwość pkp również. doczepili kilka wagonów po 30 minutach czekania, ale tam nie lepiej, chociaż przynajmniej dalo się wkleić na fotel. usual stuff. http://andrzejbuda.blog.onet.pl/2,ID315601500,index.html - is this for real ferkristsake? z tą pozą allroh też dobre. w poniedzielnik koby israelite w csw
    s8n (8 maja 2008)
  • andrzej- zenada, oszukujesz swoich czytelnikow bardziej niz twoja ukochana wyborcza jak juz rozmawiamy o shellacu, 2 najlepsze obrazy na tubie: http://pl.youtube.com/watch?v=0cRoyFMLUuY (your mom is busy!) http://pl.youtube.com/watch?v=0touDYOFch0 (todd jaki kozak)
    roger (8 maja 2008)
  • nie no porównanie Allroh do Joanny Newsom to przejaw głuchoty i powiedz Andrzeju kiedy ty to "Idea of North" słyszałeś? raz jeszcze: koncert genialny, paru pijanych, wkurwiających typów tego nie zmieni
    adam b (8 maja 2008)
  • weston tez pykal foty. wroclaw wybrany byl glownie z powodow geograficznych (blizej drezna i pragi niz warszawa). i powaznie ktos z firleja nie chcial szeleka??? to niesamowite, jakie glaby po tym padoku chodza.
    em c (8 maja 2008)
  • Converge, neurosis, Today Is Te Day, Napalm Death, The Battels, the hives... cos sie ruszyło w tym kurwidołku...
    zoltan chivay (8 maja 2008)
  • ad czemu nie firlej - bo w firleju rządzi zły gnom co shellaca nie chciał. miejsce nie było najgorsze, nagłośnienie zajebiste, minus to płotek pod sceną, nawet pytał albini czemu to stawiają, twierdząc "we control the audience" [;)] ale ostatecznie chyba jednak się przydał ad atmosfera - jaki lud taki klimat a ochrona luz, niektórym najebanym pajacom oblewającym ludzi i kolumny (kurwa) browarem natłukłbym po 5 minutach, zamiast stosować terror werbalny. dużo cierpliwości goście mieli, oj dużo. ad allroh - laska dała fajnego, całkiem oryginalnego kopa, epka też daje radę. + fajnie że cały tercet ofiarnie dilował jej merchem po gigu. nie rozumiem niezadowolenia ad zarzuty - generalnie duży wafel, że w ogóle można było albiniego i kolegów chociaż raz zobaczyć w polsce, kraju malkontentów i krytyków. a breslau sami sobie wybrali. może dlatego, żeby sobie todd jakieś fajne foty napstrykał. wypada chyba dziękować i stroić się na kolejne igraszki niedługo today is the day i converge. dobre lato. oby tak dalej.
    s8n (7 maja 2008)
  • jesli tak to przepraszam sasiada bardzo, moglem go mylnie zidentyfikowac albo cos. glupio mi. w ogole te okulary to ktos z zapalniczka znalazl, a ktos poswiecil telefonem. ja juz sie zastanawialem ile kosztuja nowe. dziekuje slicznie. ah, i andrzej, ja juz nie chce pisac tego co zwykle, ale: "ako support oglądałem Allroh z Niemiec przypominając klimatem Kim Gordon albo nawet Joanne Newsom, jednak za dużo było w tej muzyce pozy" my musimy miec chyba inny aparat poznawczy. ja rozumiem ze mogla sie nie podobac, ale "za duzo pozy"??
    em c (7 maja 2008)
  • o tak: alvaro w skorze i ruda panna z krzywym ryjem rulezz :D
    zoltan chivay (7 maja 2008)
  • haha em c kurwa, rozumiem, że ta pijana trojka; alvaro w skórze, ruda panna z krzywym ryjem i jakis tam knypek niezle Ci dopiekli, mnie tez wkurwiali, ale mojego sasiada toś czlowieku zaatakowal bez żadnego wyraźnego powodu. no i te okulary jak je zbierałeś z ziemi po omacku to tez piekne było, jak na filmie. koncert wymiótł ale porównania z Currentem sprzed miesiąca nie wytrzymuje imo.
    mrowkaweed (7 maja 2008)
  • Oj Em c! Widziałem agresje na jednego, a nawet dwóch typów z twojej strony :D Ale spoko! Czaiłem z boku w razie czego miałbys full wsparcie z mojej strony, bo jednemu to by sie tam ewidentny wpierdol nalezał :D
    zoltan chivay (7 maja 2008)
  • em c to ty byłeś tym dużym gościem (krótkie włosy, okulary i jakieś słuchawki na szyi)? –loko patryk, 7/5/2008 13:12 brzmi jak ja.
    em c (7 maja 2008)
  • równiez nie rozumiem zarzutów odnosnie braku atmosfery w klubie, bo niby jaka miala byc? zgadzam sie z tym co napisal em c w sprawie ochroniarzy, w jaki sposob mogli oni komus przeszkadzac stojac obok sceny. no i z tymi kebebami tez racja, jakas kurwa kysza po ktorej mnie zmuliło. odnosnie pkp to szkoda gadac.
