INNE - FORUM

psychocukier - no more work

19 września 2008

sory Tomek ale to zasługuje na osobny wątek:

http://www.nomorework.biz/

o kurde tak żałosnego gówna dawno nie widziałem, wstrząsająca wręcz próba rozliczenia się z polską muzyka alternatywną połączona z frustrowaniem chłopców bo polskie radio nie chciało ich wydać polana sosem 'nienawidzimy was i wy nas też nienawidźcie' żeby nie było że ruszy ich po tym czymś jakakolwiek krytyka

smutne słabe nieśmieszne głupie głupi zespół nie tykam

stiff
  • i na rapidshare i na torrentach emulach i wszystkich innych tego typu empikach hehe
    chyba (27 września 2008)
  • Znaczy, że już se przedpremierowo można kupić, ta?
    Ra błyskotliwy (27 września 2008)
  • Czas na odrobinę informacji o muzyce: Najnowszy album Psychocukru "No More Work" jest dostępny w następujących miejscach: ALLEGRO,SERPENT ORAZ W SALONACH NAZIEMNYCH W ŁODZI "Ale Jazz" ul. Pomorska 10 "CIK" ul.Piotrkowska 102 a a także na koncertach zespołu, na które serdecznie zapraszamy: 27 września – Tczew – Tromba 28 września – Sopot – Papryka
    Werk (27 września 2008)
  • "wystarczy wpaść na pół godziny do tej mekki, by skumać, o co chodzi w tym blogu i w całej 'ideologii' sajko i innych bandów z miasta ł" moze zorganizujemy forumowa pielgrzymke i nas oswieci?
    em c (26 września 2008)
  • "wystarczy wpaść na pół godziny do tej mekki, by skumać, o co chodzi w tym blogu i w całej 'ideologii' sajko i innych bandów z miasta ł" (no teraz to ja się uśmiałem niespodziewanie. ale wystarczy wpaść na pół godziny do mnie na osiedle i od razu stanie się jasne skąd u mnie ta spina, święta obraza i kołtuński gen, rotfl)
    elliot crane (26 września 2008)
  • ryko, nie mam sily juz do ciebie. najprosciej, jak umiem: - nikogo z tego forum nie znam prywatnie. jestem z warszawy, nie jestem za pilka nozna. nie jadam w barach. - zarty na blogu niesmieszne, a ich przekaz nieczytelny - dobra szydera nie jest zla. zla szydera to kompromitacja dla nadawcy nie odbiorcy - nie ma zadnej obrazy, ze ktos sobie pozartowal. sam fakt, ze ktos sobie pozartowal nie stawia mnie w obowiazku udawania, ze mnie to smieszy. to nie pieprzony sitcom z wynajetymi za pieniadze klakierami - umieszczanie tego pod domena bedaca tytulem nadchodzacej plyty sugeruje, ze jest to element jej promocji. a tam najmniej (o ile w ogole, bo juz nie pamietam za wiele z bloga) miejsca poswieca sie kawalkom z myspace - manifest pck (a wlasciwie to ich forumowych rzecznikow, gdyz z samego bloga ciezko cokolwiek wyczytac) jak dla mnie ma za duzo niescislosci i braki merytoryczne, o ktorych pisalam wyzej. w zwiazku z tym nie przemawia do mnie ani forma, ani trescia, wiec jestem na nie - 'awangardowy' jak juz mowilam to okreslenie umowne. chodzilo o to, ze nie rozumiem jak mozna sie obruszac, ze w pr nie odnosi sie sukcesu materialem z zalozenia niepasujacym do profilu ogolnokrajowej rozglosni (w tym sensie pck jest 'zbyt awangardowe') i miec pretensje, ze latwe i przyjemne piosenki much sa tam chetnie grane. boli brak sukcesu, zmien stylistyke. zmiana stylistyki bylaby zbyt bolesna, pogodz sie z brakiem sukcesu. ale nie miej pretensji do garbatego - proste? - to ciesze sie i zgoda, a bog wtedy reke poda!
