INNE - FORUM

psychocukier - no more work

19 września 2008

sory Tomek ale to zasługuje na osobny wątek:

http://www.nomorework.biz/

o kurde tak żałosnego gówna dawno nie widziałem, wstrząsająca wręcz próba rozliczenia się z polską muzyka alternatywną połączona z frustrowaniem chłopców bo polskie radio nie chciało ich wydać polana sosem 'nienawidzimy was i wy nas też nienawidźcie' żeby nie było że ruszy ich po tym czymś jakakolwiek krytyka

smutne słabe nieśmieszne głupie głupi zespół nie tykam

stiff
  • Precz z kaitalistycznym wyzyskiem ustroju! Niech żyje ciężka i uczciawa praca w duchu socjalizmu! Nuuuuudy.
    szczur (24 września 2008)
  • ryko, Ciechowski umarł - to ci nie daje do myślenia? a pan Trzaskalski mądrze powiedział - ludzie, którzy wszystko mają, nigdy nie klepali biedy, rżną wszystko z sieci nie myśląc nawet, że powinni za to zapłacić - są najbardziej zblazowani, "wszystkowiedzący" itd. po prostu nie mają szacunku do innych, do pracy innych ludzi. łatwo jest kogoś jebać za to, że coś zrobił, coś powiedział, czy zaśpiewał. łatwo jest być królem wirtualnej rzeczywistości nie ruszając dupy z wygodnego fotela. oto dzisiejsza indie-młodzież. dobrze, że do niej nie należę, hehe
    rybak (24 września 2008)
  • Na jałowej ziemi toczy się ta dyskusja. Mam wrażenie, że mniej lub bardziej podświadomie wszyscu tu zdają sobie sprawę z tej jałowości-ostatnio pan. reżyser filmu EDI (Trzaskalski Piotr) charakteryzując pokolenie 2o-kilku latków powiedział :co może dać światu człowiek, któremu ani razu nie brakło nawet na piwko" To oczywiście bardzo generalny osąd ale może warto zastanowić sie dlaczego jedynym i ostatnim zespołem jeszcze w miarę młodego pokolenia, który dokonał jakiejś zmiany (może nie wielkiej ale zawsze) jest Cool Kids Of Death, dlaczego wciąż najtrwalszymi punktami topograficznymi na rockowej mapie są KAzik, T.Love czy Grabaż i nie pomoże tu zaklinanie rzeczywistości i przeklinanie przaśych, juwenaliowych klimatów . Ktoś powie : masa kupuje bzdety, ok. ale przecież jescze niedawno w tym kraju kupowało się płyty Ciechowskiego. Co się stalo? Może winny jest odrobinę klimacik samozadowolenia emanujący z łamów i anten. Niektóre zespoły których nazwy tu padają są w moim odczuciu emanacją takiego samozadowolenia. Jak się śledzi ten wątek to dominuje jednak postawa że jest jak jest i raczej nie bedziemy swoich komitetów budować...
