INNE - FORUM
Miazgi 18.01 @ Jadłodajnia Filozoficzna
14 stycznia 2008Mówią że jesteśmy za młodzi, mówią ze za krotko wychodzimy, mówią ze jesteśmy bezczelni, radzą żeby tego nie robić. Nie posłuchamy się, rozdamy MIAZGI 2007, nagrody młodej kumatej sceny.
Bądź z nami 18.01.08r. w Jadłodajni Filozoficznej!
Start: 20.00
Wjazd: 10 PLN
Starring: Muchy, Out of Tune, Hatifnats, Afro kolektyw, Rotofobia, Renton, The Black Tapes, Maki i chłopaki
Konferansjerka: Anna Gacek & Afrojax
After: V/A Team
Zapraszamy
PULP
-
ze tez Ci sie chce odpowiadac na te z dupy zarzuty odnosnie grafiki. Low napisal wyzej, ze pewnie sie ferie zaczely, a ze w gorach slabo ze sniegiem to zostaje siedzenie przed kompem.
grossvan (20 stycznia 2008) -
O.K. Paraolipiada - bieg na 100m; okrążenie pierwsze... Kilka sprostowań na pojazd na mnie z okazji grafiki (bo uważam, że jest trochę nie na miejscu. Że niby co? Ja jadę po jakiejś imprezie to fajną kontrą będzie pojechanie po tym co robię? Zwłaszcza, że nie ma się pojęcia o tym o czym się mówi? No, ok... Bo akurat trafiliście (17, miazga!) na temat w którym czuję się mocno i pewnie. 1. Nie robiłem dizajnu porcys i kompletnie nie miałem na niego wpływu. Moje zdanie na ten temat wyraziłem chyba kiedyś w wątku na jego temat. 2. Grafika na porcys jest sprawą jak najbardziej drugorzędną i jak dotąd chyba nikt nie miał spinki, żeby było inaczej. 3. Ilustracje, które robiłem na podsumowanie - czyli strona tytułowa razem z 6-cioma planszami to jakiś tam zbiór starych niewykorzystanych ilustracji wektorowych, które złożyły się w wspólny temat - czyli takich, które przedstawiały kobiety. Modelkom dziękujemy. Jest to praca przede wszystkim charytatywna, bez spinki i bez czasu na to, żeby dopracować szczegół, czy nadać temu jakiś unikalny touch. Ale dość usprawiedliwiania, bo naprawdę ich jakość jak na warunki jest całkiem niezła i nie ma się kompletnie czego wstydzić. Ilustracje spełniają swoją rolę i podobają się publiczności. Powiedziałbym, że kilka z nich jest nawet dobrych, jedna jest fatalna, ale razem stanowią spójną jakość, która przy innym dizajnie całej strony wydobyła by z nich trochę więcej. 4. Generalnie uzasadnijcie trochę, albo przytoczcie cokolwiek co sprawi, że Wasze zdanie mogę wziąć pod uwagę i może być jakkolwiek traktowane przeze mnie poważnie. Z resztą po co ja to piszę, to jest wątek o miazgach, a nie o mnie i grafice Porcys. Co do tematu "masz fajnych znajomych w chujowych zespołach", wypada powiedzieć tylko: nie. Afrojax jest rozgrzeszony w moich oczach za ten występ i tak, bo zajebał pierwszym numerem przy okazji usprawiedliwiając się też z utworu "bardzo miło z mojej strony", o którym tam ktos wspomnial wyżej. Ej, dobra spać mi się chce. Myślałem, że będzie więcej hate-postów. Ale oprócz kilku nieciekawych odbąknięć nie było nikogo wartego uwagi - chyba jednak wszyscy zgadzają się z moim wrażeniem. Na bieżni biegnę sam.
