INNE - FORUM

Jak krzewić szeroko pojętą kulturę niezależną na polskiej wsi?

27 listopada 2007

Jakieś pomysły na szczytna akcję obywatelską?
Może w formie road show po polskich wsiach... pokazy prezenatcje, koncerty, performanse?

dr piotr + siłaczka
  • a jak ktos miszka na wsi pod duzym miastem i uwaza sie za lepszego od innych wiesniakow i za lepszego od mieszczuchow z blokowiska, bo trafil w idelana strefe miedzy wsia a miastem, pracujac i bawiac w owym i spiac we owej? huh? –tuturutu, 29/11/2007 13:41 a ja czasami chciałbym mieszkać gdzieś naprawdę w dupie
    tottenhamon (29 listopada 2007)
  • noooo to tak jak ja... pozdro jadło –tygrysia maska, 29/11/2007 00:47 dzięki. również pozdrawiam.
    wiktor (29 listopada 2007)
  • a jak ktos miszka na wsi pod duzym miastem i uwaza sie za lepszego od innych wiesniakow i za lepszego od mieszczuchow z blokowiska, bo trafil w idelana strefe miedzy wsia a miastem, pracujac i bawiac w owym i spiac we owej? huh?
    tuturutu (29 listopada 2007)
  • –ojtam, 29/11/2007 00:09 tu chyba raczej chodzi o wspolczynnik poparcia dla kiedys Wisniewskiego a teraz Dody
    w moim miescie wojewodzkim wynosi on zero koma trzy procenta (wedlug ankiety na setce osob w roznym wieku) (29 listopada 2007)
  • >jestem ze wsi. chodzę czasem na dyskoteki, bo nie jestem miejskim wieśniakiem, który ma się za lepszego od innych. noooo to tak jak ja... pozdro jadło
    tygrysia maska (29 listopada 2007)
  • zjawisko takie, jak "miejskie wieśniaki" niestety ogarnia wielu w tym kraju...czlowiek mieszka w 15-sto tysiecznym miescie, i drwi ze spolecznosci wiejskiej...niektorzy mlodzi ludzie moze i by chcieli mieszkac w duzym miescie np dlatego, zeby sie z nich nie smiano, ale niestety nie maja na to pozwolenia badz srodkow...na wsi zakorzenila sie taka tradycja jak co sobotni wypad na dyske czy tez zadymy przed dyska...to boli, aczkolwiek ludzie mieszkajacy na wsi maja wybor...co prawda trudno jest sie wyrwac z tego gowna<nie przepadam za dyskotekami hehe>, ale jednak sa ludzie, ktorzy stanowia opozycje dla chlopakow z dyskotek.mam na studiach kumpla, ktory wlasnie tepi takie zachowania, slucha dobrej muzy i dla niego nie ma znaczenia, gdzie mieszka...wazne, co lubi.zaloze sie, ze takich przykladow jest tysiace.
    ksiudz (29 listopada 2007)
  • >jestem ze wsi. chodzę czasem na dyskoteki, bo nie jestem miejskim wieśniakiem, który ma się za lepszego od innych. doceniam w pełni...naprawde
    ksiudz (29 listopada 2007)
  • pieprzycie; mieszkalam i na wsi zabitej dechami, i [teraz mieszkam] w miescie wojewodzkim - w obu miejscach podobny % wiedzial, kto to jest morrissey albo powiedzmy curtis; podobny= calkiem znikomy (rowniez wsrod studentow, 17osob/miejsce itd itd; smutne nieco) - w kazdym razie, w calym kraju by trzeba pracowac u podstaw, heh
    ojtam (29 listopada 2007)
  • jestem ze wsi. chodzę czasem na dyskoteki, bo nie jestem miejskim wieśniakiem, który ma się za lepszego od innych.
    wiktor (28 listopada 2007)
  • co niezelaeznego jest w tym co obecnie powszechnie uznaje sie za kulture niezalezna?
    em c (28 listopada 2007)
  • poprzez informatyzacje polskiej wsi oczywiscie
    www.rasiak.pl (28 listopada 2007)
  • z tym że do pierwszej części historii o wojennej inicjacji z serwisem porcys ['c było wytarte'], to to się nie umywa. choć poprawiło mi mój poranny humor.
    a psik! (28 listopada 2007)
  • nie zgadzam sie, ze obnizenie. losowosc napotkania tego tutaj nadaje wysmienity element absurdu, ktory podnosi ocene.
    popyrtany recenzent (28 listopada 2007)
  • –zrustyfikowany, 28/11/2007 00:27 5.3 jeśli to zbulwi to jednak obniżenie formy.
    gam (28 listopada 2007)
  • chyba poszargałem jakieś świętości, że mi posta usunięto. ewentualnie był żałosny, co też jest prawdopodobne.
    mja (28 listopada 2007)
  • dajesz dalej, zrusti!
    z (28 listopada 2007)