    ryko (24 września 2008)
  • >in the real world jest tak, że jak masz patronat to nie >wypada ci zjechać płyty, a przynajmniej nie dokumentnie i >trzeba się sporo nagimnastykować. widzę, że piszesz o jakimś dziwnym świecie układów, np. sytuacja, gdy jakiś mało znany serwis patronuje zespołowi w miarę popularnemu, by zwiększyć swoją popularność. a ja piszę o sytuacji zdrowej, gdy serwis czy pismo muzyczne patronuje płycie, którą faktycznie większa część redakcji lubi, redaktor naczelny na naradzie redakcyjnej przed tym patronatem prowadził dyskusje ze swoimi pracownikami - czy warto tę płytę promować?, jak się zapatrują na jej wartość?, kto się zgadza, by patronat objąć?, kogo to w ogóle nie rusza i na pewno nie będzie pisał recenzji płyty, bo uważa, że jest słaba itd. to jest sytuacja zdrowa, bo wszystko jest jasne i nie trzeba się "gimnastykować", jak piszesz. >ale właśnie w tym problem, że (Psychocukier) nie wiedzieć czemu NIE JEST ponad to. trzeba by zapytać Psychocukra >skryty żal do trójki. raczej do całego polskiego showbiznesu, który nie docenia potencjału zespołu. >zresztą kurwa co to za hype (Much), znajmy miarę, ja znam. jak to ktoś mądrze ujął - Porcys stał się bardziej popularny, dzięki Muchom - nie odwrotnie. >pretensje np. do takiego Pulpa, który od początku miał być "polskim NME", że jest "polskim NME" i tak dalej. wiesz, niektórym (naiwnym?) się wydawało, że Pulp to będzie taka niezależna gazeta muzyczna (bardziej profesjonalny Porcys na papierze), światełko w tunelu dla zbłądzonych niezal-duszyczek, które nie wiedzą który zespół jest bardziej alternatywny i która alternatywa jest teraz modna, słuszna. a może teraz mają zacząć słuchać Britney Spears? może pop? a może Madonna wyszła z mody? Timbaland jest już passe? już nie jest jazzy, trendy, ani avanti? nie, teraz trzeba nosić koszulki z wizerunkiem Nicole z Pussycat Dolls! a tu patrz. artykuły o modnych (niekoniecznie nowatorskich (bo przecież nie nowotarskich;) )) zespołach z Warszawy, sesje z modelami, artykuły o modzie, muzyka modna i świeża, okoliczne trendy i tylko część jest poświęcona tradycyjnie rozumianej sztuce dziennikarstwa muzycznego. >jest dość hermetyczny. jest wiele przestrzeni muzycznej i opinii na temat muzyki poza tym światem. >DOKŁADNIE, świat nie kończy się na trójce i magazynie Pulp, świetnie, że się zgadzamy i możemy sensownie podyskutować na forum. to się rzadko zdarza. a teraz proszę redaktora Tomasza Waśko, żeby przestał pisać pod innymi nickami i wziął się za pisanie recenzji, które z chęcią przeczytam i ocenię. a poza tym niech wykasuje wszystkie moje głupie wypowiedzi z tego threadu, bo znowu musiałem (kurwa) po pięć razy tłumaczyć (debilom) co mam na myśli. i tak, wiem, że myślicie, że gram w kiepskim (chujowym) zespole, ale przynajmniej wyjaśnię o co mi chodzi. bez obrazy, czy jak to tam - no offence
    Jożin (24 września 2008)
  • uśmiałem się, dzięki. skoczę po herbatę, moment. ...no jestem. domyślam się nawet kto to napisał, ale SPOKO, nie będę się dzielił, bo mogę się mylić. no bo się wszyscy już odzwyczaili od tego, że status quo można podważać, jeśli ma się czym oczywiśćie. nie sądzę, żeby to były nic nie znaczące wybroczyny. i dodam, że spodziewam się reakcji niektórych bardzo impulsywnej - bo jak to tak, tu i tam nam mówią, że tacy jesteśmy super, a potem jakiś mały, zgorzkniały, zacietrzewiony chłoptaś sobie pozwala na otwartą krytykę. (przypadkiem wczoraj ogladałem ten programik Szczuki w TVN, ten o książkach. Sierakowski był gosćiem. dyskusja toczyła się o jakiejś politologicznej lekturze, nie pomnę nawet co to dokładnie było. ogólnie rozmowa zasadzała się na temacie 'zagrożenia polityki liberalnej i jak powinna wyglądać demokracja, a niestety nie wygląda'. wnioski były takie, że wszystko powinno opierać się na konflikcie interesów, hegemonii i anty-hegemonii. bardzo podobała mi się taka konstatacja, że obecny kształt demokracji na świecie (i również bardzo mocno u nas) wyklucza jakiekolwiek dyskutowanie z jedynie słusznym, niby pro-postępowym kierunkiem. a wszystkich, którzy mają jakieś 'ale' zamyka w ramach odhyleń, antypostępowości czy terroryzmu. analogia? no chyba. otóż jest miejsce również na krytykę - nie obrażam nikogo bez powodu, nie robię bezpodstawnych podjazdów osobistych, dzielę się tylko swoim rozczarowaniem sytuacją. jak ktoś myśli, że to tylko pusta frustracja - gratuluję. chyba komuś puściły nerwy.)