mateusz w (20 stycznia 2008) -
> Wyobraźcie sobie proste porównanie - macie ulubione jedzenie i wrzucacie to do jednego garnka i gotujecie, albo nawet i nie - podajecie surowe. Nie wiem co wy byście wrzucili, ale powiedzmy, że bierzemy krewetki, sery spleśniałe, pomidory, ssiadłe mleko, ziemniaki, zalewacie czerwonym winem, siekacie kiwi i wrzucacie do środka, dodajecie kapary, pasztet drobiowy i zioła prowansalskie... chcecie jeszcze? Ja już skończę, bo zaczyna mi się robić niedobrze. kurwa, po tym pobiegłam się wyrzygać, autentyk.
a psik! (19 stycznia 2008) -
"tełłołomans" O JA
niemaciej (19 stycznia 2008) -
konferansjera ze strony Afro jedynym jasnym punktem, jak i występ ich i Much, choć, liczyłem na więcej (czyli dłużej). Ania Gacek jest żenująca. Tełłołomans, aaaj, ciągneliśmy losy ho ho ho. poza tym "bełkot obowiązuje, rzecz to obrzydliwa, ogłupiałe stado podryguje i się kiwa" macie pojęcie jak chujowa jest ta "polska scena" ? bo wczoraj to był ostry żal.
Maciej (19 stycznia 2008) -
widać w 2008 modne będzie jebanie w afro kolektyw
anglista (19 stycznia 2008) -
mateusz w, 19/1/2008 17:29 "..teraz mieszkamy w kurwa warszawie i jest 2008", "..Życie się dzieje tu i teraz, a nie kilkadziesiat lat temu.." - co to kurwa za bzdety? czyli niby co? wszyscy młodzi ludzie mają golić łeb i nosic bluzy z kapturem hwdp.. co ty człowieku masz za problem, że sie ktoś tak czy siak ubiera, że ma rurki albo grzywkę, że żyje sobie w świecie sprzed 40 lat? dokładasz swoje trzy grosze do kurwa zaścianka tej nędznej, szarej krainy.. proponuje wszystkim www.myspace.com/afrokolektyw , szczegolnie utwór "Bardzo miło z mojej strony".. wg. mateusza w. ten oto zespół "uniósł ciężar imprezy".. www.żal.pl.. klezmerski zespół odgrywający pseudofunkowe patenty ze średniej szkoły muzycznej + karaoke na mikrofonie... gratuluje gustu muzycznego
alkoholik (19 stycznia 2008) -
dlaczego "nowe"?
tygrysia maska (19 stycznia 2008) -
"chwała nam i naszym kolegom. chujom precz" och,jakie błyskotliwe. nowe motto pulp?
tańczącyinaczej (19 stycznia 2008) -
>to bym sie na miejscu pana Matauesza tak bardzo z krytykowaniem innych nie rozpedzal bo poziom w tym co robi prezentuje co najwyzej mierny i to tak litujac sie nad nim lol trochę nieudolne te wasze pojazdy nieudolny jest ten dizajn, wpisujac tutaj LOL tego nie zmienisz, a twierdzac ze jest dobry tylko sie osmieszysz
miazga! (19 stycznia 2008) -
>to bym sie na miejscu pana Matauesza tak bardzo z krytykowaniem innych nie rozpedzal bo poziom w tym co robi prezentuje co najwyzej mierny i to tak litujac sie nad nim lol trochę nieudolne te wasze pojazdy jeszcze moje 0.3 PLN, Mateusz oczywiście OTM, ale gwoli ścisłości dodam, że raczej nie spodziewałem się czegokolwiek innego. jeżeli coś miało mnie zaskoczyć to co najwyżej in plus. (jak chociażby nowy polski tekst do "Killer Pop Machine" - w ogóle historyczność tej chwili, wypowiadam się pozytywnie o OOT) cała ta impreza, jej poziom, klimat, bawi mnie głównie na zasadzie meta komentarza do "sceny", którą niby ma promować. resztą jak wszystko co kręci się w okół Pulpa odbieram to po trosze na zasadzie pastiszu. to jedyne słuszne podejście. pisać/nagradzać/promować ze spiętymi pośladami i 100% na serio "polskie indi" jest co najmniej niesmaczne. pozostaje mi, jako jakoś tam związanego z organizatorami, mieć nadzieje że ci co zapłacili te 10 zeta za wjazd bawili się całkiem nieźle... chociaż ja na ich miejscu pewnie pewnie byłbym "trochę" zawiedziony. co do Afrojaxa, to z tego co wiem, on sam nie był wielkim entuzjastom pomysłu swojej konferansjerki. ot takie rozgrzeszenie drobne. i żeby nie było, bawiłem się świetnie. wspaniale było ujrzeć tyle znajomych mord w jednym miejscu. pozdro dla kumatych! "chwała nam i naszym kolegom. chujom precz!" PS. tak na prawdę wszystkim umknęło, że clue wieczoru nie były jakieś imadła z płytami tylko nowy numer Pulpa, który naprawia wiele niedociągnięć zerówki. na prawdę fajna rzecz, polecam z czystym sumieniem.
