INNE - FORUM
płyty kontrowersyjne, ekstremalne w jakikolwiek sposób...
11 września 2008wielu jeszcze nie słuchałem, może coś ciekawego ktoś tu przytoczy do sprawdzenia.
chodzi mi o płyty z serii "kochasz albo nienawidzisz". takie, gdzie opinie są wyjątkowo spolaryzowane. to w sumie temat z odwołaniami do recepcji, jaką miały pewne tytuły. wiadomo, że dla nieprzygotowanego słuchacza byle jaki tytuł z dość odmiennego od jej/jego gustów gatunku może wywołać skrajnie negatywną reakcję, dlatego lepiej, bo ciekawiej, będzie wymieniać tytuły, które wywołują odmienne reakcje wśród słuchaczy wydawałoby się przygotowanych do odbioru stylu/gatunku/estetyki, który/ą dana płyta reprezentuje (co oczywiście jest nie do sprawdzenia). w sumie fakt - kto daną opinię tu wygłasza jest dość kluczowe...
dwa tytuły na początek:
Captain Beefheart "Trout mask replica" (niezależnie od tego, ile ona ma 5 gwiazdek i "dziejowości" wypisanych dookoła niej, to jednak opór względem niej jest dość zauważalny)
Lou Reed "Metal machine music" (nie słuchałem, nie wiem; czy ona jest tak słaba jak mówią na mieście?)
-
Loveless? Fakt, nie znam osoby która pojęłaby i łyknęła na raz przegenialność mbv. Tylko to nie jest raczej kontrowersja. Nawet nie kwestia wyrobienia, tylko czasu.
szczur (12 września 2008) -
przypomniało mi się, że w starym "Tylko rocku" Grzesiek Kszczotek ocenił kilka płyty w ten sposób: ****(+) albo *. Co było jakby nie patrzeć dość kuriozalne, ale i jak na standardy tylkorockowe oceniania 95% płyt w ogóle w przedziale 3-4 gwiazdki - powiedzmy, wnoszące element anarchii, hehe. taka ocena było podparta opisem jednej gwiazdki - zdaje się, że "prezent dla wroga". pamiętam, że w taki sposób "ostrzegł" słuchaczy w przypadku Stiny Nordenstam "And she closed her eyes" (tu nie rozumiem) i Scotta Walkera z "Tilt" (tu ewentualnie bardziej). w przypadku Walkera ("Tilt" i "The Drift") zauważyłem jakby większą ostrożność, na zasadzie nie-za-bardzo-rozumiem-o-co-chodzi-ale-to-jest-chyba-dobre-a -na-pewno-należy-się-szacunek". no chyba, ze mówimy o dzieciakach z RYM, którzy jak ostatnio przypadkiem zauważyłem, machnęli serię 0.5 dla "Abbey Road", bo jest tam obecnie na pierwszym miejscu wszechczasów...
yeahnot (12 września 2008) -
mnie sie podobaja takie rzeczy http://www.youtube.com/watch?v=sHGxmOx3ReM czlowiek *z zewnatrz* nigdy tego nie polubi
roger (12 września 2008) -
racja, z pozoru loveless powinno sie takie wydawac ale to kompletna bzdura. Ten album nie ma zadnego la Resistance
saski (12 września 2008) -
serio z tym loveless? jakos nie zauwazylem zeby ten album polaryzowal opinie, polowa uwaza ze jest genialny a polowa ze ok ale przeceniany niemilosiernie. nie bardzo tez widze w jaki sposob mialby byc ekstremalny (poza historia powstania). juz nycgf sonic youth bardziej.
em c (12 września 2008) -
Kurwa, no przecież że "Loveless"!
Twój Stary (12 września 2008) -
royal trux - twin infinitives właściwie cały free-noise jest dla fanów muzyki polaryzujący.
spec (12 września 2008) -
mnie ta płyta nie wydaje się specjalnie kontrowersyjna, ale o wartość the understanding royksopp toczono kiedyś tutaj baaardzo zażartą dyskusję, która swoją drogą jest jednym z highlightów tego forum
ryba (12 września 2008) -
zdaje się, że o tej pierwszej chyba płycie Vince'a Gallo słyszałem, ze jest rewelacyjna albo totalnie beznadziejna, tak mi się przypomniało, choć nie słuchałem.
yeahnot (12 września 2008) -
ten no... The Beatles "Love"? tylko ze tu nie o sama muzyke chodzi, ale chyba tez skrajne opinie, co nie?
rageman (12 września 2008) -
beatles- sgt. pepper's lonely hearts club band, pamietam jak ta plyta podzielila fanow beatlesow –bigos, 12/9/2008 10:08 wg. mnie jest duzo plyt, ktore wiekszosc uwaza za genialne/absoluty ale jest mala bardzo krzykliwa grupa ktora uwaza cos za dno i tak jest w przypadku pieprza np. jest mala grupka, ktora nienawidzi ten album glownie ze wzgledu na ogromny hype wsrod krytykow muzycznych. Taki sam przypadek jest z KID A ale znam geneze, jak wspominal nawet Borys w recenzji - Ci ludzie maja klapki na oczach ze tylko GITARY I GITARY i kiedy zespol z nimi kojarzony nagrywa cos co nie opiera sie na owych gitarach a i tak jest mega genialne to zaczynaja krzyczec. Sgt. Peppers jest najbardziej "kontrowersyjna" plyta Fabsow, to nie ulega watliwosci. Fran Zappa jej szczerze nienawidzil ;] kontrowersyjne jest tez Smiley Smile by BB. Pomijajac historie ze SMiLE to zrobiono z niej naprawde strasznie ciekawy eksperymantalno-psychodeliczny projekt, ale druga polowa dziennikarzy w tamtym czasie uwazalo to za gowno gowien - otchlan gowna
saski (12 września 2008) -
z takich oczywistych 'Darklands' JAMC, różnica między tą płytką a psychocandy gigantyczna, niby rozczarowała ale dla mnie na równi z psychocandy. 'loaded' vu znowu trzeba chyba przytoczyć lodgera (i let's dance, heh)
krh (12 września 2008) -
beatles- sgt. pepper's lonely hearts club band, pamietam jak ta plyta podzielila fanow beatlesow
bigos (12 września 2008) -
Swans - children of god
moh (11 września 2008) -
epka tej pani ktora grala przed shellac, allroh. ja uwielbiam i czuje sie sie doglebnie poruszony kiedy tego slucham, pare osob ktore znam nie sa w stanie przebrnac przez 3 minuty.
em c (11 września 2008)