INNE - FORUM
psychocukier - no more work
19 września 2008sory Tomek ale to zasługuje na osobny wątek:
http://www.nomorework.biz/
o kurde tak żałosnego gówna dawno nie widziałem, wstrząsająca wręcz próba rozliczenia się z polską muzyka alternatywną połączona z frustrowaniem chłopców bo polskie radio nie chciało ich wydać polana sosem 'nienawidzimy was i wy nas też nienawidźcie' żeby nie było że ruszy ich po tym czymś jakakolwiek krytyka
smutne słabe nieśmieszne głupie głupi zespół nie tykam
-
e tam skonczyl, niewazne. wazne ze niektorym piana taka cieknie z pyska, ze szkoda gadac. gackowa jest pusta, ale stelmach robi dobra robote.
kologotor (15 października 2008) -
w sensie, wszyscy z tego tematu poszli do jadlo na oot i chwalili stelmacha? ktorzy 'wszyscy'? a w ogole to blog chyba sie skonczyl.
em c (15 października 2008) -
nie no wesolo tutaj. najpierw wszyscz stelmacha pod niebiosa, potem wszyscy wala na koncert OOT do jadlo i jest 2500 osob, a teray wszyscy wiesyaja a tym psy. macie jakies rozdwojenie osobowosci? BTW padly 2 nazwy zespolow. dav intergalactic... no coz, chlopaki rzeczywiscie moze nie sa gwiazda pierwszego rzedu, ale w tej muzyce cos jednak ciekawego jest. skoro ich tam zaproszono, to pewnie komus na gorze sie podobalo. no, hajpa nie ma. i moze nawet dobrze, bo wszyscy by zaraz na nich weszli. robia cos nowego i ciekawego. przynajmniej ja tak uwazam. i spiewaja po polsku. i teksty nie sa zle. natomiast Psychocukier? hm, ok, ale to jest kolejna kapela jakich mnostwo.
kologotor (15 października 2008) -
'jak to bylo, juz nikt nie pamieta'
sc (6 października 2008) -
ciag dalszy
nastapi? (6 października 2008) -
zbyt wstawieni
bccb (3 października 2008) -
napierdalają się? czy szczają mu po twarzy?
mja (3 października 2008) -
psychocuksi u Stelmacha wlasnie
nasłuch (3 października 2008) -
zespol psychocukier to znam... ale kim do licha sa te muchy?
yoko ono (3 października 2008) -
wszyscy umrzecie
mt (3 października 2008) -
>A co do piaskownicy to co, że zarzut dziecinny i poniżej pasa? Nie, za całokształ do ol of ju, albo raczej: ol of as.
b52 (3 października 2008) -
A nie jest przypadkiem tak, ryko, że właśnie zażartowałem sobie z sajko (czyli zrobiłem to co sugerujesz), a ty masz pretensje że dyskusja zeszła na psy? Przecież jeśli on tam naprawdę śpiewa "YES, I WANNA HER" (i nie ma w tym żadnego zamysłu, o którym nie wiem), to to już nawet nie wymaga żadnej dalszej parodii.
elliot crane (3 października 2008) -
Mi się Muchy kojarzą zdecydowanie z amerykańskim indi ale tym z mid-90s, –mz, 2/10/2008 17:58 obawiam sie ze niestety tylko Tobie
jeremy enigk (3 października 2008) -
Nie chcieliśmy obrazić, ale mamy zajebistą uciechę czytając wypowiedzi obrażonych. Nie promujemy płyty cudzym kosztem, ale o blogu pierdolimy z przyjemnością przez pół wywiadu. Nie gramy na jednej scenie, zespoły do wyśmiania wybraliśmy drogą losową. Jedziemy po stelmachu, ale chętnie wystapimy w jego chujowym programie i damy kawalek na chujowa skladanke. Generalnie robimy swoje, ale troche nam ciąży że gorsze zespoły są bardziej znane od nas. W zasadzie dokładamy do interesu, ale płytę nazwaliśmy "no more work", bo mamy dystans do siebie. Mamy w dupie logike wypowiedzi, bo jestesmy niezalezni. Zazwyczaj cpamy za duzo, ale czasami w sam raz. –elliot crane, -obrońca dobrych obyczajów
ryko (3 października 2008) -
(skończcie z tym "zranionym" wreszcie. gdybyś napisał "obrońca dobrych obyczajów", brzmiałoby równie idiotycznie, ale może chociaż trochę bliżej prawdy)
elliot crane (3 października 2008) -
Na jakie psy zeszła ta dyskusja. Kto jest bardziej angielski w naszej wsi? Elliot Crane-człowiek zraniony, dlaczego grasz tę nędzną rolę. Weż sparodiuj jakiś numer Psycho- niech teraz oni poczują piekące ostrze blyskotliwej kpiny-takiej prawdziwej a nie gównianej. Właściwie odrazu powinieneś to zrobić zamiast biegać z kąta w kąt i biadolić jak to zaćpani popaprańcy cię potraktowali. Jak już pisalem, jakoś nie słychać głosów oburzenia z obozu OOT czy Comy...
ryko (3 października 2008) -
"The Honey Moon - The Money Soon" mój faworyt z nowej płyty. nie pozostawia wątpliwości, jeśli ktoś ma.