tygrysia maska (19 stycznia 2008) -
fajny ten elaborat. a był ktoś choć chwilę na Psychocukrze?
?? (19 stycznia 2008) -
>sprostowanie: mateusz w. nie ma kompleksow jak tak patrze na podsumowanie roku w jego wykonaniu to nie nasowa mi sie nic innego jak tylko: a powinien jednak je miec!
miazga! (19 stycznia 2008) -
sprostowanie: mateusz w. nie ma kompleksow ta fanka/nie fanka jestem ja. nie jestem fanka mateuszu mimo opoznien i zgrzytow bardzo mi sie podobalo. zapewne wplyw miala na to ilosc spozytego alkoholu i ogolny stan euforii, ale bez kitu myslalam, ze bedzie gorzej. podziwiam, ze chce im sie ruszac dupy zeby cos takiego zorganizowac. nie byla to zapewne prosta sprawa ze wzgledu na koncepcje imprezy, ilosc zespolow i warunki jadlo. nominacji nie ma sie co czepiac. jaka scena takie i nominacje. doprawdy nie wiem czego zescie sie spodziewali, ze tak wyglada odzew?
ula (19 stycznia 2008) -
>dobra. po tym poście (którego nie doczytałem do końca) mogę bez wyrzutów sumienia stwierdzić, że grafika podsumowania 2007 chujowa jak nieszczęście jest (poza stroną główną) –17, 19/1/2008 17:41 to pan Mateusz to robil???? hahahahaha to bym sie na miejscu pana Matauesza tak bardzo z krytykowaniem innych nie rozpedzal bo poziom w tym co robi prezentuje co najwyzej mierny i to tak litujac sie nad nim
miazga! (19 stycznia 2008) -
aaa, jakby co to ja nie byłem na miazgach, mój post nie był więc wynikiem różnic w odbiorze gali (jako takiej). toteż proszę mi nie przypisywać posiadania opinii na temat samej imprezy. (poszedłbym, ale nie miałem czasu) uściślę przy okazji swój odbiór: mw pojeździł za dużo po ludziach w sposób którego nie lubię od jakiegoś czasu, więc nadałem sobie moralne prawo pojechania po grafice. kurczę, kochajmy się jakby, naprawdę. mniej niekochania, więcej kochania - to moje motto na dzisiaj i na wieczór będzie i kuba, dzięki stary. zapomniałem hihi: http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1472876 btw: dziś na mieście widziałem jakieś plakaty na przystanku tramwajowym, że "zmioty/wymioty 2007" czy coś w ten deseń. nawet grafika wydała mi się podejrzanie podobna. dokładnie się nie przyjrzałem bo motorniczy sunął jak szalony
17 (19 stycznia 2008) -
mateusz, thx za relację!
sivi (19 stycznia 2008) -
Odpowiedzi na poziomie, Siedemnastko zapomniałeś wkleić linka do aukcji. Mateusz poOTM-ował, ale co z tego skoro ci "cudowni ludzie" są do spotkania głównie w Jadłodajnii. Nie wiem co przyciąga ludzi by po raz tysięczny obejrzeć Hatifnats, Out Of Tune, HHM czy VA Team. Ich wybór. Sama gala - większość z niej przestalem gdzieś na samym tyle albo na backstage'u, nic nie było widać, ale słychać już tak. Czy ktoś coś zapamiętał z występu Black Tapes? Bo z Rotofobii tylko salwy śmiechu moje i mojej S. Afro dali radę, slyszałem że Muchy również, ale ile można, ewokowaliśmy się przy centrum i żyłce.
