INNE - FORUM
Mistrzostwa świata w piłce nożnej - RPA 2010
25 listopada 2007Jest już grupa eliminacyjna, jak wrażenia?
-
–ender, 8/7/2010 12:50 Ale jak te hiszpańskie pastuchy wymęczą finał jeden zero po bramce z rożnego ,albo jakiś inny farfocel im wpadnie to będzie to niesprawiedliwość dziejowa! Oranje! nie ma cię, to oranje mieli na tym mudialu dobre tylko 30 minut (z brazylią) wczoraj to co robila hiszpania to było piękne i tylko szkoda, że z tych zajebistych pozycyjnych akcji nie udało się czegoś strzelić...
v/a (8 lipca 2010) -
–zwobot, 8/7/2010 01:20 biję się w pierś! wszystkie moje przypuszczenia wzięło w łeb. Hiszpanie zagrali najlepszy swój mecz na turnieju ,Niemcy wręcz przeciwnie (zmęczenie?, brak Muellera?). Co nie zmienia faktu jak to ktoś już wcześniej nadmienił ,że wynik remisowy również nie krzywdził by żadnej ze stron ,ale jak to mówią szczęście sprzyja lepszym. Ale jak te hiszpańskie pastuchy wymęczą finał jeden zero po bramce z rożnego ,albo jakiś inny farfocel im wpadnie to będzie to niesprawiedliwość dziejowa! Oranje!
ender (8 lipca 2010) -
–jakby, 8/7/2010 00:10 no nie wiem. tzn, czemu nie, wszystko jest możliwe, ale 1:1 nie oddałoby tego, co się działo na boisku. niemcy nie bardzo mają co rozpamiętywać, bo żadnej nie-mogę-sobie-tego-darować sytuacji nie wypracowali. mieli ładną akcję w drugiej połowie, a poza tym pamiętam strzał ozila w 1 połowie, strzał klose w kosmos z niewygodniej pozycji i meksyk w końcówce. w strzałach 13-5. hiszpania dominowała, zagrała pierwszy bardzo dobry mecz na tym turnieju i zdecydowanie zasłużyła wczoraj na zwycięstwo. z tym 'znakomitym pilnowaniu villi', o którym trąbili komentatorzy bym nie przesadzał, skoro w pierwszych minutach wyszedł sam na sam, a w drugiej połowie zabrakło mu milimetrów po wcześniejszym klepaniu w polu karnym niemców (chyba to był villa). zresztą szpak z lubańskim pierwsze naprawdę ciepłe słowa o hiszpanach powiedzieli po zakończeniu meczu. szacun dla niemców za piękną grę z australią, anglią i argentyną, ale wczoraj byli gorsi. bardzo mi się gra hiszpanów podobała, pierwszy taki ich mecz na mundialu. a niemcy mogą zarządzić za 2-4 lata.
e (8 lipca 2010) -
i gdzie są twoi niemcy, ender?
zwobot (8 lipca 2010) -
nie ma pretensji - Hiszpanie są drużyny z pewną kultury gry i przede wszystkim organizacją, czyli zabrakło factor X, którym zniszczono Anglię i Argentynę
PKS (8 lipca 2010) -
–jakby, 8/7/2010 00:10 hehe, a Hiszpanie stare dupy, nie no - tak na zdrowy rozum Niemcy nie mogli wygrać mundialu - nie można zagrać trzeciego bajecznego meczu z rzędu no i czy ktoś przypomina sobie, żeby turniej wygrała drużyna grająca najfajniej? nie ma pretensji
PKS (8 lipca 2010) -
–nagrałem przed chwilą, 7/7/2010 23:09 piękne, na nich Zimoch by nie zrobił wrażenia
Jędrzej (8 lipca 2010) -
–PKS, 7/7/2010 23:48 nie przesadzaj bo rownie dobrze moglo byc 1:1 i nikt by sie nie obrazil, i nie zapominajmy ze trzon tej druzyny tworza zawodnicy 20-22 letni wiec przyszlosc przed nimi, a kumacie ze Bastian S. w wieku 25 lat ma na koncie bodajze 80 spotkan reprezentacyjnych!!!
jakby (8 lipca 2010) -
No i okazało się, że Niemcy w pojedynku z drużyną, która miała obrońców i miała taktykę okazali się bezradni jak Big Cyc wobec napisania jakiejkolwiek melodii
PKS (7 lipca 2010) -
http://w664.wrzuta.pl/audio/2GPWPN2R6g4/hiszpania_niemcy
nagrałem przed chwilą (7 lipca 2010) -
Holandii kibicuję, ale po ostatnich 2 dniach Hiszpania lepsze wrażenie na mnie zrobiła. No ale bezpośrednie pojedynki weryfikują wszystko.