    grossvan (7 maja 2008)
  • em c to ty byłeś tym dużym gościem (krótkie włosy, okulary i jakieś słuchawki na szyi)?
    loko patryk (7 maja 2008)
  • ja też się wstydzę. napis na koszulce powinien być bardziej dosadny.
    yeahnot (7 maja 2008)
  • z przodu bylo pare osob, z czego wiekszosc (wszystkie?) kompletnie pijanych ktore robilo tzw. "bydlo" daleko przekraczajace jakiekolwiek normy zabawy. pomysl ze z ich powodu powinienem isc na tyly wydaje mi sie dosc dziwny, niech oni sobie *pojda*. co tez paru udalo mi sie w dosc malo delikatny sposon wyperswadowac, lol. i naprawde, jasnym jest chyba dla wszystkich ze na koncertach ludzie na siebie wpadaja, nastepuja sobie na odciski, przewracaja sie na siebie, az czuje sie jak debil piszac to, ale pewnie ktos za chwile wrzuci cos o tym ze samozwancza elyta sie nie umie bawic i nie wie jak jest na koncertach. nawet z tymi niebojebnie najebanymi nie mialem strasznego problemu bo jestem duzy i sobie rade dam, ale przez pare piosenek stalo obok mnie jakies dosc drobne dziewcze, i sadze ze bycie dosc drobnym dziewczeciem musialo byc w tym momencie ciezkim przezyciem. nie wiem, jakis elemantarna kultura i umiejetnosc zachowania sie przy innych. narzekan na brak atmosfery miejsca nie rozumiem zupelnie. w sensie ze gdyby ochroniarze nie byli by karkami sluchaloby sie shellaca lepiej, czy co? swoja droga, bylo ich chyba 3 i stali sobie z boku nie wadzac nikomu (czy cos przegapilem?). moze ten firlej jest super zajebisty, nie wiem, nie bylem, ale serio wyglada to mi na szukanie dziury w calym. disco zbilo kase na 'noise' zapewne dlatego ze bylo tansze. fair deal. szczegolnie, ze jak juz pislaem, shellac brzmial jak shellac (nawet przez nie swoje wzmacniacze). gdyby klub mial byc "alternatywny" razem z typowo "alternatywnym" naglosnieniem, to dziekuje, postoje. a, i miasto. wroclaw rulz. danke za wskazowki. pilem sobie pewnie przez okolo 2h piwo na lawce w parku obok wuzeta i nie widzialem ani jednego okazu policji czy strazy miejskiej spieszacego wypisac mandat. architektura slicznosc. w ogole fakt ze wjezdzajac pociagem robi sie kolko wlasciwie przez miasto bedac na wyokosci mniej wiecej drugiego pietra (wal) jest zajebisty. nawet dworzec jest fajny. tylko jeden minus: kebaby. nie ma kebabow, czy co? polowa kebabow warszawskich powinna sie tam przeniesc, tutaj nikt nie zauwazy ich braku. a i drugi minus. pociag powrotny byl tak przepelniony ze wracalem w wagonie pierwszej klasy. ludzie wracaja siedzac kolo kibla. ludzie wracaja do warszawy po majowce? a to niespodzianka! chuj ci w dupe, pkp. i slyszalem ze daja rade na koncertach, ale jasna cholera! jak ktos nie byl to powinien zrobic sobie koszulke z napisem "los" i nosic ja przez tydzien. (patrze w twoim kierunku, low).
    em c (7 maja 2008)
  • Racja andrzejku!
    zoltan chivay (7 maja 2008)
  • Ja w zasadzie mam mieszane uczucia, bo taki koncert byłby znacznie lepszy, gdyby odbył się w Firleju, a nie ciasnym WZ. Jak go zapamiętałem? Zaczął się słabo, ale jednak się rozkręcił. Ochrona? Na szczęście zachowali granice kultury. http://andrzejbuda.blog.onet.pl/2,ID315601500,index.html
    Andrzej (6 maja 2008)
  • Witam. Nie pamiętam żeby na koncercie Ian opieprzał ludzi że sie bawią. Nie mówię tu o ostrej i chamskiej zabawie.Ale niech będzie, Fugazi wycofuję.. Może sam nie stałem z przodu i faktycznie się tam jakieś straszne rzeczy działy?? Pisząc o tym podejmowałem kwestię którą już ktoś kiedyś ruszył - max energetyczny koncert z publiką powbijaną z ziemię. I tylko główki w dół i w górę... Jak ktoś trąca można sie wycofać ( co profilaktycznie zrobił piszący te słowa) a nie narzekać na ludzi że się bawią.(oczywiście w granicach przyzwoitości) Kimkolwiek by ci ludzie nie byli. A klub? Wydaje mi się (jako przyjezdny) średnie miejsce na takie rzeczy. Człowiek ma poczucie bycia intruzem. Sprzęt można wynająć zawsze i pewnie nawet lepszy, a miejsce nie jest bez znaczenia. To jak sex w kiblu na dworcu i sex na swoim łóżku wodnym. I tu i tam ta sam czynność a jakże inaczej. Na koncerciku Jesus Lizard jest taka scenka jak ochroniarz bawi się nie lepiej od publiki( dokładnie na NUB). I to jest piękne. A poza tym czemu disco ma zbijac kaskę na noise? A koncert? 5 pierd... gwiazdek :)
    kazawa (6 maja 2008)
  • osoby z tylu nie widzialy zbyt wiele, potwierdzam.