kuba (19 stycznia 2008) -
nadzieji --> nadziei
korekta (19 stycznia 2008) -
aczkowiek musze dodac ze z czescia pozamuzyczna w pewnym przynajmniej stopniu nie wypada sie niezgodzic
fiolka (19 stycznia 2008) -
nie dosc ze ma te kompleksy to i ma kolegow w kiepskich zespolach ktorym niewiedziec czemu musi tu slodzic, przy okazji dajac nam dobry kawalek rozrywki dziekujemy
fiolka (19 stycznia 2008) -
...po krotce, mateusz w. ma kompleksy i za duzo chyba czasu wolnego skoro chce mu sie pisac elaboraty.
hahaha (19 stycznia 2008) -
Afrokolektyw? Ranyyy to byla jedna z najmarnieszych rzeczy jakie widzialam w ciagu napewno ostatnich miesiecy doslownie slabo mi sie zrobilo Juz nawet ta biedna Rotofobia robila lepsze wrazenie - przynajmniej z daleka zdecydowanie najlepiej wypadly Hatifnats i Blacktapes choc ci ostatni chyba nie w swojej szczytowje dyspozycji. a co do wyroznionych - ktoz by sie tym przejmowal ah i para prowadzacych.....JEDEN WIELKI SMUTEK!
fiolka (19 stycznia 2008) -
dobra, kto mi stresci w kilku zdaniach post mateusza
nioska (19 stycznia 2008) -
Errata - zerknąłem na listę grających zepołów i zauważyłem, że grali jeszcze the Black Tapes, których koncert również widziałem, ale to, ze o tym zapomnialem komunikuje mi fakt, że był tak bardzo nieistotny, że mimo ogólnego hałasu i wierzgania się wokalisty przeszedł bokiem - i jak mam już czepiać się mody... albo nie.. zostawię perkusistę w spokoju.... Co do grafiki - skomentuję to za jakiś czas w wątku podsumowań rocznych. Dzięki za komentarz swoją drogą, ale doczytaj mojego posta do końca. Na wszelkie pytania odpowiadam pod numerem telefonu - 694 407 437 .. pozdrawiam. Można pisać też hate-maile na adres mateusz.wojcicki @ porcys.com.
mateusz w (19 stycznia 2008) -
warszawa rozdaje lokalne nagrody?
smyk (19 stycznia 2008) -
dobra. po tym poście (którego nie doczytałem do końca) mogę bez wyrzutów sumienia stwierdzić, że grafika podsumowania 2007 chujowa jak nieszczęście jest (poza stroną główną)
17 (19 stycznia 2008) -
Miazgi - już po pierwszej styczności z nazwą tej imprezy poczułem, że owa nazwa nad wyraz antycypuje jakość, którą zastanę na tej szacownej gali. !!!!Na wstępie pragnę zaznaczyć, że wszystkie postaci opisane w mojej refleksji nad wczorajszym wieczorem są fikcyjne. Nie ma ich. Nie istnieją.!!!! Nie spodziewałem się naprawdę wiele - miałem nadzieję zobaczyć kilka fajnych zespolików - Afro, Renton (którego dawno nie słyszałem), Muchy, Hatifnats oraz takie ktorych nigdy nie słyszałem, ale miałem nadzieję, że dostarczą mi wrażeń różnorakich (na pewno nie muzycznych) - Rotofobia, a również i takich, które chcialem zobaczyć jak wypadają na żywo - Maki... No ale już na wstępie przywitała mnie stojąca kolejka ludzi, którzy chyba nie zauważyli, że jest full i dalej wejść się nie da. Dobry Właściciel/ogranizator stworzył jednak coś takiego jak listy. Przepustka do raju po prostu. W chuj ludzi, kolejka do szatni, ścisk, błysk (jedyne miejsce w warszwie, gdzie faceci dbają o swoj wygląd na równi co kobiety, ale niestety ewolucyjnie zabrakło im czasu, zeby wykształcić sobie do tego narzędzia). Stania w chuj również. Czekania w