INNE - FORUM

Lateralus - objawienie

9 sierpnia 2008

Dla mnie, lateralus jest najbardziej zadziwiającym kawałkiem muzyki , jaki kiedykolwiek skomponowano. Myślę, że tool celowo chcieli dać swoim fanom coś prawdziwie wspaniałego, ale chcieli, żeby fani odnaleźli to „coś” sami. „przyjmij to jako święty podarunek...”. początkowo, myślałem że piosenka lateralus jest o podróży odbywanej na prochach – o odkrywaniu prawdziwych barw poprzez oddzielanie ciała od umysłu. Przy pierwszym wysłuchaniu wyobraziłem sobie zgniatanie koperty jako intensywną wizję. Jednakże po tym, jak zapoznałem się z kawałkiem dokładniej, zreformowałem moją mój sposób interpretowania na coś postrzeganego szerzej: docieraj myślą głębiej.

Lateralus, być może dlatego, że jest to tytułowy kawałek albumu, służy jako główny trop do rozwiązania zagadki, o której mój przyjaciel czytał kiedyś w internecie. „wszystko co wiem na ten temat, to fakt, że inny porządek piosenek – coś dotyczącego 2 spirali. No i jeszcze, że kawałek nr 13 jest środkiem płyty”. Po przekopaniu się przez niezliczone wyniki wyszukiwania w google, poddałem się i zrezygnowałem z odnalezienia większej ilości informacji na temat wspomnianej alternatywnej kolejności piosenek. Byłem jednakże zdecydowany na to by rozgryźć album, a także bardzo ciekawy teorii spirali, zacząłem więc bardzo poważnie i intensywnie zastanawiać się nad tym problemem. Zrozumiałem, że spirale miały duże znaczenie, gdyż tytułowa piosenka albumu przekazuje nam inspirujące słowa: „kołysząc się na spirali naszej boskości, ciągle będąc człowiekiem... a podążanie za naszą wolą i naszym instynktem może nas zaprowadzić tam, gdzie nikt wcześniej nie był. Będziemy podążać do końca spirali i może dotrzemy tam, gdzie nikt nigdy nie był”.

W trakcie mojego przekopywania internetu natrafiłem na jeden wywiad z perkusistą, który wspomniał, że rytm dannego carey’a w piosence lateralus tworzył sekwencję finobacciego. W związku z faktem, że sam byłem perkusistą, postanowiłem rozrysować tę sekwencję i naśladować dannego. Nie potrafię grać tak jak on, ale przynajmniej potrafię usłyszeć wszystko, co on robi, i dlatego zdołałem zrekonstruować ścieżkę perkusji. Jest to raczej pewne, że danny powtarza sekwencję finobacciego, do numeru 13: 1,1,2,3,5,8,13. Po trzynastce zaczyna z powrotem od jedynki. Przypominając sobie moją wiedzę nabytą podczas lekcji algebry, dotyczącą spirali finobacciego, i to jak równanie dla wzoru finnobaciego (którego tak naprawdę nie znam) jest rozrysowane, mogę powiedzieć, że schemat formuje spiralę, której szczyt zależy od numeru, od którego sekwencja się zaczyna. Przypadek? Zacząłem uważać, że wcale nie. Już wcześniej wiedziałem o obsesji dannego na temat świętej geometrii i znana jest mi książka boba frissell’a pt. „nic w tej książce nie jest prawdą, ale tak właśnie rzeczy się mają”, więc ważkość tego, na co się natknąłem zaczęła do mnie docierać. Wtedy właśnie, w świetle tych wszystkich informacji, musiałem zabrać się do albumu lateralus.

