INNE - FORUM
"stone roses" - classic or dud?
10 sierpnia 2008wróciłam sobie ostatnio po latach nie-słuchania i doszłam do wniosku że jednak nie jest to tak dobre jak myślałam jeszcze parę lat temu. wiadomo, że "i wanna be adored" czy "made of stone" dalej brzmią kapitalnie ale są fragmenty które odstają. jak się zapatrujecie na ten album, pojawiający się przecież w większości plebiscytów na płytę wszechczasów?
-
wątek obnażył najsłabszy i najgłupszy wpis borysa ever (sorry boria)
N (9 marca 2009) -
i to ma być o FAŁSZU MUZYCZNYM?????????????????????????????
karolina montana (9 marca 2009) -
nigdy nie bylem w stanie przesluchac debiutu w calosci. niektore kawalki fajne, ale w polowie zasypiam.
em c (11 sierpnia 2008) -
Andrzej OTM ! Super zespół i super płyta, kurwo! Okolice 9.8 !
PKS (11 sierpnia 2008) -
tak, głupi slip. już kiedyś dawno zrobiłem taki błąd. i'm just a man. JOHN SQUIRE.
?? (11 sierpnia 2008) -
> mz Tak jak debiutu mogę słuchać cały czas i zapewne nigdy mi się nie znudzi i cały czas będzie 10.0 tak Adventure wydał mi się mało interesujący. Najlepszy utwór na drugiej płycie jest dla mnie gorszy od najsłabszego na Marquee. Trudno nagrać coś równie dobrego po tym najlepszym debiucie w historii muzyki, takie klimaty szóstkowe dla mnie. Swoją drogą Gang of Four po Entertainment nagrali też trochę słabsze Solid Gold, jednak tutaj nie ma takiego jaskrawego spadku jakości jak w przypadku Television i drugiej płyty można spokojnie doznać.
rojal (11 sierpnia 2008) -
> rojal druga płyta Television miecie przecież
mz (11 sierpnia 2008) -
Przecież debiut The Stone Roses to najlepszy album w dziejach brytyjskiego rocka, bo tak wspaniałego nie nagrali nawet The Beatles. Wspaniałe melodie i głos Iana Browna, świeże, nowoczesne i przestrzenne brzmienie, pokojowe teksty i doskonała gra, zwłaszcza w I Am The Resurrection. Obok Adored genialny She Bangs The Drum, Made Of Stone, nowatorski Waterfall, czy przejmujący This Is The One. Pozostaje tylko żałować, że Geffen, który ich potem przejął od Silvertone'a praktycznie na kilka lat zablokował im możliwość nagrywania z powodów prawnych. Bo oprócz debiutu wrażenie robią doskonałe single: Elephant Stone, What The World Is Waiting For czy Fools Gold, który doskonale i nowatorsko wprowadził brytyjskiego rocka w nową dekadę. Bo w tamtych czasach THE STONE ROSES byli naprawdę lepsi od THE BEATLES.
Andrzej (11 sierpnia 2008) -
>jeden z największych przehajpów ever. fałszowanie to ich zaleta< niby gdzie fałszują ? masz na myśli wszystkich muzyków że fałszowali czy z osobna ? - proszę o konkrety bouważam to za bezpodstane zarzuty - myślisz że J. Locke był by głuchy jak to nagrywali i pozwolił wypuścić fałsze ? to że Brown na kilku koncertach śpiewał jak śpiewa to co innego - A pozatym z tą płytą jest podobnie jak z Loveless - albo na kolana albo właśnie gadać o przehajpowaniu. A pozatym ta płyta ma oczywiście znaczenie społeczno - socjalne - wprowadziła nowe trendy ... najlepszy debiut wszechczasów 9,5/10
brian (11 sierpnia 2008) -
squier to jest taka gitara. zrozumiały slip, ale jednak slip.
guwno (11 sierpnia 2008) -
najfajniejsze na 'second coming' są te momenty jak sekcja zaczyna się zapuszczać w rejony mocno tanecznego funku, z dudniącym basem, a Squier wycina te podrasowane w kierunku punka zeppeliniady.
?? (11 sierpnia 2008) -
jeden z największych przehajpów ever. fałszowanie to ich zaleta przy miałkości niektórych piosenek. ale oczywiście są momenty rewelacyjne - "adored", "fool's gold". Second Coming bardzo niedocenione, fakt.
borys d (11 sierpnia 2008) -
SR grali nawet niezle i naprawde ich lubie,jednak wole Happy Mondays i Suede.
Sraka (11 sierpnia 2008) -
dla mnie debiut to 10/10, no przecież. Do Second Coming nawet mi się nie chce zabierać, bo mam pewne doświadczenia z układem genialny debiut - straszna druga płyta (vide Television)
rojal (10 sierpnia 2008) -
"grać nie portrafią". heh, ktoś tu się ośmiesza. mało kto potrafi na gitarze tyle co Squier. sekcja też niczego sobie.
?? (10 sierpnia 2008) -
Straszna chujoza,ale lubie ich tak jak XIIIStoleti,grac nie potrafia,wokal slaby,ale cos w tym jest.Second coming najlepsza.
Sraka (10 sierpnia 2008) -
heh. pamiętam jak beavis i butthead sie z nich nabijali, że Brown fałszuje. nigdy za nimi nie przepadałem. nie bronili się niestety muzyką (oprócz ww. singli).
turas (10 sierpnia 2008) -
mam podobnie. wolę 'second coming'. nie wiem czemu aż tak się dissuje drugich roses.
?? (10 sierpnia 2008)