    mt (6 maja 2008)
  • Naprawde smiac mi sie chce, jak czytam niektore komentarze: ze nie ten klub, nie tacy ochroniarze, ze wszystko nie tak. Istotnie, z tym rozlewanym piwem to przegiecie nieco, jednak jesli chodzi o papierosy to ktos tutaj przesadza - tym bardziej, ze sam zespol pali.
    skrent (6 maja 2008)
  • odpowiednio zlosliwy komentarz: http://www.youtube.com/watch?v=9IhjebJT3wI 1:27, wiadomo.
    em c (6 maja 2008)
  • Panie Kazawa, pan Em c ma racje. Za duzo burakow skaczacych z fajkami do oczu i lejacych piwami po glowie. Ja rozumiem kazda zabawe, ale pod warunkiem poszanowania braku ochoty do ostrej zabawy u innych. Czasy lat 80 kiedy to wszyscy sie naparzali z wszystkimi dla zabawy minęły. A palaczom mowimy stanowcze i zdecydowane niet! i wypierdalac! Klub tez do dupy. Pod kazdym względem. Wydaje mi sie, ze w firleju spokojnie wszyscy by sie pomiescili.
    zoltan chivay (6 maja 2008)
  • świetne. akurat w fugazi przycelował. a oni wywieszali listy zabronionych czynności na ich koncertach. mosh był chyba na pierwszym miejscu.
    heh (6 maja 2008)
  • kolega mosh widzial, i wie o czym mowi, i bardzo lubi sobie poskakac i pomiotac sie ale bez wpadania na innych, bo im moze sie to nie podobac. proste. fugazi w tym kontekscie to przyklad tak zly ze nie przychodzi mi do glowy zaden odpowiednio zlosliwy komentarz. doslownie, najgorszy z mozliwych. a co do miejsca, to nie wiem, nie gorsze i nie lepsze niz mnostwo innych. tzn. nie, dosc nie fair mowic ze nie jest lepsze od innych skoro naglosnienie bylo kapitalne, co jest calkowicie poza zasiegiem "mnostwa innych". inna sprawa ze dzwiekowiec byl tez z eskportu.
    em c (6 maja 2008)
  • Przełamałem się... i kilka spraw. 1. Do -mt - jakież to śmieszne towarzystwo siedziało o 18:30? Żydzi? Afrowrocławianie? Mieli za długie włosy? Za krótkie? Złe okulary? Nie byli modni czy co? Przegapiłem... 2. Co mnie troszkę razi na koncertach moich ulubionych zespołów to drętwa publika potakująca główkami. Sam bym się pobawił ale troska o stawy, ew. bóle w krzyżu i takie tam wynikające z wieku :) spowodowały że tylko boli mnie kark od kiwania głową :) A poza tym czy kolega piszący o moshu widział go kiedyś? Polecam prawdziwy hc se fest. Wydaję mi się że bawiąca się publika to coś fajnego dla bandu i atmosfery. Szukając porównania? Na Joe Lallym kiwamy się bądź siedzimy, na Fugazi bawimy. 3. Heheh intencja proszącego o polish jokes była chyba inna, w Chicago mają chyba negatywny charakter hihi. Mam nadzieję że gdy chłopaki z Krzycz/Rope będą sie nagrywać w Electrical Albini nie poruszy tematu :) 3. I jeszcze coś co mnie już poraziło kiedyś na The Ex w Warszawie. Niby wszyscy powaleni, koncert genialny ale o bisika ani jednego brawa. Rozumiem że tutaj Weston apodyktycznie zadecydował i wszyscy posłuchali? 4. Last but not least - miejsce. Czy w tym kraju nie można zrobić dobrego koncertu nie w sali o mafijnej proweniencji? Z karkami-ochroniarzami tak strasznymi że człowiek bał sie patrzeć na scenę? Podnosi to prestiż organizatora? W klubie i tak myśleli - jakieś dupki będą grać i jeszcze większe ich słuchać. A potem - wyp... i disko. Sam klub wielki tylko po co skoro i tak koncertowe msce małe. Gdzie w tym wszystkim atmosfera ew magia miejsca? A poza tym - było GENIALNIE. Szkoda tyko że żadnego singielka na trasę specjalnie nie było :(
    kazawa (6 maja 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)