Nabazgrałem kilka spirali w rogach mojego schematu, a w trakcie, kiedy to robiłem, odkryłem pierwsze powiązanie z płytą lateralus. Wiedziałem, że jeżeli piosenki naprawdę były pomyślane tak, żeby odsłuchiwać je w innej kolejności. „parabol” i „parabola” musiały się łączyć. Rysując swoje spirale, zaczynałem od wierzchołka i poruszałem się ku częściom zewnętrznym. Po rozrysowaniu liczb od 1 do 13 liniowo, natychmiast zobaczyłem, że parabol i parabola musiałyby być środkiem mojej spirali (dlatego, że 13 dzielone przez 2 wynosi 6.5). narysowałem prostą strzałkę pomiędzy 6 a 7, a potem zacząłem rozmyślać nad drugą parą. Początkowo rozrysowałem spiralę łączącą pary liczb, których suma wynosiła 13 (gdyż taka była ilość piosenek na płycie). Jednakże w ten sposób piosenki pozostawały w tym samym ułożeniu i z niczym nie połączone.

W tym czasie używałem moje kopii lateralusa i software’u do edytowania muzyki , żeby wyeliminować przerwy pomiędzy kawałkami, i ułożyłem piosenki w następującej kolejności: 6,7,5,8,4,9,3,10,2,11,1,12,13. Przejście od paraboli do schizm zdumiało mnie zupełnie gdyż szarpnięcia gitary, prawdopodobnie lekceważone przez słuchaczy jako rozciągnięte zakończenie, przechodzą idealnie w początek schism. Kiedy liczysz takt podczas gdy struny są uderzane, schism jest kontynuowane w tym samym kluczu i tempie – odzwierciedlając progresję nut. Przejście ze schism do ticks&leeches jest tak samo intrygujące. Schism kończy się silnym podwójnym basem i uderzeniem w tam-tam, natomiast ticks&leeches zaczyna się tym, co wielu nazwałoby plemiennym wybijaniem rytmu. Rytm na samym początku ticks&leeches jest delikatnie inny za każdym kolejnym powtórzeniem – miary są dłuższe o 2 uderzenia/takty. Tak jest, zgadliście, te dwa uderzenia są właśnie dwoma ostatnimi uderzeniami ze schism. Mogę się przyznać, że nigdy nie rozumiałem 4 kawałka na pycie, „mantra”, dopóki nie zmieniłem kolejności piosenek. To co początkowo uznawałem za nawoływania wieloryba teraz zaczęło przypominać najgorsze z możliwych do wyobrażenia odgłosy jakie wydaje się gdy ma się nudności, lub też stylizowane odgłosy duszenia się. Wszystko pasuje, gdyż ostatnia linijka „ticks&leeches” brzmi: mam nadzieję, że się zadławisz. Po tym przejściu, żadne z następnych nie miało większego sensu. Z pewnością nie podobało mi się, że disposition i reflection zostały rozdzielone – gdyż brzmią całkiem dobrze jedna po drugiej, na płycie. To był jedyny zator podczas mojej misji rozszyfrowywania Świętego Podarunku. Ale wtedy przypomniałem sobie co powiedział mi wcześniej mój przyjaciel: 13 powinna być po środku.

W tym momencie, prawdopodobnie ze względu na fakt, że chciałem utwierdzić się w przekonaniu, że jest coś więcej do odkrycia na tej płycie, porównałem tą wiedzę do umieszczenia utworu intermission na poprzedniej płycie „aenima”. Gdyby ta piosenka miała być w środku albumu, musiałaby byś siódmą piosenką w sekwencji, mając po 6 kawałków z każdej strony. Więc wcisnąłem Faaip de Oiad po lateralus, i o mało nie zlałem się w porty kiedy odkryłem, że (pomimo, iż bardzo niewyraźnie) cichnący dźwięk ostatniej nuty lateralusa mógł być słyszany na początku Faaip de Oiad oraz, że zniekształcone gitary na samym końcu lateralusa przypominały a potem przechodziły bez przeszkód w dźwięk wyładowań elektrycznych na początku Faaip de Oiad. Tekst lateralusa usprawiedliwia to załamanie w spirali, praltycznie instruując nas: „kontynuuj rozwijanie spirali, idź dalej”. Wróciłem do lateralusa, żeby znaleźć następną wskazówkę. W zadziwiająco dobrze odtworzonej przez dannego carrey’a sekwencji finobacciego, zatrzymywał się on na numerze 13 i wracał do 1. To samo wybieram ja, aby zakończyć sekwencję. Tym samym druga spirala została utworzona, a kolejność Świętego Podarunku wyglądała teraz następująco: 6,7,5,8,4,9,13,1,12,2,11,3,10.