    ?? (24 września 2008)
  • Ja mam dla red. Nowickiego jedną poradę tylko, jak czytam te wszystkie jego płacze nad kondycją. Stary: 1). weź załóż firmę publishingową 2). uzbieraj ładny bank piosenek 3). poznaj się z branżą 4). sprzedaj konkretnym artystom (z szeroką maedialną promocją i nakładem ok. 100.000) i ich producentom te utwory, które TY uznasz za przewartościowe, pokoleniowe, światowe 5). w ten sposób osiągniesz całkowity wpływ na możliwość kreowania gustu pospolitego w naszym kraju 6). w ten sposób wyprostujesz te wszystkie jebnięte media, tę klikę, to jebane forum, na którym się spuszczasz, te zgrzebne, kwazimuzyczno-tekstowe muchy i wszystkich chui z nimi związanych, pedalskiego rentona, oot i hatifnats, skurwiałe, sprzedajne i mierne polskie radio i co tylko chcesz 7). zarobisz dużo pieniędy (taki u-zek ma pewnie około 50% zaiksów w każdym hiciorze ostatnich kilku lat- miej baczenie) 8). twoi koledzy z psychocukru zarobią dużo pieniędzy, bo na start sprzedasz utwory ich autorstwa 9). tu wpisz, co jescze chciałbyś osiągnąć jak już będziesz big in japan... może wtedy przestaniesz pierdolić te sowje puste, nic nie znaczące, mędrkujące wywody zahaczające o wybroczyny filozofii kultury na poziomie ujazdowskiego, bo już naprawdę rzygać się chce, ty mały, zacietrzewiony, zgorzkniały chłopcze.. no respect
    ???? (24 września 2008)
  • (zresztą te 10 lat temu NME było bardzo OK wciąż. wiadomo, że dużo plot i hajp co kwartał, ale broniło się to i treść przede wszystkim. żeby choćby taki był Pulp w przyszłości. wiszful.)
    ?? (24 września 2008)
  • o jak fajnie, rzeczowo. nie zgadzam się tylko z tym, że 'gadasz - nic nie możesz zmienić jednak' albo, że bravo dla indie-nastek to mus. jak już pisałem, staram się dyskutować z takim pomysłem na pulp jaki obiegowo został wzięty za 'pewny, obowiązujący na zawsze', w gronie redakcyjnym. ale nie będę też tutaj zdradzał spraw wewnątrzredakcyjnych za bardzo. oczywiście nie da się tego pewnie wykonać w 100%, takiej zmiany charakteru magazynu na bardziej fachowy, ale coś tam można choćby przemycać w swoich tekstach. co staram się robić. a czyste sumienie o którym piszesz to podstawa. że nie musisz nikomu smarować bo wypada albo ktoś kazał. oczywistość. szklane domy - one zawsze gdzies tam powinny być w perspektywie. niestety prawda o naszym rynku, potrzebach ludu, zasobach osobowych jest brutalna. także te szklane są tysiąc km stąd.