sensie. "- ej, masz tak czasami, że paznokcie Cię bolą jak piszesz na klawiaturze? + lol + chyba nie - ja tak mam od kiedy mam taki telefon, gdzie są płaskie klawisze i wciskam je trochę paznokciami - tak jakby mi się wyczuliły za bardzo. - i jakby nerwowo do zębów mi przechodzi. - że mnie też zęby bolą trochę. +kurczę, nie wiem +mnie zęby bolą tylko jak gram w squasha" Występ Afrokolektywu był niespodziewany i co najmniej niezły. Serio, jedyna mała nadzieja i oczekiwanie co do następnej płyty to to, zeby była w podobnym klimacie co ten kawałek - to jakby "Surowa kara za grzechy śpiewa Rap". Po pierwszym niby-singlu, bardzo miło z mojej strony obawiałem się następcy "Czarno Widzę". Teraz jestem pełen nadzieji. Opener bardzo doby, mimo że czułem się jak jakiś śledź narażony na zmacanie przez przechodnia. .. występ spoko, warunki chujowe, ale konkret zaczął się tuż po nim .. Pewnie nie tylko ja miałem obawy jak poradzą sobie Ania i Michał w roli konferansjerów, bo pewnie nie tylko ja zauważyłem, że ryzykowne jest proponować tą posadę ludziom z wadą wymowy. Co więcej - stawiać oboje na scenie obok siebie. To mogło wyjść śmiesznie - żałośnie, żenująco ale śmiesznie. O ile twórczość Afrokolektywu (zwłaszcza pierwsza) jest żenująco-śmieszna, albo raczej śmiesznie-żenująca - z drugim dnem i głębią, wciągająca i zapadająca w pamięć, to występ konferansjerów był po prostu żenujący. Nie będę nawet starał się zastanawiać dlaczego człowiek, którego normalnie teksty na scenie i prywatnie mnie poruszają totalnie nie istnieje w roli konferansjera. Mi się to kojarzyło z takimi żenującymi (znów używam tego słowa, bo jego atmosfera byla wszechogarniająca) przedstawieniami z liceum, na które zwoływana była cała szkoła i jedynym powodem, dla którego siedzieli na sali był tylko i wyłącznie fakt nie pójścia na lekcję. Ale często bywało tak, że ta godzina była bardiej nużąca niż godzina wysłuchiwania brzydkiej 50-latki, która sprzedawała frazy o żabach ze swojego notatnika. I tu też tak było - wynudziłem się .. w chuj. Serio, już nie miałem o czym gadać. Przemieściłem się trochę z boku sceny, żeby można było popatrzeć na gitary... chyba raczej, bo nie na gitarzystów. No i bach... konferansjerka coś gada, muzyka w tle ich zagłusza, wizualizacje nie działają (swoją drogą - jako człowiek z branży musze pochwalić za filmiki, gdyby nie danie duuuuupy po maaaaaksie z ich funkcjonowaniem byłby to jedyny element imprezy, który byłby na poziomie)... a co najbardiej przychlastowe - jak kurwa zespół może robić taką wieś rozstawiając się, kiedy konferansjer coś mówi - chłopaki proszę, ja wiem, że wy byście chcieli zagrać, pokazać nowe ciuchy z damskiego h&m, ale zdążylibyście nie robiąc z siebie wieśniaków (przynajmniej w tym momencie). Najlepiej ubrany zespół? WTF? Sory, ale wokaliście (znaczy temu gościowi co krzyczał do mikrofonu) brakowało tylko szpilek. Nie, serio - jak patrzę na ten styl to widzę, fajny pasek od gitary, fajny kabel - masę fajnych akcesoriów, ale ogólne wrażenie jest takie, ze wogóle najlepiej to wszystko na raz. Im więcej tym lepiej, a nie koniecznie. Out of tune chyba szybko to zrozumieli i