INNE - FORUM
HATIFNATS - najlepszy warszawski zespół bez kontraktu
25 listopada 2007Oryginalne brzmienie, solidna sekcja rytmiczna, ciekawa gra gitary elektrycznej i niezwykły wokal. Trójka musi mieć interes w promowaniu Much, że pomija tak niezwykłe zjawisko, jak zespół Hatifnats.
MySpace URL:
http://www.myspace.com/hatifnats
-
podbijam, bo zespol wlasnie w trojce gra. i to gra calkiem niezle.
tomek wasko (4 stycznia 2008) -
nasi sie dobrze sprzedali wystarczy
chopinpederasta (26 listopada 2007) -
niewątpliwe zrobili ogromną karierę, ale oni grają mocno undergroundową muzę... a ja raczej rozpatrywałem szanse polskim bandów w kontekście mainstreamu indie-alternatywnego rocka... –bogdan, 26/11/2007 00:09 zebysmy mogli sie brandzlowac przy tekscie "wow, nasi sie dobrze sprzedali na zachodzie dzieciakom z grzywkom?"
ej (26 listopada 2007) -
no musza byc, poza scena metal/hc/punk. powtarzam to sobie od dwoch lat.
em c (26 listopada 2007) -
ej, chyba sa jeszcze zespoly ktore nie uzywaja tego szajsu?
ziggy (26 listopada 2007) -
hej, a gdyby tak zakosic wszystkim gitarzystm w polsce i uk dileje na jakies pol roku? co by bylo? fajnie by bylo? zespolow by nie bylo? samobojstwa by byly? muzyki by nie bylo? cos inaczej by bylo.
em c (26 listopada 2007) -
"przykład, że można w Polsce dotknąc naprawdę swiatowej jakosci" to ew. produkcje Biolika. TA też. Nie ma siary.
chopinpederasta (26 listopada 2007) -
zgadzam się z Lowem, że przede wszystkim brakuje mentalności i jednak bazowania na czymś więcej niż na 10 płytach które i tak każdy zna. Piotr Maciejewski z Much to najlepszy przykład, że można w Polsce dotknąc naprawdę swiatowej jakosci.
szafi (26 listopada 2007) -
niewątpliwe zrobili ogromną karierę, ale oni grają mocno undergroundową muzę... a ja raczej rozpatrywałem szanse polskim bandów w kontekście mainstreamu indie-alternatywnego rocka...
bogdan (26 listopada 2007) -
no teraz juz wiem co miales na mysli piszac o karierze.
grossvan (26 listopada 2007) -
bogdan, 25/11/2007 23:35 co to znaczy zrobic kariere na zachodzie? znalezc sie np w anglii na liscie przebojów? jak nazwiesz działania poza granicami naszego kraju behemota lub vadera? zrobili w koncu kariere, czy nie?
grossvan (26 listopada 2007) -
tak masz rację mało który zespół myśli globalnie... nagranie płyty dla PR, czy audycja w offensywie to niestety, ale strasznie prowincjonalne i że tak powiem marginalne wydarzenia:) nie wyobrażam sobie mimo wszystko, że kiedyś ujrzę na okładce NME lub Q magazine lub też rolling stone zdjęcie polskiego wykonawcy z textem typu "the next big thing comes from poland"
bogdan (26 listopada 2007) -
>moim skromnym zdaniem, nie ma w polsce kapeli, która jest w stanie "zaistnieć" na "zachodnim rynku" i chyba nie zanosi się na jakąś sensację polski:) polski rock'n'roll to wciąż pojęcie mocno abstrakcyjne w europie. jedyny problem z polskimi zespołami to taki, że wydaje im się, iż jest coś w tym kraju do osiągnięcia i nie myślą, że to ujmę górnolotnie, globalnie. gdyby ktoś postawił sobie za cel coś więcej niż płyta dla polskiego radia i audycja akustyczna w offensywie, to by mu było łatwiej sie przebijać. no i trzeba mieć talentu deczko. i ktoś mógłby kurwa zbudować studio, które nie brzmi jak gówno. ale to już inna historia.
Low (25 listopada 2007) -
z tą karierą na zachodzie byłbym bardzo ostrożny:) moim skromnym zdaniem, nie ma w polsce kapeli, która jest w stanie "zaistnieć" na "zachodnim rynku" i chyba nie zanosi się na jakąś sensację polski:) polski rock'n'roll to wciąż pojęcie mocno abstrakcyjne w europie. przede wszystkim to kwestia mentalności - polskie bandy nie sa w stanie wytrzymać tak dużej presji psychicznej związanej z konkurowaniem na rynku muzycznym w europie zachodniej poza tym wciąż jest widoczna bariera językowa, niestety nie mówimy tak dobrze po angielsku jak skandynawowie, czy niemcy... zreszta mogli sie o tym przekonać: myslovitz czy ckod, których to "podbój" zachodu okazał się totalnym nieporozumieniem
bogdan (25 listopada 2007) -
mam nadzieje, że ktoś ich wypromuje na zachodzie, nagrają płytę i nie zmarnuje się talent. szkoda, że w Polsce tylko promuje się gównienka po znajomości jak Muchy, Piotr Rubik, Doda.