    sc (26 września 2008)
  • mi sie zdawalo ze zdecydowana (zdecydowanie zdecydowana) wiekszosc postow dotyczyla wlasnie poziomu, bezposrednio zainteresowani wypowiadali sie tez bez jakiejs specjanej napinki (w moim odczuciu). ale moze tylko mi sie zdawalo, w calosci tematu czytac nie bede. >Amen! wlasnie obraziles uczucia religijne andrzeja, zobaczycie sie w sadzie.
    em c (26 września 2008)
  • Rozumiem,że ciebie(-em c) drażni forma ("chujowa") ale są tu też tacy, którzy uważają, że wogóle Psychocukier nie powinien srać na włwsne srodowisko. Stąd moja konstatacja, że szanowni forumowicze nie potrafią jasno określić co tak naprawdę ich irytuje w zagrywce Sajkowców-"chujowość" formy czy "chujowość" czynu. Comprende? Czy jeszcze prosciej mam tłumaczyć. O ile nad pierwszym elementem można spierać się na plaszczyźnie gustów i smaku o tyle jeśli chodzi o krytykę za sam fakt kpienia z innych "artystów" to jest to przejaw koltuństwa w czystej formie i hipokryzji ponieważ cały ten portal zasadza się na niewybrednym opluwaniu twórczości różnych ludzi. Odsylam po przykłady do pierwszego lepszego wątku np. o M.Peszek. Amen!
    ryko (26 września 2008)
  • "I tak właściwie to niewiadomo, czy żle, że sobie pożartował czy źle bo tak prymitywnie" nie wiadomo? wiadomo: zle, bo tak c-h-u-j-o-w-o to wyszlo. "Natomiast(to nie jest uwaga tylko do ciebie -sc) cały ten grupowy spazm nad niesmacznym, głupim, niewłaściwym, pijackim, zaćpanym i jakim tam jeszcze blogiem Psychocukru jest ponurym dowodem na istnienie nieśmiertelnego, niestety, -kołtuńskiego genu w nadwiślańskim narodzie. Święta obraza bo ktoś sobie pożartowł mniej lub bardziej prymitywnie z kolegów artystów" no wlasnie nie, nie 'swieta obraza bo zaatakowali kolegow artystow' tylko zalamka nad poziomem. ja tam nawet szczegolnego ataku nie widze. i najpierw piszesz ze nie wiadomo dlaczego tu sie wszyscy zalamuja (obraza artystow czy prymitwny poziom), a potem stwierdzasz, ze to, ze wszyscy grupowo sie zalamuja swiadczy o 'swietej obrazie bo ktos sobie pozartowal mniej lub bardziej prymitywnie z kolegow artystow'. a logika?
    em c (26 września 2008)
  • Tu się zgodze ten wątek jest ogónie festiwalem barku kumania i nabzdyczania sie z powodów nieistotnych. Chcę jedynie powiedzieć, że nie wydaje mi się żeby zespół, który po prostu dość sprawnie porusza się w konwencji rockowej należało klasyfikować jako awangardowy (co w takim razie powiedzieć o prawdziwych freakach klejącycych swoją muzę z odgłosów delfinów i uderzeń w kawałkiem mięsa w lastryko). Natomiast(to nie jest uwaga tylko do ciebie -sc) cały ten grupowy spazm nad niesmacznym, głupim, niewłaściwym, pijackim, zaćpanym i jakim tam jeszcze blogiem Psychocukru jest ponurym dowodem na istnienie nieśmiertelnego, niestety, -kołtuńskiego genu w nadwiślańskim narodzie. Święta obraza bo ktoś sobie pożartowł mniej lub bardziej prymitywnie z kolegów artystów. I tak właściwie to niewiadomo, czy żle, że sobie pożartował czy źle bo tak prymitywnie. Może wysublimowna kpina ujęta w serię limeryków bylaby łatwiejsza do łyknięcia, a może powinni postawić na konstruktywną krytykę - ogłaszając manifest, a może powinni spierdalać- nie ma końca korowód wujków i ciotek-Dobra Rada. A kawałki na majspejsie stoją i prawie nikt slowem się nie zająknie czy fajne czy nie. Żegnam bez emocji.