    ?? (24 września 2008)
  • >redaktorze Tygrysia Maska, no trochę rozczarował mnie Twój wpis, liczyłem na więcej. jeszcze wakacje mam może dlatego >-obaj pisujemy do magazynów na P i M. z Twojego tonu wynika, że dystansujesz się jednak ('skandal na miarę newsa w mag Pulp', 'polskie NME'). dlaczego? ja nie mam problemów z NME, nie jestem scroobius pip, przykro mi. właśnie dlatego że pisze dziwnym byłoby gdybym się zdystansował, po prostu pismo pulp ma być polskim NME i to stwierdzenie w moich ustach nie ma konotacji ujemnych, ani dodatnich. czym jest NME/Pulp każdy widzi, a jak nie może przez to spać po nocach to cóż, niech jakiś persen zażyje, albo stilnox jak ma pod ręką >- te fekalne porównania. ech, słabe bardzo. zapewne wynika to z mojego "charakteru analnego" czy jak to się tam mądrze mówi >otóż widzisz, zakładanie własnych komitetów? trochę to szklane domy, niewykonalne w obecnej rzeczywistości tutejszej. sugerujesz, że mam założyć swój Pulp? wybacz, ale to demagogia. wystarczy, że sie nie godzę na 'Pulp jako Bravo dla indie-nastolatków' i mówię wprost jeśli coś mi się nie podoba, proponuję tematy, które wydają mi się godne publikacji. czasy rockefellerów i własnych komitetów są (bardzo niestety) za nami. tu kolegi nie poznaje bo do tej pory to zdaje się ze ty byłeś za szklanymi domami i "muzyką z przekazem". prawda jest taka, że na innego pulpa niż "Bravo dla indie-nastolatków" nie mamy co liczyć (przykład zina/anteny krzyku jest chyba aż nazbyt dobitny). co więcej za ową demagogię uważam właśnie twoje "nie godzenie się", no bo cóż z niego wynika prócz kolejnych postów na tym forum? realna rzeczą co mogę zrobić ty lub ja jest pisanie do tegoż pulpa/machiny z czystym sumieniem, że piszemy o tym o czym chcemy i jak chcemy. a o komitetach to chodziło mi chociażby o przestrzeń Internetu, w której również oboje działamy z powodzeniem i Rockefellerami bynajmniej nie jesteśmy >- nie chodzi o pretensje do zespołu Muchy, że istnieje. tylko że nagrywa płyty, które się podobają innym tylko nie tobie? przykro mi, ale nie bardzo widzę, gdzie jest ten skandal i straszliwa niesprawiedliwość, o której dalej piszesz. P.S. żeby była jasność "za" to ja mogę być co najwyżej Legią, a Psychocukier i Muchy lubię, szanuje i życzę jak najlepiej
    tygrysia maska (24 września 2008)
  • psychocukier obecnie to jest klasa światowa, ale żeby o tym wiedzieć, trzeba się ruszyć na zachód - lol tego tematu zdecydowanie byłem na zachodzie ostatnio i jak dla mnie to to jest klasa podstawowa może, gimnazjalna
    stiff (24 września 2008)
  • –szafi, 23/9/2008 22:15 "taka dawka metafizyki w liveakcie" "niezaprzeczalny fakt a priori" "sa ponad *to*" stary, ale pierdolisz.
    em c (24 września 2008)
  • Ja chcę poczuć metafizykę, bo jak ostatnio widziałem Psycho w lutym to poczułem tylko zalkoholizowany quasi-dekadentyzm, choć płytą mocno się jarałem. "Szacun" za teksty.
    vilo (23 września 2008)
  • ożesz kurwa... ruszam na zachód. Tez chcę zobaczyć światło w tunelu i poznać prawdę. I wejść w to na maksa
    tomala (23 września 2008)
  • psychocukier obecnie to jest klasa światowa, ale żeby o tym wiedzieć, trzeba się ruszyć na zachód, na wyspy np, 2 miesiące bujać się po przeróżnych festiwalach, zobaczyć wiele świetnych zespołów live, mieć jakieś porównanie no. kiedy pierwszy raz zobaczyłem ich na żywo, stałem jak wryty i przecierałem oczy ze zdumienia, że ktoś w naszym kraju potrafi w liveakcie zawrzeć taką dawkę metafizyki. potem miałem okazję poznać ich osobiście, a nawet zagrać kilka koncertów jako support i wszedłem w to na maksa. Dlatego ich blog jest dla mnie sprawą zupełnie jasną. Mimo kontrowersyjnej treści ten blog jest ponad, ponieważ Sajko są ponad. i to jest niezaprzeczalny fakt a priori. A co do Much to dość blado wypadają w tej konfrontacji... koncert w Łodzi jakoś pozbawił mnie nawet najmniejszej ochoty interesowania się tym zespołem.
    szafi (23 września 2008)
  • może tak to wyglądać. jednak w podobnym tonie wpisywałem się zanim jeszcze wyszedł debiut Psycho. najprościej teraz powiedzieć, że jestem ultrasem zespołu. no ale tak nie jest. nie zamierzam tego udowadniać nawet. make believe.
