INNE - FORUM

borys wydaje gazete?? (Pulp)

8 grudnia 2007

??

cos w Stelka wczoraj mówił
  • nie, ale piotrek, watek paryski nie byl moim zdaniem kiczowaty w najmniejszym calu. znakomite sceny ukazujace druga podroz do paryza i niemoznosc odtworzenia czegos waznego, co bylo wczesniej miedzy bohaterami. znaczy, nie wiem, dla mnie dotknelo to jakiejs "prawdy" (lol), w sensie ze z autopsji cos takiego znam i moge sie utozsamic nawet w pewnym stopniu. latajacy pierz z poduszek odebralem na zasadzie puszczenia oka do widza i jako pastisz takich scen, o ktorych wlasnie piszesz. denerwujacego pianinka kompletnie nie pamietam, a widzialem dwa razy film. a zazwyczaj jestem mocno wyczulony jak muzycznie cos mi w filmie nie gra, wiec tu chyba nie bylo tak zle jednak. pozdro
    tomek wasko (12 stycznia 2008)
  • no to może za bardzo liczyłeś, bo ja szłam do kina nastawiona, że będzie takie sobie [po co się tak nastawiam przed seansem-sama nie wiem], a wyszłam zadowolona jak nutria. w sensie bardzo duża satysfakcja. a, jeśli chodzi o pierze: w niemieckich 'anarchistach' jest podobna, też tak amerykańska scena, z pianą z gaśnicy przy dźwiękach 'no surprises'.
    a psik! (12 stycznia 2008)
  • na plus: ładne zdjęcia, ładni bohaterowie, słuchają fajnych zespołów, kilka razy się uśmiechnąłem poza tym potwornie papierowy scenariusz, takie też dialogi, sztampa wielu scen - przytoczona wyżej np. (potem latajacy pierz z poduszek jako oznaka udanej balangi zmontowane to to jak w filmie amerykańskim o przemianie głównego bohatera). sztampa tego, jak twórcy filmu wyobrażają sobie życie literackie i jak skonstruowane są postacie dwóch głównych bohaterów na zasadzie kontrastu - w efekcie irytujaca przewidywalność. kiczowaty wątek paryski. denerwujące pianinko w tle - że niby poetycki klimat, wysilony chwilami namechecking tychże fajnych zespołów oraz pisarzy/książek. moim zdaniem zupełnie do opowiedzenia historii tego typu zupełnie niepotrzebna jest ta nadbudowa, że to są wrażliwi młodzi literaci. w ogóle ich losy mnie nie wciągnęły. jakiś straszny ze mnie typ, bo "Persepolis" też mną nie wstrząsnął tyle że dla odmiany ten film oglądało mi się świetnie a liczyłem bardzo na "Reprise", bo wielu znajomych mi polecało
    PK (12 stycznia 2008)
  • mi jak wiadomo rowniez sie podobal i jestem ciekaw co piotrowi w nim nie podeszlo. dla mnie jeden z lepszych filmow jakie widzialem w ubieglym roku, momentami poruszajaco prawdziwy.
    tomek wasko (12 stycznia 2008)
  • mi się bardzo spodobał reprise jak już mówiłem, ale jakby się zastanowić to ta banalność ma prawo odrzucać
    17 http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1472876 (12 stycznia 2008)
  • >"Reprise" (fatalnego w paru aspektach zresztą) rozwinalbys?
    tomek wasko (12 stycznia 2008)
  • >. scena indie istnieje tylko w Warszawie Wiraszko OTM, pozwólcie że rozwinę - socjologia dla ubogich teraz nastąpi. indie to jest takie disco polo dla lepiej wykształconych miejskich mas w wieku 15-25 (licealiści i licealistki z dobrych często prywatnych liceów albo o profilu art - Witkiewicz, Sempołowska, lelewel; studenci i studentki socjologii, kulturo, historii sztuki itd.). kontrast między tym jak realnie "moda" powinna wyglądać, a tym, że jest to jedynie zajawka bardzo wąskiego i sprofilowanego środowiska pokazuje scena z norweskiegoA filmu "Reprise" (fatalnego w paru aspektach zresztą), gdzie archetyp łobuziaka z ulicy zmienia na imprezie "nudną muzę" i wrzuca "ostre/ niepokorne" Le Tigre. w polskich realiach byłby to raczej miks z Manieczek albo innego Creamfields. Le Tigre to już oznaka jakiegoś tam wtajemniczenia. jeszcze co do moich socjologicznych hipotez dotyczących Warszawy. Żoliborz i wogóle "północna strona stolicy" (Hemp GRU) zawsze był mocno rockandrollowy nie przez przypadek stamtąd są Partia T.Love Cytadela, PRL czy Trawnik, podczas gdy południe - Mokotów i Ursynów bardziej "plebejskie" (mniej inteligencji i wolnych zawodów niż na Żoli) - tutaj rządził hiphop od dawna
