INNE - FORUM

najlepsza płyta wyprodukowana przez steve'a albiniego.

23 grudnia 2007

oprocz surfer rosa i in utero.

db
  • Cóż za temat. Oceniamy tutaj tylko i wyłącznie aspekty czysto producenckie, czy także zawartość płyty która Albini nagrał? To drugie nie ma najmniejszego sensu (gdyż ingerencja Steve'a w kompozycje jest wyjątkowo mała), a produkcja u Albiniego praktycznie na przeważającej większości płyt jest taka sama. Stworzył on swoje trademarkowe brzmienie które trzaska od 20 lat, ale że każdy chce je mieć na własność to i tak nadal ma zabookowane swoje studio już do końca 2011 roku (jeżeli wierzyć jego własnym wypowiedziom). Jeśli ktoś zna mniej znane płyty robione przez Albiniego które nie brzmią tak 'oczywiście' jak na niego - podawać tytuły.
    peemef (8 grudnia 2010)
  • cytuj: Playlist: 1. Shellac - The Guy Who Invented Fire 2. Helmet - Unsung 3. The Jesus Lizard - Gladiator 4. Pixies - Break My Body 5. Nirvana - Scentless Apprentice 6. Superchunk - Tower 7. Tar - Dark Mark 8. Pussy Galore - Dick Johnson 9. Brainiac - Vincent Come on Down 10. Oxbow - Lucky 11. Big Black - Jordan Minnesota 12. Slint - Carol 13. Rapeman - Monobrow 14. Moutheater - Lick The Stamp, Turn It On 15. Future Of The Left - Small Bones Small Bodies 16. mclusky - What We've Learned 17. Steve Albini & ZENI GEVA - The Model
    http://audycjadaniela.blogspot.com/2010/12/albini-productions.html (8 grudnia 2010)
  • kurwa, no przecież że mclusky, chyba dwie płyty im zrobił
    julek (13 lutego 2009)
  • nie wiedziałem, gdzie dać takie oto znalezisko sprzed chwili - z 10 tematów-kandydatów jest na pewno. drogą losową padło na ten (moc nazwiska, choć zasługi - mocno do podziału) http://www.youtube.com/watch?v=N8R7c7XYmI4 hoho
    yeahnot (13 lutego 2009)
  • to nie gmatwanie. 'czysta' inzyniera dzwieku przez wielu jest okreslana mianem 'produkcja'. przez albiniego nie, przez martina tak, i tyle.
    em c (22 czerwca 2008)
  • jeszcze bardziej zagmatwam sprawe George Martin powiedzial ze na poczatku kariery beatlesow to on mial decydujace zdanie (czysty producent), ale w pozniejszym okresie kariery to beatlesi mieli decydujace zdanie na temat utworow, ich kolejnosci na plycie itp itd. mimo ze martin ciagle figurowal jako producent. Mniej wiecej chodzi o to ze pozniej on spelnial role bardziej interpretatora niz producenta. Wg. mnie rola producenta jest uwarunkowana tym z jak zdecydowanymi i dobrymi muzykami ma doczynienia. Czasem musi robic za nich wszystko a czasem jest wlansie tylko interpretatorem, wciela w zycie ich pomly ktore sami za bardzo nie wiedza jak zrobic. czasem trafia sie geniusz ktory sam produkuje, taki wilson i jeszcze dodam ze od czasow "home recordingu" rola producenta bedzie spadac bo kazdy mniej wiecej kuma co i jak robic, nie jest to juz czarna studyjna magia
    sas (22 czerwca 2008)
  • dirty three i "ocean songs". to co się dzieje wczesniej u albiniego w sensie jego nagrania z lat 80tych, to jeszcze nie to. big black, head of david, slint, owszem, ale jako ciekawostka. dlatego moim faworytem jest 'ocean songs' i brzmienie bębnów. coś pięknego.
    hawudepe (22 czerwca 2008)
  • >jakich płyt nie produkował Albini? we versus the shark. totlanie powienien coś im nagrać. trzecią płyte najlepiej niech im zrobi.