    ryko (26 września 2008)
  • –ryko, 25/9/2008 22:06 a ty dalej swoje, odwracasz kota ogonem. ucinasz cytaty tak, ze zmienia sie caly sens wypowiedzi, nie bede wiec odpowiadac na cos, czego nie napisalam. > Nie chce się wyzłośliwiać ale twój passus o niebeszczeszczeniu narodowej kultury seksualnej każe mi zapytać żartem : czy ty jesteś z Torunia? to akurat byla ironiczna parafraza proroctwa andrzeja na temat peszek z tematu obok. zaznaczona cudzyslowem i z pozdrowieniami dla wieszcza w nawiasie. widocznie nie kumasz lokalnej legendy tak jak ja nie kumam symboliki oddawania uryny w lodzkim barze anna. no trudno.
    sc (26 września 2008)
  • pogielo cie? teraz wszystkie zaplakane meczybuly beda do anny chodzily za maly tlok tam masz?
    no nie (26 września 2008)
  • jak można być za legią, jezu. "polityczność" chantal mouffe, red. mn. (nie mylic z nme). to się nazywa agoniczna demokracja, pochwała konfliktu w demo. zdrowy konflikt nie ma niestety nic wspólnego z tą "dyskusją", która jest pełna nabzdyczonej niekumacji kilku nadętych balonów, a może i zeppelinów. zanim się udusicie, zważcie chociaż, że to, kurwa, nie jest kibel w radiu łódź (gdzie płyta była zgrywana), ale w barze anna, rok zał. 1912. podaję adres: tuwima 1. nie trzeba spędzać nawet paru chwil z sajko, jak sugerował mn, może wystarczy wpaść na pół godziny do tej mekki, by skumać, o co chodzi w tym blogu i w całej 'ideologii' sajko i innych bandów z miasta ł. na koniec mego jednorazowego udzielenia się w historii tego portalu, chciałbym udzielić pełnego poparcia w sprawach bloga mn, zaznaczając przy tym, iż nie jest to żaden lokalny patridiotyzm lub efekt picia wódki, ponieważ mn widziałem raz w życiu (na gigu sajko, jakżeby) i już nawet nie pamiętam, jak wygląda.
    garage. (26 września 2008)
  • dostrzeglam roznice, zespol jest ponad wszystkimi rentonami, oot w kwestii profesjonalnosci, ale nie odwracaj kota ogonem. na blogu pariodiuje sie RADIOWE SINGLE 'offensywnych' z bolesnym pominieciem l.stadt, ktorych utwor 'londyn'- jedyny na plycie zaspiewany po polsku i do tego wzruszajace emigracyjne true love story Pomijam fakt, starasz się obalac tezy, których wogóle nie stawiałem to jeszcze masz "bolesne" pretensje, że ktoś sobie nie zakpił z jakiegoś zespołu a twoim zdaniem powinien. Nie wiem może poproś chłopaków (Psycho) a oni spełnią twój postulat w którymś z kolejnych odcinków. Jakoś nie sądze, żeby drżeli ze strachu na myśl, że wzbudzą gniew L.Stadt. Błagam o odrobinę rozsądku. Nie chce się wyzłośliwiać ale twój passus o niebeszczeszczeniu narodowej kultury seksualnej każe mi zapytać żartem : czy ty jesteś z Torunia? A poważnie poprosić: nie pisz każdej bzdury, która przychodzi ci do głowy.