    PK (12 stycznia 2008)
  • Trafnie ocenił zjawisko Michał z Much w wywiadzie dla Afery. Tzw. scena indie istnieje tylko w Warszawie. Na Miazgach 2007. wystąpią Out of Tune, Black tapes, Hatifnats, Renton, Rotofobia - wszystkie z Warszawy. Tylko trzy zespoły spoza stolicy. Odpryski "sceny indie" pojawiają się w Krakowie i Wrocławiu (Indie Sounds Night), ostatnio pojedyncze imprezy w Katowicach (Indie Sounds Nights w Zero Instytucie, cykliczne Pop Alternative w Cogitaturze). Zespoły są wszędzie, a te opatrzone nazwą "indie" mają łatwiej, bo to modne zjawisko. Powodzenia w realizowaniu ambicji dziennikarskich.
    cenzurowany (12 stycznia 2008)
  • http://img507.imageshack.us/img507/778/miazgi2007wersjaroboczaok7.jpg
    gientki_roman (12 stycznia 2008)
  • Jaka impreza niby i kiedy?
    ej (11 stycznia 2008)
  • a wiecie, że na końcu 'atlantis to interzone' wokalista wyraźnie i po polsku krzyczy: "ukradłeś sofixy!!!"? że już nawet o 'ciasto ciasto' CYHSY nie wspomnę.
    mja (11 stycznia 2008)
  • redaktorzy w trojce
    .. (11 stycznia 2008)
  • A może ktoś wrzuci pdfa z numerem zerowym? Kolejne numery będą darmowe czy do kupienia?
    d (11 stycznia 2008)
  • czy w krakowie jest dostepny Pulp? jesli tak to gdzie? pytam serio
    Ole (10 stycznia 2008)
  • hipster, hepster ang., muz. zapalony miłośnik jazzu; osoba zamiłowana w rzeczach modnych i eleganckich, w nowościach.
    http://www.slownik-online.pl/kopalinski/5D382A426756B5A0C12565DF006A6BFE.php (10 stycznia 2008)
  • >>ej, jak mozna zdobyc ten "zerowy" jeszcze? napisz do mnie na lukasz.konatowicz@porcys.com i moze sie cos wymysli >>jestem krakowskim hipsterem i bardzo mi zalezy. (w bisajdzie nie ma) looool
    koniu (10 stycznia 2008)
  • http://www.toothpastefordinner.com/041503/hipster!!!.gif
    jan (9 stycznia 2008)
  • boli mnie, gdy ludzie w tym kraju nazywaja siebie hipsterami
    feelolog (9 stycznia 2008)
  • wpadnij do wroclawia dam Ci, mam 2.
    ej (9 stycznia 2008)
  • btw. w okolicach 4:50 - 5:00 piosenki "Garden" z płytki "Perverted by Language" Mark E. Smith wyraźnie śpiewa po polsku słowo "Szatan"! –radek, 29/12/2007 16:04 Pewnie to z jego zamiłowania do Witkacego.
    MatRu (9 stycznia 2008)
  • ej, jak mozna zdobyc ten "zerowy" jeszcze? jestem krakowskim hipsterem i bardzo mi zalezy. (w bisajdzie nie ma)
    Fi (9 stycznia 2008)
  • kiedy nowy?
    ej (9 stycznia 2008)
  • o rany. zapomniałem sie zapytać. jak to sie stało, ze nie musiałem ponieść żadnego kosztu wysyłki? aż sie zawstydziłem.
    chopinpederasta (30 grudnia 2007)
  • a to logo nie jest odrobinę pociągnięte z logo popupmaga?
    wik (30 grudnia 2007)
  • >ej no ludzie, wy na pewno wysłaliscie Pulpa dla wszystkich >którzy składali zamówienie? TAK. co mogę dodać. wczoraj pan listonosz mi powiedział, że dopiero paczki z początku grudnia roznosi... no na taki beznadziejny okres trafiliśmy, nic nie poradzimy. jeszcze chwilę proszę poczekać.
    kalendarz@pulp.pl (30 grudnia 2007)
  • Marek Fall to tak naprawdę MES.
    fon_zydenfed (29 grudnia 2007)
  • Na poczcie pewno utknęły...
    Chyba (29 grudnia 2007)
  • ej no ludzie, wy na pewno wysłaliscie Pulpa dla wszystkich którzy składali zamówienie?
    ... (29 grudnia 2007)
  • tak, bardzo lubię The Fall, przynajmniej bardziej od Feel ;)
    PK (29 grudnia 2007)
  • btw. w okolicach 4:50 - 5:00 piosenki "Garden" z płytki "Perverted by Language" Mark E. Smith wyraźnie śpiewa po polsku słowo "Szatan"!
    radek (29 grudnia 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)