    Low (21 czerwca 2008)
  • mclusky do dallas brzmieniowo miecie
    mt (21 czerwca 2008)
  • a miksowanie ścieżek, ustawianie poziomu głosu poszczególnych to jest co? produkcja czy inżynieria dźwięku? –jeffs, 28/12/2007 10:39 tak dlugo jak ustawiasz wszystko wg zyczen zespolu - inzynieria. w momencie kiedy wiesz najlepiej jak cos powinno brzmiec, a w ogole, ta piosenka lepiej by brzmiala z partia skrzypiec - produkcja. a wg albiniego 95% 'miksowania' to odpowiednie ustawienie mikrofonow.
    em c (21 czerwca 2008)
  • doskonałe cytaty z albiniego na temat jazzu, w sumie mozna bylo wkleic w watku o shellacu, ale nie moglam sie zdecydowac: http://blissout.blogspot.com/2008/06/steve-beeho-sent-me-this-great-steve.html "it's better to be idiotically wrong but with style than to be conscientiously correct without it." z żadnym sądem nie zgadzam sie tak mocno ostatnio, ale to nie niespodzianka u reynoldsa, ktory jest uniwersalnie zajebisty.
    be my wife (21 czerwca 2008)
  • a miksowanie ścieżek, ustawianie poziomu głosu poszczególnych to jest co? produkcja czy inżynieria dźwięku?
    jeffs (28 grudnia 2007)
  • oj dobra tam, każdy zna podejście Albiniego - że "produkowanie" zabija prawdziwego ducha muzyki danego wykonawcy i dlatego on sie ogranicza do surowej rejestracji dźwięku. chodzi o to że w rezultacie jest to pewnego rodzaju koncepcja producencka i dlatego z technicznego punktu widzenia jest on "producentem" który wybrał taki właśnie "zamysł" - zero ingerencji. (rozróżnienie Emerick/Martin jest tu zbędne, bo Emerick nie miał głosu decydującego o tym, że, powiedzmy, będzie lub nie będzie wiolonczela i trąbka w "strawberry fields forever".) dlatego też powszechnie używa się terminu "produkcja Albiniego", bo to coś konkretnego oznacza, właśnie wyżej wspomnianą filozofię. przykład z brzegu: * * * Record Review: Nina Nastasia & Jim White You Follow Me This deeply communicative collaboration with virtuoso drummer Jim White-- featuring Steve Albini's stark and sinewy production-- is the most solid and striking thing Nina Nastasia has ever released.
    borys d (28 grudnia 2007)
  • Ale Albini działa właśnie tak jak to ongiś bywało, w latach 60-tych i wcześniej też. Studio ma swoje rozpoznawalne brzmienie, wynajmujesz je i realizatora, żeby coś nagrać, ale jaka będzie muzyka, jak ją zaaranżować na potrzeby studia, zależy od ciebie i ewentualnie od wybranego przez ciebie producenta. Moim zdaniem, to wcale nie kokieteria, gdy Albini zaznacza, że nie jest producentem, ale proste stwierdzenie faktu. Wydaje mi się, że w Polsce nie rozumie się różnicy między 'realizacją dźwięku' a 'produkcją'- mało kogo stać na 'producenta'. W świecie muzyki alternatywnej to stosunkowa rzadkość. Tak czy inaczej, lepiej mówić, jakie płyty Albini 'zrealizował' albo 'nagrał', niż 'wyprodukował'. Reasumując: realizacja, czy inżynieria dźwięku, to techniczna sprawa, a produkcja oznacza ogólny zamysł i wykonanie. Wesołych Świąt i Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku
    ryś (24 grudnia 2007)
  • Przychylam się w pewnym sensie do wypowiedzi powyższej, z tym że ten klasyczny podział typu emerick/martin realnie już dawno się zatarł, więc unikałbym raczej jednoznacznych ocen.