    ryko (25 września 2008)
  • wlaśnie tłumaczę panu posłowi, że piszemy szczere recenzje a za to mamy mało wywiadów i patronatów płytowych
    mz (25 września 2008)
  • moim zdaniem lepiej być uładzonym i niekontrowersyjnym (jak Tera Rock) niż być dosadnym (jak Porcys) i pisać nieszczere recenzje (no bo jak tu Krzysia, Tomka, Wojtka tak z buta potraktować jak tak fajnie się z nimi piwkowało i plotkowało o innych kapelkach)
    rybak (25 września 2008)
  • "a ja piszę o sytuacji zdrowej, gdy serwis czy pismo muzyczne patronuje płycie, którą faktycznie większa część redakcji lubi, redaktor naczelny na naradzie redakcyjnej przed tym patronatem prowadził dyskusje ze swoimi pracownikami - czy warto tę płytę promować?, jak się zapatrują na jej wartość?, kto się zgadza, by patronat objąć?, kogo to w ogóle nie rusza i na pewno nie będzie pisał recenzji płyty, bo uważa, że jest słaba itd." patronaty płytowe w przypadku serwisu muzycznego to bardzo śliska sprawa. osobiście byłem przeciwko w każdym takim przypadku do tej pory, ale koledzy nie zawsze podzielali moje zdanie. na pewno mogę zagwarantować, że jeśli będą patronaty płytowe to wg zdrowego scenariusza (patronat nad Muchami był uzasadniony właśnie). "wywiady to normalna część dziennikarskiej roboty. zdarza się w każdej gazecie muzycznej, niemal w każdym portalu. wywiad, patronat nad płytą (porcys chyba patronował muszemu debiutowi) czy organizacja festiwalu nie oznacza z miejsca lizania się po fiutach - używając porcysowej dialektyki." O ile światek jest na tyle duży, że nie spotykasz później tych ludzi na codzień. Trzeba być baaardzo wyluzowanym i mieć wszystko w dupie, żeby kogoś poznać osobiście, porozmawiać w miłej atmosferze a kilka miesięcy później napisać - płyta tego gościa jest gównem. Wszystko jest w porządku dopóki magazyn jest uładzony, kulturalny i nie używa takich kontrowersyjnych określeń jak gówno, tylko zamiast tego pisze, że artysta poszedł nie do końca w tym kierunku, którego niżej podpisany by oczekiwał czy coś takiego. Porcys wyrasta z i lepiej się czuje w wyrazistej, dosadnej formule. [Na marginesie, niekwestionowanym mistrzem subtelnej krytyki jest Wiesław Weiss.]
    mz (25 września 2008)
  • –ryko, 25/9/2008 02:11 > deficyt dobrej polskiej piosenki nieawangardowej > coś pięknego!!!! > Czy to oznacza, że Sajko grają piosenkę awangardową? tak bejbe, chodzi o taka piosenke, o ktorej matki zony i kochanki, uslyszawszy w poludnie w radiu podczas szykowania niedzielnego obiadu mowic beda 'coś pięknego!!!!', bez wzgledu na to, czy niezal ultrasy tym pogardza. ciezko zaakceptowac, ze ktos chcialby trafic do szerszej publiki, niz sluchacze niezal akademickich rozglosni? ciezko pogodzic sie z faktem, ze takie zespoly tez sa potrzebne? a skoro samemu swiadomie nie tworzy sie pod profil panstwowej rozglosni ogolnokrajowej, to do kogo i o co te pretensje? awangardowy to termin umowny, jak wiekszosc epitetow i inwektyw w tym watku. sek w tym, ze na plycie psychocukru nie znalazlam potencjalnego 'przeboju lata z radiem', wiec nie rozumiem skad to rozczarowanie brakiem popularnosci wsrod tych PONIZEJ. > Posłuchaj calej plyty L.Stadt a być może dostrzeżesz rożnice, mam nadzieję, że dostrzeżesz. A Londyn faktycznie dość mdławy i mglisty jak to Londyn. dostrzeglam roznice, zespol jest ponad wszystkimi rentonami, oot w kwestii profesjonalnosci, ale nie odwracaj kota ogonem. na blogu pariodiuje sie RADIOWE SINGLE 'offensywnych' z bolesnym pominieciem l.stadt, ktorych utwor 'londyn'- jedyny na plycie zaspiewany po polsku i do tego wzruszajace emigracyjne true love story- to totalnie marketingowe zagranie, bo czyms trzeba bylo trafic do przecietnego sluchacza pr. ja sie nie licytuje, kto jest ponad pod katem wlasnych idealow, sympatii, meldunku, czy czegokolwiek, tylko staram sie wskazac pewne niescislosci w tym pieknym manifescie i klasyczny lol w pretensjach do garbatego, ze ma proste dzieci.
