INNE - FORUM

Indie i Pulp w Stolecznej - troche polewka

16 lutego 2008

duze story o jadlodalni, indie i pulpie

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4934226.html

W szoku sa te cytaty z jakichs stylistek. Ta od OoT zrobila z typow niezlych cieciów. Najgorszy ruch PR-owski chyba ja jebę.
Nie no rozjebalo mnie ze jeansy i cardigan look sprzed kilku lat. Pewnie szuka teraz dla chlopakow tiszertow Casette Playa i Jeremy Scott ale nie ma PAYPALA.

gerard
  • "Ina: - Wizerunek jest bardzo ważny. Nastolatki muszą chcieć przyjść na koncert zespołu i powiesić sobie jego plakat nad łóżkiem" oto do czego sprowadzono tzw. kulturę indie - posterów nad łóżka nastolatek! brawa dla autorki, naprawdę się uśmiałem czytając ten artykuł. teraz już wiem jak bawi się warszawka. grunt to spodnie rurki i look z londynu. yea, chyba skoczę do lumpeksu po pracy (co tydzień 1,5 tony modnych ciuszków z anglii). trzeba jakoś wyglądać, co nie?
    no to bulba (19 lutego 2008)
  • w takim razie ja jestem Michaelem Jacksonem;-) –Andrzej, 19/2/2008 06:45 raczej autorem dobrych i poważnych ksiażek
    penisław (19 lutego 2008)
  • hah, w jakiś cyniczny sposób strasznie podobają mi się te wypowiedzi stylistek.
    Low (19 lutego 2008)
  • tego typu akcje mają z "indie" tyle wspólnego, co Tokio Hotel z nurtem emo, a Przekrój i Wyborcza z rzetelnością. Bo niezależność nie jest "nurtem mody", zwłaszcza pod dyktando publicznego radia czy zachodnich koncernów w stylu EMI. Ale pozytywny jest fakt, że nawet organizatorzy takich akcji nie traktują ich poważnie
    Andrzej (19 lutego 2008)
  • mnie rozbawił cytat: "oraz był liderem popularnej grupy rockowej" w takim razie ja jestem Michaelem Jacksonem;-)
    Andrzej (19 lutego 2008)
  • "Na imprezy zaczęli przychodzić młodzi ludzie z pokolenia wychowanego na internecie, którzy nie słuchają wyłącznie tego, co gra się w radiu czy telewizji. Wiedzą, czego słucha się na Zachodzie."
    post-colonial studies (19 lutego 2008)
  • wypierdalać gówniarze !
    olo (16 lutego 2008)
  • ej ale nie chodzi o to ze ktos komus pomaga sie ubierac na koncerty itd ale niech to kurwa robia w zaciszu ale jak maja stylistke ktora w duzej gazecie jakimi byli cieciami zanim ich poblogoslawila to powinni chyba zastosowac bitchslap. inaczej wychodza na typow z castingu, pozerow itd. sa rzeczy ktore sie robi ale o ktorych sie nie gada, jak sie dba o wizerunek. chyba. co do artykuly to wiadomo ze inaczej sie pisze do czytelnikow gazety stolecznej wiec akurat uproszczenia, tlumaczenia itd mnie nie szokuja. ciekawostka po prostu.
    gerard (16 lutego 2008)
  • ale o co chodzi tak właściwie?
    dżdżawka (16 lutego 2008)
  • Żygać się chce.
    a (16 lutego 2008)
  • tak czy siak mysle ze lepiej wygladac i grac w zespole niz nie wygladac i realizowac sie w przestrzeniach internetowych porcysa, chlopcy :)
    agnieszka (16 lutego 2008)
  • dokładnie będą wyglądać, zamiast grać i tworzyć muzykę...w sumie to też opcja;)
    tailorman (16 lutego 2008)
  • żenujące jak i cała farszafka
    indy_boy (16 lutego 2008)
  • "największa nadzieja polskiej muzyki bez płyty ale z krawcem"
    PK (16 lutego 2008)
  • to się naprawdę zdarzyło: po przeczytaniu artykułu wszedłem pierwszy raz w życiu na stronę out of tune - i po sekundzie komputer sam się zrestartował...
    naphta (16 lutego 2008)
  • Przeciez to sa jakeis jaja. Kiedys bylo Bravo a teraz jest Pulp. Przeciez to indie to jakas parodia, przebieralnia dla malolatow. Przerost formy nad trescia. Muza i tresc sa gdzies na koncu tego lansuszka. Kto tu mowi o jakiejs alternatywie, przeciez to totalna popkultura w najgorszym wydaniu. A jacys byli muzycy i menagerowie, probuja na tym zrobic kase. Lepiej zamiast takiego koncertu pojsc na hamburgera i bedzie to samo... Ja pierdziele, polewka totalna..
    Jakies jaja? (16 lutego 2008)
  • Trzeba chyba wyciagnac skorzane spodnie z szafy i przepocic T-shirt ;)
    atomowykorzen (16 lutego 2008)
  • "Średnia wieku 17-25 lat."
    ktoś tu chyba nie odrobił pracy domowej (16 lutego 2008)
  • Killers: Hot Fuss [2004, Island; 1.4] Wow, nie znajduję trochę słów. Zjawisko Killers to szczyt tej całej mody na modę, a nie muzykę. "Mr. Brightside" jest tu najlepszy, choć i tak nigdy nie byłem wyjątkowym zwolennikiem tego kawałka. Reszta, pomijając przyzwoity numer 7, to jakaś kpina. Niezorientowanym czytelnikom proponuję wyobrazić sobie taką sytuację, że ktoś pozbierał z retro-nowofalowych płytek same wypełniacze i zrobił z nich materiał dla kapeli. A członkom Killers, skoro chcą być kolejnym wielkim anglojęzycznym pop-bandem, proponuję wrócić do swoich kolekcji płyt i przyjrzeć się uważnie, jak Cure namiętnie budowali dramaturgię, jakie Spandau Ballet mieli melodie i jakie Duran Duran serie hi-hatów. Celując w miałką imitację, odróbcie wpierw lekcje z pierwowzorów. Plus, ta piosenka zawierająca w refrenie "indie-rock" to jedna z najobleśniejszych rzeczy jakie słyszałem w życiu. Rzygać mi się chce. Palancie z Las Vegas GÓWNO wiesz co to jest "indie-rock", co słychać na twojej płycie. Żenada. –Borys Dejnarowicz
    db (16 lutego 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)