?? (3 października 2008) -
A co do piaskownicy to co, że zarzut dziecinny i poniżej pasa? Przede wszystkim żaden zarzut, po prostu posłuchałem piosenki i pomyślałem że może coś źle usłyszałem, albo może skoro na tym osobliwym użyciu słoww "wanna" zbudowany jest cały tekst, to jest to jakiś celowy zabieg. Taki wiecie, psychodeliczny. Ok, zabieram zabawki i spadam do wanny.
elliot crane (3 października 2008) -
Ej, wy sobie jaja robicie? Psychocukrom wyślijcie te linki może, bo w nich jest akurat wszystko dobrze.
elliot crane (3 października 2008) -
http://www.absolutelyrics.com/lyrics/view/bonnie_raitt/i_don't_want_anything_to_change/ http://www.traffic-sounds.com/beep2.html
Bad Santa (3 października 2008) -
Zespół "Europe" miał podobno perfekcyjny angielski, i stąd m.in. wzięła sie ich popularność. Tak mówił Artur Orzech z 15 lat temu w telewizji. Pamiętam, serio.
b52 (3 października 2008) -
http://www.allegro.pl/item438831187_lopatka_grabki_4_foremki_do_piasku_komplet.html
b52 (3 października 2008) -
Ech, nie powinienem się pastwić, kolego ze składanki - już sam sie wystarczająco pogrążyłeś. Rozumiem, że anglicy których spotkałeś mówili "i don't want to anything" - gratuluję. A może to były te polaczki udające londyńczyków, o których mówisz? Z drugiej strony, tola też wydała przecież płytę "before i'll die" i kariera jej się od tego nie załamała, pewnie jak zwykle niepotrzebnie się przypierdalam :)
elliot crane (2 października 2008) -
co będzie dalej?
ciekawffski (2 października 2008) -
http://blogcritics.org/archives/2005/02/14/180522.ph i co? moj firefox nie znalazl tam zadnego wanna obiezyswiacie,
wanna=want +to (2 października 2008) -
elliot - byłeś kiedyś w Anglii dłużej niż pare dni, żyłeś tam, obcowałeś z ludźmi? pisząc ten zarzut się ośmieszasz i zapisujesz się do grona polaczków, którzy uważają, że się za londyńczyków, którzy urodzili się w polskiej mieścinie. Te wszystkie spinki na dobry akcent, na mega poprawność - to też cecha polskich "krytyków" i polskich "indie bandów". Jakie to żałosne. Ścisłe reguły gramatyczne to twór "nauczycieli języka angielskiego" w naszym kraju. Jakież mnie zdziwienie ogarnęło, kiedy przekonałem się na własne uszy, że Anglicy stosują ze dwa czasy, a podwójne przeczenia to u nich norma, a akcent, którym się tam posługujesz jest dla nich czymś ciekawym. Poszukaj sobie w necie, pierwszy przykład z brzegu: ehttp://blogcritics.org/archives/2005/02/14/180522.php I proszę - nie ośmieszaj się dalej, bo mi psujesz przyjemność ze słuchania "half of that" które jako jedyny utwór Much, lubie i cenie, bo czuć tam magie i naturalność a nie nadętych wieśniaków, których ujrzałem kiedyś na koncercie w Łodzi. Pozdrowienia od kolegi ze składanki.
Olaf (2 października 2008) -
>nazwa >pseudonimy No i wąsy, nie zapominajmy o wąsach.
b52 (2 października 2008) -
po pierwsze - psychocukier - nazwa... po drugie - o co ta cała dysputa, skoro ta płyta jest cholernia przeciętna? płyta poziomem tylko minimalnie przewyższa ten z out of tune. dajcie sobie spokój.. , a wystepowanie pod pseudonimami - no coż, żenada.
wezcie w ogole... (2 października 2008) -
Heh, michał, mógłbym to teraz już tylko przeklejać i nic innego więcej nie pisać: (z tego wniosek, że gdyby zrobili to anonimowo na stronie chujowepolskiezespoly.biz i nie opowiadali o tym w wywiadach z zespołem psychocukier, to pewnie nie byłoby problemu. jasne?) –elliot crane, 1/10/2008 19:10 A tak zmieniając temat, to czy "i don't wanna anything" w bikiniarskiej to też jest taki żart językowy?
elliot crane (2 października 2008) -
>Jeśli ktoś chciałby dać Saszy w pysk, to właśnie siedzi w Jazzdze A ja kurwa siedzę w chacie i pracuję, a też by się, kurwa, napił. Sasza, nienawidzę cię!
b52 (2 października 2008)