    sc (25 września 2008)
  • L.Stadt raczej właśnie koncertowo najlepiej się bronią - jeśli oni są słabi, to mało kto u nas potrafi grać. przy okazji - jak ktoś wpisuje się i używa stwierdzeń w stylu 'ale to była k.!', sam pod sobą wykopuje dołek.
    ?? (25 września 2008)
  • no dokladnie, a potem slawa, dziewczyny i pieniadze. znajac ckod z plyt i koncertow oraz znajac psychocukier z bloga - psyschocukier.
    em c (25 września 2008)
  • >ps. a niedługo potem CKOD. jakbyście mieli tylko jedno - nie wiem, ile tam tego jest - 15 zł powiedzmy, to na co byście z tych 2 (stan na AD 2008) poszli? mówimy o koncercie. (albo może nie, bo coś się wywoła) jeśli chodzi o "stan na AD 2008" to zdecydowanie psychocukier... może uda ci się nawet załapać na jakiś wpis na blogu kto wie
    tygrysia maska (25 września 2008)
  • Jedno jest pewne - nie idź przypadkiem na L.Stadt - to jest dopiero kupa.Byłem na ich koncercie trochę przypadkowo, bo chciałem spotkać się z kumplami, akurat grali koncert, no to poszliśmy. Strasznie to było słabe i nudne. Na koncert poszedłem "z tezą" że to pewnie będzie lipa, ale to tylko powinno im ułatwić sprawę, bo w takiej sytuacji bardzo łatwo się obronić.
    MatRu (25 września 2008)
  • kurcze, wypatrzyłem znienacka, że gdzieś tu zaraz w pobliżu koncert Psychocukiera będzie, jeszcze tydzień temu nawet przez myśl by mi nie przeszło, żeby iść, a teraz "po tym wszystkim" zacząłem poważnie rozważać. widzicie, co narobiliście? jednak już mi chyba przechodzi. bo ja też z tych ponad i wyluzowanych, wiadomo. ps. a niedługo potem CKOD. jakbyście mieli tylko jedno - nie wiem, ile tam tego jest - 15 zł powiedzmy, to na co byście z tych 2 (stan na AD 2008) poszli? mówimy o koncercie. (albo może nie, bo coś się wywoła)
    yeahnot (25 września 2008)
  • deficyt dobrej polskiej piosenki nieawangardowej coś pięknego!!!! Czy to oznacza, że Sajko grają piosenkę awangardową? Posłuchaj calej plyty L.Stadt a być może dostrzeżesz rożnice, mam nadzieję, że dostrzeżesz. A Londyn faktycznie dość mdławy i mglisty jak to Londyn.
    ryko (25 września 2008)
  • wlasnie podsunelas im pomysl do nastepnego odcinka, psychocukier sa 'ponad to' (tu: lokalny patriotyzm).