wydaje mi sie, że włozyłbym ich co najmniej przed Fotorobią w rankingu najlepiej ubranych. Wyobraźcie sobie proste porównanie - macie ulubione jedzenie i wrzucacie to do jednego garnka i gotujecie, albo nawet i nie - podajecie surowe. Nie wiem co wy byście wrzucili, ale powiedzmy, że bierzemy krewetki, sery spleśniałe, pomidory, ssiadłe mleko, ziemniaki, zalewacie czerwonym winem, siekacie kiwi i wrzucacie do środka, dodajecie kapary, pasztet drobiowy i zioła prowansalskie... chcecie jeszcze? Ja już skończę, bo zaczyna mi się robić niedobrze. Ale w ogóle po co?! Po co, jeżeli nie prezentuje się sobą żadnej wartości muzycznie, ale i tak należą im się brawa za to, że zaskoczyli mnie w kilku momentach i mnie zaskoczyli. Bo mnie zaskoczyli. Nie mniej jednak ich występ uważam za kompletnie nieistotny dla świata. Super odwzworowywała to publika, która na wymuszone wygłupy cudaka w seledynowym swetrze reagowała twarzami politowania, znudzenia, brakiem emocji, zaskoczeniem, zażenowaniem itd.. Doskonale te uczucia kumulował w sobie jakiś gość, z sympatyczną twarzą i grymasem - WTF. Serio - grając muzykę możesz wywoływać radość, podniecenie, śmiech, złość, odrzucenie - masę uczuć, ale jak wywołujesz politowanie, obojętność i WTFność to daj sobie spokoj... Ale zmień to. Mam wrazenie, że jest się takim człowiekiem jaką muzykę się gra, ale wy wyglądacie na spoko gości, tylko że chyba trzeba zacząć słuchać i patrzeć, więc zdjąć wlosy z uszu i odgarnąć grzywkę z oczu (to chyba nie wygodne) i do dzieła. Mimo całego WTF przeradzającego się we wkurwienie z powodu straty czasu naprawdę trzymam kciuki zamiast urazy. Ktoś powiedział mi po koncercie - dokładnie jedna z fanek, albo i nie. Nie pamiętam.. .. że w Polsce potrzeba takich zespołów. . . Przed imprezą byłem z koleżanką w takiej miłej knajpce nieopodal - Szczotki i Pędzle się nazywaja - no i tam też w miłej atmosferze usłyszałem tezę dla mnie nadwyraz podobną do stwierdzenia o rotofobii - że ludzie są zagubieni i potrzebują np. świadków jehowy i mormonów dlatego tam chodzą.. także - jeżeli słuchasz rotofobii to stary/stara - jesteś w sekcie i jesteś ślepa. zdaję sobie sprawę, że oczywiscie kogoś urażę - ale naprawdę - nie ma sensu tolerować coś co w ogólnym rozrachunku nie ma znaczenia. Do tego dodam, że przy chłopcach-manekinachzh&m'u legendarny perkusista Arkus wygląda jakby koncert był dla niego codziennym work-outem na siłce. Nie wiem, czyja to była perka, ale współczuje właścicielowi membran. Chyba po tym koncercie wogóle wyszedłem... ... na zaplecze. Oczywiście - picie wódki, gadka o tym, ze jest tłoczno. Odmóżdzające to po maksie. Jedyny sens jest taki, że spotykasz mimo wszystko cudownych ludzi, gdzieś tam w tym tłumie odpicowanych gości i lasek. Ja sobie zadaję pytanie - laczego akurat spotykamy się przy takiej okazji? Musi być w tym jakiś cel. I najfajniejsze w tych ludziach jest to, co powiedział Afro na początku - myslicie, że to jest lizanie się po dupach - macie rację, ale my mamy dobrą zabawę - i to jest ekstra podejście to tej całej energii, sceny, tego co się dzieje. Liczę na to, że w tym tłumie będzie kilak osób, które zmotywowane