nieogar (7 lipca 2010) -
ale to co zrobili dzisiaj to było piękne!
v/a (7 lipca 2010) -
Tak jakby Hiszpania nie miala 'prześlizgow'...
mm (7 lipca 2010) -
Szacun za ten turniej dla Niemców, ale dziś typowo nie dawali rady. Jeszcze o brąz będzie ciekawa walka, bo w finale Holandia wreszcie musi zapłacić za swoje prześlizgi (choć to im od początku kibicuję).
nieogar (7 lipca 2010) -
he, czyli miałem dobre przeczucie. Technika Hiszpanów > technika Niemców, Del Bosque >>> Loew w finale stawiam na Hiszpanów, ale jak Holandia wygra, to i tak cool.
Jędrzej (7 lipca 2010) -
zgodnie z przypuszczeniami 5:0 dla niemców.
e (7 lipca 2010) -
Za cztery lata : Lugano 33; Forlan 35; Perez 34. W związku z tym bardziej żaluję, że poprzednio odpadli w barażach niż oczekuję z nadzieją na ich ewentualne występy w Brazylii.
ms (7 lipca 2010) -
Zgadzam sie. Urugwaj w przyszłości może coś ugrac. Tylko ja nie rozumiem jak Tabarez mógł trzymać przez cały mecz tego leniucha Cavaniego. On kurwa wogóle sie prawie nie ruszał , a okazji nie wypracował żadnej, kilka pierdoląc. Ten młody Fernandez , czy jak on tam , który wszedł za Forlana więcej przebiegł i sie starał przez kilka minut niż ten zjeb. Powinien już za niego wejść po pierwszej połowie. No i Alvaro Pereira niezły w środku pola był, bo o tym nie napisałeś.
Iverson (7 lipca 2010) -
na pewno nie mniej zasłużyli niż urugwaj. forlan w pojedynkę mś nie zdobędzie. –., 7/7/2010 01:53 Nie kumam. Urugwaj jakies 4 miliony mieszkańców wiadomo, że ciężko im skompletować silną ławkę rezerwowych, ale oprócz Forlana ten zespół miał bardzo dużo atutów i chciałbym żeby jakoś tak na długo zajął się walką o medale wielkich imprez jak przystało piątej najbardziej utytułowanej drużynie świata. Można wymienić Gargano - klasyczna pdamerykańska 5, jedna strata w całym meczu, przypominający stylem Redondo, Godin -Lugano jako chyba najlepszy środek obrony turnieju, Fuscile niezly w obronie swietny jako ofensyny skrzylowy podlączający się do akcji, Perez jako defensywny pomocnik lepszy niż większość obrońców.Suarez wiadomo -bohater najdramatyczniejszej akcji. Niezle. Gdyby nie brak 3 naprawde ważnych graczy i niedoświadczenie w pojedynkach o taką stawkę urugwaj mógłby porządzić w tym roku. Licze na nich za 4 lata.
mrowkaweed (7 lipca 2010) -
a rojal jak zwykle, albo nie śpi
albo najebany (7 lipca 2010) -
przywołując klasyczny już tekst wypowiedziany kiedyśtam przez kogoś na tym forum: "markujcie słowa".
rojal (7 lipca 2010) -
na pewno nie mniej zasłużyli niż urugwaj. forlan w pojedynkę mś nie zdobędzie.
. (7 lipca 2010) -
nie rozumiem, dlaczego urugwaj stanął całkowicie gdzieś w okolicach 60 minuty. od początku drugiej połowy grali znakomicie i wydawało się, że mecz jest ich. a potem dupa. chciałoby się napisać, że holendrzy swoją grą nie zasłużyli na finał. ale - by przywołać klasyczny cytat z "the wire" - deserve has nothing to do with it. po prostu tak się jakoś złożyło tak czy siak, starcie holenderskiej obrony z niemieckim atakiem może okazać się przykre dla fanów oranje. bo jutro 2:1 dla niemiaszków, z których totalnością na tym mundialu trzeba się niestety pogodzić. piszę niestety, bo ich się chyba nie da polubić (nie mylić z okazywaniem respektu). nawet nie wyglądają na takich, co by chcieli, żeby ktoś ich lubił. nie mówiąc już o tym, że ich trener publicznie zjadł babola.
ryba (7 lipca 2010) -
może by wygrali, może nie, teraz raczej rzecz nie do sprawdzenia. holendrzy też mieli 'ludzkie' straty przed tym meczem i to na tyłach, gdzie i tak nie jest zbyt wesoło, ale oczywiście przyznaje rację, że brak lugano i suareza bardziej istotny. lubański o van bommelu w którymś z meczów - 'rzadko widujemy tak mądrze grającego piłkarza'. tak bardzo go nie kumam (van bommela, chociaż lubańskiego też).