Już teraz wielu z was jest prawdopodobnie zafascynowanych tym, co wam odkryłem, ale nawet nie wiem jak zacząć opowiadać wam o tym, co ta nowa kolejność znaczyła dla mnie. Piękno lateralusa jest bardzo, bardzo kruche, i musi być doświadczane z otwartym umysłem. Równie dobrze może być ono inne, jeżeli patrzyłoby się na nie z innych perspektyw. Pomijając fakt, że nowa kolejność utworów umiejscawia je w porządku, w którym korespondują ze sobą bardzo ładnie – często kończąc się i rozpoczynając się od nowa od tych samych nut, lub posuwając się płynnie naprzód, a w innych przypadkach (jak w przypadku lateralus i faaip de oiad oraz the grudge i triad) – nawet zachodząc na siebie (pomimo, że bezsprzecznie brzmią lepiej, jeśli są elektronicznie połączone tak, że na siebie zachodzą, to jednakże pewien rodzaj oszukaństwa. Jednakże rozważcie to jako wskazówkę, jeżeli planujecie zrobić to sami), te 2 spirale pomagają opowiedzieć historię, którą każdy fan toola powinien usłyszeć.


Żeby nie znudzić tych, którzy są tylko lekko zainteresowani, postaram się opowiedzieć ją w skrócie. Ponadto doradzałbym zapoznanie się z książką frissell’a (tak, tą samą, o której wspomniałem wcześniej). Uważam, że parabol i parabola są całkiem jasne. Maynard chce, żebyśmy wiedzieli, że bez względu na to co się wydarzy, wszyscy musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to nie jest nasza jedyna egzystencja. Nasze umysły i zwartość naszej podświadomości są przeznaczone do nieśmiertelności, i jeśli zaakceptujemy to i wcielimy w nasze życie (nawet ze względów religijnych), tak się właśnie stanie. Tak właśnie postrzegany ból jest tylko iluzją. Na początku nazwałem to „Proroctwem Lateralusa” (dla przyczyn, które wkrótce zrozumiecie), ale od tego czasu zdecydowałem się nazywać zmienioną wersję lateralusa „Świętym Podarunkiem”. Jak mówi Maynard „Przyjmij to jako święty podarunek i uczcij tą szansę by być żywym, oddychać”. Wg mnie słowo „to” znaczy dużo więcej niż tylko zwykłe ostrzeżenie. W związku z faktem, że parabola jest drugim kawałkiem na Świętym Podarunku , jej treść może być rozpatrywana na początku (zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę jej dwoistość z parabolą), i dlatego słowa manyarda interpretuję jako coś więcej niż tylko udany teks piosenki. Słowa te są manifestem dla jego słuchaczy, żeby wysłuchali wszystkiego co on ma do powiedzenia i prawdziwie uświęcili szansę na nieśmiertelność ofiarowywaną im raz za razem w trakcie trwania albumu. Kłamałbym, gdybym powiedział, że każda piosenka ma swoje swoiste/specjalne tłumaczenie. Wręcz przeciwnie, muzyka toola zaprojektowana jest w ten sposób, by zmusić was do samodzielnego myślenia, nie tak, by powiedzieć coś konkretnego. Dlatego musi być traktowana jak dobra literatura – wiele znaczeń ukrytych jest w kontekście.