    ?? (23 września 2008)
  • kochani, a teraz z boku wyglada to jak klotnia kolegi psychocukra z kolegami much, dzielacych jednak (nawet nie 1) piaskownice. czyli JAKBY (hihi) potwierdzenie, ze srodowisko jest bardzo waskie, a wewentrzne spory nie prowadza do niczego, bo i tak, w ogolnym rozrachunku wszelkie proby buntu na pokladzie maja sile forumowego posta, czyli zadna. podobnie jak hajp na muchy, blog psychocukra, antyhajp na wczuwanie sie. ale rozrywka przednia:)
    sc (23 września 2008)
  • no to różnimy się w ocenie. może faktycznie jest tak, że trzeba spędzić z nimi kilka chwil (na koncercie choćby), żeby to skumać. nie twierdzę, ze nie.
    ?? (23 września 2008)
  • >i chyba z tego naigrywają się panowie z Psycho. nadinterpretacja do entej potegi, panie nowicki. majaca z rzeczywistoscia mniej wiecej tyle wspolnego co ewentualne stwierdzenie, ze rzeczony blog jest lamentem nad glodem malenkich dzieci w afryce.
    tomek wasko nzlg (23 września 2008)
  • ja jeszcze dodam jedną rzecz - to nie jest odwieczny problem tego kraju. więcej, przy wszystkich oczywistych żenadach i chybionych postaciach/publikacjach/zespołach przez wiele lat jednak była dość wiarygodna tkanka niezależna. oczywiście, że brakowało może do końca osłuchania niektórym, kosmopolitycznego zmysłu, estetycznego również. jednak nie było tej miałkości całej, która jest teraz. jeszcze kilka lat temu każdego roku po kilka bardzo mocnych płyt (ckod, ścianka, pogodno, kobiety...), a w rzeczonej Trójce w dzień bez okazji żadnej leciało The Smiths, Talking Heads czy jakiś fajny stary Pretenders nawet (ale to taka dygresja, z tą Trójką, w dzień jest chujowa do cna teraz). no mam wrażenie, że postawiono na slogany, ubranka, sztuczny hajp. a nie na osobowości. i chyba z tego naigrywają się panowie z Psycho. podzielam, choć z wykonaniem bloga bywa różnie. ale to już pisałem.
    ?? (23 września 2008)
  • >zresztą kurwa co to za hype, znajmy miarę, nawet jakby >każdy kto przeczytał tą nieszczęsną recenzje tomka zaraz >skoczył do sklepu po płytę much to i tak sprzedałaby się >gorzej niż feel o jakieś 100 tys egzemplarzy jak nie >więcej... dokładnie to muchy zadebiutwały w 354 notowaniu olisa na wysokim 19 miejscu co na moje oznacza jakies moze 5 tysięcy nosników dostarczonych do sklepów,co nie znaczy sprzedanych, potwierdza to błyskawiczne wypdanięcie z OLISA Hype na Muchy jest TYLKO I WYŁĄCZNIE hypem medialnym pozwalającym im krzyczeć dobre stawki za gig, ale to ma krótkie nogi, remeber eM ??
    fahowiec (23 września 2008)
  • redaktorze Tygrysia Maska, no trochę rozczarował mnie Twój wpis, liczyłem na więcej. -obaj pisujemy do magazynów na P i M. z Twojego tonu wynika, że dystansujesz się jednak ('skandal na miarę newsa w mag Pulp', 'polskie NME'). otóż widzisz, zakładanie własnych komitetów? trochę to szklane domy, niewykonalne w obecnej rzeczywistości tutejszej. sugerujesz, że mam założyć swój Pulp? wybacz, ale to demagogia. wystarczy, że sie nie godzę na 'Pulp jako Bravo dla indie-nastolatków' i mówię wprost jeśli coś mi się nie podoba, proponuję tematy, które wydają mi się godne publikacji. czasy rockefellerów i własnych komitetów są (bardzo niestety) za nami. - nie chodzi o pretensje do zespołu Muchy, że istnieje. chodzi o niezgodę na sytuację jaka w ostatnich latach się wykrystalizowała u nas - dewaluacja pojęć, dorwanie się do medialnych tub osób całkiem nieprzygotowanych, wreszcie brak wyraźnego mechanizmu reakcji na to wszystko. jakbyś nie zauważył jednak - tych tub nie ma zbyt wiele. oszczędzę czytającym parady nazwisk, ale są ludzie, którzy uchodzą za autorytety w dziedzinie niezależności, a tak naprawdę nie mają pojęcia o podstawowych kwestiach, jadą na ślepo, bez różnicowania jakiegokolwiek, wartościowania. przy tak niewielu tubach efekt jest taki, że robi się na końcu śmieszno i smutno trochę. sorry, ale żeby ze zgrzebnego poproczka, który operuje momentami grafomańską miejską nibypoezją zrobić wydarzenie ostatnich 5 lat? coś jest nie tak chyba. - te fekalne porównania. ech, słabe bardzo.