    elliot crane (24 grudnia 2007)
  • "to co on mówi to marketing, promocja. z technicznego punktu widzenia - ktoś kto czuwa nad brzmieniem nagrań produkuje. nawet jeśli nie interweniuje, jak dokumentalista. och, cokolwiek. –borys d, 24/12/2007 13:17 " Ośmielę się nie zgodzić. Realizator dźwięku odpowiedzialny jest jedynie za brzmienie nagrań, np. Geoff Emerick Zawartość merytoryczna, aranżacje, wybór utworów, ogólne sugestie, w tym czasem również i dla realizatora nagrań to działka producenta, np. George Martin w tym potocznym sensie Steve Albini jest realizatorem dźwięku, ale z pewnością nie jest producentem, i dlatego to zaznacza w swoich wywiadach, choćby dlatego żeby ludzie się nie czuli zawiedzieni, gdy wpadają do studia i bulą np. 1000 dolarów dziennie, a on ich tylko nagrywa na taśmę. Jest znakomitym inżynierem dźwięku, ma własny styl i ciekawe patenty, ale nie sugeruje nikomu co i jak grać, nie czuwa nad całością muzyczną materiału, co właśnie jest rolą producenta. Mówił o tym w jednym z wywiadów dla Wire'a Bonnie Prince Billy, i zresztą wielu innych (np. Ian Williams z Don Caballero, Battles)że sam fakt, że płytę nagrywa Albini, oznacza tylko specyficzne brzmienie, ale sama zawartość muzyczna, i czy coś ciekawego tam się dzieje czy nie, jest sprawą zespołu, i tego czy między muzykami jest jakaś chemia, czy jej nie ma. Słyszałem tylko (służy mi to za przykład jedynie), że zawiedziony był zespół Rope (który tworzą dwaj emigranci z Polski), ze oto tu kurwa nagrywają u samego Albiniego, a ten tylko naciska record, i czyta ichniejszą Estradę i Studio. Oczywiście można się kłócić, że realizator nagrań to też producent, ale powszechnie przyjęło się, że istnieje różnica dotycząca zadań inżyniera dźwięku i producenta muzycznego. Stąd postuluję, żeby nie imputować Stefanowi, że to co w tej materii mówi, to promocja i marketing. z poważaniem
    ryś (24 grudnia 2007)
  • dla mnie: jesus lizard-liar gybe-yanqui neurosis-eye of every storm palace music-viva last blues slint-tweez
    db (24 grudnia 2007)
  • ja wiem ze cokolwiek, ale probowalem jakosc ugryzc pytanie, zeby nie odpowiedziec np. "plyt black sabbath" a brzmieniowo big blacki mnie jakos specjalnie nie podniecaja. <tu wstaw zart o bebniarzu>.
    em c (24 grudnia 2007)
  • >zadnych, bo nie jest producentem? to co on mówi to marketing, promocja. z technicznego punktu widzenia - ktoś kto czuwa nad brzmieniem nagrań produkuje. nawet jeśli nie interweniuje, jak dokumentalista. och, cokolwiek.
    borys d (24 grudnia 2007)
  • zależy co oceniać jeśli produkcję, to majstersztykiem jest BIG BLACK Songs About Fucking.
    Andrzej (24 grudnia 2007)
  • >zadnych, bo nie jest producentem? och, ty purysto.
    Low (24 grudnia 2007)
  • i oprocz tych,w ktorych bral udzial jako czlonek zespolu.
    db. (24 grudnia 2007)
  • zadnych, bo nie jest producentem? nina nastasia - run to ruin, albo pierwszy shellac.
    em c (23 grudnia 2007)
  • jakich płyt nie produkował Albini?
    borys d (23 grudnia 2007)
  • BIG BLACK - Atomizer. Perfekcyjna brutal-surówka.
    Nik i jego trzy diabelskie szósteczki (23 grudnia 2007)
  • mam jeden typ: PJ Harvey - rid of me
    radek (23 grudnia 2007)
  • pod i\lub after murder park
    Low (23 grudnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)