Zwrócę się w tym miejscu do poprzedniego posta napisanego przez Geometric-Drumming, gdzie tłumaczył on klucze (muz.) do schism: „to przedstawia tytuł (schizma/secesja/podział) i jest zorganizowane w tempie 12/8, który jest podzielony na 5/8 i 7/8 – co tak naprawdę PASUJE jedynie wtedy, gdy UKŁADASZ FRAGMENTY Z POWROTEM W CAŁOŚĆ”. Podczas gdy Geometric-Drumming twierdzi, że schism jest jego ulubioną piosenką toola, ja słyszałem jak wielu fanów mówiło, że był to wywołujący nudności wybór na jedyny singiel z albumu – ale ja uważam, że wybór utworu jest genialny. Nie chciałbym umniejszać interpretacjom tych, którzy pisali posty przede mną (w rzeczywistości, zgadzam się z wieloma rzeczami, które powiedział %BlueSoulRobot%), ale uważam, że dla zwykłego słuchacza, który nie wie nic o tool, to może być wspaniałe zaproszenie. Pomyślcie o tym – wielu idiotów z MTV i radia chodziło powtarzając w myślach słowa: „wiem, że fragmenty do siebie pasują”. Zastanawiam się, ilu z nich poświęciło trochę czasu, żeby poukładać fragmenty z powrotem w całość i odkryć (ponownie) to co ktoś chce im zakomunikować. Przyjmę z zadowoleniem każdą reakcję na powyższe. Bardzo chciałbym podzielić się interpretacjami poprzez email – tylko dlatego, że są one zbyt długie, żeby wpisać je tutaj.

Chciałbym też coś wam poradzić: nie używajcie MP3, żeby cyfrowo zmienić kolejność utworów na lateralusie. Bardzo dużo BARDZ WAŻNYCH informacji zapisanych jest na właściwej płycie. Zauważyliście kiedykolwiek, że każdy kto zgubił albo zepsuł tą płytę niezwłocznie kupował następną? Wiem, że ja na pewno tak robiłem. A to dlatego, że na płycie znajdują się rzeczy nagrane podczas odciskania fabrycznego, które gubią się podczas kompresji i kopiowania na płyty cd- r. Jeśli chcecie to zrobić – zróbcie to dobrze – waga tego jest nie do przecenienia. Użyjcie ścieżek cda w trakcie składania tego do kupy i utrzymajcie pełną wierność dźwięku, używając profejonalnego software’u do mixowania. Poniżej macie fibonacciego w słowach maynarda, w szczególności w sylabach:

black [1]
then [1]
white are [2]
all I see [3]
in my infancy [5]
red and yellow then came to be [8]
reaching out to me [5]
lets me see [3]
there is [2]
so [1]
much [1]
more and [2]
beckons me [3]
to look through to these [5]
infinite possibilities [8]
as below so above and beyond I imagine [13]
drawn outside the lines of reason [8]
push the envelope [5]
watch it bend [3]
Przypuszczam, że tak właściwie to nie jest prawdziwy fibonacci, gdyż sekwencja zostaje zawrócona.
Sekwencja Fibonacciego. Właściwie jest to ciąg liczb, ktore, jeśli dodasz liczbę do liczby stojącej przed nią, otrzymujesz liczbę następną w kolejności. Zaczynając od liczb 0 i 1 0+1=1, więc zbiór na razie wygląda tak 0 1 1. wówczas bierzesz 1 I dodajesz do tego poprzednią liczbę (cyfrę) i otrzymujesz: 2. Sekwencja wygląda następująco: 0 1 1 2. teraz bierzesz 2, dodajesz do tego poprzednią liczbę (cyfrę) i otrzymujesz 3. sekwencja wygląda następująco: 0 1 1 2 3. kiedy dodajesz 3 do 2 otrzymujesz 5. sekwencja: 0 1 1 2 3 5 . 5 + 3 = 8. 0 1 1 2 3 5 8. Proces jest kontynuowany...