e (6 lipca 2010) -
–e, 6/7/2010 23:01 zgoda. Tyle, że gdyby nie ten spalony to Cavani byłby sam na sam. Nie rozumiem ściągnięcia Forlana przed gwizdkiem. Jasne za to jest, że Urugwaj z Lugano i Suarezem wypieprzyłby pomarańczowych na frytki w majonezie. No i Iwański ewidentnie kibicujący Holendrom - wkurwiające dość.
janek b (6 lipca 2010) -
van bommel powinien dzisiaj wylecieć z boiska i mówię to ja, kibic holandii. już za sam fakt przetrzymywania piłki i dziesiątek strat w wyniku tego powinny być jakieś kary, no wkurwiłem się. w końcu kartki się doigrał, w trochę zabawnej sytuacji. ;) pewnie będą teraz dyskusje o drugiej bramce oranje, dla mnie sędzia zwyczajnie nie dopatrzył się spalonego van persiego - spalony niewielki, więc jest to zrozumiałe, a w sytuacjach wątpliwych zazwyczaj promuje się atakujących. inna sprawa, że parę spalonych dla urugwaju niesprawiedliwych, w pierwszej połowie zresztą chyba żadnego nie odgwizdał prawidłowo (ten kuyta, to już trochę przesada, ale z akcji nic nie wynikło na szczęście). bramka gio przepiękna. cieszę się, że doczekałem w końcu finału oranje. nawet jeżeli to najtoporniej grająca drużyna holandii jaką widziałem.
e (6 lipca 2010) -
i znowu nic nadzwyczajnego od Oranje, no moze poza tym ze jest final, choc w sumie bramki bronckhorsta i robbena przedniej marki
jakby (6 lipca 2010) -
Strasznie mnie śmieszy (względnie żenuje) jak ludzie starają się jakoś obiektywizować tę niechęć do Niemców. –janek b, 4/7/2010 16:33 Ja niechęci do Niemców nie kryję, w takim sensie niechęci, że jakbym miał wybrać kto ma pierwszy odpaść z mundialu gdyby to ode mnie zależało, to Niemcy byliby zaraz po Brazylijczykach. Nie lubię ich tak jak nie lubi się klasowych kujonów, którzy zawsze mają piątki, ale nie są tacy fajni jak inni. W każdym meczu kibicuję przeciwnikom Niemców, jednak trzeba być ślepym, żeby nie dostrzec, że póki co jest to najlepsza drużyna turnieju, ba, ja bym zaryzykował stwierdzenie, że już można stwierdzić, że są najlepsi na całych mistrzostwach, ale to jest piłka i niekoniecznie muszą wygrać. Co do Jabulani to jedyna reprezentacja, której dobrą grę można usprawiedliwiać przyzwyczajeniem do piłki to Japonia - jej dwie bramki z wolnych dowodzą, że oni wymasterowali strzały z dystansu. W ogóle dziwne, bo w kazdych mistrzostwach jakie pamietam padało sporo bramek bezposrednio po wolnych, a teraz prawie, że nic. Zresztą wystarczy popatrzeć na strzały paru świetnych wykonawców wolnych - wszyscy jak jeden mąż ładują po wysięgniku kamery - to jest ewidentna wina piłki.
sas (4 lipca 2010) -
d) Jabulani w Bundeslidze (rzeczywiście, Klose i Friedrichowi bardzo to było pomocne, gdy wkopywali piłkę z 5 cm do pustej bramki) nie chodzilo o niechec tylko probe wyjasnienia faktu ze Niemcy wszystkich 'leja jak w kaczy kuper' (poza tym ze sa po prostu jak zwykle doskonale przygotowani)- mi akurat sie ich gra bardzo podoba i kibicuje im od meczu z Serbia, gdzie grajac w dziesiatke zaimponowali mi walecznoscia i wola walki, tak wiec licz sie ze slowami ziom! hehe
jakby (4 lipca 2010) -
trzeba wziąć pod uwagę fakt, że niemcy najsłabszy mecz turnieju mają już za sobą. było to spotkanie z serbią, którego o mały włos nie zremisowaliby, gdyby trafili tego karnego. z ghaną też w sumie przeciętnie grali, a wygrali. natomiast hiszpania czołga się właściwie od początku i nawet nie ma przebłysków świetnej gry, a jedynie świetnego villę. jeżeli dodamy do tego, że w podstawowym składzie znowu wyjdzie pan torres, to może być im niezwykle ciężko nie umrzeć na boisku ze wstydu. choć oczywiście może być zupełnie inaczej - nagle cała drużyna zagra mecz życia i stłamsi hitlerowców wbijając im 3 gole.
paj (4 lipca 2010)