INNE - FORUM
The Durutti Column
4 sierpnia 2008The Durutti Column, nie inaczej. Taki to zespół, że kiedy się pojawił, tytuł jego debiutanckiego albumu obwieszczał światu The Return Of The Durutti Column. Po tym „powrocie”, zgodnie z pokręconą logiką, w jaką sam Vincent Reilly się wdał, do dziś trwa proces... czego właściwie? Bo chyba nie zdobywania coraz szerszych kręgów fanów? Więc nieustanne znikanie? Utrzymywanie pierwszego miejsca w Lidze Niewidzialnych Dżentelmenów? Jak to jest, drodzy (nie)słuchacze tego wspaniałego bandu? Jak Czytelnicy Porcysa reagują na tą nazwę?
-
http://pl.wikipedia.org/wiki/Buenaventura_Durruti
rojal (5 lipca 2010) -
Dialog z 24 hour party people: -Tony Wilson, jak odpowiesz na zarzut, że jesteś faszystą. -Co? -Twój zespół, Joy Division, nazwany po kobietach... złapanych przez SS w celu tworzenia perfekcyjnych Aryjczyków. Czy to nie jest chore? -Czy nigdy nie słyszałeś o sytuacjonizmie i postmodernizmie? Nic nie wiesz na temat wolnej zabawy znakami i znaczeniami? Tak, mamy zespól nazywający się Joy Division. Ale mamy również zespól nazywający się Durutti Column. Jestem pewien, że nie muszę wykazywac tutaj ironii. ja poprosze o jej wskazanie :>
jaca (5 lipca 2010) -
Nagrali coś dobrego po latach 80'? A Paean to Wilson fenomenalne momentami (do tego zaskakująco na czasie, mimo że to nic nowego w porównaniu do ich twórczości z lat 80'), więc zakładam, że w ostatnim dwudziestoleciu jeszcze było coś tej klasy.
Seba (4 lipca 2010) -
Durutti Column słuchała żona Iana Curtisa gdy było jej smutno, ale ja akurat nie znajduję w niej takiej oryginalności jaką mieli Joy Division.
Andrzej (4 sierpnia 2008) -
> Bo chyba nie zdobywania coraz szerszych kręgów fanów? a właśnie że zdobywa. może nie nowymi płytami, ale takie "LC" przecież miecie. "The Return of,," mnie tak nie rusza, podobnie jak następne, i te ostatnie też. tak czy inaczej gość zasługuje na niezal medal.
dżdżawka (4 sierpnia 2008)