    ?? (23 września 2008)
  • "zjawisko trójkowo-pulpowo-H&M'owe" <klaszcze>
    em, c (23 września 2008)
  • >Jak serwis zbyt głęboko wejdzie w aktywność typu wywiady, organizowanie festiwali i patronaty nad płytami, siłą rzeczy zaprzyjaźnia się z tymi ludźmi i traci obiektywizm lub żal mu zjebać< kurna, dziwne to trochę jest, znaczy, że jak idziesz na wywiad, to od razu na wódkę, na panienki i na przyjaźń do grobowej deski? to chyba niezbyt profesjonalne podejście, co? jak jesteś dziennikarzem to cię pierdoli, kim jest twój rozmówca - musisz się przygotować do rozmowy, przeprowadzić ją i napisać co trzeba. po kiego się zaraz zaprzyjaźniać? a co do patronatów, to ludzie, nie bierzcie patronatów w ciemno, zapoznajcie się najpierw z płytą, którą chcecie jako serwis promować - po co robić żenadę później?
    rybak (23 września 2008)
  • >wywiady to normalna część dziennikarskiej roboty. zdarza się w każdej gazecie muzycznej, niemal w każdym portalu. wywiad, patronat nad płytą (porcys chyba patronował muszemu debiutowi) czy organizacja festiwalu nie oznacza z miejsca lizania się po fiutach - używając porcysowej dialektyki. nie, a już na pewno na tak wątłym rynku jak polski, gdzie czasopism po prostu nie stać na niezależność. (abstrachujac od porcys i much bo to faktycznie sprawa bardziej koleżeńska niż biznesowa i pretensje są poniekąd zrozumiałe co zresztą wyłożył michał). in the real world jest tak, że jak masz patronat to nie wypada ci zjechać płyty, a przynajmniej nie dokumentnie i trzeba się sporo nagimnastykować. i tu na przykład wychodzi sprawa z out of tune, czytając recenzje widać kto ma patronat i komu ręka zadrżała, kto nie i może napisać co sądzi, a kto się urwał z choinki (vide mireczek). i żeby była jasność daleki jestem od rozdzierania nad tym szaty. >Psychocukier jest właśnie ponad tym wszystkim. mają gdzieś opinie tego środowiska, a przynajmniej na to wskazuje ich wideoblog. ale właśnie w tym problem, że nie wiedzieć czemu NIE JEST ponad to. to jest w tej sprawie najbardziej zdumiewające. sorewicz, ale nikt mi nie powie, że gdzieś tam z tych filmików nie przebija skryty żal do trójki. komiczność tej sytuacji polega na tym, że nawet jeśli te filmiki miały wywołać skandal (nie wiem, nie jestem przekonany, wole wierzyć że nie miały), to był to skandal co najwyżej na miarę niusa w magazynie Pulp. dalej, podejście ludzi w rodzaju ??, którzy z jednej strony ustawiają się ponad całe zjawisko trójkowo-pulpowo-H&M'owe, a z drugiej strony mają do niego pretensje, że promuje nie to co trzeba wydaje się być sytacją w której ktoś obwieszcza wszem i wobec, że wdepnął w gówno, ale równocześnie pochyla się nad tym gównem i wyraża głęboki żal, że owo gówno nie che mu