realista (25 listopada 2007) -
–depcio, 25/11/2007 22:48 trudno porównać. jedni mają tylko demko, a drudzy album. ale mówiąc szczerze czytając wpisy na forum na temat much to spodziewałem się po albumie czegoś lepszego. toż tam tylko zajebiste 4 kawałki (które już znałem), a reszta przeciętna.
wiktor (25 listopada 2007) -
hatifnats > zespół pieśni i tańca "śląsk" imo
Low (25 listopada 2007) -
dla mnie hatifnats muzycznie bije na łeb na szyję muchy
depcio (25 listopada 2007) -
szczerze: przy world2 (który jest na myspace.com) doznaję.
wiktor (25 listopada 2007) -
Hatifnats > Muchy
blasfema studencka (25 listopada 2007) -
Naprawdę bardzo perspektywiczny zespół. Liczę na to, że w 2008 rozwiną skrzydła. Wokal bardzo oryginalny, chyba nie ma ciekawszego wokalisty obecnie w Polsce...
periton (25 listopada 2007) -
no nie jest tajemnicą, że aby grac takie rzeczy trzeba by geniuszem. wszystko opiera się głównie na dealay'u - takich zespolow mielismy juz setki. inną sprawą jest, że dużo bieglej tym efektem poslugują się nawet 3 ligowe zespoly z wysp, tylko, ze tam się juz nikt tym nie jara. bylem, widzialem. ale zeby nie bylo, narazie jest to zbyt monotonne i malo orginalne aby przykuc uwagę na dluzej. oczywiscie wokal jest ciekawy - i to jest naprawdę duży plus. w malej dawce muzyka owszem przyjemna, ale jeszcze trąci amatorką. przylączam sie do opinii, że potencjal jednak jest.
szafi (25 listopada 2007) -
oo, znalazlem ten zespol xD nie wiem, ale wokal bardzo podobnie brzmi wg mnie http://pl.youtube.com/watch?v=ao6jcPRMn9k
turas (25 listopada 2007) -
aha, a że nie są promowani... cierpliwości, widząc jak pewna dosyć znana dziennikarka muzyczna skakała w okół nich podczas koncertu w pewnym ogólnopolskim radiu, sadzę, że jeszcze będziemy nimi zygać, tak jak Muchami. pozdro
tygrysia maska (25 listopada 2007) -
mialem przyjemnosc być na koncercie na Low Fi festival w Bydgoszczy, i bardzo dobre wrazenie zrobil na mnie ten zespoł. wokal bardzo charakterystyczny (przypomina mi taki chyba australijski zespol, ale nie pameitam za nic jak on sie nazywal, i nie moge sobie przypomniec od kilku lat xD), jak na 3 osobowy zespol naprawde dają rade. polecam!
turas (25 listopada 2007) -
"HOLA HOLA". bardzo fajny zespól. świetny wokal. na pewno chłopaki wnoszą powiew świeżości na polską scenę. pewnie masz też słuszność, że rokują. ale z drugiej strony nie da się ukryć że nie przylecieli z innej planety i nie grają niczego ponad to co w znacznym stopniu było wyeksploatowane (i zdefiniowane) przez zespoły wymienione przez Lowa. inna sprawa ze robią to solidnie, chociaż słysząc ich dwa razy na koncercie zwykle już po dwóch trzech kawałkach zaczynam sie zastanawiać czy wyłączyłem żelazko, że o gapieniu się na urocze fanki nie wspomnę. trochę to jeszcze zbyt monotonne i monochromatyczne, żebym czół się w pełni zaaferowany.
tygrysia maska (25 listopada 2007) -
>a słyszałeś kiedyś ride? cocteau twins? slowdive? to skutek chęci w kontekście skutku raczej niefrasobliwej wzglądu o treści zgryźliwej A słyszałeś ostatnio zespół, który inspirowałby się tak zacnymi kapelami i robił to na tyle oryginalnie już w debiutanckich utworach? Słyszałeś o zespołach, które "dobrze rokują na przyszłość"? Mają "dobre inspiracje"? Dalszą dyskusję z Tobą nt. Hatifnats uważam za bezcelową z powodu Twojego negatywnego nastawienia.
ja i analogia (25 listopada 2007) -
no niesamowicie oryginalne. pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, ze NIKT tak nie grał nigdy. a słyszałeś kiedyś ride? cocteau twins? slowdive?
Low (25 listopada 2007) -
http://pl.youtube.com/watch?v=fXWdjVEmJpA - fragment koncertu z Jadłodajni filozoficznej
ja i analogia (25 listopada 2007)