tym, że ktoś mimo wszystko poświęcil swoją energię, żeby to zorganizować pomyśli, że się da, ale będą chcieli zrobić coś innego, lepszego i to zrobi. Dlatego mimo wszytko wierzę w te imprezy i w tą scenę. Natomiast na pewno nie tędy droga, kiedy widze gości podchodzących od dupy strony do powiedzmy kultury. Weźmy tu przyklad takiego gościa, z którego już gromnie się śmialiśmy wczesniej na forum i okolicach - owe skrzyżowanie harryego pottera i billa gatesa - na pewno wiecie o kim mówię. Dla mnie to jest śmieszne - natomiast znajoma mówi - nie, on ma styl. on jest takim wiesz... prawdziwym modsem... Kurwa... modsem to on mógłby być 40 lat temu, teraz mieszkamy w kurwa warszawie i jest 2008. Życie się dzieje tu i teraz, a nie kilkadziesiat lat temu... To jest tak jak chcesz bardziej mieć na sobie niż w sobie - to funkcjonuje jednak cąłkiem nieźle Pawle. Czasem mam wrażenie, że większość ludzi w klimatach okołoporcysowo jadłodajnianych chciałoby być tymi bohaterami, z ktorymi sie wychowujemy patrząc na MTV i czytając ksiazki o Morrisonie. Po prostu tłum królów jaszczurów w rurkach zamiast spodni ze skóry. Ale swojej dupy nie przeskoczysz jak to Elvis powiadał. Może to i banał, ale kurwa... I chyba cała impreza popadła w ten klimat, tą pułapkę. Za bardzo chciała być "już" i "tu" i "teraz". I to był mega-falstart. Miazga... p.s. Mógłbym tak pisać i pisać, ale kończę na tym, że udało mi się pozbyć negatywnych emocji i intelektualnej pustki po wczorajszym wieczorze. p.s. 2 Żałuję, że przez tłum nie udało mi się zobaczyć Maków i Chłopaków i oczywiscie zespołu Renton (który według zdaję się Sztu - wymiotł). Zobaczyłem za to Muchy. Promocja tego zespołu i mega hype sprawiają, że rzygam kiedy widzę kolor jasno-niebieski nawet. Otwieram porcys - Muchy, muchy, mucy, Pulp - muchy muchy muchy, ostatnio moja dziewczyna przynosi mi Glamour i mówi patrz, ja patrzę, a tam... muchy... serio. Dajcie mi łapkę - pięknie to ujał w swoim tekscie Paweł Nowotarski, którego nie tylko ja uwielbiam (Michale, Twoja nagroda była w pełni słusznie przydzielona Nowatorskiemu) - Spam, spam, spam w mojej głowie. Ale prawda jest taka, że jako jedyni (no i może z afrokolektywem) potrafili unieść cieżar imprezy i porwać publiczność. Pierdolę głupoty, ale bardziej takich zespołów trzeba niż tych wspomnianych wcześniej. To tyle. Pozdrawiam wszystkich - love, kiss, kiss... pamietajcie - wszystkie postaci w tekscie są fikcyjne.
mateusz w (19 stycznia 2008) -
już są ferie w gimnazjach czy co?
Low (19 stycznia 2008) -
Nigdy nikogo nie oceniałem po samej nazwie, tą drogą można by wyśmiać niemal każdego...zwróciłem jedynie uwagę na spójność i konsekwencje Dicków, bo w tym wypadku się wszystko zgadza, ich twórczość jest prosta i obraca się cały czas wokół tego samego motywu fiuta, ta niewyszukana tematyk jak dla mnie stanowi przeszkodę bym mógł zachwycać sie ich twórczością...co do współpracy z wymienioną resztą to jak dla mnie argument jest kulawy bo takie przypadki były i będą, ale jest to sprawa zespołów, i jak efekt mnie mile zaskoczy to będę w pierwszym rzędzie stał i bił brawo zamiast ględzić...
Iglak (19 stycznia 2008)