  • "Kto dzisiaj kida gnój?" usłyszałam ironiczne pytanie najebanego jak zawsze ojca, gdy po kryjomu próbowałam wymknąć się z domu. "Pierdolony pijak" pomyślałam, bez wiary próbując go jakoś przebłagać. "Dyskoteka może poczekać" wymulił z uśmieszkiem. Tak, zajebiście, tylko Borys wpadnie lada moment swoją stuningowaną Skodą i niezły obciach będzie gdy mnie zobaczy. Nie namyślając się długo, wpadłam w miniówie do stajni, włożyłam pulower, potem jakieś dziurawe kalesony które wisiały na haku. Widły chodziły mi dzisiaj jak nigdy, czułam się jak na disco wymachiwując sobie nimi w rytm bitów. Zapierdalałam coraz szybciej i szybciej, oblewający mnie pot, zapach perfum mieszający się z gównem, wszystko zaczynało mnie podniecać, wyobrażałam sobie jak Borys mnie posuwa, szybiej i szybciej, i te bity, te widły, ta posłuszna dzisiaj mućka. Nagle usłyszałam za sobą jakieś chrząknięcie. Ku memu zdziwieniu w progu stajni stał Tomuś z naprzeciwka, zdeklarowany prawiczek i abstynent, niby kolega mojego Boryska, ale zawsze mieliśmy z niego niezły polew. Momentalnie zdałam sobie sprawę, że podczas kidania mój pulower wylądował na wychodku a kalesony ześlizgnęły się i tkwiły nabite na widły. Cała pulsująca i zbulwersowana tą niespodziewaną krępującą obecnością zaczerwieniłam się, ścisnęłam mocniej widły. Tomek wyglądał jakby miał zaraz wybuchnąć, ale przybrał komiczną minę maczo i patrząc na lepik na muchy, wybąkał: "Wyglądasz tak popyrtana, to nieistotne.."
    zrustyfikowany (28 listopada 2007)
  • Trzeba ja zasiac w czasie roztopow, noca zeby rolnicy nie widzieli a potem jak przyjdzie pora zbiorow to ja sami ja zwioza pod strzechy.
    wasz ulubiony forumowicz pzebywajacy za granica (27 listopada 2007)
  • tomala ;>> a iwan juz zaczal. najpierw z kielbasa na plazy, teraz przeniosl sie do wsi wolental (swoja droga ladna nazwa, brzmi jak etopiryna) http://www.pudelek.pl/artykul/6646/marne_zycie_ivana/
    z (27 listopada 2007)
  • Mieszkając na wsi, mam wrażenie, że jestem tu jedyną osobą czytającą porcys. No, może jest jeszcze jedna. Obok, w byłym mieście wojewódzkim, nie ma ani jedego klubu w którym grałyby niezal zespoły. Do niedawna był, ale gdybym czasem nie przyprowadził kilku znajomych, to zespół grałby niemal tylko dla obsługi baru... Przecież to jest żenada z tą kulturą alternatywną. Takowa może istnieje w Wawie, Krakowie, Trójmieście, Wrocławiu, Poznaniu, Bydgoszczy i może w paru większych miastach jeszcze są jakiejś jej przejawy. Zatem zanim zaczniemy się martwić o stan świadomości mieszkańców wsi, zacznijmy pierwsze od terenów miejskich, bo i te są na poziomie katastrofy górniczej. W poście Twojego Starego powyżej jest sporo racji i ja jako wieśniak szedłem podobnym tropem.
    Quid, wieśniak (27 listopada 2007)
  • Smutna prawda jest taka, że różnica pomiędzy polską wsią a miastem może być zupełnie inna, niż myślicie. Na wsiach jedyne wydarzenia muzyczne to chujowe dyskoteki i festyny. Jeśli ktoś nie lubi takiej muzyki (a przecież to stwierdza się dość szybko, gdzieś w okolicach 14 lat, no nie?), to jedyne co mu pozostaje to internet. W internecie droga od Placebo do Pixies jest, dzięki Bogu, bardzo krótka (o ile nie utknie się na jakichś forach). Zanim pojedzie się na jakiś koncert, trzeba się dobrze zastanowić. Wyjazd do Berlina i wyjazd do Poznania to czasem podobnie wielka wyprawa. W mieście masz jakiś-tam wybór koncertów i klubów - młodzież idzie więc na koncert indie i co tam znajduje? Pidżamę, Indios Bravos... Myślicie, że stwierdzi "Ale to chujowe, pisali te kawałki w drodze na koncert? A w Berlinie Morrissey..."? Nie sądzę.
    Twój Stary (27 listopada 2007)
  • >>Jak ktoś się tym szczerze interesuje to sobie dojdzie do ciekawych rzeczy bez względu na to czy jest ze wsi czy nie racja
    johny_be_good (27 listopada 2007)
  • To tak jakby uczyć całek w podstawówce dzieci które nie znają jeszcze tabliczki mnożenia. Kultura niezależna z założenia jest czymś niszowym i bzdurnym wydaje mi się narzucanie jej ludziom, którzy sami z siebie nie są zainteresowaniu "poszukiwaniami". U nas studenci z dużych miast nie wiedzą kto to Bowie, a ulubionym zespołem dziennikarzy muzycznych jest Queen i Genesis. Ludzie nie znają kanonu, a co dopiero niezalu. Jak ktoś się tym szczerze interesuje to sobie dojdzie do ciekawych rzeczy bez względu na to czy jest ze wsi czy nie.
    polopiryna s (27 listopada 2007)
  • skąd wiesz , że nie potrzebują?
    johhny marr (27 listopada 2007)
  • A po co nachalnie pchać sie do ludzi z czymś czego tak naprawdę nie potrzebują?
    tymol dentystyczny (27 listopada 2007)
  • pomalować traktory w paski i dożynki zaczynać z godzinnym opóźnieniem
    tomala (27 listopada 2007)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)