się odczepić od podeszwy. po kiego chuja im te czułe słówka redaktora stelmacha? absurdem jest mieć pretensje np. do takiego Pulpa, który od początku miał być "polskim NME", że jest "polskim NME" i tak dalej. >jest dość hermetyczny. jest wiele przestrzeni muzycznej i opinii na temat muzyki poza tym światem. DOKŁADNIE, świat nie kończy się na trójce i magazynie Pulp, a nawet jeśli by tak było to jak mawiał klasyk "nie palcie komitetów, zakładajcie własne" >ale parę osób, które jakimś cudem dotarły do tego serwisu i niekoniecznie zgadza się z każdą recenzja, a czasem jest stanowczo przeciw trochę ma do zarzucenia ale konkrety proszę. co masz do zarzucenia prócz rzekomego "hype'u na muchy"? zresztą kurwa co to za hype, znajmy miarę, nawet jakby każdy kto przeczytał tą nieszczęsną recenzje tomka zaraz skoczył do sklepu po płytę much to i tak sprzedałaby się gorzej niż feel o jakieś 100 tys egzemplarzy jak nie więcej... >dopiero sie skapnąłem, że bikinarska bedzie na cd - w pyte wiadomo bikiniarska mistrz.
    tygrysia maska (23 września 2008)
  • >[Jak serwis zbyt głęboko wejdzie w aktywność typu wywiady, organizowanie festiwali i patronaty nad płytami, siłą rzeczy zaprzyjaźnia się z tymi ludźmi i traci obiektywizm lub żal mu zjebać.] wywiady to normalna część dziennikarskiej roboty. zdarza się w każdej gazecie muzycznej, niemal w każdym portalu. wywiad, patronat nad płytą (porcys chyba patronował muszemu debiutowi) czy organizacja festiwalu nie oznacza z miejsca lizania się po fiutach - używając porcysowej dialektyki. >Reasumując, w kwestii tworzenia klik i kolesiostwa nie mamy sobie wiele do zarzucenia. ale parę osób, które jakimś cudem dotarły do tego serwisu i niekoniecznie zgadza się z każdą recenzja, a czasem jest stanowczo przeciw trochę ma do zarzucenia. choć z drugiej strony ten światek, który się wytworzył przez parę ostatnich lat (hype na Muchy, porcys, screenagers, hype na indie polską super scenę: renton, rotofobia, off muzyka, off ludzie, off moda, emotrampki, indiegrzywki, pismo pulp itp.) jest dość hermetyczny. jest wiele przestrzeni muzycznej i opinii na temat muzyki poza tym światem. Psychocukier jest właśnie ponad tym wszystkim. mają gdzieś opinie tego środowiska, a przynajmniej na to wskazuje ich wideoblog. zresztą były naczelny tego serwisu tego serwisu też już raczej dryfuje w stronę Trójki, tamtejszych felietonów, uniezależnia się. >z punktu widzenia Much obstawiam, że im ten hype zaczął raczej dokuczać niż pomagać. raczej nie miał zbytniego wpływu. czytelnicy, którzy zgadzali się z opiniami recenzentów porcys polecieli za tym hype'em. reszta tłumów, która szaleje na koncertach posłuchała Anny Gacek i Piotr Stelmacha z większego medium - Trójki.