    em c (24 września 2008)
  • przesluchalam debiut psychocukru. mam wrazenie, ze pck to dobry zespol muzyczny i znakomity zespol do fanowskiego snobowania sie na zachodnia modle, pojscia na koncert w wypranym tiszercie pavement do ciasnego zadymionego klubu. mimo ze spiewaja po polsku. i ok, tyle, ze my cierpimy na deficyt dobrej polskiej piosenki nieawangardowej, a nie 'halasu, ktorego nie mozna zanucic', chocby tryskajacego metafizyka i na ultra-swiatowym poziomie. i w tym momencie ladnie zagrane i przyjemnie zaspiewane milosne liryki much, nieobce 'naszej slowianskiej duszy' i niebeszczeszczace 'narodowej kultury seksualnej' (pozdro andrzej) maja szanse na zalepienie tej luki. jak sie jednak okazuje w rzeczywistosci, a nie w internecie, szansy tej wcale nie maja, bo w mediach poza pr w zasadzie nie istnieja. natomiast dyskusja zazarta jakby nie dosc, ze sprzedali potrojna platyne i swoje twarze w tvn, to jeszcze nie dopuszczali do koryta innych utalentowanych kolegow, perfidnie tlukli szklane domy i byli glownymi sprawcami owej jalowosci polskiego rynku muzycznego i niepowagi magazynu pulp. ja jestem w stanie zrozumiec wszelka zajadlosc, ale jesli ma ona racjonalne podstawy. jeszcze jedno mnie zastanawia. wykpiono galanterie, single rentona i oot, a nawet hatifnats pochodzace z nieco innej bajki, natomiast jakims cudem pominieto l.stadt i ich singlowy, nostalgiczny 'londyn'. czy londyn tez jest PONAD czy to jednak kwestia, ze gardzimy wszystkim, ale swoim sie nie narazamy?
    sc (24 września 2008)
  • raczej kazdy kto ma ambicje i aspiracje i wolny czas zeby porzerzyc swoje horyznoty myslowe bedzie buszowal w necie lub przegladal w empikach zagraniczna prase muzyczna, pulp sluzy czytelnikowi zeby sobie przejrzał i obejrzał w metrze, czy przy sniadaniu, przy okazji moze cos podchwycic i jest fajnie, ale nie ludzmy sie ze porcys na papierze mialby jakakolwiek racje bytu. z drugiej stony, nie ma co demonizowac, nie jest to wcale zadne nme, a jezeli czasem, to z przymruzeniem oka: ";)"
    agn (24 września 2008)
  • wstepniak w obecnym numerze zapowiada szersze zajecie sie rzeczami nie-muzycznymi, nie wiem czy to dobry pomysl, bo calosc sie juz kompletnie rozmyc. ja nigdzie w poblizu powstaniu konceptu na pulp nie bylem, ale pismo wyglada dokladnie tak jak sie spodziewalem, moze przez miazgi, a moze nie. kruszyc kopii jak dla mnie nie ma o co, przynajmniej jest co przjerzec jak sie czeka na koncert.
    em c (24 września 2008)
  • >widzę, że piszesz o jakimś dziwnym świecie układów, np. sytuacja, gdy jakiś mało znany serwis patronuje zespołowi w miarę popularnemu, by zwiększyć swoją popularność. piszę o dość konkretnych sytuacjach, z którymi się spotkałem. >a ja piszę o sytuacji zdrowej, gdy serwis czy pismo muzyczne patronuje płycie, którą faktycznie większa część redakcji lubi, redaktor naczelny na naradzie redakcyjnej przed tym patronatem prowadził dyskusje ze swoimi pracownikami - czy warto tę płytę promować?, jak się zapatrują na jej wartość?, kto się zgadza, by patronat objąć?, kogo to w ogóle nie rusza i na pewno nie będzie pisał recenzji płyty, bo uważa, że jest słaba itd. wszystko piękne, ale w ten sposób jako porcys.com mielibyśmy może z jeden patronat na rok. i o ile nam by to specjalnie nie zaszkodziło, co najwyżej nie pomogło, to już w przypadku pism branżowych taka sytuacja