czlowiek, który myje zęby
  • choc doceniam przetlumaczenie na polski tego, co juz od dawna krazy po internecie –rageman, 9/8/2008 15:03 chcesz tlumaczenie nigeryjskieg ksiecia? taki sam kaliber tekstu
    feelolog (9 sierpnia 2008)
  • Człowiek Myjący Zęby powinien wrzucić tę swoją kopię Lateralusa ze zmienioną kolejnością i bez przerw między trackami na Rapidshare, to wtedy się dowiemy Prawdy ;-]
    Zainwestuj w Tic-Tac'i bo Ci jedzie (9 sierpnia 2008)
  • no przeciez aenima i tak jest lepsza. przynajmniej wtedy chlopaki mieli dystans do tego co robia. tak mnie sie wydaje przynajmniej. choc doceniam przetlumaczenie na polski tego, co juz od dawna krazy po internecie
    rageman (9 sierpnia 2008)
  • bo tylko piotr rogucki pisze dobre teksty
    jerzy (9 sierpnia 2008)
  • Człowieku myjący zęby. Alternatywną kolejność utworów znalazłem 5 lat temu po pięciu minutach grzebania w necie. Nawet jej nie szukałem, po prostu skakałem po linkach o płycie (z nudów, choć wtedy Lateralusa bardzo lubiłem). Łatwość, z jaką można natrafić na te rewelacje każe wątpić w fakt, że do tego wszystkiego doszedłeś sam (po wpisaniu w google "lateralus altenative" wyskakuje http://www.bluelight.ru/vb/archive/index.php/t-178176.html i jest tego więcej). Dupa jesteś i tyle. Po drugie, co kurwa z tego? Teksty Tool to gówno, nie pod względem literackim (nie mnie oceniać), ale pod względem filozoficznym. "Oddzielanie ciała od umysłu" - tere fere, umysł bez ciała nie istnieje, ból nie jest iluzją bo można go nie tylko poczuć, ale i zobaczyć (to przecież impulsy elektryczne). I tak dalej.
    co kogo obchodzi, czy myję zęby? (9 sierpnia 2008)
  • pamietam, ze slyszalam cos takiego wracjac z koncertu Junior Boys: jezeli Tool takie pozytywne emojce ludziom daje, to niech sobie sluchaja
    niezal-jagoda (9 sierpnia 2008)
  • niech zdechnie każdy kto lubi tool
    fagotsy zasarane (9 sierpnia 2008)
  • a te wszystkie super ukladanki i rebusy nibywynikajace z txtow maynarda i tej calej pseudoideologii nasuwaja jeden niepokojacy wniosek: program edukacyjny liceum jest stanowczo za nudny i prosty. maynard ogladajac ludzi ktorzy skupiaja sie nad tym wszystkim na bank kreci niezla pizde.
    aaron (9 sierpnia 2008)
  • nie no z ta coma to jest przegiecie, tool ma swoje wypracowane brzmienie, oryginalne parti gitarowe, pseudostraszna i tajemnicza aure no i zajebista perkusje. Poza tym, utwory takie jak ticks&leeches wybiegaja poza ramy typowego rockowego hitu, a coma nie ma kompletnie nic.
    aaron (9 sierpnia 2008)
  • 10/10 would read again
    an internaut (9 sierpnia 2008)
  • jezeli juz to chyba ciag fibonacciego a nie finobacciego
    gordon (9 sierpnia 2008)
  • http://fourstrings.blog.interia.pl/?id=512823
    ty bucu! (9 sierpnia 2008)
  • tool = coma fani tool = fani comy
    matematyk (9 sierpnia 2008)
  • biedny, mały onanista...
    james m. (9 sierpnia 2008)
BIEŻĄCE
Ekstrakt #9 (Ekstrakt vs RA 00-25)
Ekstrakt #8 (2025)