    Jożin (23 września 2008)
  • Nie ma żadnej kliki, jest w zasadzie jeden wyjątkowy przypadek zespołu Muchy, gdzie popełniliśmy błąd, bo płytę zrecenzowała osoba znajdująca się w samym środku relacji serwis-Muchy. Bardzo możliwe, że recenzję powinien napisać Jędrzej (wtedy ocena byłaby zbliżona do oceny Tomka) lub na przykład ja (wtedy ocena byłaby sporo niższa), ale ja chyba w ogóle wtedy nic nie pisałem. Zdarzyło się, trudno. Zostaje już tylko zapewnianie, że koleżeństwo nie miało w tym wypadku znaczenia itd. itd. W każdym razie błąd leży po stronie serwisu Porcys, a z punktu widzenia Much obstawiam, że im ten hype zaczął raczej dokuczać niż pomagać. Ale gdyby powiedzieli: "koledzy, fajnie, że wam się podoba nasza muzyka, ale weźcie już się od nas odpierdolcie, bo nam psujecie strategię marketingową" to byliby burakami. Prosiłbym jednak o zwrócenie uwagi na taki drobiazg, że podobne sytuacje trafiały się chyba wszędzie - czy to na najfajniejszych indie portalach (od PFM po buddyhead), czy w dużych magazynach. Nam się kilka takich pomniejszych, mało istotnych tekstów trafiło, ale ogólnie wyjątkowo tego pilnowaliśmy (np. ja nie pisałem recki Afro tylko dlatego, że odbierałem płytkę osobiście od M. Sz.). Mała ilość wywiadów też nie jest przypadkiem, tylko świadomą strategią. [Jak serwis zbyt głęboko wejdzie w aktywność typu wywiady, organizowanie festiwali i patronaty nad płytami, siłą rzeczy zaprzyjaźnia się z tymi ludźmi i traci obiektywizm lub żal mu zjebać.] Reasumując, w kwestii tworzenia klik i kolesiostwa nie mamy sobie wiele do zarzucenia.
    mz (23 września 2008)
  • (no i oczywiscie bardzo chetnie napisalbym cos o nowych kawalkach z mspc, tylko przeciez gram w tak chujowym zespole, ze nie mam prawa sie wypowiadac o innych, juz nieraz mi to tu przypomniano)
    elliot crane (23 września 2008)
  • >>> sprawiedliwy ktory filmikow nie widzial itd Niestety rownie nudne jak chuj jest to ciagle pierdolenie o spinaniu. Ale ok, jestem widocznie kurewsko spiety - juz sie przyznalem przeciez, wiec po co znowu o tym? Tlumaczylem najpierw bardzo cierpliwie (tak jak zazwyczaj tlumaczy sie myslacym ludziom), ze dla mnie to jest kwestia jakiegos wyczucia smaku i niepotrzebnego, nieudolnie maskowanego pseudohumorem plucia jadem w strone, gdzie wcale nie ma wrogow. Ja takich rzeczy nie robie i nie lubie jak ktos mi robi. I o tym sa wszystkie moje posty oprocz ostatniego. Jesli dla kogos oznacza to ze mam spieta dupe, to nie ma problemu, pogodzilem sie z tym faktem. Ale nie zmienia to mojego zdania o calej sprawie. I o tym jest post ostatni. Poniewaz po raz kolejny musze tlumaczyc kazde swoje zdanie piecioma kolejnymi jak piecioletnim dzieciom, oznacza to ze albo rozmawiam z debilami, albo osmieszam sie tylko znowu ku uciesze paru osob. Na szczescie naprawde juz mi sie znudzilo i wracam do pozyteczniejszych zajec, bawcie sie dalej.
    elliot crane (23 września 2008)
  • ok, do czego zmierzam, to zwrocenie uwagi na lekka absurdalnosc takich zarzutow. jak juz ktos wyzej zauwazyl, mowa tu o bardzo waskim (i do tego hermetycznym, przynajmniej takie mozna odniesc wrazenie) srodowisku... Ciekawy wątek ale myślę, że takie relatywizowanie prowadzi do nikąd. Bo co mamy teraz ustalać od jakiej liczby środowisko przestaje być wąskie i hermetyczne a co za tym idzie włączają się standardy-raczej słabe rozwiązanie. Trzeba sobie jasno powiedzieć albo trzymamy się określonych zasad albo nie. No nie można być trochę w ciąży albo mówić że jak tylko małe sumy to niech sobie kradną. Pisanie recenzji kumplowi jest kiepską sprawą. A brak kompetencji...cóż zakladam, że jak ktoś pisać recenzje to powinien coś sobą reprezentować. Wiem jak to śmiesznie brzmi w kontekście tego co się czasami publikuje ale może kiedyś będzie lepiej.
    ryko (23 września 2008)
  • ja zdecydowanie wole brak kompetencji. przynajmniej moze byc smiesznie, andrzej dowodem.
    em c (23 września 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)