byłaby nie do przyjęcia. muszę cię zmartwić ale nie bardzo znam pismo/portal gdzie sprawa patronatów rozpatrywana jest w tak "zdrowy" sposób jak to opisałeś. >trzeba by zapytać Psychocukra to fakt, pewnie troche się zagalopowałem, jak zresztą większość "hejtersów" i "fanów" w tym wątku. akurat mnie osobiście ten blog specjalnie nie zbulwersował, a moja opinia o rzekomym "skrytym żalu" do trójki również jest na wyrost skoro chłopaki grają koncerty w osieckiej i wydają kawałki na składnakch offensywy (jak chociażby wielkie, i chyba jedyne odkrycie na ostatniej czyli świetny kawałek marcinery) >ja znam. jak to ktoś mądrze ujął - Porcys stał się bardziej popularny, dzięki Muchom - nie odwrotnie. to ja tak pisałem (tzn. między innymi) ale w rzeczywistości musze cię zmartwić nie skoczyła nam oglądalność >wiesz, niektórym (naiwnym?) się wydawało, że Pulp to będzie taka niezależna gazeta muzyczna (bardziej profesjonalny Porcys na papierze), światełko w tunelu dla zbłądzonych niezal-duszyczek, które nie wiedzą który zespół jest bardziej alternatywny i która alternatywa jest teraz modna, słuszna. a może teraz mają zacząć słuchać Britney Spears? może pop? a może Madonna wyszła z mody? Timbaland jest już passe? już nie jest jazzy, trendy, ani avanti? nie, teraz trzeba nosić koszulki z wizerunkiem Nicole z Pussycat Dolls! a tu patrz. artykuły o modnych (niekoniecznie nowatorskich (bo przecież nie nowotarskich;) )) zespołach z Warszawy, sesje z modelami, artykuły o modzie, muzyka modna i świeża, okoliczne trendy i tylko część jest poświęcona tradycyjnie rozumianej sztuce dziennikarstwa muzycznego. być może dlatego, że byłem gdzieś tam w okolicy klarowania się idei pulpu nie miałem takich złudzeń. ale jak już mówiłem nie bardzo widzę innej, realnej drogi dla takiego pisma niż bravo-podobna, nie w naszej rzeczywistości. dla gorzkiej muzyczno-dzinnikarskiej pigułki musi być mdławo-słodkawa otoczka, bo inaczej nikt od pracowników domów medialnych, po zblazowanych bywalców klubów by tego nie ruszył. co do zarzutu warszawo-centryczności to zgoda, jest w tym trochę prawdy, ale jest to po części pokłosiem tego że gro redakcji jest umiejscowione w warszawie. >nie zgadzam się tylko z tym, że 'gadasz - nic nie możesz zmienić jednak' albo, że bravo dla indie-nastek to mus. jak już pisałem, staram się dyskutować z takim pomysłem na pulp jaki obiegowo został wzięty za 'pewny, obowiązujący na zawsze', w gronie redakcyjnym. ale nie będę też tutaj zdradzał spraw wewnątrzredakcyjnych za bardzo. oczywiście nie da się tego pewnie wykonać w 100%, takiej zmiany charakteru magazynu na bardziej fachowy, ale coś tam można choćby przemycać w swoich tekstach. co staram się robić. a czyste sumienie o którym piszesz to podstawa. że nie musisz nikomu smarować bo wypada albo ktoś kazał. oczywistość. cóż dla mnie oczywistym jest, że droga obrana przez pulp się sprawdza, wystarczy spojrzeć na stopniowo wzrastajacą liczbę reklam. oczywiśce nie oznacza to, że nie ma miejsca na jakieś zmiany w formule, co więcej w zaistniałej sytacji rewolucji kadrowych takie zmiany z pewnością zajdą.
    tygrysia maska (24 września 2008)
  • "uśmiałem się, dzięki. skoczę po herbatę, moment. ...no jestem." ej serio po herbate byles czy tylko tak napiecie budujesz?:)
    zero-spinki (24 września 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)